Lumpen liberałowie, Konfederacja i ruska narracja

Tak jak pamiętnych słów o jesieni średniowiecza nie zawiera oryginalna lista dialogowa “Pulp fiction” Quentina Tarantino lecz stanowią one efekt jej polskiego kongenialnego tłumaczenia, podobnie inny słowiański translator, któremu wtedy się jeszcze nie śniło, że w ćwierć wieku później dostanie Nagrodę Nobla, Czesław Miłosz poprawił francuskiego króla filozofów Raymonda Arona zmieniając mu w tytule bezpłciowe “Opium intelektualistów” na dobitny i zrozumiały “Koniec wieku ideologii”. Tym samym spełnił założenia innego filozofa Wilhelma Diltheya, utrzymującego, że interpretator musi rozumieć autora lepiej, niż on sam siebie rozumiał. To nie żart, bo formuła twórcy “Zniewolonego umysłu” lepiej niż tytuł oryginalny oddaje sens i format eseju Arona jedynego XX-wiecznego francuskiego intelektualisty którego myśl skutecznie oparła się modnemu w paryskiej Dzielnicy Łacińskiej jako nieszkodliwa nowinka za to zabójczemu w innych częściach świata komunizmowi.

Uspokajam: Gruszka nie pomyliła mi się z PAN-owskimi “Studiami Filozoficznymi” ani Broń Boże – te słowa są tu na miejscu – z “Przeglądem Powszechnym” Ojców Jezuitów. Dalej będzie więc nie o filozofach. Tylko o tym, o czym im się nawet nie śniło, jak głosi znane porzekadło.
 
Konkretnie – co mają wspólnego ze światłymi lub odwrotnie, pryncypialnie konserwatywnymi ideałami i ideami liberalizmu: bełkoczący w Sowie i Przyjaciołach czy podobnych im spelunkach ministrowie ostatniego (oby, chciałoby się dodać) rządu Donalda Tuska, porykujący przed siedzibą TVP pikieciarze odtwarzający z taśmy jego wystąpienie w porze Wiadomości TVP, co zupełnie nie szkodzi ich sprzedajnym redaktorom, za to nie pozwala odpocząć po pracy okolicznym mieszkańcom, czy wreszcie Janusz Korwin-Mikke utrzymujący, że zbrodnię w Buczy sfingowali sami Ukraińcy, co stanowi współczesny odpowiednik kłamstwa oświęcimskiego, czyli zaprzeczania istnienia niemieckich komór gazowych, penalizowanego w wielu krajach demokratycznych, bo jakieś granice nawet w  propagandzie istnieją, choć nie wszyscy pozostają zgodni, że właśnie prawo ma je wyznaczać.
Liberałem – warto dodać – pozostawał sam przywołany na początku Raymond Aron. Byli nimi również: twórca powojennego niemieckiego cudu gospodarczego Ludwig Erhard oraz przywódcy USA Ronald Reagan i Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, którzy przyczynili się do powstrzymania komunizmu, przeciwstawiając mu zwycięską alternatywę.
Ojciec i syn; Źródło: Maksym Kantor

Za sprawą ich sukcesów doktryna liberalna stała się nie tylko modą ale i inspiracją w polskim podziemiu postsolidarnościowym w latach 80. Chyba nigdzie poza gorączkowo konspirującą Polską nie czytano z takim zacięciem Miltona Friedmana i innych liberalnych proroków.

Jednak o ile Erhard doprowadził do ruiny spekulantów a pozwolił bogacić się ludziom ciężko pracującym – to w Polsce doby przełomu ustrojowego były marksista i członek PZPR aż do grudnia 1981 Leszek Balcerowicz szermując liberalną frazeologią przeprowadził reformę gospodarczą ze skutkiem dokładnie odwrotnym. Po latach pozytywnymi bohaterami telewizji TVN – wyrastającej z mezaliansu resortowych pupili (jej założyciela Mariusza Waltera sam Jerzy Urban w pamiętnym 1983 r. rekomendował do zespołu przy wicepremierze i szefie komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Czesławie Kiszczaku) z praktykami niby to liberalnej zasady “róbta co chceta” – stali się już nie aferzyści lecz właścicielki agencji towarzyskich jak dowodzi program “Królowe życia”. Zaś poprzednik obecnego lidera PO Donalda Tuska i aktualny przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Borys Budka podejście do zasad ma takie, że nie przeszkodziło mu na urodzinach pisowskiego propagandysty Roberta Mazurka, byłego żurnalisty partyjnego “Nowego Państwa”, debatować przy kielichu z Markiem Suskim i Łukaszem Szumowskim, nie tylko prominentami PiS ale uchodzącymi tam za uosobienie betonu partyjnego.

Nie wiadomo czy nie śniło się o tym filozofom, skoro jeden z nich historyk idei Marcin Król zdążył całą operację po latach podsumować w tytule książki (tym razem oryginalnym nie w przekładzie jak w wypadku Arona i Miłosza); “Byliśmy głupi”. Nic dodać, nic ująć.

Obraz „Czerwony dom” Maksyma Kantora, ZSRR, lata 80. XX w

Kongres Liberalno-Demokratyczny, partia rządząca w 1991 r. za Jana Krzysztofa Bieleckiego – oceniony został przez wyborców w 1993 r. tak samo jak inna niedoszła czy raczej krótkotrwała partia władzy: Porozumienie Centrum Jarosława Kaczyńskiego, który najpierw nadskakiwał Lechowi Wałęsie a potem z równą histerią go zwalczał. 

Obu formacji obywatele – całkiem słusznie – nie wpuścili do kolejnego Sejmu, pierwszego nie tylko pochodzącego z wolnych wyborów jak poprzedni ale trwającego pełną czteroletnią kadencję. Po raz kolejny mądrość zbiorowa zweryfikowała sny filozofów, o których śpiewał lata temu Jacek Kaczmarski.

Podobny zawód spotkał zwolenników konserwatywnej wersji liberalizmu po polsku, uosabianej przed laty przez Unię Polityki Realnej, “Stańczyka” i Janusza Korwin-Mikke i ożywionej po latach przez sukces Krzysztofa Bosaka w pandemicznych więc podwójnie trudnych wyborach prezydenckich przebijającego szklany sufit i osiągającego niedostępne wcześniej dla Korwina 7 proc poparcia.

Tak jak z biegiem lat okazało się, że liberalizm oświecony i prozachodni stał się dogodnym alibi dla uwłaszczenia nomenklatury komunistycznej oraz społecznej popularyzacji chociaż nie akceptacji haseł takich jak to, że pierwszy milion trzeba ukraść – tak z kolei liberalizm w odmianie konserwatywnej a w polskich warunkach nawet bogo-ojczyźnianej okazał się przykrywką dla narracji proputinowskiej. Dla andron, wygadywanych publicznie przez Korwin-Mikkego i Grzegorza Brauna. Dla kreciej działalności autorów strony Stop Ukrainizacji Polski, pożytecznych idiotów z perspektywy Władimira Putina.

Przewidział to wszystko – chociaż sam by się z tego powodu zmartwił jako szczery liberał – zmarły w 1983 r. a więc jeszcze w czasie podziału świata na dwa bloki Raymond Aron a na pewno też jego kongenialny tłumacz Czesław Miłosz. Nie do końca więc prawda, że filozofom się nie śniło. Tym najbardziej przenikliwym – tak.

Nie zaliczają się jednak do filozofóœ ci, którzy wrzeszczą pod cudzymi oknami albo relatywizują zbrodnie kremlowskich najeźdźców popełniane na Ukrainie. Nawet, jeżeli próbują nam wciskać, że o idee tu chodzi.

Z jakiś powodów słownik w moim skromnym, bo chińskim laptopie, z uporem podkreśla mi “lumpenliberalizm”: że niby nie ma takiego słowa. To być może kolejny dla nas dowód, że wokół dzieją się rzeczy o których nie śniło się nie tylko filozofom ale nawet informatykom. Przynajmniej tym chińskim.

Fot: Maxim Kantor, Wikipedia. Maxim Kantor (1957) - malarz, pisarz, filozof, historyk sztuki. Pracownik naukowy Rosyjskiej Akademii Sztuki. Maxim Kantor mieszka i pracuje w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.

Przypomnijmy na koniec ludowe określenie prymitywnej propagandy przywoływane przez innego znakomitego myśliciela Jakuba Karpińskiego, niemal równie u nas wnikliwego analityka totalizmu jak Aron we Francji: mowa do chińskiego ludu przez zamknięty lufcik. No właśnie, chciałoby się dodać.     

 
***

Zdjęcie główne:  Obraz „Krzyżówka” Maksyma Kantora, ZSRR, 1985. Maxim Kantor jest malarzem, prozaikiem i dramaturgiem. Jego najnowsza powieść V tu storonu (W tamtym kierunku), badająca podobieństwo między kryzysem finansowym a nowotworem złośliwym, wkrótce ukaże się w Rosji.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments