Jak żyć po 11 listopada

Fakt wspólnoty i mit jedności


11 listopada 2021

To już drugie święto narodowe, obchodzone w minorowych nastrojach. W ubiegłym roku przyczynił się do tego złowrogi pochód wirusa COVID-19: najboleśniej polskie rodziny odczuły go jeszcze przed 11 Listopada, gdy w przeddzień Wszystkich Świętych cmentarze zostały zamknięte. Teraz pandemia nie wygasła, narasta kolejna jej fala, zaś dodatkowo fala imigrantów szturmująca wschodnie rubieże naszego państwa symbolizuje nowe, hybrydowe zagrożenie.

Łukasz Perzyna

Poprzednio przecież o granice obawiać się musieliśmy przed czterdziestu laty, gdy w czasach pierwszej i wielkiej Solidarności stały na nich gotowe do akcji dywizje radzieckie, enerdowskie i czechosłowackie, a niemieckie tygodniki opiniotwórcze ukazywały się z rysunkami masywnego niedźwiedzia na okładce, pochylonego zachłannie nad mapą Polski.


Teraz również sytuacja wewnętrzna w kraju nie sprzyja optymizmowi. Świadczy o tym licytacja, kto ma prawo świętować 11 Listopada. W obliczu podsycanych przez specjalistów od wizerunku i media głównego nurtu podziałów, aż po nazywanie ich plemiennymi i publiczne mówienie o dwóch narodach – warto wrócić do wydarzeń, których rocznicę tego dnia świętujemy. 


11 listopada 1918 r. Polacy nie maskowali różnic, tak między rzeczywistością trzech zaborów jak poglądami obywateli odradzającego się państwa. Nie proklamowano fałszywej jedności. Nie zawarto żadnego patetycznego porozumienia ponad podziałami. Każdy robił swoje. Ale te wysiłki się sumowały.


Józef Piłsudski, przebywający dopiero drugi dzień w Warszawie, dokąd przyjechał pociągiem po uwolnieniu z twierdzy magdeburskiej, przejmował wtedy władzę nad wojskiem z rąk Rady Regencyjnej, wcześniej współpracującej z okupantem niemieckim, ale teraz powodowanej patriotycznymi odruchami. Jeszcze w nocy z 10 na 11 listopada Komendant konferował z przedstawicielami niemieckich rad żołnierskich, bo cesarstwo już się rozpadało, oficerowie nie mieli posłuchu, a żołnierze marzyli o powrocie do domów po czterech latach krwawej walki. Niemców było szesnaście razy więcej niż wynosiła liczebność POW, ale do masakry nie doszło. Okupant wycofał się w parę tygodni. 


Roman Dmowski też 11 listopada, ale w Waszyngtonie, dokąd dotarł z patriotyczną misją, nie lękając się niemieckich łodzi podwodnych, siejących postrach na Atlantyku – przyjęty został przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona, głównego zwycięzcę wojny światowej nazwanej później pierwszą i architekta nowego porządku światowego, w którym oparte na przymusie mocarstwa dynastyczne zastąpione zostały przez państwa narodowe. Lider Narodowej Demokracji zabiegał o pełną suwerenność i godne granice dla Polski.


Obaj przywódcy, Komendant i „pan Roman” pozostawali politycznymi rywalami, bliskie im były odmienne wizje państwa. Jednak ich wysiłki zsumowały się, dając efekt w postaci Niepodległej. Geniusz polityków nie zdałby się na wiele, gdyby nie poświęcenie nastoletnich Orląt Lwowskich, broniących miasta przed Ukraińcami i sprawność peowiaków, rozbrajających tych Niemców, którzy nie kwapili się oddawać karabinów – a później bohaterstwo powstańców wielkopolskich i śląskich oraz obronców Warszawy w sierpniu 1920 r.


W dwa i pół miesiąca po odzyskaniu niepodległości, już 26 stycznia 1919 r. Polacy masowo (frekwencja przekroczyła 75 proc) poszli na wolne wybory, pomimo pandemii grypy hiszpanki, bez porównania gorszej niż obecna a także mrozu i braku dróg. Rzeczpospolita odrodziła się od razu jako państwo demokratyczne. Wzmocniło to, a nie osłabiło jej pozycję w Europie. Później możliwe stały się budowa Gdyni oraz Centralnego Okręgu Przemysłowego, złote medale olimpijskie Haliny Konopackiej oraz Janusza Kusocińskiego, piękno poezji skamandrytów a także złamanie przez znawców szyfru Enigmy.


Podobnej politycznej mądrości zabrakło rządzącym w 1939 r, gdy następcy Marszałka nie umieli nawiązać do jego tradycji. Powracający do ojczyzny, żeby bronić jej przed Niemcami opozycjoniści trafiali za kraty. Taki los spotkał bohaterów: Powstań Śląskich Wojciecha Korfantego i wojny przeciw bolszewikom Wincentego Witosa. Sternicy państwa uciekli szosą na Zaleszczyki. Poświęcenie żołnierza ani ludności cywilnej, symbolizowane przez czyn obrońców barykad na Ochocie i mądrość prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego nie zapobiegło utracie niepodległości.


Gdy uderza się dziś w wysokie tony doraźnej politycznej narracji, warto pamiętać o tych przykładach. Historia się nie cofa, ale pozostaje nauczycielką. Trzeba jednak umieć jej słuchać.


Pozostajemy wspólnotą, co nie oznacza jednomyślności ani monopolu na racje. Straszne doświadczenie pandemii pokazało, że zwykli ludzie lepiej od urzędników i wyspecjalizowanych służb potrafią dla wspólnego dobra organizować się w ramach grup sąsiedzkich, zawodowych czy rówieśniczych. I budować pomoc wzajemną. Nawet na klatce mojego bloku, gdzie znajduje się sto mieszkań, natrafiałem na kartki, głoszące gotowość bezpłatnego przyniesienia zakupów starszym sąsiadom, żeby nie narażali się na zakażenie. Gdy brakowało jeszcze masek ochronnych, nawet nieznajomi informowali siebie nawzajem, w której aptece czy żabce uda się dostać. 


To prawda codzienności, a nie wzniosłości. Od nas samych zależy, do jakich historycznych doświadczeń nawiążemy. Żaden przebieg obchodów 11 Listopada nie zniweluje zagrożenia hybrydowego ani nie uodporni nas wszystkich na COVID-19. Przezwyciężanie trudności pozostaje jednak najmocniejszym z powracających motywów polskiej historii od czasów okupacji po stan wojenny. Tylko tyle i aż tyle.


Bajanie o wrogich plemionach i dwóch narodach nie znajduje potwierdzenia w codziennych rozmowach Polaków, skupionych na zagrożeniu pandemią, drożyźnie a od niedawna również zaniepokojeniu perspektywą imigranckiej inwazji. Znów jak wiele razy w dziejach przyjdzie nam te problemy rozwiązywać wspólnie. Ale w dniu wyborów głosować każdy po swojemu. 



Łukasz Perzyna – dziennikarz PNP 24.PL, „Opinii” oraz „Samorządności” i portalu wio.waw.pl. Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN („Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności („Nurt”, „Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w „Obserwatorze” i „Wiadomościach TVP” oraz „Gazecie Wyborczej”, „Obserwatorze Codziennym”, „Sztandarze”, „Życiu” i kwartalniku „InGreen”. Absolwent warszawskiego Liceum Batorego i polonistyki UW, studiował również dziennikarstwo.

Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.