Cyborg i intelektualista

Dużo więcej niż szachy – Magnus Carlsen vs. Jan Niepomniaszczij


Łukasz Perzyna


Nie chodzi wyłącznie o dwa miliony euro, z których zwycięzca zainkasuje 1,2 mln dol zaś pokonany 0,8 mln gdy tylko sprawę tytułu rozstrzygną bez dogrywek do 14 grudnia; jeśli tak się nie stanie, podział będzie inny. Chociaż kwoty te czynią wrażenie i szerokiej opinii dają argument, że szachy nie są tylko niepróżnującym próżnowaniem pięknoduchów, mistrzostwo w nich się opłaca i nie przypadkiem obwołano je parę tysięcy lat temu grą królów. 


W “Bolesławie Chrobrym” Antoniego Gołubiewa znajdujemy doskonałą scenę, kiedy to tytułowy bohater, wówczas następca tronu księcia Polski, przebywający jako zakładnik na niemieckim dworze, wezwany przed cesarskie oblicze, wpatruje się ze zdumieniem w szachownicę nad którą ze skupieniem pochylają się: najpotężniejszy władca świata chrześcijańskiego oraz jego partner nie tylko w tej grze, wpływowy arcybiskup. W powieści Gołubiewa gra pochłania Ottona bez reszty, to on wkrótce da mata. 


“Oczy ukryte pod powiekami nie spojrzą na małego syna barbarzyńskiego księcia północy, patrzą na szachownicę (..). Wszystko się skupia na małej figurce rocha, którą trzymają zawieszoną ołowiane palce. I nagle już nie ma cesarza, tylko czerwona gęba, tylko ciężkie ręce. Bolko przeciąga językiem po wargach, mruga raz po razie, łyka zaschniętym gardłem. Już się nie boi cesarza” [1]. Strach ustąpi z chwilą, gdy mały Bolesław zrozumie, że to tylko gra. Przestanie się bać, ale też być barbarzyńcą. Po latach już w książęcej roli, jak równy, przyjmować będzie w Gnieźnie kolejnego Ottona, Trzeciego, wyjątkowego okrutnika ale też wizjonera, marzącego o wskrzeszeniu potęgi rzymskiego imperium z czterema komponentami, który symbolizuje ewangeliarz z ikoną Frankonii, Italii, Germanii i Sclavinii czyli Słowiańszczyzny wspólnie składających hołd cesarzowi. Idea podobnej wspólnoty powróci tysiąc lat później po rozszerzeniu Unii Europejskiej. Dodać trzeba tylko, że rochem nazywano kiedyś wieżę.


W tegorocznej walce o mistrzostwo świata zmierzą się dwa biegunowo odmienne charaktery i osobowości. Pretendent Rosjanin Jan Niepomniaszczij oraz broniący tytułu Norweg Magnus Carlsen. Chociaż obaj mają po 31 lat, poza tym jednak dzieli ich wszystko. To nie przesada.


O ile Carlsen zachowuje się jak Terminator a wygląda jak z lekka wyalienowany menedżer spółki od nowych technologii, to Niepomniaszczij powierzchownością przypomina rodaka poetę sprzed stu lat Siergieja Jesienina. Nawet pochylony nad szachownicą sprawia wrażenie, jakby raczej układał sonet niż rozważał wariant f7-g8 lub inne posunięcie. Przypadku w tym zero: długo bowiem zainteresowania miał tak bogate, że nie wiedział, które z nich wybrać. Jako uczeń dziesięciolatki nie pojechał na finał szachowego Pucharu Rosji do nadmorskiego Soczi, ponieważ wolał olimpiadę języka rosyjskiego. Wybór miał tak bogaty, bo mama uczyła matematyki, zaś wujek – bo ojca, jak wielu młodych Rosjan, nawet nie poznał – też pracował w szkole, ale jako pan od rosyjskiego. Wychował się nie w Moskwie, ale w prowincjonalnym Briańsku [2]. To postać jak z Iwana Turgieniewa.   


Z Carlsenem problem jest inny i nie dotyczy wewnętrznego bogactwa. Po prostu – chociaż jak była o tym już mowa jest Niepomniaszczego rówieśnikiem – coraz mniej chce mu się grać. Nawet mediom żalił się całkiem nie po męsku na brak motywacji. I gęsto przegrywa, co nie umniejsza sukcesu naszego Jana Krzysztofa Dudy, który niedawno – cześć mu za to i chwała – pokonał urzędującego mistrza świata. 


Nie z perspektywy naszego najlepszego zawodnika, tylko gracza którego zwyciężył, na plan pierwszy wybija się inny dylemat, pokazujący, że jeśli Carlsen pozostaje cyborgiem to bynajmniej nie doskonałym. Bo ile lat da się być mistrzem: został nim w 2012 r. zabierając tytuł Visuonathonowi Anandowi z Indii, co potwierdził w meczu rewanżowym (2014 r.) a potem jeszcze obronił w walce z rodakiem Niepomniaszczego Siergiejem Kariakinem w 2016 r. oraz z Fabianem Caruaną ze Stanów Zjednoczonych w 2018 r. 


Skrajnym skupieniem na wszystkim co szachowe i pewną nieobecnością w innych dziedzinach realnego życia przypomina Carlsen amerykańskiego mistrza sprzed lat Roberta Fischera. To on pokonał w islandzkim Reykjaviku Borysa Spasskiego i tym samym przełamał trwającą 24 lata dominację szachistów radzieckich: na tronie wymieniali się od 1948 r. Michaił Botwinnik, Wasilij Smysłow, Michaił Tal i Tigran Petrosjan a wreszcie wspomniany Spasski.


Wielki mecz w Reykjaviku wzbudził krańcowe emocje nie tylko wśród graczy w szachy, chociaż stanowią zbiorowość liczną i znaczącą. Jako siedmiolatek zapamiętałem rozmowę przy stoliku jadalni ośrodka wczasowego Polskiej Akademii Nauk w podwarszawskiej Jabłonnie z udziałem mojego ojca i innego profesora, który oznajmił, że życzy zwycięstwa Spasskiemu. Długo tego nie rozumiałem, bo u mnie w domu kibicowano Amerykaninowi. Jednak ponieważ Spasski był obywatelem radzieckim pochodzenia żydowskiego a rozmowa toczyła się cztery lata po Marcu 1968, profesor kierował się swoją logiką…


W globalnym meczu na szczycie zwyciężył wtedy Fischer a pokonany Spasski po latach wybrał wolność we Francji.


Młodemu Amerykaninowi przyszło jednak zapłacić wysoką cenę za ten sukces a ściślej stres z walką związany. W trzy lata później tytułu już nie bronił, więc szachowi kibice byli zawiedzeni. Wobec odmowy gry przez “Bobby’ego” mistrzem świata przy zielonym stoliku ogłoszony został Anatolij Karpow. Zaś Fischer tak w życiu jak w szachach radził sobie coraz gorzej.     


W najznakomitszej zapewne powieści Vladimira Nabokova, rosyjskiego emigranta z dobrej rodziny, który grą w szachy zarabiał na godne życie zanim pieniądze i sławę przyniosła mu niemoralna historia o lubieżnej nastolatce Lolicie (dziś dzieło, choć brawurowo napisane, uznano by niezawodnie za propagandę pedofilii) – bohater “Obrony Łużyna”, wyczynowy szachista w przejmującej scenie finałowej wyskakuje oknem na dziedziniec, pokryty mozaiką płyt, układającą się w biało-czarną szachownicę [3].        

Gdy w czasach jeszcze dawniejszych niż te, kiedy cesarz Otton grał ze swoim biskupem, wschodni władca rozgrywał partię z poddanym –  los drugiego z zawodników był przesądzony. Jeśli wygrał, ścinano mu głowę za zuchwalstwo, jeśli przegrał – jako pokonanemu. Zaś na remis satrapa nigdy nie przystawał.


Równie okrutny okazał się los nowożytnych mistrzów szachowych, których zniszczyła nieubłagana polityka. 


Bobby Fischer, od chwili oddania bez walki tytułu uchodzący za niezrównoważonego (udzielał się m.in. w ekscentrycznej sekcie), wsparł publicznie przeciwników amerykańskiej dominacji w świecie: zgodził się na towarzyski mecz ze Spasskim, remake legendarnego spotkania z Reykjaviku, przy czym problem stanowiło  państwo tę grę organizujące: Jugosławia, za ekspansywną politykę na Bałkanach obłożona sankcjami USA i sojuszników. Występ tam poczytano mu za zdradę, chociaż kiedyś jego wygraną z tym samym rywalem uznano za sukces Richarda Nixona w globalnej rywalizacji z Leonidem Breżniewem. Po latach za dawnym bohaterem wystawiono list gończy. Do Ameryki już nie mógł przyjechać, a w Japonii trafił do aresztu deportacyjnego. Zlitowali się nad nim Islandczycy, oferując prawo pobytu, z wdzięczności za rozsławienie ich kraju pierwszą konfrontacją ze Spasskim. Wspomagany przez adwokatów i dawnych gospodarzy z Reykjaviku mistrz odzyskał więc wolność, ale znękany prześladowaniami zmarł wkrótce, a spadek po nim liczący dwa miliony dolarów stał się przedmiotem gorszącego postępowania sądowego.


Gdy arcymistrz Wiktor Korcznoj opuścił nielegalnie Związek Radziecki i jako emigrant zyskał nominację na kontrkandydata do tytułu rodaka, ale całkiem prawomyślnego – Anatolija Karpowa, KGB wystawiła przeciwko niemu hipnotyzera, który spoglądając z dozwolonej przepisami odległości miał go dekoncentrować. Walka o mistrzostwo świata, chociaż między dwoma Rosjanami, znów wtedy w latach 70 miała ideologiczny wymiar. Korcznoj nie wytrzymał stresu, chociaż wywiadowcza hipnoza nie miała tu zapewne rozstrzygającego znaczenia: mistrzostwo obronił zawodnik grający pod czerwoną flagą.


Tolce Karpowowi, gdy miał kilkanaście lat, mama schowała szachy, żeby nie ślęczał nad nimi, gdy inni chłopcy grają w piłkę. Za to teraz jego rodak Niepomniaszczij, który jako dzieciak ruchy figur na szachownicy poznał zanim posiadł umiejętność czytania i pisania – dobrowolnie z kopania piłki zrezygnował, by nie tracić czasu i skupić się na walce o mistrzowski tytuł. Wcześniej jednak łączył uprawianie szachów na najwyższym poziomie z futbolem, praktykowanym dla przyjemności. I z pasją do strategicznych gier komputerowych, które w czasach młodości Karpowa jeszcze nie istniały – przy czym, co znaczące, celuje w rozgrywkach drużynowych, w których z pewnością jego rywal Magnus Carlsen jako samotny wilk nie odniósłby sukcesu.


Wcześniej Niepomniaszczij, chociaż dopiero piąty w światowym rankingu, wytrzymał psychicznie obciążenie, związane z odwlekaniem turnieju pretendentów już w trakcie jego trwania – oczywiście z powodu globalnej pandemii. W ten sposób wywalczył nominację. Nie ukrywa, że marzy o tym, by wygrać. Za to Carlsen nie jest przekonany, że wie, czego chce. Trochę jak nasz Robert Lewandowski w kontekście gry w reprezentacji narodowej… Różnica ta oraz publicznie chlapnięcie przez Norwega, że nie uważa Niepomniaszczego za najtrudniejszego z rywali, zyskać może Rosjaninowi sympatię opinii. Podobnie jak fakt, że o ile Carlsen, co oczywiste, występuje pod flagą norweską, to przeciwnik z konieczności pod skromną banderą szachowej federacji FIDE – przez co po pierwsze nie będzie kojarzony z Władimirem Putinem, a po drugie łatwo uznać go za pokrzywdzonego, bo przecież w szachach doping farmakologiczny żadnej roli nie odgrywa, a to z powodu jego stosowania pozbawiono sportowców rosyjskich szans występu pod flagą ojczystego kraju. Szewc zawinił, kowala powiesili, to kolejna racja challengera. Jak również fakt, że gdy mieli obaj po 10 lat i grali w swojej kategorii wiekowej, wygrał Rosjanin nie Norweg. Powracające po latach wspomnienie da pretendentowi przewagę psychologiczną.  


Mecz w Dubaju już trwa. Pobudza wyobraźnię. Szachy zyskały w pandemii na popularności, bo to jedyny sport, który można uprawiać nie wychodząc z domu, chociaż oczywiście nie w ten sposób grają najwięksi o tytuł.   


Rywalizacja gigantów przebiega pasjonująco. Jeden jest postacią jak z filmów akcji o Robocopie, drugi jak z pełnych mądrości tomów Lwa Tołstoja i Iwana Turgieniewa. Na razie mamy same remisy. Siły wydają się wyrównane.

[1] Antoni Gołubiew. Bolesław Chrobry, t 1 Puszcza. Pax, Warszawa 1974, s. 101-102

[2] por. Rafał Stec. Zderzenie mózgów. “Gazeta Wyborcza” z 26 listopada 2021 r. 

[3] por. Vladimir Nabokov. Obrona Łużyna. Muza, Warszawa 2005 


Łukasz Perzyna – dziennikarz PNP 24.PL, “Opinii” oraz “Samorządności” i portalu wio.waw.pl.  Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN (“Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności (“Nurt”, “Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w “Obserwatorze” i “Wiadomościach TVP” oraz “Gazecie Wyborczej”, “Obserwatorze Codziennym”, “Sztandarze”, “Życiu” i kwartalniku “InGreen”. Absolwent warszawskiego Liceum Batorego i polonistyki UW, ukończył dziennikarstwo na UW.


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.