Political fiction i realna suwerenność

Myśleć suwerennie i nie godzić się, żeby ktoś za nas decydował – taką receptę na obecne problemy Polski przedstawił autor futurologicznej powieści Aleksander Diakonow podczas jej promocji w podziemiach warszawskiego gmachu Pasty. Prezentując jego książkę, której kulminację stanowią wybuchy we Lwowie – całkiem jak w przekazach telewizyjnych – zwróciłem uwagę na fakt, że w tym wypadku literatura piękna zawstydza prognostów i analityków, którzy nie przewidzieli rosyjskiej inwazji na sąsiadujący z nami kraj.
 
Znaleźć oczywiście można pocieszające wyjątki od tej ostatniej reguły, jak twórczość Roberta Kuraszkiewicza, który już przed rokiem twierdząco na łamach “Samorządności” odpowiedział na pytanie: czy Polsce grozi wojna. Geopolityczna diagnoza zawarta w jego “Polsce w nowym świecie”, opublikowanej jeszcze w 2021 r. formułowała już wówczas czytelne ostrzeżenia. Na optymizm jednak za wcześnie.
 
Przystępowaliśmy do innej Unii Europejskiej, niż istnieje dzisiaj – ten pogląd dominował w trakcie dyskusji wokół powieści Aleksandra Diakonowa “Renegaci Międzymorza”. Reprezentująca pogranicze gatunkowe political fiction i fantasy książka, chociaż w lwiej części napisana przed 22 lutego 2022 r. po tej dacie zyskała niespodziewaną aktualność. 
 
Bezsporne walory literackie prozy Aleksandra Diakonowa, renomowanego warszawskiego prawnika, dla którego pisanie stanowi podobnie jak dla XVII-wiecznych szlachciców i dyplomatów od Jana Chryzostoma Paska po Jana Andrzeja Morsztyna formę “niepróżnującego próżnowania” potwierdziła paradoksalnie wywołana nią debata: właśnie dlatego, że w jej trakcie niewiele mówiono o literaturze, bez porównania więcej – o geopolityce, bezpieczeństwie Polski, jej obecnych i przyszłych sojuszach oraz zagrożeniach militarnych. Trudno o lepszy komplement dla debiutującego autora, wprowadzającego na rynek książkowy ekscentryczny z pozoru – bo do tego, co wcześniej znane niepodobny – produkt. 
 
Symboliczne stało się nawet samo miejsce dyskusji: podziemia warszawskiej Pasty, na zawsze zapisanej w polskiej historii za sprawą zwycięskiego szturmu powstańców z 1944 r. 
 
W katakumbach modlą się w powieści Diakonowa prawdziwi chrześcijanie, sprzeciwiający się bezosobowej poprawności politycznej, jaka zdominowała również religię w państwie przyszłości, utworzonym z połączenia Polski i Ukrainy. Nie jest to radosna demokracja. Obywatelom, jak dziś czynimy to z naszymi pieskami, wszczepia się obowiązkowo “czipy”, by zyskać nad nimi kontrolę.
 
Polak jednak potrafi, jak głosi powiedzenie jeszcze z czasów gierkowskich, najpierw rzucone przez propagandę wówczas rządzących a potem skuteczne obrócone przeciw nim przez samych obywateli.
 

Jak Polska poradzi sobie z rakietami

 
Polak potrafi. I na to, co złe, również znajdzie sposób. Nieodzowny w sytuacji, gdy przyszłe państwo pozostaje wprawdzie zjednoczone ale źle i autorytarnie rządzone, a przy tym okazuje się przedmiotem rozgrywki mocarstw. Ci, którzy ją sprowokują, gotowi są wywołać nawet wojnę atomową, byle własną dominację umocnić. W kafejce w dzielnicy biurowców na Manhattanie toczy się o tym rozmowa:
 
” – A co się stanie wtedy z Polską?
– No cóż, na stole – w takich przypadkach – jest zazwyczaj kilka wariantów. Gdy dojdzie do poważniejszych działań wojennych, to problem sam się rozwiąże, bo w Europie Wschodniej nie zostanie kamień na kamieniu. Wtedy my przejmujemy całą masę spadkową – zarechotał Bill. – Gdyby jednak Polska, jakimś cudem, poradziła sobie z ruskimi rakietami bez większych strat, a dodatkowo miałaby jakieś pretensje, wtedy należałoby ją otoczyć kordonem sanitarnym i propagandowo uczynić z niej kolejne imperium zła, którym straszy się dzieci w szkołach. Dokładnie tak samo jak kiedyś zrobiliśmy to z Sowietami” [1].   
 
W słabym i skorumpowanym kraju wyzwanie złu – niczym w klasycznym westernie, współczesnym komiksie lub grze komputerowej, ale także w “Trylogii” Henryka Sienkiewicza na równi z “Quo Vadis” patronującej autorowi, także w twórczości braci Borysa i Arkadija Strugackich, do których inspiracji pisarz otwarcie się przyznaje – rzuca troje bohaterów. Stają się nimi: niepokorny oficer spec-służb, jego dawna dziewczyna – genialna hakerka oraz ksiądz, nie podzielający biurokratycznej gnuśności powieściowych hierarchów, bardziej niż Karola Wojtyłę przypominających niestety bpa Jędraszewskiego, tak jak żarliwość bohatera i jego gotowość do poświęceń przywodzą na myśl ks. Jerzego Popiełuszkę, którego nazwisko zresztą też w tej opowieści pada, tyle, że w kontekście historycznym. 
 

Wojna atomowa nie wybuchnie, bo kto wtedy nam by o tym opowiedział

 
Zdradzać zakończenia nie wolno, póki wszyscy chętni całości nie przeczytają, bo chociaż to nie kryminał, akcja trzyma w napięciu. Do happy endu jednak w oczywisty sposób ta historia prowadzić musi. Bo skoro Polsce grozi wojna atomowa, to gdyby jednak wybuchła, kto by nam to wszystko opowiedział?
 
Temperatura dyskusji podczas promocji to jak się wydaje najcenniejsza dla Diakonowa nagroda literacka. Z sali rozlegały się głosy, że nie tylko Rosja ale również Niemcy prowadzą przeciwko nam wojnę hybrydową. Inni uczestnicy debaty nie szli może aż tak daleko, ale wskazywali, że dotychczasowa formuła obu sojuszów, w których Polska uczestniczy – zarówno NATO jak UE – nie zapobiegła w oczywisty sposób potwornościom, dziejącym się na Ukrainie. Nie tylko oglądanym przez nas codziennie na ekranach telewizorów, ale też kierującym do nas najliczniejszą od wojny falę uchodźców, którym społeczeństwo polskie, nawiązując tym samym do ideałów dziesięciomilionowego ruchu Solidarności sprzed ponad czterdziestu lat oraz wspólnotowego przesłania nauki społecznej Jana Pawła II udziela humanitarnej pomocy i wszechstronnego wsparcia. Zawodzą jednak instytucje międzynarodowe.
 
Sama Unia Europejska zrezygnowała z rozwoju – wskazał ekonomista Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Co więcej, niektórzy jej urzędnicy wręcz poczytują sobie za zasługę, że aż 50 proc całości światowej pomocy społecznej wypłacane jest właśnie w UE. W rozmowie uczestniczyli również m.in. ekonomista Ireneusz Dąbrowski oraz socjolog i historyk Andrzej Anusz, autor “Nielegalnej polityki” i redaktor naczelny “Opinii”. Słuchali jej m.in. najwybitniejszy wśród żyjących znawca myśli i życia Józefa Piłsudskiego prof. Wiesław Jan Wysocki oraz byli posłowie Piotr Wójcik i Michał Janiszewski a także prezes Instytutu Andrzeja Ostoi-Owsianego Andrzej Chyłek. Political fiction okazała się znakomitą inspiracją do oceny bieżących problemów świata. Rozważano scenariusze przyszłego globalnego układu sił, zastanawiano się nad potencjałem Europy i Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji. 
 
– Książka odpowiada na pytanie, czy jesteśmy w stanie doprowadzić do sytuacji, w której jesteśmy suwerenni – zaznaczał jej autor Aleksander Diakonow. W jego przekonaniu prawdziwa suwerenność polega na tym, że decyzje podejmowane są w Polsce, a nie za granicą. Z rozbrajającą też szczerością przyznał, że za pisanie “Renegatów Międzymorza”, których pomysł od dawna kiełkował w jego głowie, wziął się wówczas, gdy miał więcej czasu w związku z ograniczeniami, spowodowanymi przez pandemię.
 
Co istotne, bo w pewnym sensie symboliczne, promowano w Paście dwie wydane przez Akces – oficynę, utworzoną przed prawie 33 laty przez przedstawicieli młodego pokolenia wcześniejszej opozycji antykomunistycznej – w tym samym roku (a więc, chociaż to oksymoron, rzec można, że mamy do czynienia z debiutem… podwójnym) książki Diakonowa. Druga z nich przeznaczona jest dla młodszego niż odbiorca “Renegatów..” czytelnika.
 
Swój “Vlog Chomiczka” [2] autor adresuje do dzieci wrażliwych, ale też obeznanych z nowymi technologiami i formatami komunikacji. Gadające zwierzątka potrafią nie tylko korzystać z sieci, ale też podrwiwać z ludzi i dyskretnie ich zawstydzać, więc tym samym przyczyniać się do poprawy ich zachowań. Cechuje je niczym nie powstrzymana ciekawość świata i tendencja do jego bezustannej eksploracji, ale też konsekwentnego czynienia go lepszym. Tej z kolei książce patronuje dyskretnie – pogodny ale i refleksyjny – Kubuś Puchatek Alana Alexandra Milne’a. Pozwala to zakładać, że jeśli z problemami tak trafnie wypunktowanymi na stronicach “Renegatów Międzymorza” nie upora się skutecznie nasza generacja, poradzi sobie z nimi pokolenie czytelników chomiczego “Vloga…”.  
        
[1] Aleksander Diakonow. Renegaci Międzymorza. Akces, Warszawa 2022, s. 9
[2] por. Aleksander Diakonow. Vlog Chomiczka. Akces, Warszawa 2022
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments