Wierzę Wajdzie nie Maziarskiemu

Swego czasu wielki reżyser Andrzej Wajda, występując nie w roli filmowca lecz członka komitetu poparcia Platformy Obywatelskiej nazwał TVN “naszą telewizją”. Teraz nie legitymujący się Złotą Palmą ani podobnym międzynarodowym uznaniem Wojciech Maziarski przekonuje nas, że to całkiem bezstronna stacja.
 
Widać od razu o co chodzi: oczywista więź z TVN, obciążoną atakami na Papieża i wyskokami Engelking, zaszkodzi Koalicji Obywatelskiej, której zwornikiem pozostaje PO, w jesiennych wyborach. Dlatego warto zaprzeczać oczywistym nawet zależnościom. 

 

Jak chudy redaktor przekonania zmieniał

Wodę z mózgu odbiorcom mediów robi już drugie pokolenie Maziarskich: Jacek, ojciec redaktora z “Gazety Wyborczej” wprawdzie w stanie wojennym zyskał powszechną sympatię, kiedy to w trakcie weryfikacji dziennikarzy przez władzę zamieścił w oficjalnym “Życiu Warszawy” słynne ogłoszenie “szukam uczciwej pracy” potem jednak rozmienił na drobne mołojecką sławę i niezależność, stając się w pierwszych latach wolnej Polski jednym z aparatczyków nieudanej “partii władzy”, założonej przez Jarosława Kaczyńskiego najpierw w celu wspierania Lecha Wałęsy, potem równie fanatycznego zwalczania go, gdy pokojowy noblista podziękował prezesowi za współpracę. Z czasów Porozumienia Centrum pochodzi dotyczący starszego z Maziarskich wierszyk zamieszczony w lewicowym tygodniku, którego tytułu nie przypominam, żeby nie wywoływać publicznego zgorszenia: “choć cienki jak w parafii tacka, chudzina bez chudoby swej, my mamy Maziarskiego Jacka…”.                         

Gdy PC mocą słusznego i nieodwołalnego werdyktu wyborców do kolejnego Sejmu już nie weszło, za dalszą ewolucją działań i przekonań redaktora, czy już działacza Maziarskiego trudno było nadążyć: za czasów rekomunizacji TVP po podwójnym zwycięstwie SLD w wyborach sejmowych (1993 r.) i Aleksandra Kwaśniewskiego w prezydenckich (1995 r.) Jacek Maziarski został tam zastępcą a z czasem dyrektorem telewizyjnych Wiadomości, gdzie na kolegiach oznajmiał, że w programie jest… za dużo o Porozumieniu Centrum. To nie żart. O jego byłej partii. Wiem, co piszę, bo byłem autorem tych materiałów, co Maziarskiego zdaniem ukazać się nie powinny.

Wojciech Maziarski. Fot: YouTube

Nie jestem wielbłądem, przepraszam: symetrystą

Syn, Wojciech Maziarski karmi malejącą gwałtownie grupę czytelników “Gazety Wyborczej” (jest ich dwanaście razy mniej niż ćwierć wieku temu, nieco ponad 40 tys, tylu co mieszkańców podwarszawskiego Otwocka) konstrukcjami równie karkołomnymi: “(..) manipulacyjny cel przyświeca propagandystom z PiS oskarżającym TVN o zaangażowanie w grę polityczną po stronie Koalicji Obywatelskiej. Kompletnie nie ma znaczenia, że te oskarżenia są nieprawdziwe i że właśnie TVN jest tą telewizją, która w przeciwieństwie do pisowskiej TVP dopuszcza do głosu wszystkie strony sporu politycznego, np. transmitując wystąpienia i Tuska i Kaczyńskiego. Ważne jest tylko to, by w umysłach jak największej części widowni zaszczepić skojarzenie; “TVN = propaganda opozycji”. Ten, kto to kupi, będzie uodporniony na jakiekolwiek treści emitowane przez tę stację. A kto nie kupi do końca, ten może przynajmniej nabierze wątpliwości i stanie się symetrystą” [1].
Ostatnie zdanie pozostaje przykładem języka nienawiści, który wedle własnych deklaracji “Gazeta Wyborcza” stara się zwalczać. Zwyczajny Polak nie zna bowiem słowa “symetrysta”. Nie wie, kto to taki, i do niczego go nie potrzebuje.
 
Podobnie było ze słowem “syjonista” w nienawistnej kampanii marcowej 1968 r. Albo wcześniej z innym wyklinającym i piętnującym rzeczownikiem: “rewizjonista”.
 
Każda z tych naklejanych naprędce etykiet wystarczyła, by obarczony jej garbem nie dostał paszportu lub awansu czy premii. Czasem tracił posadę a dziecka nie przyjęto na studia.
 
Symetrysta to zwolennik popularnej rymowanki: “PiS, PO – jedno zło”. 
 
Nie ma ona żadnego związku z oceną poziomu bezstronności programu TVN.
 
Wojciech Maziarski doskonale o tym wie. A jednak decyduje się zostać siewcą nienawiści. Niech uważa. Kto sieje wiatr, zbiera burzę.
 
Strasznie to obrzydliwe. Nikt nie zabrania Maziarskiemu kochać stacji TVN. Ale przypisywanie tym, którzy – jak piszący te słowa – uważają TVN za bękarta poprzedniego ustroju i telewizję poziomem manipulacji dorównującą TVP z czasów Jacka Kurskiego i Mateusza Matyszkowicza, sympatii dla PiS lub “symetryzmu” czyli równego dystansu nie znajduje żadnych podstaw. Podobnie jak Maziarski argumentów na rzecz opinii o obiektywizmie TVN.

