Sejm różnych Polaków…

...i trampolina na przyszłość

Dalece ważniejsza od pluralistycznych zapowiedzi nowego marszałka Sejmu Szymona Hołowni okazuje się większość jaka uformowała się przy jego wyborze. Zagłosowały za nim nie tylko macierzysta Trzecia Droga oraz zgodnie z ustaleniami Koalicja Obywatelska i Lewica ale również Konfederacja.


“Większość demokratyczna plus”

Oznacza to, że partia Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka odrzuca pozycję outsidera w nowym Sejmie i serio wkracza do politycznej gry. Można nawet mówić o “większości demokratycznej plus”, bo Konfederacja dołączyła do określanego tym mianem sojuszu Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi (tworzą ją PSL i Polska 2050) oraz Nowej Lewicy.  Daje to już nie 248 głosów – jak zliczano wcześniej – lecz 265, bo tyle oddano w wyborach marszałka Sejmu za kandydaturą Szymona Hołowni. To wciąż za mało, żeby obalać weto prezydenta Andrzeja Dudy (potrzeba 276) – a ten w wystąpieniu do posłów jasno dał do zrozumienia, że korzystać z niego zamierza. Ale wystarczy, żeby zbudować zaczyn szerszego obozu i pomyśleć nawet o zwycięstwie w drugiej turze wyborów prezydenckich za dwa lata, w których Hołownia niezawodnie wystartuje: po to przecież uparł się, żeby zostać marszałkiem Sejmu. To przecież wymarzony punkt startu do tego, żeby zostać następcą Andrzeja Dudy.

 

I koalicja polskich spraw

Ten ostatni również jednak realizuje swój plan polityczny, a jego poniedziałkowa obecność w parlamencie nie okazała się zdawkowa.
 
Prezydent uznał ponad 74-procentową frekwencję w niedawnych wyborach za wielki sukces polskiej demokracji. To inna wykładnia, niż niedawne wypowiedzi Ryszarda Terleckiego, byłego szefa parlamentarzystów PiS, który narzekał, że młodzi szli głosować “jak na imprezę, ubaw po pachy”. 
 
Za to Andrzej Duda zamiast narzekać, że “społeczeństwo nie dorosło” zaproponował “koalicję polskich spraw”, obejmującą m.in. środowiska samorządowe i organizacje pozarządowe. Jej partnerów z Sejmu nie wymienił: wiadomo jednak, że liczy na sojusz PiS z PSL. Dlatego godność marszałka seniora powierzył Markowi Sawickiemu z PSL-Trzeciej Drogi. To polityk, który nie wykluczał możliwości koalicji z partią Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście nie w pierwszym kroku konstytucyjnym może się to dokonać: w nim bowiem kandydatem pozostaje zdający właśnie tę funkcję Mateusz Morawiecki bez realnych szans na większość. Za to jeśli rządu nie uda się powołać także w drugim kroku, kiedy to na jego czele miałby stanąć Donald Tusk – w trzecim i ostatnim wszystko stanie się możliwe. Bo posłom zajrzy w oczy widmo wyborów przed terminem i utraty apanaży. A w trzecim kroku, podobnie jak w pierwszym, znów wiele do powiedzenia ma prezydent, nie Sejm.
 
Scenariusz Dudy chociaż po raz trzeci kandydować już nie może sięga również – podobnie jak wizja Hołowni – wyborów prezydenckich za trzy lata. Na następcę typuje Marcina Mastalerka, obecnie nieformalnego wiceprezydenta w jego kancelarii. A wariant maksymalny zakładałby, że Duda obejmie przywództwo PiS po Kaczyńskim, funkcję premiera odda się w zamian za większość prezesowi PSL Władysławowi Kosiniak-Kamyszowi a Mastalerek jako dotychczasowa prawa ręka zostanie prezydenckim Delfinem (tak od nazwy posiadłości wokół Grenoble nazywano następców królów Francji).
 
Jak widać jednak pretendentów do roli kingmakerów jest wielu.
 
Do gry, której stawka wzrasta, włączają się w roli aktorów dotychczasowi statyści, jak Konfederacja. Kandydowanie w wyborach w oczywisty sposób wiąże się z tendencją do zdobycia władzy, co liderzy tej partii w okresie “korwinowskim” jakby ignorowali. Rozumieją to jednak świetnie Mentzen z Bosakiem. I już uzyskali stanowisko wicemarszałka Sejmu dla drugiego z nich, w czasach Korwina nieosiągalne.

Premia za realizm. Jeśli młodzi wyborcy Konfederacji mają na nią zagłosować po raz kolejny, musi ona pokazać, że w Sejmie nie tylko siedzi i protestuje… przeciw wszystkim.

Konfederacja nie miała też powodów głosować za kandydaturą na marszałka Sejmu Elżbiety Witek, która w poprzedniej kadencji pełniąc właśnie tę funkcję sekowała i obkładała karami finansowymi jej posłów.
 
Zaś jeśli to ma być Sejm różnych Polaków, jak zapowiada nowy jego marszałek Szymon Hołownia, trudno się dziwić egzotycznym nawet sojuszom. Ani nawet przyszłemu dopełnieniu się obu niby konkurencyjnych scenariuszy poza jego gmach wykraczających: prezydenta, którego kadencja niebawem się kończy i nowego marszałka. Co ciekawe, oznaczałoby to nowy podział w polskiej polityce, nawet przebiegający pośrodku dotychczasowych sojuszy, jak Trzeciej Drogi. Nie tylko Konfederacja szuka bowiem miejsca na scenie politycznej. O jej wejściu do mainstreamu zdecydowała jedna tylko rozmowa Krzysztofa Bosaka z Donaldem Tuskiem. Co na to jej wyborcy? Jak widać, zarówno Bosak jak Mentzen nastawiają się na to, że będą mieli całe cztery lata, żeby ten sojusz im wytłumaczyć. Z chwilą nieformalnego jeszcze rozszerzenia “koalicji demokratycznej” prawdopodobieństwo, że dotychczasowy parlament dotrwa do końca kadencji niewątpliwie wzrasta. Chociaż nic jeszcze nie jest przesądzone.

 

Racja wilków

Dobrą praktyką wielu stabilnych demokracji europejskich pozostaje trzymanie się zasady, że o ile marszałek parlamentu wywodzi się z rządzącej większości to prawo do wskazania jego zastępców mają najliczniej reprezentowane w ławach siły polityczne – wedle uznania. Ich wybór personalny większość akceptuje.
 
W Polsce długo tak było, aż złamało tę zasadę Prawo i Sprawiedliwość, kiedy w 2005 r. nie dopuściło, dysponując większością, do objęcia funkcji wicemarszałka Senatu przez Stefana Niesiołowskiego z ówczesnej PO, poprzedniczki Koalicji Obywatelskiej.
 
Teraz KO odpłaciła PiS pięknym za nadobne, postępując podobnie z Elżbietą Witek, tyle, że w Sejmie. Nie została nawet wicemarszałkiem bo chociaż jej klub jest tam najliczniejszy, to nikt poza PiS jej nie poparł. Postarało się o to KO. 
 
Nietrudno to uzasadnić nieprawościami Witek z czasów, gdy była marszałkiem – zwłaszcza osławioną reasumpcją głosowania nad wyborem do Krajowej Rady Sądownictwa. Regulamin ogranicza takie praktyki do prostowania pomyłek, a pani Witek powtórkę zarządziła wyłącznie z tego powodu, że… PiS wtedy przegrał.
 
Trzeba jednak pamiętać, że wedle obecnej sejmowej większości, po objęciu przez nią władzy – w tym wypadku w Sejmie – miało być inaczej i lepiej. A nie w imię argumentacji jak na podwórku: to on zaczął… 
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Piramida demokracji

Jeden bunt przy urnach dopiero co nastąpił. Obywatele w ostatnim głosowaniu zawstydzili polityków, powtarzających przedtem, że życie publiczne przeciętnego Polaka nie pasjonuje. Zaprzeczyły temu długie wieczorne kolejki do urn wyborczych.Czytaj więcej ..

Jedziemy na Euro

Po wyeliminowaniu Walii rzutami karnymi w barażowym meczu na wyjeździe – polscy piłkarze pojadą na Mistrzostwa Europy. Nie ma sensu narzekanie, że awans zdobyli w ostatnim momencie albo nie w takim stylu jak trzeba. Kto nie umie cieszyć się z sukcesów, kolejnych już nie odniesie.Czytaj więcej ..

Między nami a Walijczykami

Ustrzegliśmy się podobnie niemiłej niespodzianki, jaką w grupie eliminacyjnej stała się porażka z Mołdawią. Piłkarze Michała Probierza zgodnie z planem i rankingami pokonali Estonię 5:1 i o awans do finałów Euro zagrają w Cardiff z Walią. To symboliczne dla nas miejsce i przeciwnik.Czytaj więcej ..

Jaka tragedia taka Balladyna

Minął czas, kiedy Nową Lewicę uosabiały miła buzia i posągowa sylwetka Magdaleny Ogórek. Z sejmowej trybuny gorszą twarz postkomunizmu zaprezentowała przewodnicząca klubu Anna Maria Żukowska, zapowiadająca, że znane ze “strajku kobiet” błyskawice powrócą i jedna z nich porazi Szymona Hołownię ..Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments