Czy reset?
- Dodano:
- Kategorie: Editorial, Komentarz, Warto przeczytać
O potrzebie resetu w stosunkach Polski i Ukrainy nie trzeba przekonywać nikogo. Skala destrukcji w relacjach polsko-ukraińskich do jakiej przyczynił się przede wszystkim obóz prezydenta Zełeńskiego przy aktywnej współpracy w szczególności byłego prezydenta RP Andrzeja Dudy, a od dwóch lat obóz rządowy premiera Tusk, jest znacząca.
Wizyta prezydenta Ukrainy w Polsce, może ale nie musi być krokiem we właściwym kierunku z punktu widzenia interesów naszego kraju. Choć odbyła się w ostatni piątek, od tej wizyty wydarzyło się tak dużo, że Zełeński w Polsce to raczej wspomnienie – po wizycie prezydenta Ukrainy wiemy już, że przełomu nie będzie.
Nie chodzi tylko o historyczne rozliczenie nacjonalizmu ukraińskiego czy ludobójstwa na Wołyniu w tych relacjach. Prezydent Karol Nawrocki, choć formalnie kandydat PiS na urząd, nie wydaje się być chętny by prowadzić dotychczasową politykę formacji i nie zamierza powierzać Polsce roli “przedpokoju” politycznego w ukraińskiej grze. W grę wchodzi znacznie więcej niż zbrodnie ukraińskich nacjonalistów. Zełeński wyjechał z kraju bez fanfarow, co więcej, wyjechał z pustymi rękami.
– Dobrze się stało, że do tego spotkania doszło w Polsce a nie wymuszenia na Nawrockim spotkania w Kijowie – mówi Wiktor Parafianowicz w rozmowie z Igorem Janke w programie Układ Otwarty. Parafianowicz, dzienniarz znający temat naszych wzajemnych relacji od kuchni, autor książki “Polska na wojnie” wskazuje, że prezydent Nawrocki był bardziej szorstki wobec Zełeńskiego, zaś premier Tusk próbował “zagłaskać” prezydenta Zełeńskiego. Ten ostatni, jeszcze niedawno zdawał się nie pamiętać nazwiska kandytata na polskiego prezydenta – w piątek stanął wobec perspektywy resetu z kimś kogo polityczne elity Ukrainy nie potrafiły, a raczej nie chciały rozpoznać.
Prezydent Ukrainy spotkał się w kraju z dwoma diametralnie różnymi przyjęciami, które są odzwierciedleniem duopolu politycznego z którym mamy od lat do czyninienia. To dramat polskiej polityki. Nawrocki ocenił rozmowy z Zełeńskim jako “twarde” w “gentelmenskiej atmosferze“. Zupełnie inaczej przyjęto Zełeńskiego na spotkaniu z premierem Tuskiem i marszałkiem Sejmu Czarzastym. Ten pierwszy próbował zagłaskać prezydenta w rozmowie, ten drugi poczuł się w obecności Zełeńskiego jak w dobrze dobranym towarzystwie przyjaciół a uśmiechy i poklepywania ze strony marszałka prominentnych publicystów przyprawiały o mdłości nawet tych z Gazety Wyborczej.
Dziś wiemy, że zarówno Nawrocki jak i zespół jego doradców, w tym historyków z IPN których ten poprosił o uczestnictwo w spotkaniu przywitali Zełeńskiego na salonach bez fanfarow. Raczej z chłodną kalkulacją, że ich gość ma szansę na złożenie oferty której oczekuje społeczeństwo polskie – tej dotyczącej ludobójstwa na Wołyniu ale nie tylko.Tej ze sfery polityki historycznej, jak i tej dotyczącej naszej roli w dialogu między Ukrainą i szeroko rozumianym, dziś podzielonym Zachodem.
Oprócz dyplomatycznej nowomowy, nie otrzymaliśmy od Zełeńskiego żadnej oferty a jego polityka kupowania czasu, matactwa w sprawie ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej, odsyłania do prac wspólnej komisji do spraw stosunków polsko-ukraińskich, której nota bene przewodniczy prominentny żyrant interesów Ukrainy w Polsce Paweł Kowal, to kolejna odsłona lekceważenia Polski przez cały establishment polityczny Zełeńskiego.
Z dziesiejszej rozmowy radia Wnet Magdaleny Uchaniuk z p.o prezesa IPN prof. Karolem Polejowskim dowiadujemy się, że “nie ma zgód Ukraińców na ekshumacje na Wołyniu. Brak sygnału, że chcą je dać“.
Dowiadujemy się więcej, mianowicie że plenarne posiedzenie grupy prezydenckiej za zamkniętymi drzwiami nie wprowadziło nic nowego do relacji polsko-ukraińskich. W kwesti ekshumacji ofiar Rzezi Wolyńskiej, profesor powiedział, że członkowie delegacji ukraińskiej “potakiwali głowami i zgadzali się z tym, że to trzeba w końcu uregulować, tylko że my cały czas jesteśmy w sferze ukraińskich deklaracji”.
– Brak jest jakiegokolwiek sygnału który świadczyłby o tym, że strona ukraińska chce ten problem systemowo rozwiązać”
mówi profesor. Zachęcam do wysłuchania tego wstrząsającego wywiadu ..
Wspomniany wcześnie Zbigniew Parafianowcz twierdzi, że Polska nie utrzymująca stosunków z prezydentem Zełeńskim na najwyższym szczeblu, nie będzie miała nic do zaoferowania Trumpowi czy Macronowi. Po pierwsze, to ryzykowna i raczej fałszywa diagnoza – nie wiemy jak długo prezydent Zełenski pozostanie jeszcze liderem Ukrainy. Autor książki “Polska na wojnie” nie wskazuje, co Polska mogłaby zrobić w relacjach z Ukrainą. Po drugie, Parafianowicz nie sugeruje nawet z kim rozmawiać na Ukrainie, by załatwić choćby jedną sprawę, zgodę na ekshumacje ofiar na Wołyniu.
Nowy szef ukraińskiego IPN Ołeksandr Ałfiorow dolewa oliwy do ognia.
– Spory się nie zakończyły i potrwają jeszcze bardzo długo, dopóki nie osiągniemy realnych rezulatatow i nie przeprowadzimy ekshumacji. Ten spór trwa mimo że uczestniczyliśmy w delegacji prezydenckiej. Był tam również pan Karol Polejowski który używał ostrej terminologii co było dla mnie złym sygnałem /../ Znowu padało określenie ‘ukraińscy nacjonaliści'”
– mówi Ałfiorow.
Widać nie może być gorzej w kwestii polityki historycznej obu państw skoro nie ma zgody nawet na wspólną terminologię. Z rozmowy Uchaniuk z p.o prezesa IPN prof. Karolem Polejowskim wynika, że obie strony dzieli przepaść w interpretacji wydarzeń, ale także w sferze wymiany dokumentów czy wniosków i odpowiedzi między obiema stronami.
Zełeński przyjechał do Polski, bo pojawiła się perspektyw przejęcia czternastu Mig-29. To niezwykle atrakcyjną propozycja do Ukraińców. Ale to propozycja ostatnia, określona nazwą “platynowej”. Ukraińcy nie mogą już liczyć na inną.
– Logika stosunków z Ukrainą odbywa się na zasadzie sinusoidy. Miejmy nadzieję, że wchodzimy w jakaś formę resetu między Ukraina i będziemy mieć zwyżkę w tych relacjach i polskie bezpieczeństwo będzie mogło korzystać na tym
mówi Zbigniew Parafianowicz.
Wydaje się jednak, że słowo reset, z angielskiego słownika, jest tu całkowicie nie na miejscu. Bo o resecie stosunków polsko – ukraińskich na które wielu liczyło nie może być mowy. Ukraińskie elity Zełeńskiego nie odrobiły elementarnej pracy domowej a dopełniająca wizytę arogancja Zełeńskiego, który udaje że nie rozumie pytań dziennikarzy, źle wróży bilateralnym relacjom obu krajów.
Obiektywne słowo komentarza do wizyty Zełeńskiego w pałacu prezydenckim nakazuje wspomnieć o słabym elemencie polityki gabinetu prezydenta. To ten dotyczący oczekiwań polskiego społeczeństwa w sferze braku wdzięczności Ukrainy za gigantyczny wysiłek Polski po wybuchu wojny. Ten dotyczący zarówno wsparcia politycznego dla Ukrainy, wsparcia ukraińskich immigrantow w Polsce czy pomocy materialnej dostarczonej Ukrainie przez nasz kraj od lutego 2022.
– Pomoc Ukrainie nie została odpowiednio doceniona – powiada prezydent na konferencji prasowej z Zełeńskim. Nawrocki chce być dobrze postrzegany przez polskie społeczeństwo i jest tu jego oczywistym głosem, bo Polacy wiedzą co myśleć o “wdzięczności Ukraińców“.
Ale artykulacja problemu w taki sposób stawia naszego prezydenta w pozycji petenta w relacjach dwustronnych. To narracja z gruntu fałszywa, wysyłająca zły sygnał do elity Zełeńskiego. Doradcy prezydenta winni pochylić się nad problemem a fałszywą narracje po prostu wyeliminować.
Żałosne, że powyższa sugestia w stronę zawodowców pada ze strony racjonalnego informatyka z długoletnim stażem emigracyjnym. Nie oczekuję już wdzięczności Ukraińców – wobec Polski prowadzą politykę alienacji i pogardy. To słaby i niewiarygodny partner do realizacji wspólnych celów w wielu obszarach, także wspólnego bezpieczeństwa aktywnie lansowanych przez Strategy&Future Bartosiaka i Budzisza.
Nie jesteśmy “przedpokojem” politycznym Ukrainy a domaganie się wdzięczności od politycznych elit tego państwa, a także od samych Ukraińców, to eufemizm szkodliwy dla polskich interesów.
Pamiętajmy o tym dobrze: Ukraina i jej elity są produktem sowieckiej niegdyś machiny. Te elity znają sowiecki sposób prowadzenia polityki gdzie ustępstwa czy życzliwość traktowane są jako objaw słabości państwa a nie jego siły. Tej właśnie percepcji naszej polityki doświadczamy dziś ze strony Ukrainy. To wymaga natychmiastowej korekty.
21 grudnia, mój redakcyjny kolega na portalu Gruszka opublikował tekst na portalu pnp24.pl pod znamiennym tytułem “Polska, Ukraina i nie naszą wina“. W tekście czytamy:
– W sprawach międzynarodowych Nawrocki pozostaje debiutantem, o dyplomacji pojęcia nie ma bowiem ani on sam, ani jego zaplecze. Dowiodła tego nieobecność Polski w kolejnych ważących konsultacjach międzynarodowych, ws. Ukrainy i rosyjskiego zagrożenia
– pisze red. Perzyna.
Powyższe stwierdzenie wydaje się całkowicie nieuprawnione i nie pierwszy raz odbieram komentarz red. Perzyny jako tendencyjny i nie oddający rzeczywistego stanu. Autor tekstu obwinia Nawrockiego o nieobecność Polski w konsultacjach międzynarodowych, zapominając o roli zarówno premiera Tuska jak i min. spraw zagranicznych Sikorskiego jaką ci odegrali w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi – to Trump rozdaje dziś karty. Obwinianie Nawrockiego o fiasko polskiej polityki zagranicznej jest tu oczywistym nadużyciem.
Nawrocki sprawuje urząd dopiero od czterech miesięcy. Przyspieszony kurs polityki i sprawność w relacjach politycznych z liderami polityki na świecie docenił nie tylko prezydent USA Trump, także prominentny portal Politico który dołączył go do 28 najbardziej wpływowych polityków Europy. Sondaże krajowe wskazuję, że polskie społeczeństwo ocenia go jako polityka o największym zaufaniu – dziś z Trzaskowskim wygrałby w wyborach prezydenckich bez większego wysiłku.
Tendencyjny komentarz autora tekstu nie zmienia faktu, że obóz prezydencki rośnie w siłę, prezydent szybko się uczy a jego reprezentacja państwa przysparza mu coraz więcej sympatyków.
O resecie z Ukrainą nie ma mowy. Elita polityczna tego kraju wspomagająca oligarchów własnych i zagranicznych prowadzi Ukrainę do ruiny. Polityczna zdolność państwa do artykulacji swojego głosu zależna jest od jakości politycznych elit. Doświadczamy tego dziś, doświadczają tego dziś także Ukraińcy.
Nawrocki i jego doradcy są dziś jedynym jasnym punktem w polskiej polityce. Niezależnie od tego czy rozumie to red. Perzyna, Lisicki czy Warzecha z tygodnika doRzeczy. Świat publicystyki pozostawmy jednak publicystom. Liczą się twarde interesy których najlepszym dziś reprezentantem zdaje się być prezydent Nawrocki. O tym jak “dopaść Nawrockiego” napiszemy w następnej odsłonie.
Jack Malik

85 sekund do północy
Uważajmy na Cieśninę Hormuz, obserwujmy wydarzenia wokół Tajwanu, a także jak zmieniają się ceny na rynkach finansowych. To barometr sytuacji. Obserwujmy też własnych przywódcow, Sikorskiego i Tuska, co mówią i po czyjej stronie stoją bo ta historia wciąż się rozwija.Czytaj więcej ..

Epicka furia czy.. katastrofa
Od 30 lat amerykańscy przywódcy wojskowi konsekwentnie odradzają wojnę z Iranem ze względu na rozmiary kraju, liczbę ludności, trudne położenie geograficzne i strategiczną kontrolę nad Cieśniną Ormuz. Bombardowanie Iranu nie doprowadzi do zmiany reżimu, a do przedłużenia konfliktu.Czytaj więcej ..

Pokonać Persów – iluzja dominacji
Iran informuje świat o czymś niezwykle specyficznym i znaczącym. Pole bitwy toczącej się wojny nie jest już tylko fizyczne. Każdy element amerykańskiej infrastruktury w regionie, każde centrum finansowe i każda inwestycja w infrastrukturę cyfrową jest teraz uzasadnionym celem. Czytaj więcej ..

Zakute łby i pożyteczni idioci – synteza sporu
Jesteśmy świadkami zdarzenia bez precedensu. Chodzi o pożyczkę z funduszu SAFE i zwiazaną z tym debatę. Debata dokonuje spustoszeń na polskiej scenie politycznej i jest efektem szytej na miarę prowokacji ze strony Unii EuropejskiejCzytaj więcej ..

Amerykanin, nasz.. Michael Ollis – pamiętajmy tego chłopca
Sierżant Michael Ollis, który uratował
🇵🇱 polskiego żołnierza kapitana Karola Cierpicę, a sam zginął, zostanie uhonorowany pośmiertnie Medalem Honoru, najwyższym odznaczeniem wojskowych Stanów Zjednoczonych.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

