Polskość wobec szaleństwa szamanów 

O politycznej głupocie i ostrzeżeniu dla Zjednoczonej Prawicy 


Inspiracją do artykułu jest kilka refleksji redakcyjnego kolegi Łukasza Perzyny zamieszczonych na naszym portalu – “Polskość współczesna”. Warto do nich wrócić by dobrze zrozumieć nie tylko naturę tego co jest spoiwem polskiej państwowości i polskiego żywiołu który przetrwał przez wieki, ale także co stanowi jego realne zagrożenia w dzisiejszym świecie. Można bowiem spierać się o definicję czym była przez wieki polskość i czerpać z myśli najlepszych tego żywiołu ale obowiązek podtrzymania jego istnienia i prezerwacji panstwowowści jest dziś w naszych rękach a wraz z nim obowiązek identyfikacji zagrożeń. Szczególnie tam gdzie nie ma miejsca na kompromis politycznych elit bo wartości o których mówimy są fundamentem naszego istnienia.

Gdy w 2015 roku Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organisation – WHO) zmieniała definicję pandemii wiadomość o tym przeszła bez echa. Środowisko medyczne przyjęło wiadomość i zamilkło. Według nowej definicji zamieszczonej w oficjalnej publikacji WHO z 9 kwietnia 2020 r., pandemia to:


„Ogólnoświatowy wybuch choroby u ludzi w liczbie wyraźnie przekraczającej normalną”.


W definicji nie ma mowy o masowym występowaniu ciężkiej zagrażającej życiu choroby, o masowych zgonach, o tym wszystkim co jest znane z historii cywilizacji. Nie ma też definicji określenia „w liczbie przekraczającej normalną”. Ze zmiana definicji nadchodziły czarne chmury ale w 2015 niewielu o tym fakcie wiedziało bo i o samym wirusie dziś zwanym COVID-19 wiadomo było tylko nielicznym.


W 2020 fałszywi „prorocy” obwieszczali światu, że nadchodzi pandemia która przyniesie w efekcie śmierć milionom, także tych umierających na ulicy. Media zrobiły swoje. Byłem wtedy w Nowym Yorku, potem w Toronto, gdzie na dzielnicy ludzie na spacerze schodzili sobie z drogi na ulicę by ustąpić miejsca. Kilka miesięcy poźniej, już w maju, mieszkańcy Nowego Yorku byli świadkami niespotykanych wcześniej obrazków – metro w tym wielomilionowym mieście jeździło puste. Widok ten, przypominał mi tylko inne zdarzenie w tym mieście którego byłem świadkiem, walące się wieże World Trade Center 11 września 2001. Proroctwa mediów i przepowiednie nawiedzonych medycznych szamanów zdołały zatrzymać miasto.

W tym samym czasie, już w kraju, rząd PiS obwieścił obywatelom zakaz wstępu do lasów a minister Szumowski zamawiał w Chinach miliony masek dla własnych obywateli jakby w kraju nie było możliwości ich produkcji. Fałszywi prorocy, tym razem spod znaku Zjednoczonej Prawicy choć nie tylko, i tu przepowiadali armageddon. Rząd zarządził budowę ad-hoc szpitali na stadionach i w centrach handlowych (Kielce) w oczekiwaniu na te “miliony”. Służba zdrowia zamykając szpitale i szkoły sprowadziła społeczeństwo do podziemia dając im w zamiast leczenia teleporady, łamiąc tym samym fundamentalne bo zapisane w konstytucji prawo do leczenia. W ub. tygodniu ukazał się w tygodniku doRzeczy wywiad z doktorem Milewskim który dla ilustracji problem przytomnie zauważył, że liczba hospitalizacji pacjentów w 2019 roku (przed „pandemią”) była o 2 miliony przypadków większa niż w roku jej największego rozkwitu czyli w 2020. Zaiste, przewrotną jest logika pandemii która miała się nijak do faktów bo na dyżurach w szpitalach lekarze nagrani ukrytą kamerą chodzili bez żadnej ochrony przed wirusem a wiele szpitali pozostawało pustych, w tym ten na Stadionie Narodowym w Warszawie. Nie przeszkodziło to jednak użytecznym idiotom jak dr. Andrzej Horban, szef powołanej przez rząd Morawieckiego rady medycznej, stworzonej by doradzać jak zmierzyć się z COVID-19, by bez analizy faktów nakręcać atmosferę przerażenia. Wkrótce, okazało się jednak, że brak leczenia był zjawiskiem globalnym a świat, zdominowany przez firmy farmaceutyczne upatrujące ogromnych zysków, postawił na szczepienia zamiast leczenia. Sporadyczne przypadki leczenia jak ten doktora Bodnara nie zmieniły sytuacji. Ponad trzy tysiące ludzi wyleczonych z COVID-19 pozostały w mediach bez echa.


O tym, że szczepienia w trakcie jakiejkolwiek pandemii są z gruntu szkodliwe bo sprzyjają mutacji wirusa, wirusolodzy mówili powszechnie. O tym, że mieli rację przekonujemy się dzisiaj. Australia, gdzie oficjalnie zaszczepionych jest ponad 80% społeczeństwa odnotowuje w obecnej chwili największy wzrost zakażeń wirusem COVID-19 od chwili rozpoczęcia „pandemii”. Nowa Zelandia pozbawiła możliwości powrotu do domu nawet jego obywatelom którzy, jak podaje dzisiejszy The Guardian, losują miejsca w ośrodkach na kwarantannę. Nie przeszkadza to rządowi premiera Morawieckiego by kontynuować, zupełnie niezrozumiałą, politykę permanentnego zastraszania społeczeństwa. Na przykład stwierdzeniami wspomnianego wcześniej dr. Horbana o rzekomej kolejnej już bo piątej fali, o nowych mutacjach, o nowych potrzebach szczepień i konieczności podziału społeczeństwa na grupy, w zależności od stopnia fascynacji lub jej braku preparatami Wielkiej Farmy. Jesteśmy świadkami sytuacji niewiarygodnej: rząd wprowadza szczepienia dzieci, grupy wiekowiej o której wiadomo, że pozostaje niemal w całości obojętna na istnienie wirusa.

Efektem ubocznym „pandemii” staje się pojawiająca w przestrzeni publicznej dyskusja na temat rzekomej konieczności segregacji Polaków i zróżnicowania praw obywatelskich w zależności od tak zwanego “stopnia zaszczepienia”. Problem w tym, że wraz z niezaprzeczalnym istnieniem procesu mutacji wirusa, mamy do czynienia z „mutacją” także owego “stopnia zaszczepienia”. Kilka miesięcy temu zaszczepioną była osoba, która dała sobie wstrzyknąć jeden preparat któregoś z głównych graczy, tych najbardziej zainteresowanych sprawa jak Pfizer czy Astra Zeneca. Wkrótce potem zaszczepionym był ten kto wziął preparat dwukrotnie. Dziś, osobą w pełni zaszczepioną jest ta która dodatkowo wzieła dawkę „przypominającą”. Nie ma złudzeń że po dawce „przypominającej” przyjdą inne, będą zwane równie pokracznie. Czy będzie to dawka regeneracyjna, odbudowującą a może odświeżająca pozostaje bez znaczenia. Wszystkie przyjdą gdy pożyteczni idioci Morawieckiego, choć nie tylko oni, będą ostrzegać przed piątą, siódmą a potem kolejną fala pandemii. Znajdą się w kraju inni pożyteczni idioci jak Krystyna Janda czy Leszek Miller, tacy, co to zachęcać będą do wzięcia dawki siódmej przed szóstą nierzadko przekonując nas, że to dla naszego dobra, jeszcze niedawno rozpychających się przed innymi jak miało to miejsce w przeszłości z racji wykonywanego zawodu czy prominencji byłego członka jedynie słusznej partii w słusznie minionym systemie.

Kilka tygodni temu dziennikarz Witold Gadowski prezentował do kamery wewnętrzny, z pewnością pilnie strzeżony, dokument pochodzący z samego Pfizera w którym eksperci firmy zgodnie twierdzili, że efektywność ich szczepionki to tylko 11 miesięcy. A mija właśnie rok od chwili warunkowego jej dopuszczenia przez komisję EMA, europejskiego nadzorcę leków, do stosowania w Unii Europejskiej. Przepowiednie medycznych szamanów są więc zgodne w czasie z konkluzja samego producenta. Fakt warty odnotowania.

Cóż na to rząd Morawieckiego? Niedawno debatująca rządowa komisja zdrowia zmusza swoim postanowieniem do obowiązkowego szczepienia nauczycieli i innych grup zawodowych sankcjonując de-facto segregację społeczeństwa. O tym, że pozostaje to w jawnej sprzeczności z konstytucja i jest jawnym sankcjonowaniem bezprawia rząd Morawieckiego milczy. Podobnie z udzieleniem pracodawcom prerogatyw by sprawdzać „status zaszczepienia” własnego pracownika. Skupmy się tylko na kosztach bezmyślnie prowadzonej polityki walki z pandemią i ilością drukowanych w tym celu pieniędzy. A fakty mówią za siebie. Oficjalnie jesteśmy poza budżetem na sumę ponad 500 mld. złotych. To równowartość rocznego budżetu naszego kraju.

Biorąc pod uwagę statystykę, dwie dawki preparatów z Wielkiej Farmy przyjęło w Polsce 55% społeczeństwa. Ale fałszywość wspomnianej wcześniej narracji rozumie wzrastającą część polskiego społeczeństwa. Ośrodki szczepień pozostają w większości puste więc można się spodziewać, że powyższy procent tzw. “całkowicie zaszczepionych” będzie się zmniejszał. Opowieść pandemiczna ma coraz mniej zwolenników w naszym kraju bo naukowcy coraz odważniej występują w obronie pacjentów a nie rzeczywistych beneficjentów “pandemii”.

Obostrzenia i ograniczenia pandemiczne są tematem nowej ustawy której głównym prezenterem, bo przecież nie autorem, jest poseł Czesław Choc. Czesław mówi:


„Wolność każdego człowieka kończy się tam, gdzie kończy się wolność drugiego człowieka. Pomimo konstytucji wolność może być ograniczona za pomocą ustawy”.


Nie wiem jakie ograniczenia ma ten chessman, wikipedia powiada, że jest endokrynologiem a to nauka o wydzielaniu wewnętrznym, gruczołach, hormonach i ich działaniu raczej niż o wirusach, pandemii a tym bardziej jej zwalczaniu. Czesław, bo trudno nazwać go posłem, używa argumentu który znamy z ust prezydenta Francji który w podobny do Choca sposób uzasadnia drakońskie obostrzenia związane z COVID-19 we własnym kraju. Narracja niebezpieczna której można użyć w każdych okolicznościach. Opowiadanie o tym, że wolność polega na tym że nie mamy wolności jest równie absurdalne jak stwierdzenie prezydenta Macron, że ci którzy się nie zaszczepili nie są obywatelami Francji. Dodajmy, stwierdzenie wyjątkowo haniebne zważywszy, że ponownie ubiega się o urząd.

Wracając do premiera Morawieckiego i posunięć jego rządu w zakresie zwalczania COVID-19, powyższa wypowiedź Czesława jest szczególnie niebezpieczna. Mówienie o tym, że wolność polega na tym żeby nie mieć wolności jest bowiem politycznym szaleństwem. Polacy w swojej masie nie rozumieją takiego języka, nie ufają tym co wypowiadają takie stwierdzenia i jak kiedyś w czasach słusznie minionego systemu ludzie nazywali takich szamanów: „Oni”, dystansując się i lekceważąc w ten sam sposób. Teresa Torańska wiele lat temu napisała o tym zjawisku wielce pouczającą książkę, wydaną, o ile pamiętam, także przez Solidarność Walcząca w latach osiemdziesiątych. Dodajmy, organizacje założoną wtedy przez ojca dzisiejszego premiera, znanego i powszechnie szanowanego działacza opozycji antykomunistycznej Kornela Morawieckiego.

Wprowadzenie obostrzeń proponowanych przez Czesława może przynieść w efekcie tylko jedno: destabilizację państwa jak ma to miejsce w Australii. Innym ewidentnym przykładem rozkładania państwa w formule zaoferowanej przez Czesława są działania, znanego mi skądinąd, niepopularnego w swoim kraju premiera Kanady Justina Trudeau. Dzialania jak na razie z opłakanymi skutkami. Doradca rządu Kanady w kwestii “pandemii”, dr. Theresa Tam, sugeruje Kanadyjczykom by nosić maseczki w domu, nawet w sytuacjach intymnej interakcji. Wprowadzanie obostrzeń, segregacji, kategoryzowanie obywateli w zależności od ich stosunku do preparatów produkowanych przez Wielką Farmę przynosi opłakane skutki. Redefinicja wolności to niebezpieczna drogą donikąd. Receptą na zwalaczanie wirusa jest tylko i wyłącznie dopuszczenie lekarzy do leczenia pacjentów.

Mamy do czynienia z rosnącym chaosem w kraju i wzrastającym poczuciem niepewności i zagrożenia. Stawiam tezę, że jest to działanie intencjonalne i całkowicie przemyślane. Nie bez znaczenia jest tu napisany na kolanie tzw. “Polski Ład” który przynosi w efekcie niewiarygodny gniot: siedemset stron prawa podatkowego stworzony przez ekipę rządząca. Jakby nie liczył się fakt, że według ekspertów już wcześniej mieliśmy najbardziej skomplikowany system podatkowy w Europie. Chaos wprowadzonego na pożytek zbudowania kapitału politycznego “Nowego Ładu” amplifikuje tylko postępujący process “psucia panstwa”. Bo jakże inaczej nazwać nakręcanie spirali rządowych dotacji, niszczenie podatkami klasy średniej, inwigilacja obywateli, drastyczny dodruk pieniędzy czy wszechwładza Urzędu Skarbowego by wymienić tylko nieliczne jego aspekty. Na wszystko nakłada się wszechobecne straszenie kolejną falą “pandemii” i koniecznością szczepień a w następstwie podział wspólnoty jakby tych było jeszcze zbyt mało.

18 stycznia opublikowano dobową liczbę zakażeń COVID-19. Ta liczba to ponad 19 tysięcy przypadków. We Francji to ponad 50 tysięcy przypadków pomimo znacznie większego stopnia zaszczepienia Francuzów, nawet trzecią dawką. Co to oznacza? Tylko jedno, że system nie działa i wzbudzanie strachu, paniki i psychozy w Polsce jest politycznym samobojstwiem zarówno z punktu widzenia zwalczania COVID-19 jak i rachunku politycznego który, nota bene, Polacy z całą pewnością któregoś dnia wystawią Zjednoczonej Prawicy. Czesław Hoc i jego ustawa może doprowadzić wyłącznie do głębokiej niechęci sympatyków PiS do Zjednoczonej Prawicy a z pewnością nie przyciągnie tych którzy oczekują segregacji i szaleństwa obowiązkowych szczepień. Dziś rząd Morawieckiego oficjalnie poparł ustawę co z pewnością zaowocuje jej przegłosowaniem już wkrótce.

Celem wielkich koncernów farmaceutycznych, określanych jako Wielka Farma jest sprzedaż jak największej ilości preparatów i z pewnością maksymalizowanie zysku. Pfizer zarobił na szczepionkach niewiarygodną, nawet jak na tę korporację, sumę 30 miliardów dolarów w 2020 roku. Politycy zdaje się ulegli pierwszej fali medialnej agresji i w pełni uwierzyli w zjawisko masowej pandemii. Dziś bardzo trudno jest im się z tego wycofać bo spektakl opowieści o pandemii trwa i jej aktorom trudno jest dziś zejść że sceny. Opowieści ministra Niedzielskiego przestają być wiarygodne. W dniu dzisiejszym przepowiedział, że za kilka tygodni będzie ich sto tysięcy. Skąd ta prognoza nie dodał. Zresztą 14 z 17 członków rady medycznej Horbana ustąpiło, paradoksalnie, z powodu nie zaostrzenia segregacji obywateli i braku wprowadzenia drakońskich obostrzeń. Jakby te właśnie miały być panaceum na COVID-19. Tymczasem wprowadzanie paniki wśród społeczeństwa w sytuacji rzekomej walki z pandemią jest oczywistym uderzeniem w dobro publiczne co szczególnie podkreślał kilka dni temu, obdarzony dużym respektem, redactor naczelny tygodnika doRzeczy Paweł Lisicki w swoim wywiadzie dla radia Wnet. Ustawa Czesława nie bierze pod uwagę ozdrowieńców, ludzi którzy nie mogą się zaszczepić ale głównym problemem jest wciąż zmieniająca się definicja osoby „w pełni zaszczepionej” o czym wcześniej wspominaliśmy. Ze zmianą definicji musi zmieniać się podmiot zajmujący się osobami zaszczepionymi. Efekt może być tylko jeden: Polacy będą musieli legitymować się zaszczepieniem. Pojawi się więc instytucja która będzie wszystko badała a to w efekcie doprowadzi do permanentnej zmiany systemu, postępującej kontroli obywateli, niewykluczone, jak w Austrii czy we Włoszech, kar grzywny i więzienia. Co zrobimy z dziećmi niezaszczepionymi? Czy będziemy odbierać dzieci rodzicom którzy według ustawy będą podważali politykę rządu i rzekomego dobra publicznego?

Radykalna kontrola społeczeństwa i jego segregacja w jakiejkolwiek formie to w polskich warunkach formuła na całkowita katastrofę państwa. Polska wspólnota nie może być zagrożona segregacją w wykonaniu medycznych szamanów czy politycznych durniów jak poseł Choc. Walka idzie tu o największą stawkę. W tym kontekście “Polskość współczesna” red. Perzyny to ważny głos w dyskusji. Autor tekstu pisze:


Jeśli szukać wspólnego mianownika polskości, to w pewnej mądrości zbiorowej, aktualnej w czas pandemii, a wcześniej w stanie wojennym, wywodzącym się z czasów okupacji hitlerowskiej poczuciu wspólnoty wzajemnej, wspomagania się i wspierania.


W tym kontekście, ustawa o której mowa to działanie wbrew polskim interesom w najbardziej ewidentny sposób. Nie trzeba dodawać, że wytwarzanie tego typu presji na wszystkich obywateli to rozwiązanie całkowicie sprzeczne z tak zwanymi prawami podstawowymi, wolnością i godnością ludzi. Pójście drogą szaleństwa szczepionkowego może zaowocować w efekcie zakwestionowaniem prawa do głosowania. Prawdopodobne w tym scenariuszu zawieszenie praw wyborczych dla osób niezaszczepionych to kwestia fundamentalna dotycząca funkcjonowania państwa.

Na koniec kilka refleksji pochodzących od prof. Andrzeja Nowaka który, jak zawsze z szerokiej perspektywy, komentuje w radiu Wnet kwestie pandemii i jej wykorzystywania do niszczenia podstaw demokracji w świecie. Systematyczne lockdowny niszczą klasę średnia w większości społeczeństw. Ludzie tracą swoją niezależność finansowa w efekcie nierozumnego działania rządów. Skutki społeczne i gospodarczej będą takie, że średnio-zamożni przedsiębiorcy będą tracić swoje biznesy. Demokratyczne wybory będą wygrywane przez tych którzy zawsze wiedzą kto ma wygrać, jak miało to miejsce w Stanach Zjednoczonych. Medialne fale zaporowe starają się zablokować tych którzy mogliby złamać consensus poprawności politycznej. Potężne globalne media, także te społecznościowe choć powinniśmy powiedzieć anty-społecznościowe, będą tworzyły system zamknięty umożliwiający manipulowanie rzeczywistością. Ludzie korzystający z tych mediów, szczególnie wtedy gdy nie mają zewnętrznego kontaktu z innymi utracą zdolność myślenia – ostrzega prof. Nowak.


Skuteczność działań by nierzeczywistość wygrywała z rzeczywistości ma miejsce. Banki informacyjne są tworzone po to by ludzie pozostawiali w kontakcie z treściami, które są nacechowane często nienawiścią, złością w stosunku do tych którzy wyrażają inne poglądy. Wszystkie te działania niszczą demokrację. A ta musi cechować się otwartością poglądów i zdolnością do rzetelnej dyskusji. Prof. Nowak przypomina wezwania guru z Gazety Wyborczej, żeby Polskę podzielić na dwa obozy: bantustan dla mocherów którzy głosują na PiS i tych w wielkich miastach, będących lepszymi, lepiej wykształconymi. Takie podziały są także efektem aktualnej walki z pandemią, konkluduje prof. Nowak.


Zjednoczona Prawica Kaczyńskiego nie jest dziś intelektualnie zdolna do zaprzestania samobójczej polityki segregacji Polaków wzdłuż granic szczepień i ich stosunku do wirusa. Warto jednak podkreślić, że nie ma w kraju elity politycznej zdolnej do stawienia czoła wyzwaniom, nie tylko tym związanym z COVID-19. Kryzys braku intelektu dotyczy zarówno formacji rządzącej jak i przede wszystkim opozycji. Tak traci się podmiotowość państwa i jego elementarną suwerenność. Scenariusz dobrze nam znany z polskiej historii.


Jarosław Jack Malik – Absolwent Politechniki Warszawskiej, York University w Toronto oraz University of East London, UK. Z zawodu informatyk. Zajmuje się zagadnieniami z zakresu analizy informacji, algorytmów i sztucznej inteligencji oraz nauczania maszynowego. Jako informatyk pracował na Wall Street, giełdach w Londynie i Frankfurcie. W latach 80. niezależny wydawca i działacz podziemia. Założyciel Skarżyskiej Oficyny Wydawniczej – SOWA. Był dziennikarzem Solidarności przy obradach Okrągłego Stołu. Hobby to geopolityka, media i niezależne dziennikarstwo. Studiował na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Po trzydziestu latach emigracji w Toronto powrócił do Polski. Pochodzi że Skarżyska-Kamiennej, Świętokrzyskie.


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.