Morawiecki musi odejść

- o graniu do wspólnej bramki według byłego premiera

Polityczna ofensywa Mateusza Morawieckiego skłania do refleksji w szerszym niż tylko partyjnym kontekście PiS. Rzuca światło na mechanizmy politycznej aktywności, stan umysłów polityków i zdolność do działań w interesie elektoratu. Sposób działania Morawieckiego dostarcza dziś wiedzy niezwykle cennej: uświadamia zaściankowy charakter polskiej polityki w czasach, gdy tylko dobrych liderów potrzeba Polsce najbardziej

Co najgorsze, dostarcza raz jeszcze pożywki tym, którzy PiS i szerzej prawicę nie traktują jako realnej siły politycznej. A przecież partia J. Kaczyńskiego nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i nie jest też jedynym graczem prawicy na politycznej scenie.

Obecność Morawieckiego na polskiej scenie politycznej jest jednym z bardziej przygnębiających dla mnie faktów. Korzenie pojawienia sie tego aktora są dziś nie do ustalenia. Pojawił się na niej bez zaplecza finansowego a tym bardziej politycznego. Nie wiemy czemu zawdzięczał awans na prezesa dużego banku, nie wiemy jakie personalne jakości zdecydowały o tym, że najpierw był doradca w rządzie Donalda Tuska a potem prominentnym politykiem PiS, formacji Tuskowi przeciwnej.

W rzeczywistości, nie wiemy także jakie ma poglądy bo dotychczas był w cieniu bardziej prominentnych od niego postacji a cechą charakterystyczną wielu decyzji jego rządów był przede wszystkim brak suwerenności w podejmowaniu decyzji, także politycznych. Spostrzeżenie to dotyczy polityki zarówno krajowej jak i zagranicznej. Wypolerowane slogany o suwerenności państwa wypowiadane przez niego w mediach z niezłą wprawą, pozostawały w poprzek większości kluczowych decyzji dotyczących Polski na które polityk ten zgadzał się w Brukseli. Także tych, dotyczących elementarnej suwerenności państwa.

O Mateuszu Morawieckim w tym felietonie. Człowieku hybrydzie, który, podobnie jak Donald Tusk przejawia zdumiewającą zdolność do politycznego trwania na scenie a dziś także ofensywy w kierowaniu na siebie światła reflektorów. To refleksje o człowieku równie jak Tusk kontrowersyjnym, nie oferującym Polsce znaczacych jakości lidera tak dzis potrzebnych prawicy, za to człowieku którego publiczna spuścizna rządzenia okazuje się całkiem dziś niebezpieczna, podobnie jak chaos który tworzy w partii która przyjęła go pod swoje skrzydła. Wewnętrzna walka polityczna w PiS której sprawcą jest dziś Morawiecki może mieć poważne konsekwencje w przyszłych wyborach parlamentarnych.

 

               Morawiecki – fałszywe cele i formy

Rządy Mateusza Morawieckiego były nieustającym pasmem upokorzeń Polski ze strony Unii Europejskiej i manipulacji z wykorzystaniem wysublimowanych narzędzi dostępnych Komisji Europejskiej, a często pozornej naiwności premiera i jego ludzi. Nie wiemy czy była ona pochodną wpływu Prezesa który na polityce międzynarodowej po prostu się nie zna, czy też próbą przypodobania się europejkim oligarchom w nadziei Morawieckiego na przyszłe synekury.
Naiwność Morawieckiego w relacjach z Unią odrzucam w całości. Nie wierzę w jedno słowo usprawiedliwienia premiera który wielokrotnie tłumaczył, że prawo unijne zmuszało go do podpisania zgody polskiego rządu wbrew oczywistym interesom państwa.

Podkreślenie o “pozornym” charakterze Morawieckiego naiwności jest tu kluczowe. Nie ma bowiem powodów by twierdzić, że Morawiecki nie rozumiał istoty polityki Komisji Europejskiej wobec Polski ani też istoty slynych “kamieni milowych” którym nie przeciwstawiał się przecież. Przeciwnie, twierdzę z całą odpowiedzialnością, że był świadom zarówno fałszywych wobec Polski celów Komisji jak i fałszywych form wywierania na Polskę nacisku. 

