Pochód pierwszomajowy, przepraszam, październikowy
- Dodano:
- Kategorie: Kraj
Jak wiadomo, Rewolucja Październikowa od początku była oszukana, skoro zaczęła się dopiero w listopadzie, konkretnie siódmego, szturmem bolszewików na Pałac Zimowy w Piotrogrodzie. Powtarzaliśmy sobie ten argument już w podstawówce, warszawskiej numer 38, bardziej za sprawą naszych nauczycieli zasługującej na imię patronki, Marii Skłodowskiej Curie, niż gierkowskiej – choć takie były czasy.
W tym samym czasie i wieku oczywisty był fałsz również pochodu pierwszomajowego, skoro ci, co mieli rodziców na saksach, wiedzieli, że w Chicago już od kilkudziesięciu lat policja nie strzela do robotników za to przychodzą stamtąd w paczkach wszelkie dobra konsumpcyjne. Za to gdy te same dobra niedostępne na codzień jak kiełbasa, wystawiano na stoiskach obok trasy pochodu – milicji obywatelskiej, czasem nawet występującej konno, zdarzało się pałować napierający na nie tłum, złożony z autentycznych ludzi pracy, solidnie wyposzczonych w czasie międzyświątecznym bo od 22 lipca sporo go upłynęło. Cała ta batalistyka i walka o byt, a ściślej pęto wędliny, budziła grozę. Śmiech natomiast wzniecały grubasy z aparatu, intonujące przykładnie: “Powstańcie, których dręczy głód”.
Potem w moim Liceum Batorego na pochód szli wyłącznie nieliczni partyjni nauczyciele, a uczniowie na ochotnika. Żadnego sobie nie przypominam. Mieliśmy na to dyżurny greps: ochotnicy w Wietnamie wyginęli. Kraj w Indochinach nie kojarzył się wtedy z tanim jedzeniem z budek lecz z kolejnymi wojnami, jakie go trapiły: po brutalnej agresji amerykańskiej właśnie zaczynała się następna, chińska.
Mniej liberalnym od sanacyjnego z ducha nawet w stanie wojennym Batorego była “Poniatówka”. Uczniów pędzono tam 1 maja na pochód gremialnie. Do pewnego jednak momentu. Młodzież szkolna z Liceum Poniatowskiego wzięła się bowiem na sposób i na końcówce drzewców niesionych przez siebie czerwonych sztandarów zawiesić doskonale widoczne nawet z trybuny honorowej prezerwatywy, zwane wówczas erosami, równie trudno zresztą dostępne na rynku jak kiełbasa. W pierwszym ataku furii przedstawiciele władz zapowiadali, że nikt z tego rocznika matury nie zda. Problem tkwił w tym, że prominenci musieliby ukarać również własne dzieci, które tam uczęszczały bo Poniatowski podobnie jak mój Batory był szkołą elitarną. W kolejnym roku ogłoszono, że również w Poniatówce pochód pierwszomajowy pozostaje obowiązkowy wyłącznie dla nauczycieli z PZPR i uczniów zrzeszonych w Socjalistycznym Związku Młodzieży Polskiej. Dla całej reszty zaś – na ochotnika. Zaś ochotnicy, była już o tym mowa, w Wietnamie wyginęli. Fama czerwonych sztandarów ukoronowanych przez niesforną młodzież kondomami rozeszła się zaś błyskawicznie i szeroko, skoro już 3 Maja legitymujący moją koleżankę z Poniatówki milicjant na widok nazwy jej szkoły najpierw zaczerwienił się niczym burak czy bardziej elegancka piwonia (pruderia komunistycznych służb, też fałszywa zresztą, zasługuje na osobny doktorat z antropologii) potem parsknął daremnie skrywanym śmiechem po czym puścił ją wolno, chociaż wcześniej dwójce dziewczyn ze szkół mniej pomysłowych wskazał wejście do otwartej okratowanej budy, co w owym czasie dla rodziców oznaczało konieczność zapłacenia wysokiej grzywny orzekanej przez kolegium ds. wykroczeń.
Jak widać żurnaliści TVN w szkole siedzieli w oślich ławkach i na pochody pierwszomajowe dreptali pokornie, pomimo towarzyszącego im poczucia własnej śmieszności – skoro teraz tak chętnie zapędzają przedstawicieli innych komitetów wyborczych na partyjny marsz Platformy Obywatelskiej – Koalicji Obywatelskiej 1 października.
W obronie demokracji jakoby. A sądzić można, że dobrodziejstwo tejże polega na swobodnym wyborze demonstracji, w których bierze się udział.
Ale przecież założycielem TVN był Mariusz Walter, w ponurym roku 1983 rekomendowany przez rzecznika rządu Jerzego Urbana do wyspecjalizowanego zespołu propagandowego przy wicepremierze i ministrze spraw wewnętrznych, generale Czesławie Kiszczaku.
Ordynacja wyborcza, jasno, jak sądzę, zabrania przedstawicielom jednych komitetów wyborczych uczestnictwa w imprezach masowych organizowanych przez inne komitety. Udział taki równoznaczny jest z ich zakłócaniem, za co grożą sankcje. To zresztą przepis zdroworozsądkowy i oczywisty, czyż nie tak?
Kuszeni przez PO-KO do wystąpienia tamże w roli paprotek i przystawek powinni o tym pamiętać. I zamiast się tłumaczyć, bo nie mają z czego – jasno oświadczyć, że prawa łamać nie zamierzają. Bo to do łamania prawa zachęca zapędzająca wszystkich na pochód pierwszomajowy, pardon, październikowy stacja TVN. Raz już przez to przechodziliśmy. Tradycyjne “no pasaran” bohaterskich republikanów z wojny hiszpańskiej dostosować można do dzisiejszych dylematów prostą formułą: Przejdą przez Warszawę. Ich prawo. Ale sami, w partyjnym gronie, jak kiedyś PZPR w schyłkowej fazie 1 maja i poprzedniego ustroju też. Nas tam nie będzie. Bo niby po co. Starczy już partyjnych imprez w naszej najnowszej historii.
Łukasz Perzyna

Wołyń i Michniów
Nie spełniają się nadzieje, że nasza pomoc dla Ukrainy z chlubnym zaangażowaniem całego społeczeństwa przyczyni się do oddania sprawiedliwości polskim ofiarom ludobójstwa ..Czytaj więcej ..

Demokracja, zdrada i co naprawdę powiedział Andrzej Duda
Wyrażone przez Andrzeja Dudę ubolewanie, że w Polsce od dawna nikogo nie powieszono za zdradę – to wypowiedź nieroztropna lub cyniczna – prezydent uznaje, iż wraz z upływem drugiej kadencji nie kończy się jego kariera i chciałby zostać premierem.Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realizm nie idealizm
Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realny network obywatelski
Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Wszystkie barwy czerwca
Zostawcie te wyniki w spokoju, chciałoby się powiedzieć mecenasom Giertychom i doktorom Kontkom. Są wystarczająco ciekawe, żeby zamiast je zmieniać, gdy klamka już zapadła a głosy dawno policzono, pochylić się nad nimi z zainteresowaniem. Warte są tego. Po prostu pasjonujące. Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

