Wszystkie barwy czerwca

Po raz pierwszy wynik wyborów prezydenckich kwestionowany jest na taką skalę, chociaż z mnogością protestów wyborczych mieliśmy już do czynienia w 1995 r. w związku z uprzednim podaniem przez sztab Aleksandra Kwaśniewskiego wiadomości, że zwycięski w głosowaniu kandydat ma wyższe wykształcenie, aczkolwiek jak się okazało studiów nie ukończył. Nie przeszkodziło mu to jednak w późniejszym sprawowaniu urzędu przez dwie kadencje, w trakcie których Polska weszła do NATO, a w kraju przeprowadzono udaną reformę samorządową jako efekt kompromisu między rywalizującymi zwykle siłami politycznymi. 
 
Trafnym komentarzem do obecnej sytuacji wydaje się rysunek na okładce tygodnika “Angora”, gdzie małżeństwo w średnim wieku otwiera drzwi dwóm tajemniczym inspektorom, ogłaszającym od progu: – Sprawdzamy, na kogo państwo głosowali [1].
W poważniejszym zaś formacie ważka okazuje się analiza autorstwa socjologa, doktora Dominika Batorskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, która wykazuje, że chociaż nieprawidłowości w komisjach wyborczych się zdarzały, o żadnym oszustwie na wielką skalę nie da się mówić. 

Czerwca 2025 r. nikt zapewne po latach nie będzie pisał wielką literą, jak tego z 1976 i 1989, co nie zmienia faktu, że mnóstwa nowego dowiedzieliśmy się w tym czasie o nas samych. Wystarczająco wiele, żeby tytułowe wszystkie barwy tego czerwca – chociaż formuła ta nawiązuje do piosenki “Wszystkie barwy lipca” śpiewanej w czasach PRL na festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu – nie stały się na wzór indiański barwami wojennymi, lecz raczej symbolem wielobarwności Polski, jaka nam się przy okazji wyników z 1 czerwca, także tych cząstkowych, w grupach wiekowych czy regionalnych, ujawniła. Zwłaszcza, że rezultaty okazały się pod wieloma względami wyjątkowe [2].
Polski Prezydent elekt Karol Nawrocki.

Po raz pierwszy wybory prezydenckie, ósme w naszej historii powszechne głosowanie wskazujące głowę państwa, wygrał kandydat jeszcze rok wcześniej znany tylko wytrawnym koneserom polityki, o niewielkiej – jak pokazywały wtedy badania – rozpoznawalności. Wprawdzie Andrzej Duda też wydawał się postacią skromniejszą od rywala: Bronisława Komorowskiego, ale zanim go pokonał, zdążył już być posłem, wiceministrem w rządzie i prezydenckiej kancelarii oraz europarlamentarzystą. Karol Nawrocki – tylko dyrektorem muzeum w Gdańsku i prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, nie wzbudzającego wielkich emocji poza dawną opozycją antykomunistyczną.

Okazało się też, że można wygrać w 10 z 16 województw, a jednak przegrać w całym kraju, jak przytrafiło się to tym razem Rafałowi Trzaskowskiemu. Nie pomogło też mu osiągnięcie lepszego wyniku w miastach we wszystkich ich kategoriach wedle liczby ludności. Potwierdziła się za to opinia przypisywana Marianowi Piłce, że w Polsce wybory prezydenckie wygrywa się na wsi, gdzie zwycięzca uzyskał prawie dwie trzecie głosów. Ale także inna Grzegorza Schetyny, iż prezydentem zostaje ten, kto zwycięża w Końskich: chociaż to akurat nie wieś, lecz miasto powiatowe. 
 
W tychże Końskich odbyła się przed pierwszą turą debata telewizyjna, którą uzurpujący sobie rolę gospodarza Trzaskowski próbował ograniczyć do starcia z Nawrockim, czemu skutecznie jednak sprzeciwili się pozostali kandydaci. Nie ona jednak rozstrzygnęła o wyniku. Bardziej wpłynęła na rezultat kolejna, przed drugą turą, w której Karol Nawrocki okazał się na tyle sprawniejszy od Rafała Trzaskowskiego, że w oczach widzów nie zaszkodziło mu nawet zażywanie w  jej trakcie tajemniczej substancji.    
 
Podobnie jak przed trzydziestu laty Aleksander Kwaśniewski z Lechem Wałęsą, Karol Nawrocki wygrał nie tylko dzięki lepszej formie w debacie przed kamerami, ale wbrew atakom większości mediów głównego nurtu i zarzutom w nich postawionym. Tak jak w 1995 r. najbrudniejsze tricki wobec zwycięzcy miały miejsce już po zamknięciu urn. Wtedy było to oskarżenie przez Andrzeja Milczanowskiego stojącego na czele prezydenckiego wtedy resortu spraw wewnętrznych wobec Józefa Oleksego o szpiegostwo wobec Rosji, co ponieważ premier tak jak Kwaśniewski był z SLD i przez lata z nim blisko współpracował, miało uniemożliwić lub odwlec zaprzysiężenie zwycięzcy na prezydenta. W tym roku rekord podłości ustanowili hejterzy, atakujący w sieci spontaniczne zachowanie sześcioletniej Kasi Nawrockiej w trakcie wieczoru wyborczego (wśród autorów inkryminowanych wpisów znalazła się nawet nauczycielka, co doprawdy trudno pojąć). Wprawdzie swego czasu żurnalista Tomasz Lis posłużył się sfałszowanym postem innej córki prezydenta – Kingi Dudy, ale miało to miejsce jeszcze w trakcie kampanii wyborczej.        
 
Zostawcie te wyniki w spokoju, chciałoby się powiedzieć mecenasom Giertychom i doktorom Kontkom. Są wystarczająco ciekawe, żeby zamiast je zmieniać, gdy klamka już zapadła a głosy dawno policzono, pochylić się nad nimi z zainteresowaniem. Warte są tego. Po prostu pasjonujące.     
 
Pozostaje tylko uszanować decyzje 21 milionów głosujących Polaków. Nawet jeśli osobiście nas nie zachwyca. Zwłaszcza, że nigdy przedtem aż tylu z nas nie wzięło udziału w wyborach prezydenckich.  
 
[1] “Angora” nr 26 z 2025
[2] por. Jedna Polska, jedno plemię Gruszka.com z 25 czerwca 2025

Zdjęcie główne: Franc Comtois (pixabay).
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Korzyści z kohabitacji

Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

Zanim nadejdzie 17 września

17 września nie tyle ma stanowić groźne memento – raczej zachętę, aby tę smutną rocznicę sowieckiego noża w plecy, ciosu co zniweczył ostatecznie polskie plany obronne w 1939 r. – obejść porządniej niż niedawne sierpniowe. Czytaj więcej ..

Hołownia? Szacun zamiast requiem

Marszałek Hołownia się nie ugiął, zamach stał się tylko puczem. Niewielu jak Roman Giertych żałuje, że nie stało się inaczej. A mnie raczej żal wyborców KO ze Świętokrzyskiego – regionu zasłużonego dla patriotyzmu jak niewiele innych – że ich właśnie w Sejmie reprezentuje niewydarzony adwokat.Czytaj więcej ..

Zły duch Anchorage

W trakcie szczytu amerykańsko-rosyjskiego 15 sierpnia na Alasce żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Główną wiadomością pozostaje więc sam fakt, że spotkanie się odbyło. Na czym zyskuje Władimir Putin ..Czytaj więcej ..

Kto mordował od 1939

Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments