Marsz na Moskwę

czyli fakty i fikcje kryzysu w Rosji

O inscenizacji tym razem nie ma mowy. Nie ma też mowy o tym, by jakaś część establishmentu politycznego Rosji uzyskała koncesję na zmianę władzy na Kremlu. Zestrzelenie przez Wagnerowców czterech helikopterów regularnej armii Rosji to zbyt wygórowana cena a niszczenie dróg dojazdowych do Moskwy mówi o skali potencjalnego zagrożenia.

Zapowiedzi rzekomego puczu wojskowego w Rosji okazały się równie przedwczesne co irytujące. Raz jeszcze pokazały tylko jak niewiele rzetelnej wiedzy jest dziś obecne w mediach na temat wydarzeń w tym kraju i jak dobrze obecne jest w Polsce życzeniowe myślenie o rychłym odejściu Putina. Ekspertów ds Rosji mamy i to nietuzinkowych. Ale nie są nimi lansowany w TVP i szczególnie irytujący były ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło, czy politycy i dziennikarze jak Jakubiak, Sakiewicz czy Karnowski z wiadomych stron.

Na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie gen. Leonid Iwaszew, dziś szef Ogólnorosyjskiego Zgromadzenia Oficerów, niegdyś odpowiedzialny w rosyjskiej armii za kontakty elit armii rosyjskiej z NATO a wcześniej urzędnik ministra obrony Związku Radzieckiego przed rozpadem imperium napisał brawurowy list do Putina, ostrzegający przed konsekwencjami wojny na Ukrainie. Iwaszow ostrzegał przed walkami między służbami i wewnątrz służb specjalnych Rosji, szczególnie FSB. Dla uważnych obserwatorów politycznej sceny w Rosji “pucz” Prigożyna nie jest zaskoczeniem.

Generał Leonid Iwaszew jest szefem Ogólnorosyjskiego Zgromadzenia Oficerów fot. Ministry of Defense of Ukraine; Source : Réseau Voltaire/ Wikimedia Commons

Przekonuje o tym prof. Piotr Grochmalski z Instytutu Sztuki Wojennej w rozmowie z Telewizją Republika: “mieliśmy do czynienia z całym szeregiem ogromnych napięć [wokół służb-JM] związanych z FSB a w przypadku armii Wagnera Prigożyn miał na pieńku od dłuższego czasu z wojskiem regularnym. Bardzo negatywne były relacje między Prigożynem a Szojgu [ministrem obrony Rosji-JM]”. Prof. Grochmalski jako jedyny publiczny komentator wydarzeń wyjaśnia tło konfliktu między adwersarzami na Kremlu sięgając jeszcze do wydarzeń w Syrii i konfliktu interesów z 2018 roku, a nawet zdrady najemników Wagnera przez Szojgu i szefa sztabu Gierasimowa w wyniku której zginęło kilkaset żołnierzy tej formacji. Wydarzenie miało miejsce 7 lutego 2021 r. gdy w ataku kierowanym przez międzynarodową koalicję przeciwko ISIS zginęła nieznana liczba najemników z rosyjskiej organizacji paramilitarnej Grupa Wagnera w Deir al-Zour w Syrii. Według rosyjskiej gazety „Wiedomosti” zginęło 50 najemników, a około 70 zostało rannych. Prawdziwa liczba zabitych to według prof. Grochmalskiego kilkaset najemników.

Wczorajsze wydarzenia wokół Grupy Wagnera nie powinny więc zaskakiwać zważywszy, że to najemnicy byli właśnie ofiarami ataku, tym razem regularnej armii rosyjskiej pod dowództwem ministra Szojgu. Było oczywiste, że dojdzie do przesilenia i prof. Grochmalski ostrzegał przed nim na długo przed marszem Wagnerowcow na Moskwę, zwracając przy tym uwagę także na armię Kadyrowa, Prigożyna ale także prywatną armię Gazpromu. Mamy bowiem do czynienia z konfliktami zarówno na styku różnych służb rosyjskich jak i personalnych konfliktów między ludźmi robiącymi niegdyś wspólne interesy. To o takich niebezpieczeństwach uprzedzał Putina wspomniany wcześniej gen. Iwaszow.

Od górnego lewego rogu, zgodnie z ruchem wskazówek zegara: miejsce śmierci trzech ofiar puczu zaraz po jego zakończeniu; prezydent Rosyjskiej FSRR Borys Jelcyn z trójkolorową flagą Rosji pozdrawia tłum demonstrantów 22 sierpnia 1991 roku przed budynkiem Rady Najwyższej RFSRR; Zdjecie: Wikipedia.

O możliwości rozpadu imperium pisałem kilka miesięcy temu choć przecież ekspertem ds Rosji nie jestem, raczej uważnym analitykiem informacji, całość wynikiem uprawiania zawodu raczej niż korzystania z historycznej wiedzy o Rosji. Konflikty służb i prominentnych oligarchów mogą być jedynie katalizatorem takiego rozpadu, nie jego sprawcą. Wojskowy pucz Janajewa z 1991 roku dostarcza wystarczającej wiedzy na temat niezdolności wojska i służb do efektywnego zarządzania państwem w warunkach puczu wojskowego.

Amerykański think-tank Institute for Study of War, potwierdza tezę, że nie było i nie ma możliwości puczu wojskowego w Rosji którego sprawcą mogłyby być prywatne armie, takie jak Grupa Wagnera. W raporcie opublikowanym na swoim portalu ISW twierdzi: “Prigożyn prawdopodobnie zaryzykował, że jego jedyną drogą do utrzymania Grupy Wagnera jako niezależnej siły jest marsz przeciwko rosyjskiemu MON, prawdopodobnie z zamiarem zabezpieczenia dezercji w rosyjskiej armii, ale przeceniając własne perspektywy.”

Niewątpliwym beneficjentem kryzysu wokół Grupy Wagnera jest Ukraina, której zapowiadana kontrofensywa ma większe szanse na sukces. Trzeba pamiętać, że Grupa Wagnera, to według ISW 20-30 tysięcy żołnierzy, którzy dziś okopali się w rejonie Woroneża i Rostowa nad Donem, wyłączając z bezpośrednich walk na Ukrainie. Można sądzić, że konflikt wokół Grupy Wagnera osłabi zdolności regularnej armii Rosji na Ukrainie ale w jakim stopniu nastąpi to w najbliższym czasie pozostaje pytaniem otwartym. 

Putin ma jednak wielki powód do niepokoju nie z powodu samego konfliktu wokół Prigożyna, raczej faktu, że Południowy Okręg Wojskowy którego sztab i miejsce dowodzenia znajduje się w Rostowie nad Donem,  a który jest centrum decyzyjnym w całości odpowiedzialnym za logistykę prowadzenia wojny na odcinku południowym, szczególnie przez największą, 58 armię. Centrum to jest w tej chwili całkowicie opanowane przez Grupę Wagnera. Warto pamiętać, że właśnie w Rostowie nad Donem, jeszcze w grudniu ub. roku, Putin pił szampana w gronie swoich sztabowców i dowództwa całego południowego okręgu wojskowego, gdzie nagradzał orderami wielu dowódców regularnej rosyjskiej armii, także tych, którzy dziś są zwolennikami Prigożyna, dowódcy Grupy Wagnera. 

Sam Jewgienij Prigożyn, ma zwolenników w najważniejszym gronie dowódców regularnej armii rosyjskiej. Jednym z nich jest gen. Surovikin, który jeszcze niedawno został zdjęty z dowodzenia, a którego odznaczeniem nagrodził jeszcze w ub. roku sam prezydent Federacji Rosyjskiej. Linia umocnień rosyjskich wokół Zaporoża nazywana jest właśnie linią Surovikina. To on pierwszy, jako człowiek związany blisko z Prigożynem, był w dużej mierze pod wrażeniem dobrego wyszkolenia żołnierzy Grupy Wagnera i ich zdolności do prowadzenia wojny. Surovikin to zaprzeczenie osobowości min. obrony Szojgu, który nie ma w wojsku żadnego uznania. To powód do rzeczywistego zmartwienia Putina.

Odłóżmy na bok komentarze publicystów, byłych ambasadorów i fachowców od polityki. Na froncie liczy się but żołnierza. Dziś, w wojnie na Ukrainie, decydujące znaczenie ma but najemników z Grupy Wagnera, a ten nadal stoi twardo w Rostowie nad Donem, często ze wsparciem generałów rosyjskich, tych z regularnej armii Rosji. Jakie są konsekwencje tego faktu? Raczej oczywiste.

Jewgienij Prigożyn - źródło: YouTube

Rosja zobaczyła, że car nie kontroluje sytuacji a sam wódz nie ma już do dyspozycji “miękkich” opcji i “/../wszystko zależy od tego, czy uda się, poprzez bardzo brutalne działanie przywrócić kontrolę Kremla, czy też dojdzie do prawdziwego przełomu i zmiany ekipy na Kremlu” – mówi prof. Grochmalski.

Jest jednak jeszcze inna refleksja: 20-30 tysięcy zbuntowanych najemników prywatnej armii, postawiło w stan gotowości wszystkie służby w stolicy kraju z niewielką możliwością obrony swego stanu w przypadku konfliktu. Jaka więc jest jego zdolność do obrony integralności terytorialnej całego państwa?

W świetle wypowiedzi Grochmalskiego jest jasne, że niezależnie od tego kto wygra kontrolę na Kremlu, dojdzie do bardzo brutalnej pacyfikacji przeciwników. To przyniesie w efekcie istotne pęknięcia w funkcjonowaniu państwa o czym pisałem kilka miesięcy temu.

Paradoksalnie, jedyną szansą dla zwycięskiej na Kremlu formacji są wyłącznie Amerykanie a ściślej ich stopień pomocy wojskowej dla Ukrainy i rewizja dotychczasowej polityki Waszyngtonu. Z nieznanych mi powodów eksperci wojskowości i geopolitycy milczą na jeden, w moim odczuciu kluczowy temat: korzyści geostrategicznych z obecności amerykańskiej floty na Morzu Czarnym i możliwości budowy baz wojskowych na dalekiej Syberii i południu Rosji. Korzyści nie tylko dla Stanów Zjednoczonych w konfrontacji z Chinami. Także korzyści dla Rosji i możliwości wsparcia rosyjskiej państwowości i jej odbudowy na Dalekim Wschodzie. W geopolitycznej rozgrywce jest w interesie Rosji obecność amerykańska na dalekiej Syberii i południu Rosji. Wystarczyć spojrzeć na mapę by zrozumieć, że Rosja nie jest już w stanie obronić skutecznie swojego terytorium skoro marsz Prigożyna na Moskwę postawił kraj na skraju wojny domowej.

Rosja usiądzie do stołu negocjacyjnego nie z Ukrainą, co wszyscy zdają się przepowiadać. Negocjacje rozpoczną się wtedy, gdy stopień zagrożenia południa Rosji, generalnie Dalekiego Wschodu Rosji, stanie się realny i rozpoznawalny na Kremlu. Niezależnie od tego która frakcja zasiądzie na kremlowskim tronie. W tym sensie scenariusz amerykańskich baz wojskowych stacjonujących na Syberii i południu Rosji jest jak najbardziej realny. Amerykanie jak i Rosjanie potrzebują obecności wojsk amerykańskich w tych regionach, choc oczywiscie z całkowicie odmiennych powodów. Decyduje jednak synergia interesów a jej obecność, jest dla uważnego analityka całkiem oczywista. Z pewnością oczywista także dla gen. Iwaszowa i jego środowiska. Świat przerabiał już obecność baz wojskowych w Niemczech, Japonii, potem w Korei czy w Sewastopolu. Interesy i strefy wpływów decydują o ich istnieniu i czysto kontraktowym charakterze, często korzystnym dla obu stron.

Elementem koniecznym do przygotowania powyższego scenariusza jest nowa, strategiczna inicjatywa Stanów Zjednoczonych dla Rosji, której oczekiwać należy w nadchodzących tygodniach. To zagadnienie które poruszymy w następnej odsłonie.

Nakreślony scenariusz, choć korzystny dla wybranych adwersarzy zaangażowanych dziś w wojnę na Ukrainie, jest potencjalnie znacznie mniej korzystny dla Polski i Ukrainy. Koncesje amerykańskie wobec Rosji mogą być znaczące, a będą to koncesje zarówno kosztem Polski jak i Ukrainy. Ten scenariusz uważam dziś za najbardziej prawdopodobny. Bo wojna na Ukrainie nie opłaca się już nikomu. Wiedzą o tym obie zwalaczajace się dziś frakcje na Kremlu, wiedzą także Amerykanie. To Daleki Wschód Rosji i jego znaczenie jest kluczem do następnego rozdziału walki o globalną dominację supermocarstw, a w przypadku Rosji, do zachowania integralności terytorialnej i własnej państwowości. W tej perspekywie czekamy na głos polskich, jakże miałkich elit geopolityczego przesilenia świata.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments