Łukasz Perzyna

Trener z Ekstraklasy

Czasu na bankiet nie będzie

07 Luty 2022


To, co brzmi dumnie dla jednych, złości innych. Po kompromitacji celebryty z zagranicy Portugalczyka Paula Sousy, piłkarską kadrę narodową obejmuje „zwyklak”. Jego rekomendacja to nie kontakty europejskie lecz mistrzostwa Polski zdobyte kiedyś z Zagłębiem Lubin i niedawno z Legią Warszawa oraz wprowadzenie tej ostatniej do fazy grupowej Ligi Europy, gdzie pokonała markowy angielski Leicester oraz na wyjeździe Spartaka Moskwa.

Czesław Michniewicz, bo o nim oczywiście tu mowa, nie będzie jednak miał tyle czasu, co obejmujący kadrę przed dziewięciu laty Adam

Nawałka, wymieniany i teraz, zanim jeszcze decyzja zapadła, jako poważny kandydat na selekcjonera.


Czasu na bankiet nie będzie


Wtedy wyglądało to w sposób, jaki opisuje biograf Adam Olkowicz („Nawałka. Droga do perfekcji”): „Nawałka na początku prosił o pół roku spokoju, zapowiadał, że po tym okresie będzie można mówić o efektach jego pracy (..). Na początku zgrupowania pojawiła się informacja, która zdominowała jego pierwsze dni – opaska [kapitana reprezentacji – przyp. ŁP] już na stałe miała trafić do Lewandowskiego (..). Akurat był koniec sezonu, Lewandowski zaproponował Nawałce, że po meczu zaprosi drużynę na imprezę do Sopotu. Selekcjoner nie miał nic przeciwko temu. Przyszli wszyscy, bawili się wspólnie.


– Tam narodziła się drużyna – można powtórzyć za Bońkiem” [1].


Koniec tejże okazał się jednak żałosny. Na Mistrzostwach Świata w Rosji (2018 r.) Polacy polegli w pierwszym meczu z Senegalem 1:2, przy czym przegrywając, nawet pod koniec nie atakowali, co dowodzi kompletnej bezsilności albo zaniku ambicji. Drugie spotkanie skończyło się klęską 0:3 z Kolumbią, która potem szybko odpadła z turnieju.


Zaś jak się okazało, były już prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek nie miał szczęścia do wyboru ani dymisjonowania

selekcjonerów. Gdy następca Nawałki, Jerzy Brzęczek w ładnym stylu wygrał eliminacje do Euro 2021, prezes Boniek… jakby w nagrodę za to

go zwolnił. Powołał na jego miejsce celebrytę Paulo Sousę, Portugalczyka odnoszącego wcześniej sukcesy jako piłkarz, ale pozbawionego ich w trenerskiej roli. Pod jego wodzą w pierwszym meczu w ubiegłorocznych finałach Polacy przegrali 1:2 ze Słowacją, pozostającą wprawdzie potęgą, ale w hokeju na lodzie, nie w futbolu. Znów jak za Nawałki pomimo niekorzystnego wyniku nie atakowali, jakby niepomyślny rezultat całkiem ich zadowalał. 


Kolejnym blamażem okazała się zagadkowa absencja Roberta Lewandowskiego w meczu z Węgrami (1:2 u siebie) w eliminacjach do katarskiego Mundialu. Najlepszy polski piłkarz, laureat również światowych plebiscytów, nie zagrał, chociaż nie był kontuzjowany, a trener na to przystał.


Wreszcie Sousa nagle porzucił polską reprezentację, bo otrzymał bardziej intratną propozycję pracy. Nowy prezes PZPN Cezary Kulesza, twórca krajowych sukcesów Jagiellonii Białystok, nie udający jak Boniek światowca, nie miał więc wiele czasu na wybór kolejnego selekcjonera. Jeszcze mniej ma go wskazany przez szefa związku Czesław Michniewicz. Okazji do bankietów, jak za Nawałki, nie będzie. 


Spotkanie barażowe z Rosją w Moskwie zaplanowano na 24 marca, jeśli je wygramy, o awans na Mistrzostwa Świata w Katarze walczyć będziemy już bezpośrednio i zaledwie pięć dni później ze zwycięzcą meczu Szwecji z Czechami. Z pierwszym z tych zespołów przegraliśmy niedawno w ostatnich minutach na Euro co rodzi swoistą traumę.


Realnie Michniewicz wcale nie ma przed sobą dwóch miesięcy pracy, jak wynika z kalendarza. Terminarz zawodowych graczy pozostaje napięty, mają zobowiązania wobec swoich klubów. Selekcjoner Czesław Michniewicz i tak przedłużył zgrupowanie przed meczem z Rosją z planowanych uprzednio trzech do czterech dni i na tyle tylko będzie miał do dyspozycji swoich graczy, by ustalić z nimi taktykę i odnowić ducha zespołu. Morale reprezentacji pogruchotane zostało przez odwołanie Brzęczka przez Bońka… w nagrodę za awans, fatalny występ na Euro, unikanie przez Lewandowskiego gry w ważnym meczu z Węgrami (gdybyśmy wtedy bodaj zremisowali, o turniej w Katarze gralibyśmy nie z Rosją, lecz – losowani „z lepszego koszyka” – np. z Macedonią Północną) a wreszcie nagłe porzucenie pracy przez Sousę. 


Żeby im się chciało grać


Czesław Michniewicz nie tyle zdystansował zagranicznych kontrkandydatów, co okazali się oni wyłącznie mirażami. Słynny niegdyś ukraiński piłkarz Andrij Szewczenko miał jakoby za poprowadzenie polskiej reprezentacji zażądać… 3 mln euro rocznie, potem obniżyć stawkę do 2,5 mln, a PZPN takimi pieniędzmi nie dysponuje. Szybko okazało się jednak, że nawet nie rozwiązał kontraktu z włoskim klubem Genoa, więc nowego zawrzeć nie może. Podobnie upadły natchnione wersje o objęciu biało-czerwonej drużyny przez innych zagranicznych celebrytów, w tym Holendra Dicka Advocaata, który zapewne żądałby trzy razy więcej niż Szewczenko, skoro tyle zarabiał niedawno u Rosjan.     


Zapewne to lepiej, skoro wiele lat przed Sousą inny zagraniczny selekcjoner, renomowany Holender Leo Beenhakker pomimo wysokiej pensji (ok. 900 tys. euro rocznie) wielkich sukcesów z reprezentacją Polski nie odniósł.  


Pomimo to media powszechnie drwiły, gdy Grzegorz Lato – poprzednik Bońka w fotelu prezesa PZPN ale przede wszystkim król strzelców niezapomnianych Mistrzostw Świata w 1974 r. – głosił wyższość „polskiej myśli szkoleniowej”. Pokpiwały całkiem niesłusznie, skoro dwaj zagraniczni trenerzy niewiele u nas wskórali, zaś wszystkie sukcesy polskiego futbolu wypracowali selekcjonerzy krajowi. Kazimierz Górski zdobył z drużyną złoty medal olimpijski w Monachium (1972 r.) i trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w RFN (1974 r.). Jacek Gmoch – piąte miejsce na argentyńskim Mundialu (1978 r.). Antoni Piechniczek – ponownie trzecią lokatę na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii w najtrudniejszym 1982 roku. I wreszcie Janusz Wójcik – ostatni medal piłkarzy, srebrny olimpijski w Barcelonie (1992 r.). 


Dla Polaków futbol zawsze pozostawał niezmiernie ważny, chociaż dzięki Adamowi Małyszowi a potem Kamilowi Stochowi miano sportu narodowego zyskały też niedawno skoki narciarskie.


Jak wskazuje Jacek Gmoch w „Alchemii futbolu”: „W czasie II wojny światowej, w okupowanej przez faszystów Polsce, wszelka sportowa

działalność została zakazana pod karą aresztowania, zesłania do obozu koncentracyjnego i w ostatecznym wyniku śmierci, a jednak mimo to w Krakowie, Warszawie i innych miastach rozgrywano zakonspirowane mecze piłkarskie. Tyle, że wystawione czaty, w wypadku zbliżania się

policyjnych czy też wojskowych patroli, zawiadamiały piłkarzy i kibiców; przerywano grę i wszyscy uciekali” [2]. 


Piłkarze drużyny Kazimierza Górskiego, w lepszych już czasach – jak bramkarz Jan Tomaszewski – płakali ze wzruszenia, słuchając przed meczem hymnu narodowego. Zaś jego chóralne odśpiewanie przez sto tysięcy widzów Stadionu Śląskiego w Chorzowie poprzedzało legendarne zwycięstwa reprezentacji: 2:0 nad Anglią (1973 r.) i 4:1 nad Holandią (1975 r.). 


Zawodnicy rwali się do gry. Tak działo się również, gdy cytowany już Gmoch zastąpił Górskiego na trenerskiej ławce, a Polacy występowali na

Mistrzostwach Świata w Argentynie (1978 r.). Wspomina to Włodzimierz Lubański w autobiografii: „Nie chciałem zakończyć swojej

reprezentacyjnej kariery, siedząc na ławce rezerwowych. Czułem, że jestem w formie i mogę się przydać drużynie. Przed meczem zdobyłem się na rozmowę z Gmochem. – Słuchaj, Jacek – powiedziałem – jeśli widzisz jakąś szansę, żebym zagrał, to daj mi ją. Nie można powiedzieć, dał (..). Kilkanaście minut przed końcem meczu, kiedy Brazylijczycy prowadzili już 3:1″ [3].     


Piąte miejsce w Argentynie przyjęto w kraju jak porażkę. Za podobne w Katarze wszystko byśmy dali, najpierw jednak trzeba na turniej awansować. Nie służy temu bezpardonowa walka z trenerem Michniewiczem, wypominanie mu związków ze skazanym niedawno za korupcję działaczem Ryszardem F. pseudonim Fryzjer – nieuniknionych, skoro obaj pracowali w tym samym klubie Amica Wronki. Zresztą Michniewicz sam się zgłosił, żeby złożyć zeznania, gdy zaczęła się afera korupcyjna w polskiej piłce.


Za to cztery lata przed niedocenionym wynikiem z Argentyny, gdy piłkarze na turnieju w RFN wygrywali m.in. z Włochami i meczu o trzecie miejsce z Brazylią – po zakończeniu transmisji telewizyjnych formowały się radosne pochody z biało-czerwonymi flagami. Nikt im nie bruździł, bo milicja i wojsko też się cieszyły ze zwycięstw piłkarzy, wśród których nie brakowało graczy z ich klubów (milicyjną Gwardię Warszawa reprezentował w drużynie Górskiego Władysław Żmuda, krakowską Wisłę Adam Musiał i Antoni Szymanowski, zaś wojskową Legię Kazimierz Deyna i Robert Gadocha więc połowę cudownej drużyny opłacały… resorty siłowe).


Bez porównania trudniejsza okazała się sytuacja, gdy po wyeliminowaniu NRD jeszcze w 1981 r pojechaliśmy na turniej do Hiszpanii w roku

następnym… bez rozegrania jednego chociażby meczu towarzyskiego. Po wprowadzeniu stanu wojennego kraje zachodnie bojkotowały bowiem juntę generała Wojciecha Jaruzelskiego, a socjalistyczne bały się prosolidarnościowych demonstracji na trybunach. Piłkarze poradzili sobie jednak świetnie. Po trzech golach Bońka z Belgią w meczu o awans ze Związkiem Radzieckim wystarczał nam remis. I taki właśnie wynik osiągnięto na boisku. W trakcie meczu na trybunach zakwitły transparenty zdelegalizowanej w kraju Solidarności, trzymane przez emigrantów. Nie umiała ich ukryć nawet transmitująca mecz telewizja państwowa. Dla znękanego i wystającego w kolejkach społeczeństwa zwycięski remis z ZSRR okazał się radością większą nawet niż późniejsza wygrana z Francją w meczu o trzecie miejsce.


Po powrocie już na Okęciu trener Antoni Piechniczek i jego żona Zyta otrzymali od kibiców całe naręcza kwiatów. Jak piszą biografowie

wielkiego selekcjonera Beata Żurek i Paweł Czado: „(..) Piechniczkowie zanoszą kwiaty na plac Zwycięstwa. Zostawiają je w miejscu gdzie (..)

mieszkańcy stolicy po ogłoszeniu stanu wojennego układają krzyże z kwiatów” [4]. Futbolem wolno się nie interesować, ale ten gest przemawia do wyobraźni…  


Dziś od piłkarzy nikt nie wymaga już, jak od ich wielkich poprzedników, żeby zostali bohaterami narodowymi. Staną się nimi jednak, jeśli pokonają Rosję i następnego rywala, przełamując arcytrudną sytuację jaka w rodzimym futbolu powstała, a na katarskim Mundialu osiągną dobry wynik. Tylko nowy trener Czesław Michniewicz, wywodzący się z polskiej ligi dumnie zwanej przecież Ekstraklasą i promowany przez Cezarego Kuleszę, który też sukcesy odnosił w Białymstoku a nie gdzieś w świecie – może ich do tego celu poprowadzić.  


[1] Adam Olkowicz. Nawałka. Droga do perfekcji. Ringier Axel Springer Polska, Warszawa 2016, s. 268

[2] Jacek Gmoch. Alchemia futbolu. Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1978, s. 7

[3] Włodzimierz Lubański, Przemysław Słowiński. Włodek Lubański. Legenda

polskiego futbolu. Videograf, Chorzów 2008, s. 268    

[4] Paweł Czado, Beata Żurek. Piechniczek. Tego nie wie nikt. Agora, Warszawa 2015, s. 52



Łukasz Perzyna – dziennikarz PNP 24.PL, „Opinii” oraz „Samorządności” i portalu wio.waw.pl.  Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN („Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności („Nurt”, „Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w „Obserwatorze” i „Wiadomościach TVP” oraz „Gazecie Wyborczej”, „Obserwatorze Codziennym”, „Sztandarze”, „Życiu” i kwartalniku „InGreen”. Absolwent warszawskiego

Liceum Batorego i polonistyki UW, studiował również dziennikarstwo


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.