 

Harcownicy i politrucy

Zachwalany przez Maziarskiego równy dystans TVN wobec różnych sił politycznych w praktyce wygląda tak, że jedna żurnalistka TVN zadaje w Sejmie Szymonowi Hołowni pytanie słowo w słowo tożsame z zarzutem zasłyszanym pięć minut wcześniej o sejmowe piętro niżej od przewodniczącego klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borysa Budki (chodziło o domniemane niedotrzymanie ustaleń przez polityka Polski 2050 z rozmów z PO-KO, tyle, że nikt wcześniej o tychże nie słyszał – a konkretnie o to, że Hołownia nie chciał wesprzeć jednej z pisowskich ustaw, a klub Budki tak). Druga propagandystka tej samej stacji TVN dosłownie wypycha z kolejki w trakcie konferencji prasowej niezależnego dziennikarza, szykującego się, żeby zadać pytanie Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi – bo wszystkie indagacje ustalili już i rozpisali na role żurnaliści TVN i “Wyborczej”.
Po co zaś Wojciech Maziarski, człowiek przecież dojrzały i nie pozbawiony własnego dorobku jeszcze z czasów młodej opozycji demokratycznej – błaznuje i mija się z prawdą, można tylko zgadywać.
 
Swego czasu Unia Demokratyczna a potem Unia Wolności przegrywała wybory – pomimo nagromadzenia autorytetów społecznych i poparcia zagranicy – ponieważ pozostawała “partią Gazety Wyborczej”. Co poparcie wzrosło, to jak na złość Adam Michnik pobratał się z Wojciechem Jaruzelskim albo uznał za człowieka honoru innego generała Czesława Kiszczaka – i wszystko na nic.
Teraz Koalicji Obywatelskiej – Platformie Obywatelskiej grozi to, że skoro TVN jeszcze wielki Andrzej Wajda nazwał “naszą telewizją” – aspirująca do przejęcia władzy już jesienią partia zapłaci za przeróżne nieprawości identyfikowanej z nią stacji. Chociaż student Donald Tusk wspierał gdański strajk stoczniowców a założyciel TVN Mariusz Walter był w stanie wojennym rekomendowany przez rzecznika rządu Jerzego Urbana do powstającego przy wicepremierze i ministrze spraw wewnętrznych Czesławie Kiszczaku zespołu propagandowego.
 
Są to więc postaci z różnych bajek. Ale nie zwalnia to polityków z odpowiedzialności za ekscesy żurnalistów robiących im lans – ale też mnóstwo złego w przestrzeni publicznej. Kto korzysta – ten odpowiada.
 
W pierwszym rzędzie w wyborach KO zapłacić może za oparty na papierach wytworzonych przez dawną komunistyczną służbę bezpieczeństwa, przez TVN potraktowaną jak wyrocznia – atak na pamięć o Janie Pawle II. Z kwitów SB miało wynikać, że jeszcze jako Karol Wojtyła i arcybiskup krakowski przyszły papież tolerował pedofilię wśród podległych mu księży. Opluwanie to nie przekonało Polaków, skoro 70 proc z nas niezmiennie uznaje Jana Pawła II za wspólny autorytet.
 
Również w programie TVN bez nawet próby repliki ze strony prowadzącej go żurnalistki – Barbara Engelking przeprowadziła ocenę postawy Polaków wobec Żydów podczas wojny tożsamą z przekazem tych, co próbują usprawiedliwiać, pomniejszać lub relatywizować zbrodnie hitlerowskie z ludobójstwem włącznie. Nie trzeba dodawać, że Polaków to nie przekonało. Wiemy przecież, ku czci jakiej narodowości bohaterów posadzono najwięcej drzew w Yad Vashem. Każde z nich upamiętnia Polaka, który podczas wojny skutecznie uratował swojego żydowskiego współobywatela. Jak wiemy – o współudział w niemieckich zbrodniach oskarżali akowców śledczy stalinowscy i TVN wraz z mierną “naukowczynią” Engelking do tej plugawej tradycji nawiązuje bezpośrednio. O korzeniach stacji była już mowa. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.       
 
Maziarski próbuje więc swoją paplaniną zagadać społeczne procesy, stłumić krytycyzm wobec TVN-owskiego hejtu, za który odpowiedzialność spada także na nieumiejącą odciąć się od ataków na pamięć o Papieżu czy postawę Polaków podczas wojny Platformę – Koalicję Obywatelską. Co czyni przy użyciu szantażu emocjonalnego: jak nie podoba ci się TVN, to znaczy, że jesteś za PiS. Nie znajduje to najmniejszego sensu ani logiki. Ale nie o nią chodzi w tym wypadku. Tym bardziej warto ją przypomnieć. 
 
Każdemu Polakowi wolno nie znosić TVN albo nawet uważać ją za stację jawnie odwołującą się do esbeckiej tradycji. I nie oznacza to automatycznego poparcia dla PiS. Podobnie jak można kochać TVN i głosować na Jarosława Kaczyńskiego, jak niedawno zadeklarował mi taksówkarz, wiozący mnie przez Warszawę. A już na pewno co wolno a co nie – określa w naszym wciąż wspólnym i ukochanym kraju ustawa zasadnicza a nie publicystyka gazety, która przez ćwierć wieku straciła ponad 90 proc czytelników. Przecież to wolny rynek, jak słyszeliśmy od początku transformacji, miał sam wszystko regulować, czyż nie tak? W państwie prawa. A nie hejtu i nienawistnych etykiet.    
 
[1] Wojciech Maziarski. Dlaczego PiS ucieka przed debatami. “Gazeta Wyborcza” z 4 września 2023
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments