Ludzki wymiar konfliktu


Nie mamy się czego wstydzić. Ważne, żeby mocarstwa zachodnie mogły o sobie to samo powiedzieć

W wojnie Rosji z Ukrainą Polska zapisuje swoją rolę inicjatywami pokojowymi, stawianymi do końca – jak w trakcie moskiewskiej wizyty naszego szefa dyplomacji Zbigniewa Raua w roli szefa OBWE, która odwlekła wybuch gorącego konfliktu – oraz aktywnością humanitarną. Społeczeństwo masowo zaangażowało się w pomoc uchodźcom. 

Wydaje się to aktywnością na realną miarę, nie dysponujemy wszak – jako średniej wielkości kraj europejski – skutecznymi militarnymi środkami odstraszania. Wsparcie humanitarne wpisuje się w tradycję solidarności, jaką okazywaliśmy sobie nawzajem w czasie restrykcji stanu wojennego i powszechnych niedoborów, cechujących gospodarkę tego okresu, ale też w bliższych historycznie momentach: powodzi stulecia (1997 r.), akcji charytatywnych od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy po Szlachetną Paczkę, wreszcie wzajemnego wspierania się i informowania w ostatnich dwóch latach wciąż nie zakończonej i obfitującej w liczne ofiary walki z pandemią.


Ukraińcy korzystają dziś z naszej pomocy. Od wybuchu wojny gorącej – w czwartek 24 lutego o świcie – napłynęło do nas 300 tys uchodźców. Wedle prognoz będzie ich przybywać nawet 100 tys dziennie. Czas oczekiwania na przejściu granicznym w Zosinie wydłużył się do 35 godzin. Nawet w przekazie rządowego kanału TVP Info w poniedziałkowy poranek z Przemyśla oglądaliśmy w kadrze nieprzebrane, napierające tłumy, chociaż – jak na rządową stację Jacka Kurskiego przystało – towarzyszył temu uspokajający komentarz, że to chwilowy zator, a w ogóle wszystko tam jest doskonale zorganizowane. Za to premier Mateusz Morawiecki mówi o pospolitym ruszeniu, co wielkiego profesjonalizmu władzy nie znamionuje.

 

Można to nazwać wyzwaniem humanitarnym. Jednak bardziej próbą zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Tym razem inaczej niż od lata na granicy białoruskiej, mamy do czynienia z uchodźcami prawdziwymi, nie fałszywymi, wypychanymi do nas przez służby nieprzyjaznego nam sąsiedniego kraju. Ukraińcy uciekają przed wojną: bombardowaniami, ostrzałem, dziesiątkiem innych niebezpieczeństw. Często z jedną walizką, pozostawiwszy rodzinne domy. Nikt, kto ma sumienie, drzwi przed nimi nie zamknie. Widać zresztą, że spotykają się z przyjaznym i pełnym współczucia przyjęciem ze strony społeczeństwa polskiego. W odróżnieniu od sytych społeczeństw Zachodu nie oduczyliśmy się jeszcze dzielenia się z innymi.

 

Tym bardziej mamy prawo oczekiwać, że wesprą nas w tym dziele Unia Europejska i Sojusz Atlantycki. Zamiast szantażować Polskę

uzależnianiem kwot z funduszu odbudowy od zmian w ustawach sądowych – bogatsze od nas kraje powinny przeznaczyć środki na logistykę akcji przyjęcia na naszej ziemi gości z Ukrainy, pomocy medycznej i psychologicznej, ale też zagospodarowania potencjału, który ze sobą przynoszą. Bo zaufali Europie, Ameryce i demokracji, a Polska stała się po prostu przystankiem jako pierwszy kraj na ich wygnańczym szlaku. Znamy to również z naszej historii, również tej, którą obejmuje pamięć jednego pokolenia: po 1945 r, kiedy polscy żołnierze walczący w imię wolnego świata nie mogli do ojczystego kraju powrócić, bo oddany przez sojuszników Sowietom już się do niego nie zaliczał i po 1981, gdy wprowadzenie stanu wojennego zamroziło nadzieje Polaków i dla miliona z nich oznaczało szukanie szczęścia na obczyżnie. Rozumiemy dziś Ukraińców. I tę empatię im okazujemy. Z kolei najbogatsze kraje świata muszą również nas zrozumieć. Goszcząc uchodźców po staropolsku, musimy uzyskać wsparcie sojuszników, jeśli ich deklaracje nie mają się okazać puste. Ukraińcy już się na nich zawiedli. Wolny świat ma okazję pokazać, że nie przeszły jeszcze do historii wartości, przeciwstawiane putinowskim racjom zdobywcy. Współczucie, humanitaryzm i empatia z pewnością się do nich zaliczają. Co mamy też prawo zamożnemu Zachodowi przypomnieć, skoro przed niespełna półwieczem nadaliśmy nowy sens powszechnie znanemu pojęciu solidarności.


Dziennikarz PNP 24.PL, „Opinii” oraz „Samorządności” i portalu wio.waw.pl. Autor filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz jedenastu książek o polityce i historii najnowszej, w tym biografii Andrzeja Ostoi-Owsianego. Pracował dla wydawanej poza cenzurą prasy KPN („Orzeł Biały”) i Regionu Świętokrzyskiego Solidarności („Nurt”, „Ulotka Świętokrzyska”), a w nowej Polsce w „Obserwatorze” i „Wiadomościach TVP” oraz „Gazecie Wyborczej”, „Obserwatorze Codziennym”, „Sztandarze”, „Życiu” i kwartalniku „InGreen”. Absolwent warszawskiego Liceum Batorego i polonistyki UW, ukończył dziennikarstwo na UW.


Email

kontakt@gruszka.com


Telefon

+48 512 239 167


Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.

Zastrzeżenie Dotyczące Strony Internetowej

Informacje zawarte na tej stronie służą wyłącznie do ogólnych celów informacyjnych. Informacje są dostarczane przez Grupę Medialną Gruszka i chociaż dokładamy wszelkich starań, aby informacje były aktualne i prawidłowe, nie składamy żadnych oświadczeń ani gwarancji, wyraźnych ani dorozumianych, co do kompletności, dokładności, rzetelności, przydatności lub dostępności w odniesieniu do strony internetowej lub informacji, produktów, usług lub powiązanej grafiki zawartej na stronie internetowej w dowolnym celu. W związku z tym polegasz na takich informacjach wyłącznie na własne ryzyko.

W żadnym wypadku nie będziemy ponosić odpowiedzialności za jakiekolwiek straty lub szkody, w tym między innymi za straty lub szkody pośrednie lub wtórne lub jakiekolwiek straty lub szkody wynikające z utraty danych lub zysków wynikających z lub w związku z korzystaniem z tej witryny .

Za pośrednictwem tej witryny możesz otworzyć linki do innych witryn, które nie są pod kontrolą Grupy Medialnej Gruszka. Nie mamy kontroli nad charakterem, treścią i dostępnością tych witryn. Umieszczenie jakichkolwiek linków nie musi oznaczać rekomendacji ani poparcia wyrażanych w nich poglądów.

Dokładamy wszelkich starań, aby strona internetowa działała sprawnie. Jednakże Grupa Medialna Gruszka nie ponosi odpowiedzialności i nie będzie ponosić odpowiedzialności za czasową niedostępność serwisu z powodu problemów technicznych.