Dlaczego Grzegorz Braun rośnie?

Nie dlatego, że przedstawił Polsce spójną wizję państwa. Rośnie dlatego, że antysystem zawsze rośnie tam, gdzie ludzie czują się oszukani. To nie jest nowość w historii. Nowością jest to, jak bardzo niskie stały się dziś wymagania wobec tych, którzy chcą rządzić i którzy ubiegają się o mandat poselski, senatorski czy prezydencki.

Trzeba powiedzieć jasno: PiS nie zostawił po sobie chaosu gospodarczego. Zostawił państwo z rozwijającą się gospodarką, niskim bezrobociem, silnym popytem wewnętrznym i realnymi inwestycjami. Można krytykować styl władzy, błędy polityczne czy spory instytucjonalne – ale opowieść o „ruinie” to mit. Tymczasem Koalicja Obywatelska dzisiaj demoluje wszystko za co się weźmie. 

Na tle polskiej rzeczywistości widać wyraźnie, jakie są propozycje Brauna. Niestety nie proponuje zbyt wiele. 

Nie mówi, jaka ma być gospodarka.
Nie mówi, czy chce model liberalny, wolnorynkowy, wolnościowy, czy może etatystyczny. Nie odwołuje się ani do Smitha, ani do Friedmana, ani do żadnej realnej szkoły ekonomicznej.
Nie mówi o podatkach, systemie finansów publicznych, inwestycjach, długu, walucie, rynku pracy.
Nie mówi nic. Nie mówi też, jak rządzić państwem.
Nie mówi o instytucjach.
Nie mówi o prawie, budżecie.
Nie mówi o sądach, administracji, odpowiedzialności władzy. Nie pokazuje, jak miałaby wyglądać Polska dzień po „obaleniu systemu” i dzień po wyjściu z Unii Europejskiej.

Zamiast tego dostajemy ciąg haseł i wrogów: „euro-kołchoz”, „zdrajcy”, obsesyjną narrację konfliktu, nieustanne wskazywanie winnych – Żydów, czy masonerii, PiS-u, PO, Ukraińców..

To nie jest program. To jest retoryka mobilizacyjna, dobra na wiec, fatalna do rządzenia krajem w centrum Europy. Braun proponuje państwo skrajnie suwerenistyczne: ograniczenie lub wyjście z UE, sprzeciw wobec udziału Polski w cudzych wojnach i daleko idącą neutralność w polityce międzynarodowej.

Retoryka Brauna opiera się na twardym konserwatyzmie: ochronie życia, religii i tradycyjnego porządku społecznego, przy jednoczesnym odrzuceniu liberalnych trendów kulturowych. Gospodarczo stawia na wolność przedsiębiorczości i ograniczenie państwa, ale bez spójnych, konkretnych rozwiązań systemowych. To bardziej projekt ideowy i protestu niż gotowy plan rządzenia.

I tu dochodzimy do sedna. Braun chce brzmieć jak radykalna antysystemowa opozycja – ta ukształtowana z gniewu, buntu i sprzeciwu. Tylko Polacy nie za bardzo wiedzą, czego chce po zwycięstwie? Nie opisuje rzeczywistości „po buncie”. Żyje wyłącznie „przeciw”. Czy jest za kimś, za czymś? 

Mimo, że kiedyś robiłem z nim wywiady sam tego nie wiem. 

Wracamy do pytania – Dlaczego poparcie dla Brauna rośnie? Bo krzyczy nośne, często nierealne hasła, bo nigdy za nic nie odpowiadał, nie rządził. A inni? Kluczą i prowadzą wewnętrzne destrukcyjne wojenki lub tak jak rządzący prowadzą w przepaść.

Właśnie dlatego projekt Brauna i jego formacji jest niebezpiecznie pusty. Bo gniew bez planu nie buduje państwa, choć jest to nośne medialne i narracyjnie atrakcyjne. Jednakże polityk, który nie mówi, jak działa gospodarka, prawo i państwo, nie chce rządzić, chce tylko burzyć. 

Dla Polaków oferta Brauna nie jest alternatywą, lecz testem dojrzałości wyborców. Testem, czy jeszcze pytamy „jak?”, czy wystarcza nam już tylko „przeciw komu?”.

Fot: YT.

Państwa nie buduje się na krzyku. Państwo buduje się na planie i spójnej, mądrej strategii zarządzania tym środowisku tego po prostu nie widać. Gaszenie świec chanukowych czy protesty przeciw aborcji są gestami o wymiarze moralnym i symbolicznym dla jednych ważnymi, dla innych kontrowersyjnymi ale to wciąż tylko gesty.

Państwo nie istnieje w sferze rytuałów i deklaracji. Państwo istnieje w decyzjach, w odpowiedzialności, w długofalowym myśleniu o bezpieczeństwie, gospodarce, rozwoju i realnym interesie obywateli.

Bez tego polityka staje się jedynie spektaklem sumień, a nie sztuką rządzenia.Bez tego polityka staje się jedynie spektaklem sumień, a nie sztuką rządzenia.

 

          Kilka uwag do programu Grzegorza Brauna

Po pierwszej publikacji mojego tekstu o Grzegorzu Braunie zostałem zasypany komentarzami z zarzutem, że „nie przeczytałem programu”, że „program oczywiście istnieje” i że powinienem zajrzeć na stronę Korony Polskiej. Zajrzałem. Przeczytałem cały oficjalny program i właśnie po jego lekturze powstał ten felieton.

Program Grzegorza Brauna przyciąga wielu ludzi zmęczonych III RP, wasalizacją wobec Brukseli, ideologiczną przemocą Zielonego Ładu i państwem, które coraz częściej działa przeciwko własnym obywatelom. Ta diagnoza jest w dużej mierze trafna.  Problem polega jednak na czymś innym: diagnoza to jeszcze nie jest zdolność rządzenia. Braun nie proponuje programu państwowego. Proponuje manifest.

I to jest różnica zasadnicza. Manifest może poruszać emocje, mobilizować gniew i sprzeciw, ale państwo nie działa na emocjach. Państwo działa na procedurach, pieniądzach, instytucjach i odpowiedzialności za skutki decyzji. I właśnie w tym miejscu program Brauna zaczyna się kruszyć.

Hasło „Polexit dobrze przygotowany” brzmi odważnie, ale nie odpowiada na pytanie: jak? Jak zabezpieczyć handel? Jak utrzymać stabilność walutową? Jak ochronić przemysł, energetykę, granice? Jak nie wpaść w chaos, który zawsze uderza w najsłabszych?  Wyjście z Unii Europejskiej bez twardych, wyliczonych zabezpieczeń nie jest aktem suwerenności, lecz ryzykiem destabilizacji. Suwerenność nie polega na tym, że krzyczymy „dość”, tylko na tym, że jesteśmy przygotowani na konsekwencje własnych decyzji.

Jeszcze wyraźniej widać ten problem w sferze gospodarczej. Likwidacja PIT, CIT, ZUS, państwo minimum, deregulacja wszystkiego, co się da, to są hasła, które doskonale znamy. Pisałem o tych „wolnościowych” bzdurach wielokrotnie: liberalizm i wolnorynkowy dogmatyzm nie budują państwa, tylko je rozmontowują. Poza tym jest to czysta teoria — nieistniejąca w żadnym realnym państwie. To właśnie ta logika przez lata sprawiała, że Polska była tanim zapleczem, rynkiem zbytu i montownią cudzych interesów.

Silne państwo narodowe nie może opierać się na micie, że „rynek wszystko załatwi”. Te stuletnie historyjki już nie działają. Armia, infrastruktura, bezpieczeństwo energetyczne, przemysł strategiczny — to wszystko kosztuje. Nie da się tego utrzymać hasłem o „wolności przedsiębiorczości”. Wolny rynek bez państwa kończy się zawsze tak samo: silniejszy pożera słabszego, a rachunek płaci wspólnota.

I tu pojawia się zasadnicza sprzeczność. Braun chce silnej, suwerennej Polski, ale proponuje rozwiązania charakterystyczne dla państwa kruchego, rozbrojonego finansowo i instytucjonalnie. Podobnie jest z polityką zagraniczną. Deklaracja, że „nie wyśle polskich żołnierzy na cudze wojny”, jest zrozumiała i nośna. Ale neutralność nie oznacza samotności. Państwa nie funkcjonują w próżni. Albo budujesz sieć realnych sojuszy, albo stajesz się obiektem cudzych gier. W programie Brauna nie ma żadnej spójnej wizji takiej architektury bezpieczeństwa.

Najbardziej rozczarowujący jest jednak styl. Katolicyzm, tradycja, historia – wszystko to staje się u Brauna hasłem, a nie fundamentem mądrej polityki. Wiara nie jest transparentem. Tradycja nie jest pałką. Jeśli sprowadza się je do gestów i prowokacji, przestają być źródłem siły, a zaczynają być elementem politycznego performansu.

Władzy nie zdobywa się racją. Władzy nie zdobywa się nawet prawdą. Władzę zdobywa się zdolnością budowania większości i struktur, a tego w tym projekcie nie widać. Grzegorz Braun trafnie czuje, że państwo polskie zostało rozbrojone ideowo, instytucjonalnie i moralnie. Ale zamiast planu odbudowy oferuje gest sprzeciwu. Zamiast strategii – manifest. Zamiast odpowiedzialności, radykalizm A państwo to nie jest scena dla gestów.

Państwo to odpowiedzialność za ludzi, którzy nie mają luksusu ideologicznej czystości, bo muszą po prostu normalnie żyć. I właśnie dlatego ten program, mimo słusznych intuicji, nie przechodzi próby państwowej powagi.

Zdjęcie główne: Otwarte spotkanie Prezesów i posłów Konfederacji Korony Polskiej z mieszkańcami Kielc w restauracji Plejada na Rynku w Kielcach. Fot: YT.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Rada Niepokoju

Rada Niepokoju to projekt chybiony i dla Polski niebezpieczny, wikłający Polskę w potencjalne konflikty i nie odpowiadający polskiej racji stanu.Czytaj więcej ..

Świat po Maduro – fanfarów nie będzie

Mamy do czynienia z szarą sferą globalnej polityki. Trump zrealizował kilka celów które nie mają nic wspólnego z porządkiem międzynarodowym. Interesy USA realizowane przez uprawianie polityki kontraktowej prowadza świat na globalny kurs kolizyjny. Czytaj więcej ..

Wenezuela w strefie zgniotu

Posunięcie Donalda Trumpa nad ranem 3 stycznia ’26 jest polityczną kontynuacją polityki Roosevelta i kontynuacją doktryny Monroe ale także bezpośrednim uderzeniem w interesy Chin. I tak właśnie należy rozumieć wydarzenia w Caracas z ostatnich godzin. Czytaj więcej ..

Nowy Rok 2026 – A gdy już otworzymy szampana..

Życząc innym Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia marzeń pamiętajmy, że ich realizacji musi towarzyszyć troska o to co razem dzielimy i na czym wspólnie budujemy. Troska o państwo niech także znajdzie dziś swoje miejsce w Waszych życzeniach. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments