Sto lat dla ministra czyli podziękowanie dla Józefa Kasprzyka

Nie został nawet “ministrem konstytucyjnym” ale na pewno najmocniejszym punktem ekipy rządzącej Polską w latach 2015-23 i jednoznacznie ocenionej przez wyborców 15 października. W trakcie spotkania już po odejściu ze stanowiska Jan Józef Kasprzyk przyznawał bez ogródek, że w kwestii zrównania praw dawnych działaczy opozycji i bohaterów II wojny światowej oraz późniejszej partyzantki musiał przełamywać opór również macierzystego środowiska politycznego. Postawił jednak na swoim, a kombatanci z KPN, Solidarności i innych formacji, fetujący go na społecznie zorganizowanym a nie partyjnym spotkaniu są mu wdzięczni nie tylko za uzyskane świadczenia ale również poprawę samopoczucia w wolnej Polsce. Tej, o którą walczyli.

Nie była to wcale kolejna nostalgiczna impreza ze wspominkami, jak dobrze się działo, kiedy PiS rządził i utyskiwaniami, co zdarzy się dalej – chociaż i takie wypowiedzi w dyskusji się zdarzały (m.in. weteranki 1968 roku i “Ruchu” Elżbiety Królikowskiej-Avis, znanej z niedawnego zachwalania wszystkiego, co pisowskie na antenie TVP Info). To jednak nieuniknione, skoro w debacie obowiązywała wolność słowa. Dokładnie ta, o którą walczyli przez dziesięciolecia jej uczestnicy. 

Wśród obecnych zaś znaleźli się: legendarny przewodniczący Regionu Ziemia Łódzka NSZZ “Solidarność” Andrzej Słowik, a także Andrzej Kołodziej – przywódca strajku w Stoczni Gdyńskiej w Sierpniu 1980 roku, zaś później długoletni towarzysz walki Kornela Morawieckiego w podziemnej Solidarności Walczącej oraz Zofia Romaszewska, organizatorka pomocy dla represjonowanych, w ramach KOR a potem struktur Solidarności.

Jan Józef Kasprzyk (ur. 12 marca 1975 w Warszawie) – polski historyk, urzędnik państwowy, publicysta, działacz społeczny i samorządowiec. W latach 2016–2017 p.o. szefa, a w latach 2017–2024 szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Fot: Wiki.

Jak konspirator Słowik dziękował za wiedzę o nim zgromadzoną

Jeszcze Polska nie zginęła… i my też żyjemy – ujął rzecz sentencjonalnie Andrzej Słowik. 
 
Kasprzykowi odśpiewano chóralnie “Sto lat” ale nie było w tym cienia lizusostwa, zwłaszcza, że szefem Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych nie jest już od 20 lutego br. – uzasadniały to obchodzone w przeddzień spotkania przez ministra 49. urodziny. Podkreślano, że pomimo względnie młodego jak na tę funkcję wieku błyskawicznie nawiązywał kontakt z sędziwymi podopiecznymi.  
 
– Ten minister był młody, a hołubił tych staruszków – przypominała z rozrzewnieniem Zofia Romaszewska. 
 
Szczególne uznanie zyskał jednak wśród dawnych uczestników opozycji antykomunistycznej, których uprawnienia i świadczenia zrównał z przysługującymi walczącym w armii i konspiracji czasu wojny oraz z Żołnierzami Wyklętymi, którzy już po jej zakończeniu pozostali w lasach. Co najdziwniejsze, przeciwni temu pozostawali kolejni przewodniczący NSZZ “Solidarność” Janusz Śniadek i Piotr Duda, co słusznie im wypomniał jak zwykle bezkompromisowy Andrzej Kołodziej. Nie chodzi nawet o przyznaną comiesięcznie kwotę ok, 1700 zł chociaż dla wielu starszych i schorowanych ma ona zasadnicze znaczenie, gdy umożliwia wykupienie leków na receptę czy opłacenie rachunków. Ale o poczucie docenienia przez wolną Polskę, co powszechnie podkreślano. Kasprzyk tłumaczył, że wolą dawnego szefa urzędu Janusza Krupskiego, który nie wrócił z delegacji do Smoleńska pozostawało zrównanie tych, co walczyli z bronią i bez oręża o tę samą niepodległość. Jednak dopiero jemu udało się to skutecznie przeprowadzić.
 
Słowik zaś, niegdyś wytrawny konspirator z lat 80, zapewne po raz pierwszy w życiu dziękował komukolwiek za… “zasób wiedzy, jaką zgromadził o nas wszystkich”. Kasprzyk może się więc czuć naprawdę wyróżniony. 

 

Mówcie mi: komendancie

Jan Józef Kasprzyk wychowany w tradycji patriotycznej już w nowej Polsce został komendantem corocznego Marszu Pierwszej Kadrowej, upamiętniającego wyjście w pole legionistów Józefa Piłsudskiego 6 czerwca 1914 r. z krakowskich Oleandrów na wyzwalaną przez nich Kielecczyznę. 
 
– Ileś lat swojego życia poświęcił dla naszego środowiska jako całości – podkreślał jeden z organizatorów spotkania, będącego jak zaznaczył podziękowaniem, prezes Instytutu Nurtu Niepodległościowego im. Andrzeja Ostoi-Owsianego Andrzej Chyłek, w latach 80. działacz Konfederacji Polski Niepodległej. 
 
To, że środowisko stanowi całość zaznaczało się również w dyskusji w znacznej mierze zdominowanej przez tematy aktualne, w której nikt nie kwestionował jednej tylko kwestii: sensu wysiłku, podjętego w latach 80. a niekiedy też wcześniej przez dawnych opozycjonistów. 
 
W trakcie kierowania Urzędem do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk organizował m.in, wycieczki dla podopiecznych na pole bitwy pod Bredą z udziałem ostatnich jej uczestników z szeregów armii gen. Stanisława Maczka, na wzgórze Monte Cassino, gdzie walczyli podwładni gen. Władysława Andersa czy na skały Gibraltaru. W tej ostatniej zgodnie, chociaż nie bez polemik o racje historii uczestniczyli zarówno entuzjaści gen. Władysława Sikorskiego jak piłsudczycy, po dziś dzień nie mogący dawnemu premierowi darować, że nie przyjął do swojej armii na uchodźstwie dawnych sanacyjnych oficerów.  
 
– Za jego rządów urząd osiągnął najwyższy poziom po 1989 roku – podsumował misję Kasprzyka organizator spotkania Andrzej Anusz, działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów przed 1989 rokiem a obecnie redaktor naczelny “Opinii”. 
 
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą – cytował słowa św. Augustyna dawny działacz warszawskiego MRS”S” Adam Borowski. Żywiołowym sprzeciwem zareagował na głos w dyskusji osoby przedstawiającej się jako b. opozycjonista ze Szczecina, żeby uczestników życia publicznego “sprawdzać do trzeciego pokolenia wstecz”. Przypomniał postać Antoniego Zambrowskiego, który był synem komunisty Romana, członka Biura Politycznego KC PZPR w latach stalinowskich, a zarazem ofiarnym działaczem opozycji. Ta kontrowersja najlepiej pokazuje temperaturę dyskusji na warszawskim “Przystanku Historia” przy Marszałkowskiej. 
 
Głównym bohaterem spotkania pozostawali jednak nie komuniści ani nawet ich dzieci, lecz Jan Józef Kasprzyk. Wskazał on, że środowisko powinno się nadal spotykać i manifestować wspólnotowość. 
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

Lumpen-lewica czyli powrót do źródeł

Małpie wrzaski rozlegały się w piątek 8 marca kiedy Hołownia w trakcie briefingu uzasadniał swoje umiarkowane stanowisko wobec aborcji. Przeszkadzając marszałkowi i dziennikarzom, wydawały je osoby, zaproszone do Sejmu przez klub, na którego czele stoi Żukowska. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments