Polak sobie i z Unią poradzi
- Dodano:
- Kategorie: Polityka Krajowa, Polityka według Perzyny
Obawy o naszą niepodległość i suwerenność decyzyjną przynajmniej w kontekście Unii Europejskiej okazują się przesadzone. Polak potrafi, jak mawiano w 70. latach – zresztą było to oficjalne hasło propagandy ekipy Edwarda Gierka – co pokazaliśmy już w czasie ówczesnego otwarcia granic, wtedy polegającego jeszcze nie na możliwości przekraczania ich bez paszportu (tylko do bratniej NRD dało się jeździć na dowód osobisty), co na masowym wydawaniu tych ostatnich obywatelom.
Bo zarobić chcieli i celnicy na granicach, dla których przeznaczony bakszysz stanowił w kosztach kalkulowanych przez handlarza formę podatku korupcyjnego – i socjalistyczne państwo jako operator sklepów Peweksu w których wydać było można w kraju, wcześniej za granicą zarobione dolary, marki (nie te z NRD oczywiście) czy franki.
Umieszczanie na stufrankowym banknocie przez decydentów z najstarszej w Europie demokracji francuskiej wizerunku wolności z obrazu Eugene’a Delacroix, z obnażoną piersią prowadzącej lud na barykady okazało się genialną alegorią. Podobnie jak podobizny ojców założycieli i sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości na rozmaitych dolarowych z kolei nominałach. Polscy handlarze, szmuglerzy i gastarbeiterzy weszli do wspólnot: europejskiej i atlantyckiej na długo zanim eurokraci i urzędnicy waszyngtońscy przyjęli do nich ich zdemokratyzowaną już i wyzwoloną z okowów socjalizmu realnego Ojczyznę. Tak jak baby przywożące mięso do głodującej za niemieckiej okupacji Warszawy na równi z bojownikami Armii Krajowej przyczyniły się do porażek wermachtu na odległych od ziem polskich frontach – tak demontujący gospodarkę socjalistyczną globtroterzy odegrali przy upadku komunizmu rolę podobnie istotną jak robotniczy konspiratorzy z podziemnej Solidarności i studenccy kolporterzy bibuły.
Nierzadko pomagaliśmy sobie wtedy nawzajem. Jak w Orwellowskim roku 1984, kiedy jadąc paryskim pociągiem na stypendium Alliance Francaise jako laureat konkursu na francuskojęzyczny esej, wziąłem do plecaka butlę spirytusu od kursujących na zachodnioberlińskim szlaku studentów z Poznania, żeby limit alkoholu na osobę w przedziale się zgadzał. W drodze powrotnej spotkałem ich znowu, bo jeździli wahadłowo i tak na życie zarabiali, więc oni z kolei z wdzięczności zagadali NRD-owskich celników, bo tamci posługiwali się polszczyzną przywodzącą na myśl okupacyjnych żandarmów z filmów wojennych, więc dzięki pytaniom, którymi funkcjonariusze reżimu Ericha Honeckera a potem i ich PRL-owscy odpowiednicy zostali naprędce zasypani przez moich nowych znajomych, udało mi się wwieźć do kraju emigracyjne wydanie dziennika Leopolda Tyrmanda, książkę po angielsku Johna Barrona o KGB z czerwonym sierpem i młotem na okładce oraz wiele innych odbieranych zwykle na granicy publikacji, pochodzących z trzech wtedy polskich księgarń w Paryżu (na Bulwarze Saint Germain, rue Gay Lussac oraz Wyspie Świętego Ludwika).
Władza tłumaczy się w sposób najgłupszy z możliwych. Katarzyna Królak, pytana o milionową dotację, jaką z KPO uzyskała żona jej kolegi z klubu Koalicji Obywatelskiej Artura Łąckiego, zresztą jednego z najzamożniejszych parlamentarzystów – z całą powagą odpowiada, że podobne środki pozyskała większość jej znajomych i rodziny. Przypomina to osławione “rząd się wyżywi” Jerzego Urbana.
Łukasz Perzyna

Demokracja, zdrada i co naprawdę powiedział Andrzej Duda
Wyrażone przez Andrzeja Dudę ubolewanie, że w Polsce od dawna nikogo nie powieszono za zdradę – to wypowiedź nieroztropna lub cyniczna – prezydent uznaje, iż wraz z upływem drugiej kadencji nie kończy się jego kariera i chciałby zostać premierem.Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realizm nie idealizm
Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Jak pomóc demokracji – realny network obywatelski
Wybory prezydenckie pokazały uwiąd i kompromitację mediów głównego nurtu. Zamiast nad tym ubolewać – lepiej postarać się powstałą lukę zabudować. Czas zapewne pokazać, że w kwestii demokracji nie potrzebujemy tylu polityków.Czytaj więcej ..

Wszystkie barwy czerwca
Zostawcie te wyniki w spokoju, chciałoby się powiedzieć mecenasom Giertychom i doktorom Kontkom. Są wystarczająco ciekawe, żeby zamiast je zmieniać, gdy klamka już zapadła a głosy dawno policzono, pochylić się nad nimi z zainteresowaniem. Warte są tego. Po prostu pasjonujące. Czytaj więcej ..

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

