Łukasz Perzyna

Wyzwania na Nowy Rok


Walka z pandemią, napór imigrantów na granicę wschodnią oraz drożyzna – trzy sprawy zaprzątać będą uwagę Polaków. Nie znikł ani jeden z problemów, jaki wcześniej mieliśmy, doszły nowe. Społeczeństwo reaguje na nie lepiej i rozumniej, niż decydenci polityczni: nie tylko rządzących zresztą dotyczy ta ocena.

W kwestii środków niezbędnych do powstrzymania pochodu koronawirusa Polacy pozostają podzieleni: by to wiedzieć, nie potrzebujemy nawet sondaży, wystarczy wsłuchać się w emocje w dowolnym miejscu publicznym. Co do konieczności ochrony granicy wschodniej – jesteśmy z kolei niemal jednomyślni. Wyklinanie strażników czy użalanie się nad imigrantami, że odpierani z użyciem armatki wodnej nie mają gdzie ubrań wysuszyć to tylko ekscentryczne wypowiedzi nielicznych celebrytów. Z kolei pierwsza od ponad dekady inflacja odczuwana w postaci wzrostu cen podstawowych produktów okazuje się niezależna od naszej woli i codziennych zachowań, ale odpowiadają za nią politycy, którzy ponad miarę rozkręcili spiralę socjalnych oczekiwań, czasem niemożliwych do spełnienia bez wysokich kosztów, jakie ponosimy wszyscy. Zapewne drożyzna bardziej niż pandemia wpływa na powszechne nastroje, bo do pochodu nieproszonego gościa z Wuhan – jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało – zdążyliśmy się przyzwyczaić i nauczyliśmy się przed nim zabezpieczać. W tym zresztą wypadku społeczeństwo okazało się sprawniejsze od państwa, a odpowiedzialność i pomoc sąsiedzka – od mechanizmów publicznej ochrony zdrowia.


Rocznica stanu wojennego, jaką niedawno przyszło nam obchodzić, zaktualizowała dawną i niesłusznie mniej znaną cywilną stronę tamtej walki. Nie tylko odświętne demonstracje uliczne, które zresztą dodając ducha nie powstrzymały wówczas generałów, lecz niespodziewanie rozkwitającą pomimo tak mroźnej zimy 1981/82 pomoc sąsiedzką i wzajemną usłużność. Pozwoliły one przetrwać czas niedoborów w sklepach, wywołany kosztami największej w dziejach PRL operacji wojskowo-milicyjnej i ugruntować ówczesną opinię poety i członka KOR Stanisława Barańczaka, że nawet w ciężkich czasach „Warszawa bardziej przypomina Londyn niż Ułan-Bator”. Polacy radzili sobie wbrew władzy. Odradzające się za sprawą wizyt papieskich oraz fenomenu dziesięciomilionowej pierwszej Solidarności, która chociaż przez władze rozbita okazał się drogowskazem, poczucie wspólnoty ułatwiło po latach odbudowę niepodległego państwa a zaradność, wykazywana przez szukających luk w systemie założycieli firm polonijnych, na które rządzący przystali z powodu bankructwa gospodarki nakazowo-rozdzielczej  – przyszłe zaprowadzenie kapitalizmu.  Zalążkiem tego ostatniego, opartego na wolności, inwencji i inicjatywie, stała się cała „nielegalna polityka”, jak w tytule znanej książki historyk Andrzej Anusz określa fenomen naczyń połączonych, na który złożyły się literacki i prasowy drugi obieg oraz podziemna działalność polityczna i związkowa.


W sytuacji gdy w nie tak odległej Rumunii zdesperowani i wściekli na antycovidowe ograniczenia obywatele szturmują gmach parlamentu – reakcje Polaków na pandemię pozostają pomimo zmęczenia i obawy, stonowane i odpowiedzialne. Brak natomiast łączącego wszystkich przekonania, jakie środki zaradcze stosować. W przywiązanych do wolności i nie ufających władzy, bo też na to nie zasłużyła, Polakach nadmierne restrykcje nie budzą poparcia, zwłaszcza, że pamięta się zarówno nieskuteczność poprzednich ograniczeń i ich rujnujące dla przedsiębiorczości koszty (lockdown nie zapobiegł kolejnym falom epidemii, za to doprowadził do krachu mnóstwo małych firm) jak absurdalny charakter wielu z nich: pamiętamy jak odległa od polityki mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk wykpiwała zakaz wstępu do lasu. Zaledwie 17 proc z nas przystaje na obowiązkowe szczepienia. Tylko 24 proc opowiada się za tym, żeby przedsiębiorca mógł sprawdzać certyfikaty zdrowotne pracownika (badanie United Survey z 18-19 listopada 2021 r). Stosunkowo najwięcej zwolenników znajdują miękkie i raczej pojednawcze warianty jak promowanie szczepień i preferowanie w miejscach publicznych osób zaszczepionych: 59 proc w listopadowym sondażu IBRIS.  


Za tym, żeby nie wpuszczać imigrantów, szturmujących granicę od strony białoruskiej, opowiada się nawet trzy czwarte Polaków (72 proc we wrześniowym badaniu Pollsteru, przeprowadzanym, gdy napór się zaczął). W niewielu kwestiach pozostajemy podobnie zgodni. Trudno się temu dziwić. Stajemy bowiem w obliczu problemu, z jakim nie mieliśmy do czynienia od początków polskiej niepodległości. Nawet u jej zarania obawy o trwałość granicy zachodniej, w tle towarzyszące procesowi jednoczenia Niemiec i mechanizmom ówczesnej konferencji „dwa plus cztery” nie stały się przecież powszechne. Pozostawały troską dyplomatów, zwyczajni ludzie cieszyli się z paszportów w domu, a nie na milicji. Skoro zaś wracamy myślą do czasów sprzed 40 lat, to pamiętamy z okresu legalnego działania pierwszej Solidarności okładki zachodnich tygodników z konturem Polski, rysunkiem niedźwiedzia i liczbami, oznaczającymi dywizje państw Układu Warszawskiego. Za to ostatnie trzy dekady sprzyjały ugruntowaniu poczucia bezpieczeństwa w tej akurat kwestii, tak jak nieodwołalnie przyszło się Polakom pożegnać z powszechnością bezpieczeństwa socjalnego, nawet jeśli w poprzedniej epoce oznaczało ono frustrującą równość w biedzie. 


Co do pandemii, wciąż mieć można nadzieję, że podobnie jak złowroga grypa hiszpanka sprzed ponad stu lat zniknie równie nieoczekiwanie jak się pojawiła: zagadkowego wygaśnięcia tamtej, związanej z I wojną światową plagi wciąż nie potrafią uzasadnić epidemiolodzy. Również wojna hybrydowa, wypowiedziana przez służby białoruskiego reżimu Aleksandra Łukaszenki, w której imigranci z ich pędem do lepszego życia są tylko żywymi tarczami, a nie celem samym w sobie, nie potrwa wiecznie: zależy od nikłej dotychczas determinacji państw zachodnich, która jednak nie musi taką pozostać, trudnych do przewidzenia zachowań Rosji, ale także naszej polskiej stanowczości. Niewątpliwie obrońcy wschodnich granic, wbrew hałaśliwym zachowaniom medialnym samozwańczych trendmakerów, liczyć mogą na zrozumienie i poparcie zwykłych Polaków. Zbyt żywa pozostaje jeszcze tradycja czasów, kiedy trzeba było o te rubieże walczyć, żeby teraz ponad nimi postawić abstrakcyjne i ideologicznie motywowane hasła. 


Myśl słoweńskiego filozofa Slavoja Żiżka łączy jak się wydaje również dominujące dziś polskie doświadczenia pandemii i kryzysu granicznego, ale także powracającej z niszczycielską siłą inflacji: „wątpię (..) czy dzięki epidemii staniemy się mądrzejsi. Jasne jest tylko to, że wirus zburzy fundamenty naszego życia, powodując nie tylko ogromną ilość cierpienia, ale też spustoszenie gospodarcze, potencjalnie gorsze niż Wielka Recesja. Nie ma powrotu do normalności, nową normalność trzeba będzie zbudować na ruinach naszego starego życia, albo znajdziemy się w epoce nowego barbarzyństwa, której oznaki już teraz są wyraźnie widoczne” [1]. Dostrzegamy już je w przekazach telewizji, wszystko jedno czy na ekranie TVN czy TVP.  


W odróżnieniu od niebezpieczeństw pandemii i konfliktu granicznego, drożyzna staje się zjawiskiem, mającym wszelkie cechy trwałości. Nie wiadomo, jak długo przyjdzie Polakom z nią żyć. Wynika z rozregulowania gospodarki zarówno przez oczywiste następstwa pandemii, jak z osłabienia jej i pozbawienia bezpieczników w następstwie obu realizowanych kolejno naszym kosztem eksperymentów: liberalnego i populistycznego. Politycy lekkomyślnymi działaniami nabili rachunek, który płacą teraz zwykli konsumenci, co albo na nich głosowali albo – jak wciąż 40 proc z nas – powstrzymywali się od udziału w wyborach. Pozostaje znów liczyć na tradycyjną przedsiębiorczość Polaków, wykazywaną w kryzysowych momentach. Ale też na nie mieszczące się już w prostym rachunku ekonomicznym poczucie wspólnoty i solidarności, które towarzyszy nam prawie od pół wieku. Pojęcie kapitału społecznego odżywa w trudnych chwilach. Wbrew publicystom nie rozpadliśmy się na dwa wrogie plemiona. Różnimy się, ale zawsze tak było. Przedmiotem rozmów przy świątecznym stole nie pozostaną uchwalone właśnie „lex TVN” ani dotyczące naszego wymiaru sprawiedliwości werdykty TSUE. Ale nie da się w nich uniknąć lęku przed ekspansją koronawirusa, kwestii szczelności granic ani najgorętszego problemu, ile wszystko, co na stole, kosztowało.       


Politycy zaś, zamiast zajmować nas dalej tematami, które najbardziej interesują ich samych, będą musieli się z tymi głównymi wyzwaniami zmierzyć. Albo też po nich przyjdą inni, lepsi. Zgodnie ze znanym już z historii ostatniego stulecia mechanizmem. Każda potężna zmiana charakteryzuje się również tym, ze zawczasu nie potrafią jej przewidzieć znani z telewizji eksperci. 


[1] Slavoj Żiżek. Pandemia! Covid-19 trzęsie światem. Wyd. Relacja, Warszawa 2020, s. 13


Łukasz Perzyna – dziennikarz PNP 24.PL, „Opinii” oraz „Samorządności” i portalu wio.waw.pl.  Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN („Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności („Nurt”, „Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w „Obserwatorze” i „Wiadomościach TVP” oraz „Gazecie Wyborczej”, „Obserwatorze Codziennym”, „Sztandarze”, „Życiu” i kwartalniku „InGreen”. Absolwent warszawskiego Liceum Batorego i polonistyki UW, ukończył dziennikarstwo na UW.


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.