Celebryci, żurnaliści i zboczeńcy

Kolejny żurnalista, któremu zamarzyła się polityka, padł ofiarą własnych złych skłonności. Paweł Siennicki były pracownik “Nowego Państwa” organu partii Jarosława Kaczyńskiego podał się do dymisji z funkcji wiceprezesa Polskich Portów Lotniczych po tym, jak ujawniono jak dręczył swoją byłą partnerkę i pobił z zazdrości o nią słynnego aktora Andrzeja Chyrę. Przedtem Tomasz Lis, w którym klakierzy widzieli nawet kandydata na prezydenta, stracił posadę naczelnego “Newsweek Polska” w związku z zarzutami, że podwładnych molestuje i poniża.
 
Zarzuty nadużycia seksualnego ciągną się również za gwiazdorkiem rządowej TVP, aktorem znanym kiedyś z filmu Jarosława Żamojdy “Młode wilki” i prezenterem programów Jarosławem Jakimowiczem. Epidemia?
Jeszcze niedawno mieli polityków kontrolować czy sami stać się “czwartą władzą”. Dziś to oni okazują się bohaterami afer. Demoralizacja dotyka nielicznej grupy: zajętej własnymi karierami a nie podawaniem informacji albo konfrontowaniem opinii. Ale psuje obraz polskiego życia publicznego i tak pesymistyczny. Bohaterowie obyczajowych czy kryminalnych lub podatkowych afer przez lata – choć skupieni na sobie i popularnym “lansie” a nie wydarzeniach – przedstawiali się jako dziennikarze. Utrudniają tym samym działanie tym, którzy uczciwie ten zawód wykonując, starają się patrzeć na ręce politykom. Bo obniżyli jego markę.
Widać wyraźnie, że funkcjonowanie na pograniczu świata mediów i polityki, odgrywanie przez byłych żurnalistów i prowadzących talk-showy ról celebryckich lub urzędniczo-menedżerskich wytwarza strefę wysokiego ryzyka. Chronieni przez polityków – wszystko jedno czy z obozu rządowego czy opozycji – popadają w przekonanie, że wszystko im wolno. I krzywdzą innych.
Najmniej niestety mówi się o stratach psychicznych podwładnych Lisa, zmuszonych wysłuchiwać obelg, nieśmiesznych seksistowskich dowcipów czy niegodnych komentarzy dotyczących wyglądu. A przecież skłonności obercelebryty i rodzimej odmiany lalki Barbie znane są od ćwierćwiecza, kiedy to w internecie pojawił się zapis bluzgów, jakimi redaktor od siedmiu boleści obrzucał osoby służbowo od niego zależne.
Wielkie szkody moralne, graniczące ze spustoszeniem poniosła niewątpliwie partnerka życiowa i matka dziecka Pawła Siennickiego, obrażana niezliczonymi przekazami smsowymi i mailowymi, szantażowana i zastraszana. Co szczególnie bulwersuje, były już wiceszef polskich lotnisk grozi ofierze, że jej nagie zdjęcia udostępni wspólnym znajomym. Padają nazwiska Pawła Fąfary, nieudolnego następcy Tomasza Wołka w “Życiu” (doprowadził je do upadku) oraz Jana Ołdakowskiego, szanowanego budowniczego Muzeum Powstania Warszawskiego i Stanisława Wojtery byłego prezesa Unii Polityki Realnej wskazanego przez Janusza Korwin-Mikkego jako następca ale później już przez lata pracującego na rzecz PiS: teraz w Polskich Portach Lotniczych. Dopóki było między Siennickim a kobietą, którą uznał za swoją własność po wsze czasy, poprzez pisowskie kontakty załatwił jej pracę. Podobnie jak oni jemu: nie będzie chyba krzywdzące stwierdzenie, że pozostający do niedawna wiceprezesem polskich lotnisk Siennicki kwalifikacje na to stanowisko miał o tyle znaczące, że w dzieciństwie puszczał latawce. 

Za rządów AWS Adam Lipiński obecny członek zarządu Narodowego Banku Polskiego stworzył w piśmie “Nowe Państwo” rodzaj rezerwy kadrowej na potrzeby ówczesnej partii Jarosława Kaczyńskiego – Porozumienia Centrum, które u schyłku kadencji stało się zalążkiem Prawa i Sprawiedliwości. Za pieniądze spółki “Srebrna” zatrudniano tam jako dziennikarzy przyszłych propagandystów PiS. Jednym ze szczęśliwców był Siennicki. Wśród pozostałych znaleźli się m.in. Piotr Zaremba (później współautor wywiadu-rzeki z braćmi Kaczyńskimi) i Robert Mazurek, znany 

niedawno ze zorganizowania urodzinowej fety w trakcie której przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka i były minister obrony u Donalda Tuska polityk PO Tomasz Siemoniak popijali i bratali się z czołowymi działaczami PiS: Markiem Suskim i Łukaszem Szumowskim. Ci, którzy fundowali karierę Siennickiego ponoszą odpowiedzialność oczywiście nie bezpośrednio za jego czyny ale za ugruntowane w nim poczucie bezkarności.

Skąd się ono bierze pokazuje nie tylko przypadek jego kariery: najpierw propagandysty z dziennikarską legitymacją później urzędnika premiowanego awansem za dawne przysługi.
Gdy cała Polska dowiedziała się już o odejściu Lisa z “Newsweeka” za sprawą drastycznych obyczajowo i moralnie zachowań, jakie mu tam zarzucono, marszałek Senatu Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej o sprawę tę pytany publicznie kwestionował zasadność określenia “afera Tomasza Lisa”, jak również tytułował jej bohatera dziennikarzem wybitnym. De gustibus non est disputandum, powiadali starożytni. Charakterystyczne jednak, że podobna wyrozumiałość rozciąga się wyłącznie na osoby w własnego kręgu ideowo-politycznego.
Jeśli zaś Piotr Kraśko nie płacił podatków, chociaż z pewnością miał z czego je uiścić, gdyby tylko zechciał – to naraził tym samym na uszczerbek wszystkich skrupulatnych płatników, lojalnych polskich obywateli, niezależnie od ich przekonań i sposobów zachowania.  
Celebryci świata mediów rozpychają się łokciami i preferują kosztem innych własne korzyści, co pokazał fakt zaszczepienia się poza kolejnością przeciw COVID-19 przed dwoma laty, kiedy życiodajne dawki były jeszcze limitowane, przez Edwarda Miszczaka (wówczas TVN, teraz Polsat). Gorszy szczególnie korzystanie z podobnego przywileju, skoro dyrektor telewizji prywatnej powinien raczej zlecać swoim podwładnym tropienie i ujawnianie podobnych praktyk, a nie samemu stawać się ich beneficjentem. 
W ohydnej zaś jak każdy stalking i nękanie sprawie Siennickiego, której obyczajowe szczegóły budzą grozę, jedynym optymistycznym faktem wydaje się jego odejście ze stanowiska. Nie widać nawet śladu refleksji wśród polityków, którzy go przez lata promowali. Opinię publiczną utwierdza to w przekonaniu o patologii, panującej i tolerowanej – przynajmniej do chwili gdy otwarty skandal zagraża już promotorom karier jego bohaterów – na wyższych szczeblach władzy, w tym w wielkich firmach państwowych. Politycy się tym nie przejmują, czasem nawet słyszy się opinię, że gdy mniej ludzi zagłosuje, łatwiej przyjdzie wybory wygrać. Na to liczą. Ale mogą się przeliczyć. 
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments