Euforia na polu minowym

Optymistyczna histeria – jeśli tak rzecz określić – rozpętana przez media sprzyjające Platformie Obywatelskiej – Koalicji Obywatelskiej wokół sondażu, którego wyniki wskazują, że gdyby wybory odbyły się dzisiaj, rząd formowałby się wokół PO-KO a nie PiS – może się okazać przeciwskuteczna. Uśpi skutecznie wyborców, którym bliżej do Donalda Tuska niż Jarosława Kaczyńskiego.

 

Po co głosować, skoro i tak wygramy?

Takiego efektu strasznie obawiali się, jak wiem z prywatnych z nimi rozmów, sztabowcy Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy w 2000 r. sondaże wskazywały na możliwość jego reelekcji w pierwszej turze. Bo skoro urzędujący prezydent i tak ma wygrać, to po co iść na wybory? Fachowo nazywa się to demobilizacją elektoratu. Potocznie zaś – zagłaskiwaniem kandydata, jak cytowani już sztabowcy określają. 

Ostatecznie Kwaśniewski jednak w pierwszej turze wygrał, bo kandydatowi postkomunistów niespodziewanie dopomógł pracujący dla jego rywala Mariana Krzaklewskiego sztabowiec Wiesław Walendziak. Pokazując w telewizji “nagranie zza płotu”, jak minister kancelarii prezydenckiej Marek Siwiec, parodiując Jana Pawła II, całuje ziemię na lotnisku, Walendziak zamiast zwiększyć poparcie dla kandydata AWS, wzbudził do niego obrzydzenie. Bo wstyd sięgać do takich metod. Wzburzyły one nawet zachowujących wobec Kwaśniewskiego rezerwę wyborców centrowych.

Zaś Krzaklewskiego za spuszczenie Walendziaka ze smyczy spotkała sroga kara: przegrał w pierwszej turze nie tylko z Kwaśniewskim ale również z Andrzejem Olechowskim. 

Wyniki sondażu Źródło: WP, fot: Wirtualna Polska

Pocałunek śmierci i walka o życie

W tej kampanii podobny jak kiedyś Walendziak Krzaklewskiemu pocałunek Almanzora dać może Tuskowi Michał Kołodziejczak. Gdy wygaduje jak starszy z Morawieckich, Kornel, ostrzegał go na łożu śmierci przed bezwzględnością własnego syna i dzisiejszego premiera Mateusza – zraża do pryncypała nie tyle nawet umiarkowanych co rozsądnych. Z Kornelem byłem na “ty”, wiem, że nigdy by czegoś podobnego nie powiedział – a Kołodziejczak nie był świadkiem jego odejścia. Nic o tym nie wspomina wybitny biograf przywódcy Solidarności Walczącej Bogdan Rymanowski, jeden z najbardziej szanowanych za talent i uczciwość dziennikarzy w Polsce.
 
Rezonans towarzyszący publikacji badania United Surveys (18-20 sierpnia dla Wirtualnej Polski) okazuje się tyleż przesadny, co zrozumiały.
 
Przesadny, bo na górze nic się nie zmienia. Pierwsze miejsce zachował PiS (34,5 proc) przed Koalicją Obywatelską (31 proc). Przypomnijmy, że premiera w polskim systemie wskazuje się ze zwycięskiego ugrupowania a na powołanie go znaczny wpływ ma prezydent. Skąd zaś wywodzi się Andrzej Duda, wie każde dziecko w Polsce. Nie tylko wnuki Tuska.
 
Zrozumiały – bo po raz pierwszy od dawna sondaż wykazuje, że gdyby wybory odbyły się teraz – nawet sojusz PiS z Konfederacją nie pozwoliłby utworzyć rządu, bo 224 mandaty to za mało. Za to deklarujące zamiar zbudowania demokratycznej koalicji KO, Trzecia Droga (PSL i Polska 2050 Szymona Hołowni) z 235 głosami nie miałyby z tym wielkiego problemu.
21 sierpnia 2023r. Na Zjednoczoną Prawicę chce zagłosować 39 proc. badanych, na KO – 29 proc., na Konfederację – 13 proc., na Lewicę – 7 proc., a na Trzecia Drogę 8 proc. – wynika z sondażu Social Changes dla portalu wPolityce.pl.

Przesadny to jednak entuzjazm demokratów, skoro są to wszystko działania na… małych liczbach. Wystarczy, że paroosobowa grupa posłów Trzeciej Drogi z kręgu PSL oderwie się nie tyle od Tuska co od własnego prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza i przystanie do PiS – a proporcje się odwrócą, Rządzący od 2017 r. Morawiecki stanie wtedy przed szansą wyrównania już w kolejnym roku rekordu Donalda Tuska, który jako pierwszy premierem był aż przez siedem lat.

W dodatku Trzecia Droga – z 9 proc wreszcie jak sama nazwa wskazuje, na tymże miejscu podium w sondażu – wcale nie musi być pewna swego. Stanowi bowiem koalicję Polski 2050 z PSL. A dla koalicji próg wymagany przy wejściu do Sejmu jest wyższy niż dla partii (im wystarczy 5 proc) i wynosi 8 proc. Zaś błąd procentowy takich badań – 2-3 proc. Oznacza to, że ludowcy zblokowani z ludźmi Hołowni wciąż walczą… bardziej o życie niż współrządzenie.

Prawda objawiona czy fotografia 

Zaś 8 proc dla Konfederacji może okazać się bardziej jednorazowym spadkiem niż trwałą tendencją, bo inne badania zwykle dawały partii Sławomira Mentzena poparcie dwucyfrowe.
 
Z kolei 7 proc Lewicy skomentować można podobnie, jak sondażową “dziewiątkę” Hołowni i jego koalicjanta: przywołaniem błędu dopuszczalnego. Odrobina w dół… i będzie jak w 2015 r, kiedy to lewica po raz pierwszy od II wojny światowej nie weszła do parlamentu, przy czym autorem klęski – podobnie jak wcześniejszego sukcesu z 2001 r. – okazał się Leszek Miller, za sprawą wskazania jako kandydatki na prezydenta Magdaleny Ogórek, tyleż przepięknej co niestałej w poglądach obecnej pisowskiej żurnalistki – oraz jawnie absurdalnej koalicji z Januszem Palikotem, co głosów nie dała, podwyższyła tylko próg wyborczy.
 
Wyciszając emocje, rozbuchane po obu stronach ale też i w Trzeciej Drodze, przywołać wypada to, co mądrzy wykładowcy socjologii zwykli powtarzać studentom pierwszego roku. Sondaż jest wyłącznie fotografią nastrojów w momencie, gdy się go przeprowadza. W żadnym zaś wypadku – prognozą wyniku wyborczego. Tylko tyle. I aż tyle. 
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Odrażający brudni źli

Kampania wyborcza służyć mogłaby pokazaniu ludzkiej twarzy władzy ale również jej konkurentów. Nic podobnego się nie dzieje. O głosy zabiega się w inny sposób niż demonstrując troskę o Polskę i jej przyszłość ..Czytaj więcej ..

Lekcja z Wieruszowa

Prawybory w liczącym 8,5 tys mieszkańców a wraz z wiejską częścią gminy 14 tys. Wieruszowie, położonym dokładnie na dawnej granicy rozbiorowej (stąd wieloletnia zbieżność lokalnych wyników z ogólnopolskimi), pokazały, że nic w polskiej polityce nie jest przesądzone. Wynik głosowania mieszkańców różni się od rezultatów sondaży.Czytaj więcej ..

V Kolumna korupcji

Za miskę soczewicy biurokraci ze służb konsularnych sprzedawali nasze poczucie bezpieczeństwa. W aferze wizowej poraża nie tylko ogromna liczba nielegalnych imigrantów, którzy stali się jej beneficjentami wraz z urzędnikami wyzbytymi uczciwości i skrupułów – ale i niska taksa korupcyjna, jaką uiszczali. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

Dodaj komentarz