
Narodziny przywództwa
Więcej niż recenzja biografii
- Dodano: 2023-02-09
- 18:08
- Kategorie: Komentarz, Polityka ze Świata, Ukraina
W świeżo niepodległej Ukrainie zakładał kiedyś Klub Zabawnych i Pomysłowych (“Kłub Wiesiełych i Nachodcziwych”). Później hipnotyzował masową publiczność telewizyjną żartami i anegdotami. Zagrał wiejskiego nauczyciela, który zostaje prezydentem. Później sam powtórzył drogę bohatera serialu, chociaż w szkole nigdy nie uczył, wsi też nie znał, bo sam, choć profesorski syn, wychował się na blokowisku. Przepustką dla Wołodymyra Zełenskiego do wielkiej historii stało się jednak dopiero przywództwo narodu w czasie rosyjskiej napaści. Za jego sprawą rodacy przestali się dzielić na rosyjsko- i ukraińskojęzycznych, okazali się jednym, solidarnym w czas wojny społeczeństwem obywatelskim.
Wizerunek kluczowy dla powodzenia ukraińskiej sprawy
Dzieci francuskie uczono przez dziesięciolecia, że napoleoński generał Pierre Cambronne na żądanie kapitulacji pod Waterloo odrzec miał patetycznie: “Gwardia umiera, ale nie poddaje się”. Dziś wiemy, że naprawdę odpowiedział jednym dosadnym słowem, francuskim “merde” przez autorów starej daty oddawanym w polszczyźnie jako wykropkowane “g..”. Tylko tyle i aż tyle.

Ekspert Daniel Szeligowski, kierownik programu Europa Wschodnia w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych zauważa, że “w swym krótkim politycznym życiu Zełenski zdążył podjąć kilka trudnych decyzji ale tylko tę jedną o znaczeniu absolutnie fundamentalnym. Jego odmowa ewakuacji z Kijowa oraz styl, w jakim to uczynił, na trwałe zapewniły mu miejsce w annałach historii.
Co jednak szczególnie ważne, nadały niepowtarzalną wiarygodność temu, tracącemu przecież w sondażach w przeddzień wybuchu wojny prezydentowi. Z charyzmatycznego, aczkolwiek niekiedy nieudolnego i zdradzającego autorytarne ciągoty przywódcy, stał się symbolem wolności i niezłomności ducha, świecąc przykładem swoim rodakom. (..) Wizerunek Zełenskiego jest kluczowy dla powodzenia ukraińskiej sprawy” [1].
Jak Zełenski nie chciał zostać gwiazdą w Rosji
Ostatecznie Kwartał w kolejnym roku nagrał cztery koncerty, które stały się początkiem “Wieczornego Kwartału” (“Wiecziernij Kwartał”), programu telewizyjnego od początku bijącego rekordy popularności” [2].
Humor? Tak, ale polityczny
W międzyczasie Zełenski wygra jeszcze na antenie 1+1 ukraińską wersję “Tańca z gwiazdami” i zacznie produkować filmy. Bo to nie skecze, tylko wymieniony już w cytacie serial “Sługa narodu” utoruje komikowi Wołodymyrowi Zełenskiemu drogę do wielkiej polityki.
Zanim to nastąpi, odniesie kolejne sukcesy. Jako biznesmen z branży kreatywnej zarabia miliony i zatrudnia setki ludzi – samych tylko autorów scenariuszy opłaca aż pięćdziesięciu.

Gra drużynowa
Jak rzecz ujmuje sam Zełenski, cytowany przez biografa: “- Osiągnięcia naszej drużyny wynikają moim zdaniem stąd, że udało nam się zebrać utalentowanych ludzi i nauczyć, by ich zdolności nie pracowały na nich, na pojedyncze artystyczne ego, lecz na wspólną sprawę – opowiadał o Studiu Kwartał 95.
Ta wspólnotowość stanowi coś wyjątkowego (..). Dochodziło do spięć, ostrej wymiany zdań, jednak Zełenski zawsze dążył do porozumienia” [6]. I znajdował je.
Nie tylko showbusinessu ta prawidłowość dotyczy. Potem szokować będzie, ilu kolegów z kabaretu zaciągnie do polityki. Dowodzi to jednak jego lojalności i stałości.
Pokusa, żeby to powtórzyć w realu
“Bez serialu “Sługa narodu” historia Ukrainy potoczyłaby się inaczej. Bohater grany przez Zełenskiego pomstuje na klasę polityczną, a potem zostaje prezydentem. Ludzie tę postać pokochali. Zamarzyli o powtórce w realnym świecie” – diagnozuje Wojciech Rogacin [7].
Serial pojawia się na ekranach telewizorów w ukraińskich domach w 2015 roku i skupi przed nimi co tydzień nawet do kilkunastu milionów widzów. Zanim to jednak nastąpi, jesienią 2012 r. Zełenski odchodzi z telewizji Inter, chociaż awansował wcześniej na jej dyrektora programowego. Wszystko wskazuje na to, że nie chce nacisków, bo nosi się z zamiarem aktualnej realizacji filmowej, jaką stanie się rzeczywiście “Sługa narodu”. Zapewne w tym celu, żeby go nakręcić wraca do Kanału 1+1. Stacja należy do oligarchy Ihora Kołomojskiego. Poprzednia kojarzona była raczej z ludźmi Wiktora Janukowycza, prorosyjskiego prezydenta Ukrainy. Kołomojskiemu Zełenski postawi warunek: “(..) żadnej narzuconej polityki redakcyjnej (..). Nie będzie też dyskusji o tym, dlaczego Kwartał żartuje z tego czy innego polityka” [8].
Po sukcesie serialu, już w 2016 r. prawnik Kołomojskiego Andrij Bohdan zaproponuje Zełenskiemu kandydowanie na prezydenta. Nawiązujące do tytułu rozwieszane przez oponentów plakaty “Sługa oligarchy” z wychylającym się zza pleców Zełenskiego Kołomojskim pojawią się wprawdzie w kampanii wyborczej w 2019 roku, ale pomimo to werdykt Ukraińców okaże się dla aktora zwycięski. Zdobędzie 73 procent głosów, pokonując w drugiej turze urzędującego prezydenta Petra Poroszenkę. Tego ostatniego do władzy wyniósł wcześniej demokratyczny Euromajdan. Zawiódł jednak nadzieje Ukraińców, bardziej skupiony na interesach swojego holdingu cukierniczego niż na państwowych sprawach.
Do wyniku wyborów przyczyni się również wysoka inflacja, w 2018 r. sięgająca 11 proc, a więc mniej niż dzisiaj w Polsce, za to grubo powyżej progu wytrzymałości Ukraińców, odczuwających zarazem spadek wartości rodzimej hrywny wobec dolara.
Po zwycięstwie Zełenski rozwiąże Wierchowną Radę. Wybory do kolejnej kadencji parlamentu wygra już jego partia o nazwie – a jakże – Sługa Narodu. Dokładnie takiej jak tytuł serialu o dzielnym nauczycielu. Działaczy dobiera się w drodze castingu. Z czasem Zełenski rozstaje się z wieloma współpracownikami, w tym z Bohdanem, który namówił go na ubieganie się o prezydenturę. Poparcie dla nowego prezydenta spadnie do 31 proc.
W kampanii obiecywał wygaszenie tlącej się wojny w Donbasie i poprawę kontaktów z Rosją. Wyrażał nawet gotowość osobistego spotkania z Władimirem Putinem. Czy do końca poważnie?
– Przynajmniej będziemy mogli spojrzeć sobie z Putinem prosto w oczy – nawijał, jak na komika przystało. O co chodzi i dlaczego to śmieszy? Obaj liderzy, jak wiemy, są niewysokiego wzrostu…
Czym różni się Wołodymyr Zełenski od Tomasza Lisa? Pierwszy z nich miał być niby tylko klownem, a został przywódcą i bohaterem narodowym. Drugi przez lata próbował nas pouczać w poważnych sprawach, a okazał w końcu tylko błaznem i pośmiewiskiem.
Charyzma silniejsza niż wojna
Charyzmę Zełenskiego zweryfikowała wojna. Okazał się nieustraszony. Aktualne wystąpienia nagrywał na tle świeżych zniszczeń, zadanych przez kremlowskie rakiety. Słynne stały się zdjęcia, na których występuje z parodniowym zarostem, żeby rodacy zobaczyli, że nie ma czasu się ogolić zajęty obroną kraju. I militarny styl ubrań, parawojskowe T-shirty i bluzy: nawet na spotkanie z Joem Bidenem w Białym Domu ubrał się właśnie w ten sposób. Ale przecież nie z modowych względów poparcie dla niego wśród rodaków w czas wojny wzrosło trzykrotnie, do 90 proc.
Znawca Europy Wschodniej Daniel Szeligowski zauważa, że “(..) to on wyznacza cele, wymaga ich realizacji, nawet jeśli zdarza mu się swe decyzje konsultować z wąskim gronem współpracowników. Zdaje to egzamin w warunkach wojny, bo przyspiesza proces decyzyjny i wpływa na spójność obozu rządzącego. Ogranicza jednak wszelkie poważne dyskusje w obozie władzy, chociaż można się spierać, czy podczas wojny aby na pewno jest czas i miejsce na takie dysputy” [9].
Portal “Politico” tak uzasadniał nadanie mu tytułu najbardziej wpływowego europejskiego polityka: “Wołodymyr Zełenski jest postacią, która zmieniła postrzeganie Ukrainy przez europejskie elity, osobą, której Europa nie tylko zaufała, ale którą podziwia i naśladuje. (..) Politycy gremialnie jeżdżą do Kijowa, by fotografować się u jego boku i pragną być postrzegani w ten sam sposób co on” [10].
Lepiej niż ktokolwiek w historii stał się wyrazicielem ukraińskiej godności, wspólnoty i umiłowania wolności. Paradoks sprawił, że gdy pod ciosami putinowskich rakiet padła infrastruktura krytyczna, kiedy niewiele mniejszy od Warszawy Charków nie ma po nalotach w zimowy czas prądu ani ogrzewania – przestano mówić o Ukrainie jako państwie upadłym. Jak kiedyś za sprawą intryg polityków, skrytobójstw i korupcji. A mówiący w domach po rosyjsku i po ukraińsku poczuli się wreszcie jednym narodem, nie dzieli się już kraju na kosmopolityczny wschód i nacjonalistyczny zachód. Utraciło to sens, gdy bomby spadają tak samo na Dnipro jak na Lwów. Ale też z tego powodu, że prezydent jest jeden. I wspólny.
Bohater wyobraźni zbiorowej stał się ikoną oporu i jedną z największych postaci współczesnego świata.

Wartość dodana czyli bonus demokracji
Wybory z 15 października powinny stanowić powód do dumy dla obywateli i lekcję pokory dla polityków. Ci ostatni wszyscy ogłosili się zwycięzcami. Niech im będzie. Powiedzmy, że przemawiają w imieniu swoich elektoratów, zatem tym razem – akurat – nie kłamią.Czytaj więcej ..

Czekamy na następny
Każdy polski rząd, powołany zgodnie z demokratycznymi zasadami, zasługuje na szacunek. Dotyczy to również nowego gabinetu Mateusza Morawieckiego. Stwierdzenie to nie przesądza jednak o politycznych szansach. Pozostają znikome, że rząd obroni się w sejmowym głosowaniu.Czytaj więcej ..

Fatalny symbol i cierpliwość wyborców
Gdyby wszyscy polscy eurodeputowani zagłosowali solidarnie przeciwko rezolucji Parlamentu Europejskiego popierającej rewizję traktatów unijnych ograniczającą suwerenność państw narodowych, nie zostałaby ona przyjęta. Stało się jednak inaczej.
Czytaj więcej ..

Odnowa czy… odwet od nowa
Donald Tusk zapowiadając powołanie w Sejmie aż trzech komisji śledczych poniekąd ujawnił, że nie wierzy w powstanie własnego rządu i uznaje obecną większość sejmową za wszystko, co może osiągnąć.Czytaj więcej ..

Jedna ojczyzna, jeden patriotyzm
Agnieszkę Kublik z “Wyborczej” razi odmienianie słowa “Polska” we wszystkich przypadkach. Podobnie jak patriotyzm “kiboli”, bo tak pisze lekceważąco o kibicach, nie uzasadniając, dlaczego akurat oni mają być gorszymi obywatelami.Czytaj więcej ..

Łukasz Perzyna
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka