Podział na prawicy bez rzetelnej debaty
- Dodano:
- Kategorie: Albert Łyjak, Blog, Polityka Krajowa
Powstał Rozwój Plus. Na razie Stowarzyszenie, ale powstanie partia, która będzie pewnie dążyć żeby minimalnie zdobyć około 2 mln głosów. Jest to poparcie rzędu ok. 10 procent (ok. 50 mandatów). Już teraz oscyluje w tych granicach.
Gdy powstało Stowarzyszenie naturalnym było oczekiwanie poważnej z nim dyskusji o gospodarce, bezpieczeństwie, demografii, podatkach czy kierunku rozwoju Polski. Można było oczekiwać sporu na argumenty i programy. Tymczasem niemal natychmiast rozpoczął się festiwal etykiet, wyzwisk i politycznych połajanek.
Sławomir Mentzen ogłosił: „To nie Rozwój Plus, tylko PiS 2.0”. Krzysztof Bosak nazwał Mateusza Morawieckiego „manipulatorem i hipokrytą”. Agnieszka Wojciechowska van Heukelom zaczęła pisać o „Rozboju Plus”. Jacek Kurski poszedł jeszcze dalej, twierdząc, że Morawiecki „na zlecenie Tuska próbuje rozbić PiS”. A gdzie w tym wszystkim jest Polska?
Ryszard Terlecki przekonuje, że Rozwój Plus miał być „drugim płucem PiS”: mniej krzykliwym, bardziej programowym, nastawionym na rozwój i szukanie odpowiedzi na najważniejsze wyzwania gospodarcze. Według niego właśnie ta wizja stała się początkiem intryg i konfliktu.
Dobrym przykładem jest określenie „Rozbój Plus”. Każdy ma prawo do krytyki. Sam często krytykuję polityków i nie tylko. Ale krytyka oparta na argumentach buduje debatę. Przekręcanie nazw, wyśmiewanie i obrażanie przeciwników niczego nie wnosi. To nie jest błyskotliwość. To jest intelektualne dno.
Spójrzmy na liczby. Mateusz Morawiecki w wyborach parlamentarnych w 2023 roku zdobył 117 064 głosów. Agnieszka Wojciechowska van Heukelom uzyskała 10 557 głosów. To ponad jedenaście razy mniej i jeden z najgorszych wyników w ogóle. Nie oznacza to, że liczba głosów decyduje o racji. Oznacza jednak skalę społecznego mandatu.
W demokracji warto o tym pamiętać, zanim zacznie się ośmieszać ludzi, którzy otrzymali tak silne poparcie wyborców. Polska polityka wciąż nie potrafi uwolnić się od najgorszych nawyków i fatalnych ludzi. Zamiast ścierać się na programy,idee ścierają się na emocje. Zamiast odpowiadać na argumenty, odpowiada się epitetami. To nie jest kultura demokratycznej debaty. To jest polityka plemion. Taki postkomunistyczny świat.
Najbardziej boli mnie jednak coś innego – nie tylko język polityków, ale także zachowanie części ich zwolenników.
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że część elektoratu PiS zaczyna zachowywać się dokładnie tak, jak przez lata zarzucała zwolennikom Tuska. Różnica coraz bardziej się zaciera.Zamiast rozmowy pojawiają się wyzwiska. Zamiast dyskusji oskarżenia o zdradę, zaprzaństwo. Zamiast szacunku próby publicznego linczu każdego, kto odważy się mieć inne zdanie.
Państwo potrzebuje konkurencji idei, a nie konkursu na najbardziej obraźliwy cytat. Bo jeśli politycy i ich zwolennicy zapomną rozmawiać o Polsce, wyborcy prędzej czy później przestaną słuchać polityków.
Wtedy nie przegra ani PiS, ani Platforma, ani Konfederacja. Przegra po prostu Polska.
Razi mnie też postawa części prawicowych mediów. W ostatnich tygodniach w Telewizji Republika niemal codziennie można było usłyszeć ostre ataki na Mateusza Morawieckiego. Zamiast rzetelnej analizy i uczciwej debaty dominowały jednostronne komentarze, oskarżenia i polityczne etykiety. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dla części prowadzących i komentatorów ważniejsze stało się opowiedzenie się po jednej stronie wewnętrznego sporu niż zachowanie dziennikarskiego dystansu. Smutne to.
Zdjęcie główne: Leslaw Dzik (Pexels)
Albert Łyjak

O konflikcie na prawicy słów kilka
Łatwiej zbudować intrygę niż zbudować środowisko ludzi myślących o przyszłości. A przecież szeroki ruch intelektualny nie osłabia formacji politycznej.Czytaj więcej ..

Wdzięczność to nie waluta
Pomoc dla Ukrainy nie może oznaczać rezygnacji z obrony własnych interesów gospodarczych, historycznych i społecznych.Czytaj więcej ..

Bezradna opozycja
Największym problemem nie jest słabość opozycji ale jej niezdolność do współpracy. Nie potrafi porozumieć się nawet z ugrupowaniami, które podobnie patrzą na wiele spraw. Czytaj więcej ..

O potrzebie Marszu Przyzwoitości
Równość nie wymaga szokowania. Szacunek nie wymaga prowokacji. A wolność nie oznacza obowiązku akceptowania każdej formy publicznej ekspresji.
Być może zamiast kolejnych marszów równości bardziej potrzebujemy dziś marszów przyzwoitości,

Kasta „artystów”
Tusk od dawna działa według jednej zasady: poszerzać elektorat za wszelką cenę. Zabiegał już o głosy dawnych komunistów, aktywistów LGBT, dziś przyszła pora na kolejną grupę do zagospodarowania: samozwańczych „artystów”,
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

