Gdy prawo przestało być tarczą
- Dodano:
- Kategorie: Albert Łyjak, Blog, Komentarz
„Jeżeli prawo nie służy narodowi, jest bezprawiem”.
I właśnie tutaj zaczyna się historia, o której dzisiaj zapomniano. Prawo miało ograniczać władzę. Miało wyznaczać granicę silniejszemu. Miało chronić słabszego. Miało powiedzieć władcy, urzędnikowi i każdemu, kto posiada przewagę nad drugim człowiekiem: są rzeczy, których nie wolno ci zrobić.
Prawo zamiast tarczą może stać się narzędziem nacisku i wielu to wykorzystuje. Nie mówię oczywiście o wszystkich prawnikach. Byłoby to zwyczajnie niesprawiedliwe. Są prawnicy uczciwi, rzetelni i przyzwoici. Są adwokaci, radcowie prawni i sędziowie, którzy naprawdę traktują swój zawód jako służbę prawu i człowiekowi. Mówię o patologii. Bo jest też część środowiska prawniczego, która poszła złą drogą. I o tej części trzeba mówić otwarcie.
Bo kiedy prawnik przestaje widzieć po drugiej stronie człowieka, a zaczyna widzieć wyłącznie „sprawę”, „klienta”, „należność”, „wynagrodzenie” czy kolejną możliwość wykorzystania procedury, wtedy ginie coś fundamentalnego.
Zawód, który miał służyć prawu, zaczyna służyć interesowi. A prawo, które miało chronić człowieka, może zostać wykorzystane przeciwko niemu.
Niezawisłość nie może oznaczać poczucia wyższości i bezkarności.
Im większa władza człowieka nad losem drugiego człowieka, tym większa powinna być odpowiedzialność za sposób jej wykonywania. Dlatego tak niebezpieczna jest każda sytuacja, w której część środowiska prawniczego zaczyna traktować zwykłych obywateli jak ludzi gorszej kategorii. Wtedy pojawia się kastowość. Nie chodzi przecież o samą togę, urząd czy zawód. Chodzi o mentalną barierę, która może powstać między człowiekiem w todze a człowiekiem stojącym przed nim.
A przecież miało być dokładnie odwrotnie. Miało mówić państwu: „Istnieją granice”. Miało mówić obywatelowi: „Masz prawa”.
Prawo, które miało być powszechne i dostępne, staje się dla wielu ludzi labiryntem, przez który można przejść dopiero z przewodnikiem.
I nie po to, żeby polityk mógł zrzucać odpowiedzialność za swoje decyzje na prawników, zasłaniając się kolejną interpretacją. Tutaj historia prawa spotyka się ze współczesnością. Kiedy prawo staje się narzędziem walki politycznej, kiedy każda decyzja zostaje natychmiast obudowana prawniczymi interpretacjami, a obywatel słyszy dziesiątki różnych wersji tego, co wolno, a czego nie wolno, zaczyna tracić coś fundamentalnego. Zaufanie do państwa. A państwo bez zaufania obywateli może mieć tysiące ustaw, setki sądów i rzesze prawników. Może mieć wszystko. Tylko coraz trudniej będzie mu mieć to, co najważniejsze. Poczucie sprawiedliwości.
Bo na końcu całej tej historii trzeba wrócić do początku. Do człowieka. To dla niego wymyślono prawo. Nie dla paragrafu. Nie dla kancelarii. Nie dla urzędu. Nie dla sądu. Nie dla prawniczego ego. Dla człowieka. Prawo miało być tarczą. Nie pałką. Nie labiryntem. Nie narzędziem nacisku. Nie maszynką do zarabiania pieniędzy na cudzej niewiedzy.
Bo właśnie od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy prawo nadal będzie tarczą człowieka, czy stanie się kolejnym narzędziem w rękach silniejszych.
Albert Łyjak

Konstytucja to nie laurka – prezydent w imieniu Polaków
Prezydent przypomniał, że Konstytucja 3 Maja nie była laurką z podręcznika. Była przypomnieniem, że państwo trzeba budować wbrew chaosowi, wbrew słabości, wbrew naciskom z zewnątrz i wewnątrz. Że nic nie

Styl rządzenia i wiarygodność czyli o warunkach powrotu do władzy
Najprostsze pytanie brzmi: skoro było tak dobrze, to dlaczego przegraliście? Jeśli bilans był dodatni, to gdzie wyparowało zaufanie? Wyborcy nie głosują na tabelki. Głosują na poczucie bezpieczeństwa, styl rządzenia i

O potrzebie odbudowy opozycji
Największym zagrożeniem dla każdej partii opozycyjnej bywa przekonanie, że czas sam rozwiąże jej problemy. Historia polityki pokazuje jednak coś innego. Zmiana władzy nie następuje dlatego, że przeciwnik się potknął, lecz

2 biliony dlugu
Obsługa tego długu kosztuje już nas dziesiątki miliardów złotych rocznie. To pieniądze, które zamiast trafiać do ochrony zdrowia, edukacji czy inwestycji rozwojowych, trafiają do wierzycieli kupujących polskie obligacje. <a

Jesteśmy dumnym narodem
Absurd goni absurd
Czasami mam wrażenie, że polska polityka dawno przestała być rzeczywistością, a stała się scenariuszem politycznego kabaretu. Tyle że to już nie jest śmieszny kabaret. To kabaret,
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

