Łukasz Perzyna


Konsekwencją politycznego przesunięcia na lewo Platformy Obywatelskiej i zawarcia wirtualnej (bo w praktyce KO zawiązała ją sama ze sobą) Koalicji Obywatelskiej stało się utrudnienie czołowej partii opozycji zyskiwania na słabości rządzących.

W praktyce bowiem dawna Platforma z mocnym skrzydłem konserwatywnym, chrześcijańskim i postsolidarnościowym znalazłaby wspólny język z milionami Polaków w sprawie zagrożenia granic przez szturm imigrantów, za to obecna, coraz bardziej zbliżająca się do zachodnich socjaldemokracji Koalicja Obywatelska liczyć może na zrozumienie co najwyżej przerzedzających się szeregów czytelników „Gazety Wyborczej” (tych jest pięciokrotnie mniej niż przed 20 laty) oraz zawodowych obrońców praw człowieka czy aktywu organizacji pozarządowych, co w Polsce, inaczej niż na Zachodzie nie stanowi wielkiej siły.


Dlatego nawet, gdy słabną sondażowe notowania PiS – nie wypiętrza się popularność PO-KO, czasem na kiksach rządzących zarabiają raczej dodatkowe poparcie Polska 2050 Szymona Hołowni lub Konfederacja Krzysztofa Bosaka. Pierwsze z tych ugrupowań na kolejne dylematy znajduje odpowiedź: działać tak, by wszystkim było lepiej (wobec imigrantów na granicy trzeba więc zarazem postępować humanitarnie i stanowczo, co nietrudno doradzać, gdy się nie rządzi), drugie zaś – radzi być twardszym niż PiS. Co też nie nastręcza problemów, póki się odpowiedzialności – nawet za słowo – nie ponosi. 


Koalicja Obywatelska nie jest w stanie w ogóle sformułować żadnej spójnej odpowiedzi na wyzwania, związane z zagrożeniem wschodniej rubieży Polski.


Posłowie PO-KO, nie tylko wywodzący się z nurtu konserwatywnego, łapali się za głowy, oglądając graniczne popisy „Franka” Sterczewskiego, kłusującego z obskurną reklamówką w ręku i strażników w pościgu za kolegą posłem. Nie zdezawuowali jednak „zająca” publicznie. Sami też za nim nie pobiegli.


Pomysł ze Sterczewskim, którego na poznańską listę wyborczą KO wpuścić musiał bez entuzjazmu, lecz na polecenie Grzegorza Schetyny wielkopolski lider Rafał Grupiński, znany właśnie z umiarkowania, otworzyć miał dawnej Platformie drogę do serc elektoratu nazywanego zwykle przez konkurentów lewackim. „Franka” popierała bowiem enigmatyczna zbiorowość „ruchów miejskich”. Wprawdzie nie wiadomo, jak liczna, ale przez selekcjonerów z Platformy respektowana.


Przegrane wybory do Sejmu jesienią 2019 r. były jednak terminalem, a nie początkiem pewnej strategii. Nie potwierdzającej wcale aktualności powiedzenia „mądry Polak po szkodzie”. 


Dalece bardziej – prawdziwość formuły wielkiego Jana Kochanowskiego z „Pieśni o spustoszeniu Podola”: „nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi”.


Wcześniej bowiem, przed wiosennymi wyborami do europarlamentu w 2019 r. Grzegorz Schetyna zawarł międzypartyjne przymierze, zakładające wystawienie jednej wspólnej listy wyborczej nie tylko z Polskim Stronnictwem Ludowym, z którym PO wcześniej współrządziła przez osiem lat (2007-15) ale również z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, wtedy wyraźnie słabnącym.


Powstały twór zyskał nazwę Koalicji Europejskiej – wygodną i dogodną, bo w praktyce… nic ona nie znaczy.    


Za to dla licznych dawnych działaczy PZPR w tym Leszka Millera, Marka Belki i Włodzimierza Cimoszewicza – trzech byłych premierów już w nowej Polsce z ramienia SLD – gest Schetyny oznaczał bilet do Brukseli i Strasburga oraz kod dostępu do tamtejszych wysokich apanaży europosłów (w praktyce z bonusami równowartość 50 tys zł miesięcznie). Nigdy by tych mandatów nie uzyskali, walcząc o nie we własnych barwach.


To żarliwy niegdyś antykomunista i działacz podziemnej Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego (ojca obecnego premiera Mateusza) Grzegorz Schetyna zabrał na pięcioletni turnus do Parlamentu Europejskiego tak liczną załogę postkomunistów. Kosztem własnego aparatu, zmuszonego powściągnąć nadzieje na wybujałe strasburskie i brukselskie diety oraz zwrot kosztów za turystykę polityczną.


W sferze polityki nic ten gest nie dał. Koalicja Europejska wybory przegrała (38 proc głosów), wygrał znowu PiS (45 proc poparcia).


Jednak lewicowy skręt pozostał, chociaż w kolejnej kampanii, już do Sejmu polskiego, działaczy z SLD Platforma nie chciała już na swoich listach. Po geście Schetyny i tak się odbudowali, weszli do Sejmu po czteroletniej w nim nieobecności jako Lewica – z Razem Adriana Zadberga i Wiosną Roberta Biedronia jako partnerami. Zaś PO startująca jako Koalicja Obywatelska (chociaż wbrew szumnej nazwie sojusznikami okazały się tylko kanapy jak Zieloni i resztówka Nowoczesnej) po raz kolejny uległa PiS.


Teraz PO wciąż, chociaż po Schetynie ster partii przejął Borys Budka, zaś z jego rąk powracający z zagranicy Donald Tusk – niczym w bajce, szuka utraconej tożsamości. Nawet nazwę po drodze zagubiła. Koalicja Obywatelska – przecież w praktyce to nic nie znaczy. Na psa urok, mawia lud polski w takich wypadkach.


Wina Tuska, jak powtarza PiS do znudzenia? Raczej Grzegorza Schetyny…  


Łukasz Perzyna – dziennikarz PNP 24.PL, “Opinii” oraz “Samorządności” i portalu wio.waw.pl. Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN (“Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności (“Nurt”, “Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w “Obserwatorze” i “Wiadomościach TVP” oraz “Gazecie Wyborczej”, “Obserwatorze Codziennym”, “Sztandarze”, “Życiu” i kwartalniku “InGreen”. Absolwent warszawskiego Liceum Batorego i polonistyki UW, studiował również dziennikarstwo.


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.