Strata PiS, nie Jackowskiego

Wykluczenie senatora znamionuje kryzys moralny i polityczny w obozie władzy


Wykluczenie Jana Marii Jackowskiego z klubu parlamentarnego PiS osłabia ten ostatni, natomiast jego samego z polityki nie eliminuje. Wokół senatora skupiać się będą rozczarowani linią obozu rządowego.

Z pozoru decyzja nie sprawia wrażenia aż tak ważącej. Dlaczego w takim razie przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki forsował ją w dniu bezprzykładnego zaostrzenia sytuacji wokół Ukrainy a jego podwładni przyjęli późnym wieczorem we wtorek w przeddzień ważnego posiedzenia Sejmu, samego zaś zainteresowanego nie dopuszczono nawet do głosu – w odpowiedziach na te pytania zajmuje wyraz obecny styl działania i kondycja formacji rządzącej.

Z dnia na dzień niby przecież zmienia się niewiele: w Senacie, gdzie pracuje Jackowski, PiS i tak większością nie dysponuje, z nim, czy bez niego w składzie. Rządzi „koalicja demokratyczna” uformowana wokół marszałka Tomasza Grodzkiego, złożona tam z PO-KO, PSL, PPS oraz niezrzeszonych. Zaś na bardziej gorące rachunki sejmowe, bo w tej izbie PiS balansuje na granicy większości, usunięcie Jackowskiego bezpośrednio nie wpłynie.


Tylko bezpośrednio jednak. W istocie stanowi moralną katastrofę obozu rządzącego, a Jackowski – chodzący wyrzut sumienia zwycięzców wyborów z 2015 i 2019 r.

Jan Maria Jackowski nie pójdzie bowiem do Platformy Obywatelskiej. Przedstawiał się jako obrońca programu wyborczego PiS sprzed siedmiu i trzech lat. W dodatku póki, zasiadał w klubie – z partii go wyrzucić nie można, bo… do niej nie należy – uchodził tam za swoisty produkt eksportowy. Pozostaje jedynym politykiem opcji prawicowo-konserwatywnej, który w dyskusjach dotrzymywał pola opozycji.

Zostaje teraz senatorem niezrzeszonym. Cieszy się jednak bezprzykładnym mirem w środowiskach związanych z Radiem Maryja, jak również w tzw. grupie rolnej parlamentarzystów PiS. Rozczarowani poczynaniami władzy politycy, dotychczas ją wspierający, będą teraz mieli wokół kogo się grupować.


Jackowski pozostaje znany z nieposzlakowanej postawy moralnej, więc jego wykluczenie smutno kontrastuje z postawieniem w klubie osławionej Joanny Lichockiej, znanej z obscenicznego gestu wystawiania palca, jaki wykonała w sali obrad wprost do kamer i aparatów fotograficznych po jednym z głosowań. Elektorat widzi teraz, jacy ludzie z PiS są usuwani, a jakich wciąż się toleruje.

Wykluczenie Jackowskiego znamionuje kryzys tak moralny jak polityczny w obozie władzy.

Kroplą przepełniającą kielich miało się okazać jego poparcie dla wyjaśnienia sprawy inwigilacji z użyciem systemu Pegasus, rozciągające się aż na powołanie komisji. W innych jednak sprawach, w których Jackowski wcześniej stawiał się szefom, historia przyznała mu rację.

Oponował przeciwko tzw. piątce Kaczyńskiego, czyli forowanej przez samego prezesa nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Nie poparło jej w sumie piętnastu parlamentarzystów PiS. Jak okazało się, mieli słuszność. Przez kraj przetoczyła się fala protestów, bo piątka pod pretekstem dbałości o dobrostan zwierząt w istocie dyskryminowała polskiego rolnika i hodowcę wobec jego zagranicznych konkurentów. Wobec sprzeciwu społecznego władze PiS zmuszone były nakazać zarzucenie tej regulacji w toku prac parlamentarnych.

Wykluczenie Jackowskiego znamionuje kryzys tak moralny jak polityczny w obozie władzy.

Z kolei „lex TVN”, eliminująca z rynku pozostającą własnością Amerykanów stację telewizyjną, po tym jak nie poparł tej nowelizacji Jackowski – zawetował wywodzący się z PiS prezydent Andrzej Duda. Jak wszyscy niemal w partii rządzącej dodawali, wybawiając tym samym kolegów z kłopotu. Zjednoczona Prawica w ogóle bowiem nie wiedziała, co dalej z tym robić: obawiała się narazić sojusznikom i nie znajdowała większości w parlamencie, by kontrowersyjne regulacje przepchnąć.

W PiS przeważają wieloletni zawodowi działacze, towarzysze drogi Jarosława Kaczyńskiego, jego dawni podwładni jeszcze z poprzedniej, nieudanej partii – Porozumienia Centrum. Wiadomo, że prochu nie wymyślą. Jackowski nie zalicza się do tego grona, za to pochwalić się może własnym dorobkiem. W latach PRL działał w opozycji. Po zmianie ustroju stał się cenionym dziennikarzem telewizyjnym, znanym m.in z programów

„Interpelacje” i „Rodzina – rodzinie”. 

Nigdy nie ukrywał przekonań katolickich, prawicowych i kontrowersyjnych. Również w czasach, gdy Kaczyński marzył o koalicji z Unią Demokratyczną, władnej wprowadzić go na warszawskie salony (w tym celu poświęcił rząd Jana Olszewskiego), zaś Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe prezes Jarosław obcesowo nazywał najkrótszą drogą do dechrystianizacji Polski, bo jego działacze słuchali wskazań własnych biskupów.


Wśród kilkunastu książek ogłoszonych przez Jackowskiego szczególne znaczenie ma „Bitwa o Polskę” oraz trzytomowa „Bitwa o Prawdę”. Ich autora komplementował sam Jan Paweł II. Podobnego dorobku nie mają ani doktor praw Kaczyński ani profesor historii Terlecki, chociaż „Dyktatura zdrady” tego ostatniego o powojennej rzeczywistości pozostaje pozycją wartościową. 


Jackowski posłem został ćwierć wieku temu z listy Akcji Wyborczej Solidarność. Optował już wtedy za dotrzymywaniem zobowiązań wobec wyborców, powołał nawet w klubie zespół zwany „grupą oczko”, bo tworzyło go dokładnie 21 posłów. Deklarowali się jako obrońcy prospołecznego programu i majątku narodowego.


Teraz sytuacja powtarza się w znacznym stopniu. Ze znaczącą jednak zmianą realiów. Jackowski żadnej formalnej struktury w klubie nie wytworzył. Jego autorytet opierał się bardziej na wypowiedziach medialnych, zwykle analitycznych, odważnych i krytycznych. 


Gdy Jackowski domagał się od AWS realizacji obietnic wyborczych, przewodniczący Marian Krzaklewski powołał go do prezydium klubu jako przedstawiciela wewnętrznej opozycji, bo zależało mu na utrzymaniu wielogłosowości we władzach. 


Teraz w odpowiedzi na podobne monity Terlecki wykluczył Jackowskiego z klubu PiS, na sygnał Kaczyńskiego, który zabrał głos na chwilę przed przegłosowaniem tej decyzji. Jednak gdy ten ostatni udawał się na posiedzenie klubu, sprawiał wrażenie jakby wstydził się tego, co za chwilę nastąpi. Prezesa Kaczyńskiego prowadzono więc do Sali Kolumnowej okrężną drogą, przez sejmowe zakamarki, żeby uniknąć operatorów telewizyjnych i fotoreporterów oraz pytań dziennikarzy. O czymś to świadczy. Na pewno. Podobnie jak pozostawienie doszczętnie skompromitowanej Lichockiej, która zdążyła już stać się symbolem arogancji władzy. Ten palec… jest jak z Witolda Gombrowicza.


Gdyby pogorszyły się kontakty środowisk Radia Maryja i charyzmatycznego Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka z pisowską władzą – osoba Jackowskiego stwarza błyskawiczną możliwość skrzyknięcia zwolenników i zbudowania konkurencyjnej wobec „Zjednoczonej Prawicy” listy wyborczej. A wówczas ta stara nie będzie już… ani żadną prawicą, ani tym bardziej „zjednoczoną”.


Rozczarowany rządzącymi Ojciec Dyrektor raz już zastosował podobny manewr, wobec AWS. Tuż przed wyborami utworzył Ligę Polskich Rodzin, na której czele stanął prawnik Tadeusza Rydzyka mec. Marek Kotlinowski. Efekt? To LPR weszła do Sejmu, AWS nie. Był rok 2001. Liga sforsowała próg jeszcze w kolejnych wyborach sejmowych w 2005 r, po czym nawet z PiS i Samoobroną współrządziła (2006-7). Zaś w międzyczasie w pierwszym w Polsce głosowaniu do Parlamentu Europejskiego LPR powszechnie odbierana jako „lista Radia Maryja” zajęła drugie miejsce za Platformą Obywatelską (2004 r.).    


Terlecki i Kaczyński muszą o tym wszystkim pamiętać. Wiedzą też wiele o losach tych inicjatyw Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk i senator Jan Maria Jackowski.


Grupa rolna w PiS – ceniąca Jackowskiego – nie ma wyboru. Posłowie i senatorowie wybrani z wiejskich okręgów wiedzą, że jeśli swoich ponownie zawiodą, skończy się ich kariera. To kolejne zarzewie potencjalnej opozycji prawicowo-konserwatywnej.


Niezależnie od sankcji, powziętych wobec Jackowskiego, pozycjonuje się na nowo środowisko Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Zwłaszcza wobec Unii Europejskiej znajduje nowe pomysły ustawowe, jak w kwestii Sądu Najwyższego, powiązanej z funduszami z Planu Odbudowy. Sojuszników zaś ma w Konfederacji. Znajdzie ich być może też w konserwatywnej części PSL i resztówce Kukiz’15.


W tym również kontekście przewidywanie samego Jackowskiego, że przez niespełna dwa lata, pozostałe do kolejnych wyborów, może dokonać się dekompozycja Zjednoczonej Prawicy, staje się więcej niż prawdopodobne. Wielu posłów i senatorów – na co kładzie nacisk Jan Maria Jackowski – wie już, że na ponowny wybór nie ma szans. Nie dlatego, że łaska prezesa na pstrym koniu jeździ, tylko z tego powodu, że w wszystkich sondaży wynika mniejsza liczba mandatów dla PiS w kolejnym głosowaniu powszechnym. Sposób potraktowania Jackowskiego oczywiście na sondaże bezpośrednio nie wpływa, ale boleśnie i jednoznacznie dokumentuje podejście rządzących do krytyki i alternatywnych pomysłów.


Tym razem bowiem nie został wykluczony żaden zbuntowany aparatczyk, tylko samodzielnie myślący intelektualista, jeszcze niedawno w wielu trudnych sprawach przekonująco reprezentujący PiS i jego stanowisko nie tylko w senackiej „izbie refleksji”, ale również przed kamerami telewizyjnymi. Polacy o tym pamiętają, zaś rządzącym, wobec zerowej medialności prezesa Kaczyńskiego i faktu, że premier Mateusz Morawiecki zwykle niewiele ma do powiedzenia – pozostaje tylko ostatni spiker, sam przewodniczący klubu Terlecki. Zobaczymy, czy wiedział co robi, taką decyzję swoim podwładnym narzucając…   


Dziennikarz PNP 24.PL, „Opinii” oraz „Samorządności” i portalu wio.waw.pl. Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN („Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności („Nurt”, „Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w „Obserwatorze” i „Wiadomościach TVP” oraz „Gazecie Wyborczej”, „Obserwatorze Codziennym”, „Sztandarze”, „Życiu” i kwartalniku „InGreen”. Absolwent warszawskiego Liceum Batorego i polonistyki UW, ukończył dziennikarstwo na UW.


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.