Ksiądz Piotr Glas czyli jak system pożera własnych proroków
- Dodano:
- Kategorie: Głos Sterkowskiego, Komentarz
Znowu to samo. Schemat znany, ograny, do bólu przewidywalny. W roli głównej: katolicki kapłan. W roli oskarżyciela: inny kapłan. W roli sądu – tym razem egzotyka z wyspy Jersey, gdzie sprawiedliwość wygląda jakby miała zainstalowanego Windowsa 98, a procesy toczą się wedle logiki: wina – tymczasowo uznana, apelacja – ewentualną, obrona – zbędna.
A w tle? Cisza. Ogłuszająca cisza tych, którzy jeszcze wczoraj klaskali, dziękowali, pisali blurby do książek księdza Glasa i robili z nim live’y o różańcu, demonach i Medjugorie.
Gdzie oni są dzisiaj?
Nie, proszę Państwa, nie będę mówił o winie czy niewinności. To zostawiam sądom – choć trudno mówić o sądzie, kiedy dowody obrony giną w zakamarkach biurka sędziego, a oskarżyciel mówi jedno na spotkaniu z kurią, a zupełnie co innego już pod przysięgą. To nie jest kraj trzeciego świata. To Jersey. Przynajmniej teoretycznie.
Ale dziś mówię o czymś innym. O tym, co się dzieje, kiedy człowiek Kościoła – głośny, bezkompromisowy, niewygodny – przestaje być potrzebny. Bo nie oszukujmy się. Piotr Glas nie był “miękki”. Nie był gładki. Nie był z tych, co głaszczą sumienia. Mówił o piekle, mówił o grzechu, mówił o demonach. A jak wiadomo – takich księży albo się słucha i nawraca, albo… ucisza.
“Glas Effect” – czyli jak niewygodny ksiądz przestaje być potrzebny
Jeszcze dwa lata temu był „ojcem duchowym internetu”, a dziś – nie pasuje do narracji. Kościół ma się przecież dziś kojarzyć z „dialogiem”, z „otwartością”, z miłością tak szeroko rozumianą, że grzech przestaje istnieć.
A tu ksiądz Piotr Glas opowiada o szatanie, o duchowej walce, o poście, modlitwie i pokucie. Trzeba się go pozbyć. Bo robi zamęt. Bo jego nauczanie stawia niewygodne pytania. A przecież współczesny Kościół nie lubi pytań. Woli aprobujące milczenie.
Proces – czy teatrzyk?
Proszę Państwa, czytając relacje z procesu miałem nieodparte wrażenie, że oglądam kiepski teatr. Ława przysięgłych powoływana przez e-mail. Sędzia wygłaszający „sugestywną” mowę tuż przed decyzją. Dowody obrony ukryte. Brak tłumacza przysięgłego dla obcokrajowca. A przypomnijmy – mówimy o kapłanie, który nie jest native speakerem, który mówi z akcentem, myśli po polsku. Ale nie. Dla sądu to bez znaczenia.
Gorzej – dla sądu znaczenie mają… skarpetki. Bo tak, jednym z elementów „dowodowych” była obecność cudzych skarpetek na plebanii. Serio. Jeśli teraz za znalezienie skarpetki można pójść siedzieć, to strzeżcie się duchowni, których dzieci zostawią rękawiczki po roratach. Przypadkowość nie ma znaczenia. Wystarczy narracja.
A skoro już jesteśmy przy narracji – kto z Państwa miał okazję zapoznać się że stenogramami z procesu? Nie widzę. No właśnie – nikt. Bo ich nie opublikowano. Ale cytować gazetę z Jersey, która pisała o fetyszu stóp? Owszem, można. I wszyscy cytują.
Milczenie pasterzy, klaskanie wilków
Tymczasem po polskiej stronie – kompletna kompromitacja. Ci, którzy stali u jego boku, dziś chowają się za poprawnością polityczną. Ci, którzy stawali z nim do walki duchowej, teraz szukają dystansu. A biskup? Zanim jeszcze rozpoczął się proces, już przepraszał za księdza. Już ogłaszał jego winę. Już prosił o zgłaszanie się „innych ofiar”. Innych, czyli ilu? Jedną osoba złożyła zawiadomienie. Tyle. Żadnych kolejnych. Ale to nie przeszkadza w budowaniu atmosfery.
To wszystko dzieje się w Kościele, który jeszcze niedawno wołał o sprawiedliwość, o prawo do obrony, o domniemanie niewinności. A dziś – wystarczy oskarżenie i wina jest oczywista.
Kto mówi o ofiarach systemu?
Zadajmy sobie jedno pytanie: a co jeśli ksiądz Glas został pomówiony? Co jeśli jego dramat, jego więzienie, jego upokorzenie to cena, jaką płaci za to, że miał odwagę mówić prawdę, głosić ewangelię bez lukru, bez marketingu? Czy to nie on właśnie był jedną z ostatnich twarzy Kościoła, który nie boi się świata? Nie ucieka w poprawność?
Dziś pytam: gdzie są ci wszyscy dziennikarze katoliccy, którzy jeszcze niedawno robili z nim wywiady, promowali jego książki, stawiali go za wzór? Gdzie są jego bracia w kapłaństwie? Gdzie są ci, którzy korzystali z jego popularności, którzy zapraszali go na rekolekcje, którzy żerowali na jego charyzmie? Zamilkli. Bo system nie lubi, gdy ktoś mu się wymyka. A Kościół, który miał być jak Chrystus – staje się jak Piłat.
Na koniec…
Drodzy Państwo, módlmy się za księdza Piotra Glasa. Ale też za nasz Kościół. Żeby miał odwagę stanąć po stronie prawdy. Nawet jeśli ona jest niewygodna. Bo dziś nie osądza się tylko jednego księdza. Dziś trwa proces przeciwko Kościołowi, który przestał być wspólnotą – a stał się instytucją PR-owego przetrwania.
Jeśli Kościół dalej będzie milczał, gdy biją jego proroków, to obudzimy się w rzeczywistości, gdzie nie będzie już komu głosić Ewangelii.
Piotr Sterkowski

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

