Zmarł Robert Mucha, zwycięzca Rajdu Monte Carlo
Kilka dni temu dotarła do nas niezwykle smutna wiadomość. Na karaibskiej wyspie St. Martin zmarł Robert Mucha, jeden z nasławniejszych polskich kierowców rajdowych. Zasłabł podczas spaceru na plaży. Miał 82 lata. Ponad pół wieku temu wygrał w grupie 2 Rajd Monte Carlo.
Rajd Monte Carlo w 1972 roku. Tłumy kibiców obległy trasę na Col de Turini w Alpach Prowansalskich. Piekielnie trudny odcinek specjalny, pełen tzw. agrafek, czyli zakrętów 180-stopniowych. To właśnie na Col de Turini decydują sie losy najslawniejszego rajdu samochodowego na świecie.
Lider rajdu Ove Andersson chce powtórzyć sukces z poprzedniego roku. Tak jak wtedy i teraz jedzie Alpine Renault. Pewnie pokonuje zakręty wzbudzając zachwyt kibiców. Nie mniejsze brawa zbiera sławny Fin Rauno Aaltonen prowadzący Datsuna 240Z. Ale prawdziwą owację wywołuje przejazd Włocha Sandro Munariego w Lanci Fulvi. Jego rodacy wierzą, że prześcignie Anderssona. I to mu się na końcu udało, gdyż Andersson z powodu defektu nie ukończył rajdu.
Ale dla polskich kibiców ważne było coś innego – wypatrują polskiego Fiata 125p i numeru 41 na drzwiach. I w końcu jest. Potężne reflektory omiatają ścianę śniegu. Za kierownicą Robert Mucha, obok pochylony nad notatkami Lech Jaworowicz.
Obaj skoncentrowani, bo ta trasa nie wybacza błędów. Mucha prowadzi pewnie, może nie tak brawurowo jak ci najlepsi w swoich piekielnie szybkich maszynach. Ale jego zadaniem jest doprowadzenie fiata do Monte Carlo. I to mu się udało. Z 242 samochodów, które kilka dni wcześniej wystarowały z 7 stolic Europy metę osiągnęły tylko 24. Za zwycięstwo w grupie 2 klasy I puchar Polakom wręczył sam władca Monaco książę Rainier.
To jeden z największych sukcesów polskiego sportu automobilowego. Żadnemu innemu polskiemu kierowcy, nawet Sobiesławowi Zasadzie, nie udała się ta sztuka.
Mucha wielokrotnie reprezentował kraj w mistrzostwach Europy i świata. Stanowił też część załogi polskiego Fiata 125p, która w 1973 roku pod kierownictwem Sobiesława Zasady ustanowiła trzy światowe rekordy prędkości w jeździe długodystansowej na odcinku autostrady A4 pod Wrocławiem: na dystansach 25 000 km, 25 000 mil i 50 000 km, osiągając średnią prędkość ponad 138 km/h.
Jako pracownik FSO był kierowcą fabrycznym. Rywalizował wtedy z Andrzejem Jaroszewiczem, który też jeździł fiatem. Ponoć syn premiera nie mógł znieść, że Mucha jest szybszy od niego i osiąga większe sukcesy. Robert Mucha, mimo młodego wieku, jakoś dziwnie szybko zakończył karierę sportową.
Niektórzy są przekonani, że zadecydowały o tym naciski z samej góry. Sam rajdowiec nigdy tego nie skomentował. Mucha przestał pracować w FSO, zaczął w dyplomacji, został wicekonsulem ds. Polonii w Anglii.
Mucha zajmował stanowisko na placówce w Londynie w momencie, gdy w Polsce wybuchł stan wojenny. – Wtedy odwołali go ze stanowiska i zażądali jego powrotu do Polski. Robert obawiał się, że będzie miał kłopoty i wyleciał do Toronto, gdzie mieszkała matka jego żony. I tak został w Kanadzie – zdradził dla Sportowych Faktów jego przyjaciel Witold Wilewski.
Kariera w rajdach pomogła Musze w pierwszym okresie po przeprowadzce do Kanady, gdzie pracował m.in. w Pontiaku i zajmował się sprzedażą samochodów. Był człowiekiem wielu pasji, ale największą były rajdy samochodowe.
Zdjęcie główne: Wiki.
Maciek Majewski

Nowy Rok 2026 – A gdy już otworzymy szampana..
Życząc innym Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia marzeń pamiętajmy, że ich realizacji musi towarzyszyć troska o to co razem dzielimy i na czym wspólnie budujemy. Troska o państwo niech także znajdzie dziś swoje miejsce w Waszych życzeniach. Czytaj więcej ..

Czy reset?
O resecie z Ukrainą nie ma mowy. Elita polityczna tego kraju wspomagająca oligarchów własnych i zagranicznych prowadzi Ukrainę do ruiny. Polityczna zdolność państwa do artykulacji swojego głosu zależna jest od jakości politycznych elit.Czytaj więcej ..

„O wspólny dom” czyli życiorys niedokończony
O wydarzeniach 13 grudnia 1981 wiemy z prac naukowych i opracowań historycznych. Ich nieodłączną składową są wspomnienia osób którzy w okresie “karnawału Solidarności” odegrali kluczową rolę. Oddajmy im głos.Czytaj więcej ..

Natasza
W latach 80., do naszego mieszkania na Dalekiej pukali czasem zupełnie obcy mi ludzie. Przychodzili z prośbą o pomoc i wsparcie. Spali w śpiworach na podłodze, opowiadali o prześladowaniach i biciu, następnego dnia wyjeżdżali uzbrojeni w pomoc prawną i skromną sumę pieniędzy.Czytaj więcej ..

WHO – wyjść czy zostać
Decyzja czy “wyjść czy zostać” w Światowej Organizacji Zdrowia na konferencji nie zapadla bo i nie taka byla jej rola. Apel dr. Martyki, “musimy wyciągnąć wnioski” wybrzmial glosno i wyraznie. Zarówno system ochrony zdrowia w Polsce, jak i globalne instytucje takie jak WHO, wymagają głębokiej reformy. Czytaj więcej
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

