Pojednanie – czy się dokonało?

Nie tak dawno przysłuchiwałem się niezwykle uczonej debacie w powszechnie szanowanej instytucji pt. “Pojednanie – czy się dokonało?” Dyskutowali polscy uczeni  i politycy, w tym przedstawicielka strony niemieckiej. Po uczcie pięknych i górnolotnych myśli przyszło mi do głowy, że ci ludzie żyją w jakiejś odmiennej rzeczywistości, z naszą nie mającej wiele wspólnego. Poniżej kilka refleksji o faktach, czynach i cyniźmie. I smutna konstatacja: czemu nasi “uczeni” tak pobłądzili ?!

 

Czy się dokonało pojednanie?

O tym czy takie pojednanie jest możliwe muszą świadczyć czyny. Tych czynów wobec Polaków jest niewiele.

Miliony zamordowanych i zamęczonych na śmierć polskich ofiar oraz miliony okaleczonych, ograbionych i chorych nie otrzymały do tej pory żadnego wsparcia finansowego, bo trudno kwotę 690 zł, jaka przypadła średnio na jednego poszkodowanego w ramach tzw. “gestu humanitarnego” w latach 90-tych, nazwać nawet jałmużną – była to raczej obelga rzucona jeszcze żyjącym ofiarom przez państwo niemieckie.

Pikieta pod Konsulatem Generalnym RFN we Wrocławiu 1 września, na którym odczytano apel do narodu niemieckiego, a który organizatorzy przesłali na ręce Prezydenta Federalnego RFN.

Historycy niemieccy K.H.Roth i H.Rubner szacują łącznie liczbę polskich robotników przymusowych /niewolników/ na 4,92 mln. Oceniają, że państwo niemieckie oszukało ich – nie wypłaciło im wynagrodzeń – na łączną kwotę 5,59 miliardów ówczesnych marek, co dziś daje ok. 60 miliardów Euro /ok. 300 miliardów zł/. Gdyby te pieniądze obciążyć 2%  kapitalizacją odsetek za te 75 lat to suma ta wzrosłaby do ogromnej kwoty 1 bilion 400 miliardów zł !!!

Tyle są nam winni Niemcy za pracę naszych przodków na rzecz tego państwa. Podkreślam: to nie są reparacje, ale wyłącznie należności z tytułu ograbienia naszych robotników przymusowych z wynagrodzeń za świadczoną pracę.

A gdzie ludobójstwo, miliony pomordowanych, miliony kalek, setki tysięcy wdów i sierot, 200 tys. ukradzionych w celu germanizacji dzieci, zniszczone miasta i spalonych ponad tysiąc wsi, zrównana z ziemią Warszawa, kilkadziesiąt milionów ton skradzionego węgla, stali, zboża, bydła itd.,

przejętych 40 tys. firm,  tysiące zagrabionych i zniszczonych dóbr kultury, miliony spalonych polskich książek, 6-cioletni terror, głód i łupieżca eksploatacja kraju, KL Auschwitz i parę tysięcy innych więzień i obozów, “eksperymenty” pseudomedycne na żywych ludziach, wypędzenie z ziem przyłączonych do Rzeszy setek tysięcy naszych obywateli i można by tak jeszcze wymieniać długo za co Niemcy zwani dziś nazistami są nam winni kilka bilionów dolarów.

Gdyby zatem podsumować straty jakie poniósł nasz naród w czasie II WŚ  to suma byłaby doprawdy ogromna – sądzę, a właściwie jestem pewien, że podana w Raporcie posła Mularczyka kwota 1bilion 300 miliardów dolarów to tylko niewielka część należnych Polsce i Polakom reparacji i odszkodowań.

 

Gdzie byłaby dziś Polska gdyby nie ta grabież i ludobójstwo?

Szacuje się, że Niemcy zrabowali z Polski 516 tysięcy dzieł sztuki o wartości przekraczającej 11 miliardów dolarów.
Z listy 114 najcenniejszych zabytków przekazanej Niemcom w 1995 r. wróciły do Polski 2 /słownie: dwa !/.
Zwrot pozostałych jest blokowany przez rząd RFN z przyczyn politycznych – zatem “demokratyczny” jakoby rząd RFN akceptuje zbrodnicze i złodziejskie działania hitlerowskich Niemiec. I to pewnie też w ramach sąsiedzkiego “pojednania”?!

A teraz o pamięci.

W czasie uroczystości 74 rocznicy wyzwolenia obozu kobiecego w Ravensbrück premier Brandeburgii w swej przemowie jako ofiary wymienił Niemki, Żydówki, Sinti i lesbijki, ale całkowicie pominął Polki /sic!/. Na 130 tys. więźniarek było 40 tys. Polek, z których przeżyło obóz zaledwie 8 tys.!

Coraz częściej politycy zachodni zapominają o ofiarach z Polski, ale dorabiają nam już gębę wspólników “nazistów”.

Wyobraźcie sobie, że dopiero w 1998 r./po 57 latach !?/ niemiecki Bundestag uchylił wszystkie wyroki sądowe oparte na zbrodniczym Polenstrafrechtsverordnung, oficjalna nazwa: Verordnung über die Strafrechtspflege gegen Polen und Juden in den eingegliederten Ostgebieten, (Rozporządzenie w sprawie systemu wymiaru sprawiedliwości wobec Polaków i Żydów na zajętych terytoriach) – niemieckie rozporządzenie wydane przez Radę ds. Obrony Rzeszy (niem. Ministerrat für die Reichsverteidigung) 4 grudnia 1941, wprowadzające skrócony proces postępowania sądowego, ograniczające prawa oskarżonego i zaostrzające prawo karne wobec Polaków i Żydów na terenach Polski okupowanych przez III Rzeszę.

Trybunał w Norymberdze w 1947 r. uznał to “prawo” za zbrodnię wojenną.

Politycy niemieccy boleją nad naszymi wojennymi losami: “Europa musi pamiętać do czego ludzie, a konkretnie Niemcy są zdolni” napisał Manfred Weber, szef Europejskiej Partii Ludowej, w księdze pamiątkowej Muzeum Auschwitz”.

Ale były szef MSZ Niemiec Heiko Maas nie ma chyba wstydu, o którym tak pięknie mówi, bo stanowczo twierdzi, że sprawa rozliczeń za II WŚ jest “zamknięta”. Słowa i piękne gesty niewiele w dzisiejszych czasach kosztują i znaczą zwłaszcza w ustach polityków.

A tu kwintesencja powodu, że należne nam reparacje to nie problem prawny, a wyłącznie wielkiej sumy odszkodowania dla Polski: “…W trakcie dyskusji w greckim parlamencie pojawił się postulat wypłaty przez Niemcy 300 mld euro. Jeśli Grecja miałaby tyle otrzymać, to jak wysoka byłaby suma dla Polski?…“- to słowa przewodniczącego Bundestagu Wolfganga Schäuble w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 22.05.2019.

Przypadkowo w Tv wpadłem na dramat niemiecki pt. “Stalingrad” z 1993 r.
Po takich filmach nikt na Zachodzie nie uwierzy, że kradli, grabili, mordowali miliony, stworzyli sieć barbarzyńskich obozów śmierci, eksperymentowali na żywych ludziach, że pod ich okupacją w Polsce nikt nie był pewny czy dożyje dnia kolejnego.

Kiedy napisałem do niemieckiego Arbeitsamtu, aby zechcieli mi przesłać dane o miejscach pracy (mój Ojciec przez 2 lata był robotnikiem przymusowym w płn. Niemczech, a później więzienia i kacety) dowiedziałem się, że jest RODO i nie udostępnią mi tych informacji.

Kiedy słyszę, że Schleswig Hostein był statkiem pasażerskim itp. bzdury to rozumiem, że Niemcy już całkowicie wyparli prawdę o II WŚ.

Miałem w latach 70-tych przyjaciela, niemieckiego nauczyciela Petera, który w naszych rozmowach strasznie tą przeszłość swego narodu przeżywał. I nie tylko on. Dziś już pewnie takich Niemców nie ma. A szkoda.

Nikt na Zachodzie nie uwierzy bo trudno w to uwierzyć normalnym ludziom, że ci, jak przedstawieni w tym filmie, ludzie mogli mordować cywili i przesyłać w paczkach do swych rodzin zagrabione złote zęby, obrączki ślubne, precjoza i pieniądze, a w tym zresztą dziele pomagała im administracja Rzeszy – bo jak to w Niemczech grabież też była porządnie zorganizowana.

Niemcy w Polsce realizowali konsekwentnie i niezwykle brutalnie Generalplan Ost – plan zagłady Polaków i Słowian Wschodnich o czym dziś nie ma nikt pojęcia w Europie i na świecie, a opracowany przez “naukowców” z Uniwersytetu Berlińskiego. Zaś różnicę w okupacji np. Polski i Europy Zachodniej najlepiej opisał Jean-Paul Sartr, francuski laureat nagrody Nobla z 1964 r. : “Nigdy nie czuliśmy się bardziej wolni jak podczas okupacji niemieckiej” /sic!/.

Rzesza niemiecka prowadziła wojnę za zagrabione podbijanym krajom i narodom dobra. Prof. Goetz Aly ujmuje to tak w „Hitlers Volksstaat“ [“Państwo Hitlera“ – GMG], Oficyna Wydawnicza Finna, 2015 r.:

…Pewne jest, że Rzesza Niemiecka – licząc bardzo ostrożnie – ściągnęła ze źródeł zewnętrznych około 170 mld marek. Odpowiadało to kwocie dziesięć razy większej od dochodów państwa w 1938 roku i stanowiłoby dzisiaj kwotę od 1,7 do 2 bilionów euro. Ta rabunkowa polityka tworzyła podstawy dobrobytu, co miało wpływ na lojalność Niemców wobec swego rządu. Niezachwiana jedność narodu z Fuhrerem wynikała nie tyle z wyrafinowanej propagandy ideologicznej, co z rabunkowej polityki niemieckiego państwa, które poprzez sprawiedliwą – z punktu widzenia zwykłych Niemców – redystrybucję łupu, zapewniło sobie lojalność niemieckich rodaków…“

– str. 353.

Z lewej mecenas Wiesław Misiek

Nic nie dzieje się przypadkowo: 6 czerwca 2019 r. w rocznicę inwazji w Normandii Angela Merkel oświadczyła zdumionemu światu, że “ta operacja przyniosła nam /Niemcom/ wyzwolenie od “nazistów” /sic!/, a od kilku lat w Rosji rehabilituje się pogląd na pakt Ribbentrop-Mołotow /nie był taki zły/.

Podobnie Richard von Weizsäcker jako prezydent RFN już w roku 1985 publicznie ogłosił dzień 8 maja 1945 r. dniem “wyzwolenia”, a nie zgodnie z historyczną prawdą dniem klęski i bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Uczynił to jako były kapitan Wehrmachtu w pełni świadomy tej cynicznej manipulacji, którego ojciec generał SS sądzony był w Norymberdze jako zbrodniarz wojenny.

A wszystko to dzieje się w duchu gebelsowskiego “Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”.

Marschall, dziennikarz niemiecki z redakcji Die Welt zwraca uwagę na to, że Bundestag nie zdecydował się na uczczenie żadnej z ważnych 80-tych rocznic – ani 1 sierpnia, ani wybuchu wojny 1 września, ani też 23 sierpnia – Paktu Ribbentrop-Mołotow.

O jakim pojednaniu mówimy?

Głęboko niehumanitarne, wręcz barbarzyńskie jest różnicowanie na lepsze i gorsze cierpienia różnych narodów i grup społecznych w czasie II WŚ, a jednak na naszych oczach dzieje się tak w Polsce jak i w Europie i na świecie.

Naturalną jest rzeczą, że następuje wymiana pokoleń. Świadków tamtych czasów z każdym rokiem ubywa, aż w końcu nie będzie już nikogo. Kto poniesie pamięć i prawdę o martylologii naszego narodu ?

To obowiązek nas – rodzin – synów, córek, wnuków i prawnuków. To rodziny są spadkobiercami ich pamięci, to rodziny milionów ofiar muszą pielęgnować tę pamięć i to nie w zaciszach domów, ale publicznie przypominać w Polsce, Europie i na świecie, że nasz naród był pierwszą ofiarą barbarzyństwa niemieckiego, że to nasz naród został bezprzykładnie obrabowany i okaleczony na dziesięciolecia i jak do tej pory krzywdy jakie nam wyrządzono nie zostały wynagrodzone. Nie dość że neguje się nasze prawa do reparacji i odszkodowań wojennych to próbuje się od wielu już lat zrobić z naszych przodków współsprawców tych zbrodni wespół z enigmatycznymi nazistami.

To jest nasza racja stanu – pamiętać i przypominać, a kłamstwa obnażać.

To tylko kilka przykładów “czynów i gestów” w ramach niemieckiej polityki pojednania, a można by je mnożyć na wielu stronach /choćby “gesty” w gospodarce np. Nord Stream, stocznie, żegluga na Odrze itd. i inne/.

Więc o jakim pojednaniu mówimy ?!

Pamięci Ofiar Zbrodni Niemieckich

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Po co Polsce reparacje

Agresja i okupacja niemiecka i jej konsekwencje spowodowały cofnięcie Polski w rozwoju o kilka pokoleń. Ta strata wyrażona w pieniądzach to co najmniej 15 bilionów dolarów wyliczonych na 2018 r.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

Dodaj komentarz