Fot: EU.

Całość podporządkowana brutalnej już i nieskrywanej intencji podporządkowania Komisji Europejskiej krajów narodowych i odebrania im jakichkolwiek zdolności do reprezentowania kluczowych interesów obywateli własnego państwa.

Są trzy fundamentalne filary rabowania Polski przez Unię Europejską. To system podatków-kar zwany ETS, to wyprowadzanie pieniędzy z Polski przez wielkie koncerny zachodnio-europejskie i unikanie płacenia w kraju podatków, po trzecie to ograniczenie zdolności Polski do prowadzenia suwerennej polityki w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Ten trzeci filar, choć zawoalowany kosztuje być może najwięcej.
Jest pewne, że istnienie trzech powyższych filarów systemu rabowania Polski przez Unię Europejską nie mogło ujść uwagi Morawieckiego. Będąc premierem przez kilka lat wiedział o każdym z nich. A to oskarżenie które powinno znieść Morawieckiego że sceny politycznej już kilka lat temu. Ale to oskarżenie nie jedyne.

 

               Morawiecki a PiS – sabotaż z rozmysłem

Na niemieckim, choć polsko-języcznym, portalu dziennik.pl, znajdujemy kilka dni temu tekst Olgi Skórko która, korzystając że źródeł w PiS twierdzi, że “Konflikt w Prawie i Sprawiedliwości wchodzi w nową fazę. Jarosław Kaczyński po siedmiogodzinnej rozmowie z Mateuszem Morawieckim ogłosił powstanie Rady Eksperckiej, która ma wchłonąć stowarzyszenie “Rozwój Plus”. Jednak politycy PiS są podzieleni” – twierdzi autorką.
Warto przypomnieć, że Morawiecki nie był nigdy człowiekiem z rodowodem jakiejkolwiek partii. Do polityki wszedł z rekomendacji ludzi Tuska, do PiS zaś przyszedł by zastąpić na stanowisku premiera Zjednoczonej Prawicy Beatę Szydło choć wcześniej był w jej rządzie ministrem rozwoju i finansów.

Już wtedy, jak donosił Onet 4 grudnia 2017, “reakcje posłów Prawa i Sprawiedliwości na przedstawiony przez Kaczyńskiego scenariusz nowego premiera były ‘zróżnicowane'”. Morawiecki był wcześniej człowiekiem Tuska, ale politycznie przychodził znikąd. Nikt też nie wiedział skąd nagła decyzja Prezesa by odwołać z funkcji premiera lubianą i dobrze sobie radzącą Szydło. Ci sceptyczni jego kandydaturze mogli przekonać się kogo zaprosili w swoje szeregi dopiero w czasach “pandemii” covid-19 gdy PiS, z powodu Morawieckiego, stał się nagle partią pozbawioną zaufania, mandatu i zwykłej ludzkiej sympatii właśnie za “wyczyny” Morawieckiego.

To czas angażowania się rządu byłego premiera w niezrozumiałe i drogie dla państwa kontrakty, to czas ministra zdrowia Szumowskiego, Niedzielskiego, to czas poniewierania polskiego społeczeństwa i katastrofalnej fali zgonów Polaków ze względu na brak dostępu do służby zdrowia. To także czas poniewierania społeczeństwa inicjatywami legislacyjnymi rządu Morawieckiego wbrew najbardziej elementarnym interesom obywateli. Zakaz wchodzenia do lasów był z nich najmniej ważny.

Fot: TV Republika

Aktywna obecność Morawieckiego w mediach ma oczywiście uzasadnienie z powodu jego inicjatywy nowego stowarzyszenia ale aktywność właśnie w środowiskach PiS przygnębia i zmusza do przewartościowania oferty politycznej także tej formacji. Jest bowiem oczywiste, że nie o stowarzyszenie tu chodzi, raczej o osłabienie formacji w której Morawiecki nie będzie z pewnością liderem. 

Gorzej, że swoją polityczną aktywnością osłabia PiS pogłębiając istniejące w niej podziały i osłabiając niebedna potrzebę redefinicji celów i formuły partii.

 

               Morawiecki liderem już był

Kreowanie Morawieckiego na lidera prawicy w ostatnich miesiącach co ochoczo sugerują jego “harcerze” jest całkowitym nieporozumieniem i w rzeczywistości lekceważeniem jedynego elektoratu na jaki ten polityk może liczyć. Chodzi nie tylko o brak politycznej transparentnosci czy polityczne poglądy Morawieckiego – tych jak uważam nie znamy. Morawiecki ma za sobą czas bycia liderem rządu a w polityce to także synonim stanie na czele całej formacji.

Tym, którzy chętnie przypominają, że Morawiecki funkcjonował w cieniu Prezesa przypominam, że jest prerogatywem lidera ustąpienie z funkcji wszędzie tam, gdzie polityczne poglądy czy sprzeczne interesy nie pozwalają na kompromis. Morawiecki jest jaskrawym przykładem politycznego konformizmu – rozsadza dziś od środka polityczną formację której służył przez lata, budując na niej swoją własną. Reinkarnacja o tyle bezczelna, że widoczna gołym okiem i postrzegana jako działalność sabotująca własne zaplecze polityczne. Polecam słynną scenę z filmu “Scent of a Woman” by przypomnieć kluczowe jakości lidera.

– When shit hits the fan, somę guys stay and somę guys run – mówi bohater filmu. Morawiecki nie wspiera swojej formacji, sabotuje ją wyciągając z niej wsparcie które wykorzystać zamierza w przyszłym politycznym starciu. O liderowaniu komukolwiek, nie może tu być mowy. Raczej o rejterowaniu z boiska wierząc, że coś jeszcze można dla siebie ugrać skoro w głównej stawce się nie powiodło.

Jaką jest skala dokonań Morawieckiego, szczególnie w relacji z Unią Europejską? To wiemy bo płacimy za nie każdego dnia podatkiem od CO2 i zamykaniem rodzimych źródeł energii. – Nie na mojej zmianie – mógł przecież powiedzieć kiedyś gość za to odpowiedzialny by użyć anglosaskiej formuły “not on my shift”. Morawiecki w cieniu Prezesa to najlepszą w przeszłości formuła istnienia tego pierwszego. Nikt bowiem nie rzuci kamieniem w premiera skoro (rzekomo) decyzję podejmuje za niego ktoś inny. Tyle, że prerogatywa lidera o której powyżej pozostawała na stole dostępna Morawieckiemu przez wszystkie lata. Gdyby z niej skorzystał, być może dziś ludzie patrzyliby przychylniej na jego sabotowanie PiS-u – sondaże mówią jednak coś zupełnie innego.

Na jakie poparcie mógłby liczyć dziś Morawiecki? Z badań CBOS wynika, że w 60 proc. nowego elektorat tego polityka składałoby się że zwolenników PiS ale “głosowałoby na nią 6 proc. dość dużej rzeszy badanych deklarujących chęć udziału w wyborach, ale niemających sprecyzowanych sympatii partyjnych” – czytamy w badaniu. To wyniki dla Morawieckiego słabe jesli nie katastrofalne

Badania CBOS mówią nam coś jeszcze, tym razem niejako w charakterze przestrogi. CBOS wskazał, że najbardziej na utworzeniu partii przez Morawieckiego straciłoby PiS – “17 proc. aktualnego elektoratu tej partii mogłoby przenieść swój głos na partię byłego premiera“. 

Fot: CBOS.

To przepowiednia która mówi nam wszystko o potencjalnej skali przewartościowań na polskiej scenie politycznej której winny byłby mało znaczący bankier bez politycznego znaku jakości.

               

               Morawiecki – czyje interesy?

Nie wiemy naprawdę czyje interesy oprócz własnych Morawieckiego wchodzą w rachubę gdy ten, będąc prominentnym graczem formacji politycznej, zakłada stowarzyszenie z oczywistym zamiarem rozsadzenia jej od środka. Na pewno nie jest to w interes PiS. Czy przyczynkiem do sabotowania dziś rodzimej formacji jest kandydatura Czarnka na przyszłego premiera? Z pewnością tak, ale przecież o Morawieckim mówiło się wcześniej jako następcy samego Prezesa więc to nie jedyny argument.

Morawiecki, skoro nie chce w bankowości spełnia się w polityce. Ma własne jak się okazuje polityczne interesy, co oczywiste. Ale o liderach tu mówimy i z tej perspektywy przykładamy tu miarę. Personalne ambicje polityka pozostają poza sferą oceny elektoratu tak długo jak realizuje on interesy tegoż elektoratu zgodnie z myślą przewodnią tekstu “Kontrakt” sprzed kilku miesięcy. Jeśli personalne interesy pozostają sprzeczne z interesem elektoratu ten ma prawo pokazać żółtą a nawet czerwoną kartkę.

Morawiecki od elektoratu otrzymał już obie. Stało się tak w czasie “pandemii” a potem zmagań jego rządu z Unią Europejską o fundusze KPO, “praworządność” i “kamienie milowe“. Morawiecki przyjął wygodną dla siebie pozycję w podchodach z Komisją Europejską ostatecznie spychając na ministra ds. Unii Europejskiej Szymona Szynkowskiego vel Sęka negocjacje budżetowe i te dotyczące praworządności i kamieni milowych. W czyim interesie działał? Trudno ustalić ale było pewne, że negocjacje o których mowa stały się pierwszym poważnym symbolem utraty przez Polskę suwerenności w relacjach z UE.

Kamienie milowe” były dla wielu z prawej strony politycznego spektrum haniebnym aktem poniżania Polaków i redukcją państwa narodowego do roli petenta Komisji Europejskiej. Pamiętajmy zatem, że wszystko to miało miejsce na zmianie Morawieckiego, wygodnie usadowionego między Prezesem i Komisją Europejską von der Layen, bez odpowiedzialności, twarzy i jasnej definicji interesów w imię których piastował funkcję premiera.

Ustępowanie w negocjacjach z Komisją Europejską i działanie wbrew interesom państwa świadczy o braku lidera, co ważniejsze, zaprzecza jego zdolności do reprezentowania polskich interesów. Morawieckiego sprawny medialny wyraz, słowotok przed kamerą i oczywiste manipulowanie faktami to tylko zewnętrzny makijaż. Czyje interesy reprezentuje rozsadzając od środka rodzimą i sprzyjającą mu dotychczas formację?

Fot: Krystian Maj (KPRM).

PiS stracił za rządów Morawieckiego zaufanie elektoratu nie tylko z powodu pandemii, także wasalnej polityki jego rządu wobec Komisji Europejskiej i von der Layen. Morawiecki odegrał kluczową rolę w tym procesie.

Na krajowym podwórku, PiS stracił za rządów Morawieckiego przez fiasko tzw. “Polskiego Ładu” a także przez brak oferty jego rządu dla przedsiębiorców i klasy średniej w Polsce. 

Warto też przypomnieć, że wdrożony właśnie przez Urząd Skarbowy system KsEF, czyli zintegrowany system do śledzenia przedsiębiorców, to także dziecko Morawieckiego. 

Pomysł stworzenia Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) powstał około 2016-2018 roku jako element strategii uszczelniania systemu podatkowego i cyfryzacji administracji skarbowej. Morawieckiego dawno już nie ma ale chybiony pomysł jego ludzi pozostał podobnie jak wspomnienie “Polskiego Ładu”.

Ten ostatni plan lidera Morawieckiego z pewnością przejdzie do historii jako jeden z najbardziej chybionych programów naprawy państwa we współczesnej historii Polski.

 

             “Harcerze” Morawieckiego bez zdobyczy

Nie ma nic złego w zmianie szyldu politycznego z którym obnosi się polityk bo scena to na której lojalność jest rzadką cechą jej aktorów. Ale budowanie nowej partii poczęte od rozsadzania od wewnątrz tej która była przystanią polityczną przez kilka lat źle świadczy o intencjach budowlańca. Co więcej, budowanie własnej formacji kosztem kapitału politycznego i aparatu innej partii to działalność z gruntu intencjonalna bo służy osłabianiu własnej dotychczas przystani w nadziei, że w przyszłości polityczna walka nowej formacji będzie łatwiejsza.

Morawiecki nie odnosi sukcesu na powyższym polu – obecni na zdjęciach świątecznego opłatka z grudnia ub. roku, którzy spotkali się wtedy pod parasolem Morawieckiego, do najbardziej prominentnych w zespole Prezesa Kaczyńskiego nie należą.

Nadchodzące odejście z PiS Michała Dworczyka czy byłego Marszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego wielką stratą dla formacji nie jest podobnie jak zmiana garnituru politycznego Marcina Horały na ten, szyty przez Morawieckiego – Horała odchodzi z PiS z jeszcze większym brakiem stylu niż jego przyszły prezes. W każdym z przypadków mówimy o odejściu z formacji choć formalnie nastąpi to bez fanfarow jak miało to w przypadku Tomasza Kaczmarka, prominentnego ale skompromitowanego działacza PiS usuniętego z partii w 2014.

W przypadku Dworczyka, byłego szefa kancelarii premiera mamy do czynienia z politykiem skompromitowanym matactwami wokół “pandemii” i zawartością upublicznienionych wiadomości emailowych które szef kancelarii premiera odbierał od samego dr. Anthony Fauci, czołowego wpływowego amerykańskiego eksperta od chorób zakaźnych, członka Zespołu ds. Koronawirusa Białego Domu, tego który otrzymał ułaskawienie od ustępującego prezydenta Bidena – prawdopodobnie z obawy, że Departament Sprawiedliwości Trumpa mógłby oskarżyć go o krzywoprzysięstwo i udział w grupie przestępczej.

W przypadku Ryszarda Terleckiego straty dla PiS-u także nie upatruję. Terlecki to przykład politycznego intryganta, na polityce i relacjach międzynarodowych zupełnie się nie zna. W tym sensie to liga Wiplera i Mentzena, Giertycha i “Misia” Kaminskiego. W lutym 2026 roku doszło do ostrego spięcia między Ryszardem Terleckim a Sebastianem Kaletą (obaj PiS), gdy ten drugi przerwał wypowiedź Terleckiego na temat Zbigniewa Ziobry. Zachowanie Terleckiego podczas wywiadu stawia pod znakiem zapytania zdolności kognicyjne byłego marszałka Sejmu i dalszą możliwość uprawiania polityki.

Choć “chętnych” dołączenia do stowarzyszenia Morawieckiego jest z PiS aż 37, nie ma wśród nich kluczowych dla partii działaczy i ekspertów. Co najważniejsze, nie ma wśród nich indywidualności z wyobraźnią, sprawnych politycznie i intelektualnie.

Z pewnością nie należy do takich Szymon Szynkowski vel Sęk, minister ds. Unii Europejskiej który “kamieni milowych” Komisji Europejskiej naprawdę nie rozumiał będąc ministrem ds. Unii.

Do intelektualnych tuzów formacji Morawieckiego nie należy także Krzysztof Lipiec że Świętokrzyskiego, człowiek który na polityce zupełnie się nie zna, a którego podpis widnieje pod każdą absurdalną propozycją ustawy rządu PiS w czasach “pandemii” Morawieckiego. Nawet najbardziej absurdalną jak ta z sierpnia 2020 (zwana Bezprawie+) mówiącą, że 

“Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym”

Ot, taki to potencjał umysłowy byłego szefa struktur regionalnych w Świętokrzyskim, Krzysztofa Lipca, dziś fundament Stowarzyszenia Rozwój Plus Morawieckiego.

 

               Stowarzyszenie “pod partię”

Mateusz Morawiecki utworzył Stowarzyszenie Rozwój Plus z zamiarem budowania go na bazie członków PiS. To oczywiste bo przecież własnego zaplecza politycznego nie posiada ani nie jest zdolny do jego stworzenia bez pracy “w terenie” – na to nie ma już czasu.

Fot: FB (Autor nieznany).

– Większość kierownictwa PiS przyjęła to z niepokojem – komentuje Mariusz Błaszczak.

Były minister obrony w rządzie Morawieckiego w ostrych słowach podsumował plany byłego premiera, ostrzegając przed “dezintegracją środowiska“.

Wszyscy rozumieją, że Morawiecki buduje stowarzyszenie “pod partię”, czyli przyszłą formację polityczną własnego autorstwa. Rozumieją to ci, którzy akces do stowarzyszenia przyjęli jak i ci którzy przy Prezesie pozostali. Niezależnie jednak od działań tego ostatniego i próby “wtopienia” stowarzyszenia “Polska Teraz” w interesy PiS, jesteśmy świadkami trwałego pęknięcia w strukturze organizacyjnej PiS i rację ma były szef Platformy Obywatelskiej Schetyna, że “odejście Morawieckiego z PiS jest tylko kwestią czasu”. Stowarzyszenie “pod partię” Morawieckiego jest zbyt czytelne by mogło być zbagatelizowane przez partię Kaczyńskiego.

W polityce jak powiedzieliśmy zmiana garnituru jest dopuszczalna, zmiana sojuszy także. Dobrzy liderzy nie zapominają jednak o potrzebie elementarnej lojalności. 

Morawiecki odchodzi bo nie został kandydatem Prezesa ani na swojego następcę ani nawet na przyszłego premiera. Drzwi do awansu partyjnego to jedno, skromna nawet ale dostrzegalna lojalność to drugie. Ambitny polityk szuka więc innej drogi a kreacja stowarzyszenia wydaje się tu planem minimum – w grę wchodzi wyłącznie nowa partia.

 

               Podsumowanie

Sposób w jaki Morawiecki próbuje zdobyć kapitał polityczny i stworzyć własną formację jest egzemplifikacją głębokiego kryzysu w jakim znalazła się polska scena polityczna – to kryzys braku pomysłu. Ale jest też odzwierciedleniem problemu znacznie poważniejszego: alienacji elektoratu od polityki i jej głównych graczy.

W odróżnieniu od Brauna czy Piecha, a wcześniej Korwina-Mikkego czy Jarosława Kaczyńskiego którzy swój kapitał polityczny budowali organicznie i w terenie, Morawiecki próbuje wybić się na lidera kosztem własnej, macierzystej dla niego formacji, nie zaś organicznej pracy jak w przypadku tych powyżej. To w sposób oczywisty braku pomysłu i potencjału, braku zdolności i zwykłej, po ludzku rozumianej pomysłowości lidera by zaoferować w polityce coś nowego. Bezczelność i tupet Morawieckiego mówią tonę o kondycji polskiej sceny politycznej a jeszcze bardziej o skali lekceważenia elektoratu.

W jedności jest siła, ja to jak najbardziej potwierdzam – powiedział cztery dni temu w wywiadzie udzielonym red. Holeckiej z TV Republika były premier Morawiecki. – Natomiast chcemy obsługiwać różne wrażliwości że tak powiem 

– dodał w zakończeniu zdania.

Gimnastyka językowa Morawieckiego odpycha a chwilami wzbudza prawdziwą pogardę gdy ten mówi, że “są różne konie na różne wyścigi“. Morawiecki nie zadziwia – Polacy przyzwyczaili się do bezczelności polityków.

Jeśli tak bardzo dobrze to brzmi, to dlaczego niektórym w PiS-ie to się nie podoba? Dlaczego słyszymy, że to pierwszy krok do rozłamu w PiS-ie? 

– przytomnie zapytuje Morawieckiego red. Holecka?

– Pani redaktor, więcej rozmów, więcej uśmiechu, mniej nerwów. Jestem absolutnie za tym, żebyśmy wszyscy tu grali do jednej bramki 

– odpowiada na tak sformułowane pytanie Holeckiej oferent zgody i grania do jednej bramki.

Cynizm Morawieckiego amplifikuje fakt, że od kilku miesięcy z powodu jego działań perspektywa rozłamu w partii Kaczyńskiego jest jak najbardziej realna. Stąd przytomne pytanie Holeckiej.

Co decyduje o tym że uważam Morawieckiego za faryzeusza polskiej polityki? 

  1. Po pierwsze sposób w jaki próbuje zbudować swoją formację, 
  2. Po drugie, z gruntu fałszywy charakter oferty Morawieckiego skoro cele które sobie dziś stawia mógł realizować przez lata swojego prezesowania Radzie Ministrów,
  3. Po trzecie dlatego, że jest fałszywym prorokiem zmian. “Polska Teraz” to hasło z gruntu chybione bo na usta ciśnie się oczywiste pytania “gdzie była Polska gdy Morawiecki był premierem jej rządu”?

Były premier nie ma struktur, pieniędzy czy własnego garnituru polityków, nie dysponuje organicznie stworzonym zapleczem politycznym zdolnym uprawiać politykę. Co ważniejsze, nie ma pomysłu lepszego od tego oferowanego przez inne centro-prawicowe partie polityczne. Co najważniejsze, nie ma cech lidera na trudne czasy i wiarygodności niezbędnej do realizacji polskich, nie cudzych interesów.

Mówienie o “graniu do wspólnej bramki” i w tym samym czasie rozsadzaniu od środka własnej formacji w imię własnych tylko politycznych interesów to próba żałosnego przeobrażenia Morawieckiego i kolejny przejaw powszechnego na polskiej scenie politycznego cynizmu.

Polska Teraz” to według Morawieckiego nowe polityczne rozdanie. Ale nazwa tego rozdania to wpadka równie żenująca, jak niegdyś akcja bilboardowa byłego premiera oznajmiająca, że otrzymaliśmy z KPO 700 mln. Euro. W obu przypadkach mamy do czynienia z politykiem o wątpliwych zdolnościach lidera i jeszcze bardziej wątpliwej wiarygodności.

Mateusz Morawiecki jest dziś ciężarem dla PiS-u a nie jego atutem. Politycy dbający o własne wyłącznie interesy kosztem państwa i jego suwerenności muszą stać się reliktem przeszłości. To dlatego Morawiecki musi odejść ze sceny politycznej – o graniu z nim do wspólnej bramki nie może być mowy.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Rada Niepokoju

Rada Niepokoju to projekt chybiony i dla Polski niebezpieczny, wikłający Polskę w potencjalne konflikty i nie odpowiadający polskiej racji stanu.Czytaj więcej ..

Świat po Maduro – fanfarów nie będzie

Mamy do czynienia z szarą sferą globalnej polityki. Trump zrealizował kilka celów które nie mają nic wspólnego z porządkiem międzynarodowym. Interesy USA realizowane przez uprawianie polityki kontraktowej prowadza świat na globalny kurs kolizyjny. Czytaj więcej ..

Wenezuela w strefie zgniotu

Posunięcie Donalda Trumpa nad ranem 3 stycznia ’26 jest polityczną kontynuacją polityki Roosevelta i kontynuacją doktryny Monroe ale także bezpośrednim uderzeniem w interesy Chin. I tak właśnie należy rozumieć wydarzenia w Caracas z ostatnich godzin. Czytaj więcej ..

Nowy Rok 2026 – A gdy już otworzymy szampana..

Życząc innym Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia marzeń pamiętajmy, że ich realizacji musi towarzyszyć troska o to co razem dzielimy i na czym wspólnie budujemy. Troska o państwo niech także znajdzie dziś swoje miejsce w Waszych życzeniach. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments