Powrót Awiatora

Ironiczny przydomek zawdzięcza korzystaniu bez ograniczeń z darmowych przelotów na koszt podatnika, które udostępniał również rodzinie i znajomym, kiedy był marszałkiem Sejmu. Marek Kuchciński obejmuje kierownictwo Kancelarii Premiera. Mniejsza o zaszłości z dawnych lat, ma pilnować Mateusza Morawieckiego. Pomimo licznych niedostatków, do których zaliczyć trzeba brak umiejętności współpracy z mediami, Kuchciński ma jeden walor mocny i niezaprzeczalny: Jarosław Kaczyński może być pewien, że nowy minister go nie zdradzi. Poza wszystkim innym – z podobnym bagażem nie ma dokąd pójść. 

 

Z pozoru dobroduszny w obejściu, rękę dla swoich Kuchciński ma bowiem twardą, skoro poseł opozycji opowiadał jak w poprzednich kadencjach rozmawiał z parlamentarzystami PiS, a ci rozglądali się nerwowo po korytarzu, zaś spytani o co chodzi, objaśniali: – Bo, wiesz… Kuchciński…

Niewątpliwie atutem byłego marszałka, od środy zaś ministra – szefa Kancelarii Premiera pozostaje doskonały opozycyjny życiorys. Rocznik 1955, na Podkarpaciu prowadził podziemne pismo kulturalne: a wiadomo przecież, że im dalej od Warszawy, tym sroższe groziły za to represje. 

Osiągnąwszy jednak dostępny mu szczyt władzy – bo na premiera czy szefa partii przecież się nie nadaje, choćby z powodu braku należytej komunikatywności – otoczył się jako marszałek Sejmu nie ideowcami bądź fachowcami, tylko podwładnymi gotowymi ostentacyjnie niemal mijać się z prawdą, żeby mu pomóc. W ten sposób pojmowali lojalność. Ujawniło się to przy okazji pamiętnych przelotów. Łgarze później przepraszali, zaś następczyni Kuchcińskiego w marszałkowskim fotelu Elżbieta Witek, montując z kolei oddany sobie personel, w końcu pozostawiła ich na etatach.

Spośród piętnastu marszałków Sejmu, pełniących urząd od czasu pierwszych wolnych wyborów w 1991 r. tylko dwóch odchodziło ze stanowiska w aurze skandalu: Radosław Sikorski po ujawnieniu jego pijackich i gęsto przetykanych wulgaryzmami, inkrustowanych też pogardą dla zwykłego człowieka nagrań z warszawskich restauracji (nie pomogło wyjaśnienie Donalda Tuska, że scenariusz afery podsłuchowej napisano cyrlicą, opinia publiczna oceniła ją jednoznacznie) – oraz właśnie Kuchciński po ujawnieniu rozrzutnych przelotów na koszt podatnika, bo przecież tak jak nie ma darmowych lunchów, tak i podróży.

Inni marszałkowie, zdając urząd, przechodzili na stanowisko premiera (Józef Oleksy), lub w kolejnej kadencji zostawali liderami ugrupowań opozycyjnych (Maciej Płażyński). O obecnie pełniącej ten urząd Elżbiecie Witek już wiadomo, że przymierzana jest dziś do dwóch najważniejszych funkcji w państwie: prezydenta i premiera. Na jej tle come back Marka Kuchcińskiego na pierwszą polityczną linię wydaje się skromny. Ale jednak imponujący: bo przecież gdy już został Awiatorem, wydawało się, że nigdy się nie odbuduje ani nie podniesie. Jednak Jarosław Kaczyński – chociaż wcześniej kazał mu odejść w trakcie kadencji, co w PiS nie jest regułą, lecz rzadkością – zaufał mu powtórnie. Znają się od lat 90. Jeśli pominąć koniec tamtej dekady, kiedy to Kuchciński przylgnął do AWS i za nic miał sceptycyzm prezesa wobec tej formacji – nie zawiódł nigdy. 

Zna własne ograniczenia, wie, że nie jest krasomówcą ani typem charyzmatycznego lidera. Co rzadkie na prawicy, zapytany kiedyś po wyborach samorządowych o przyszłe koalicje, jasno odparował, że nimi akurat się nie zajmuje, nie będzie więc fantazjował. Inni cieszyli się, że są w ogóle pytani i pletli do kamer i dyktafonów, co im ślina na język przyniesie, żeby tylko zaistnieć.

Sprawny administrator czy biurokrata, posłuszny Kaczyńskiemu od ponad dwóch dekad, wzbudzający też lęk u podwładnych – nowy szef premierowskiej kancelarii ma wiele zalet, które jednak niweluje fatalny obraz w opinii publicznej. Nominacja ta pokazuje, jak krótka okazuje się ławka kadr partii rządzącej.

Wystarczy porównać Kuchcińskiego z jego poprzednikiem w alejach Ujazdowskich, młodym i rzutkim a przy tym kontaktowym Michałem Dworczykiem. Z wyliczania jego zalet czuję się zwolniony, bo doskonale przeprowadził ten zabieg na łamach Gruszki Piotr Sterkowski. Nie pomogły one jednak Dworczykowi na stanowisku pozostać, bo zaszkodziła w tym nieodwołalnie afera mailowa: dla jednych gorszące było korespondowanie w sprawach państwa bez należytych zabezpieczeń, dla innych z twardego elektoratu – przyjmowanie podpowiedzi od żurnalisty stacji TVN Krzysztofa Skórzyńskiego.

Znaczące, że bohatera świeżej afery zastępuje główny aktor starszej, która już nieco przyschła. Dzisiaj trudno już uwierzyć, że przed nieco ponad dwoma dekadami Prawo i Sprawiedliwość powstawało w opozycji do afer właśnie. Zmiana lokatora gabinetu w alejach Ujazdowskich, dobra zapewne dla Kaczyńskiego i raczej obojętna dla wyborców, potwierdza też w dotkliwy sposób brak świeżych pomysłów na rządzenie.

Zamiast zakasywania rękawów i brania się do roboty, dostrzegamy raczej zamawianie służbowych zarękawków dla kancelistów, gdy stare się już po siedmiu latach powycierały. 

Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments