Konfederacja: meteoryt czy planeta wolności
- Dodano:
- Kategorie: Kraj, Polityka Krajowa
Poborca podatkowy kroi kiełbasę wyborcza
Jednak skomplikowane układanki między Nową Nadzieją a narodowcami i Koroną śledzą tylko koneserzy polityki. Dla pozostałych wyborców liczą się wolnościowe hasła. Popularność partii Bosaka i Mentzena wśród młodszych roczników dowodzi, że Konfederacja trafnie rozpoznała, iż pojęcie deficytu wolności – niewątpliwie boleśnie odczuwanego w dzisiejszej Polsce – nie łączy się wcale, jak chciałyby Koalicja Obywatelska czy “Gazeta Wyborcza”, w codziennym odbiorze spraw, z rozjeżdżaniem dotychczasowego sądownictwa przez Zbigniewa Ziobro ani z krzywdą dziennikarzy powyrzucanych z TVP za prezesury Jacka Kurskiego.
Zwłaszcza, że tak sądy jak media oceniane są krytycznie, bo też sobie na to zasłużyły apodyktycznością i arogancją. Niedostatek wolności zwykły Polak wiąże raczej z odbieraniem mu zarobionych pieniędzy, przekierowanych następnie przez pisowskie państwo na realizację rozbudowanych programów socjalnych jak 500plus a za chwilę już 800plus, nie wypełniających zapowiadanych celów społecznych (wskaźniki demograficzne wcale się nie poprawiają) zwielokrotniających tylko poparcie władzy. Poborca podatkowy kroi kiełbasę wyborczą. Stąd uzasadniony bunt.
Dzień wolności podatkowej przypadł w Polsce w tym roku w środę 21 czerwca. Dopiero od tego momentu zaczynamy pracować na siebie a nie drenujące nas państwo. Koszt wychowania jednego dziecka wedle bieżących wyliczeń Centrum im. Adama Smitha jak wykazuje Andrzej Sadowski, urósł do 309 tys zł (rok wcześniej 265 tys), a dwojga do 513 tys (przed rokiem 439 tys), Rządowe przekazy po 500 a niebawem 800 zł miesięcznie tego nie zmieniają. Boom edukacyjny, który sprawił, że przejściowo szczyciliśmy się nawet dwoma milionami studentów, skutkuje pogłębiającą się zdolnością Polaków do odczytania sytuacji, tak jak się ona w rzeczywistości przedstawia. Jeśli państwo komuś pieniądze rozdaje, to dlatego, że niedługo wcześniej w formie podatków i danin odebrało je temu samemu obywatelowi lub jego zaradniejszemu sąsiadowi.
Konfederacji trzeba przyznać, że znajduje na to odpowiedź. Nie tylko dlatego, że Sławomir Mentzen prowadzi kancelarię doradztwa podatkowego. W trakcie niedawnej konwencji Mentzen tłumaczył, że: “Dobrobyt bierze się z pracy, oszczędności i przedsiębiorczości, a nie z długu, drukowania pieniędzy i zasiłków” [1]. Z kolei Krzysztof Bosak deklarował w telewizyjnym wywiadzie, że “Konfederacja to jest partia, która chce wprowadzać do Sejmu ludzi poważnych, ludzi, którzy chcą realizować program Konfederacji. To są proste podatki, szacunek dla polskiej tradycji, niepodległości, dla wolności i braku paktowania ze skompromitowanymi partiami jak PiS, PO, Lewica, PSL” [2].
Ekspertów potrzebują bardziej niż koalicjantów
Konfederacji potrzebne są na jej listach osoby rozumiejące ekonomię jako całość i gospodarkę jako system, a nie tylko znawcy start-upów. Jeśli zamierza zadać kłam zwielokrotnionej przez pisowskie “środki musowego przykazu” opinii Kaczyńskiego, wygłoszonej w trakcie spotkania w prekampanii w Stawiskach, gdzie prezes mówił o postulatach ludzi Mentzena: “To są pomysły szaleńców, dzieciaków” [4]..
Kolejne partie protestu szybko przechodziły do historii polskiej polityki. Zwykle w niesławie. Znany przypadek rockmana Pawła Kukiza okazał się studium upadku. Jeszcze w wyborach prezydenckich prezentując siebie jako trzecią siłę na kontrze do Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego uzyskał w 2015 r. poparcie co piątego Polaka. Ale już w jesiennych wyborach do Sejmu w tym samym roku pozyskał zaledwie 9 proc głosów. Za kolejnym razem wraz z czworgiem zwolenników bardziej wczołgał się niż wszedł do izby następnej kadencji, z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wkrótce został przystawką rządzącego Prawa i Sprawiedliwości.
Poparcie dla Konfederacji nie okazuje się tylko krótkotrwałym kuriozum demoskopijnym. Według Social Changes chce na nią zagłosować 14 proc Polaków (na PiS – 34 proc, na Koalicję Obywatelską – 29 proc) [5] zaś wedle wyliczeń IBRIS – 13 proc (na PiS – 33 proc, na KO – 28 proc) [6]. Nie da się tego tłumaczyć pozyskaniem przeciwników poparcia dla Ukrainy, bo z innych badań wynika, że proputinowska narracja nie zyskuje zrozumienia wśród więcej niż 10 proc obywateli. A tym bardziej kaptowaniem przeciwników restrykcji (pogardliwie zwanych “foliarzami” antyszczepionkowców )
wprowadzonych w trakcie pandemii koronawirusa, skoro zostały już zniesione. Trudno rosnące poparcie dla Konfederacji w prosty sposób łączyć nawet ze sprzeciwem wobec Unii Europejskiej, skoro kartą antybrukselską gra również PiS, całkiem skutecznie choćby w sprawie relokacji nielegalnych imigrantów, którą zamierzają nam narzucić eurokraci. Postawienie przez Kaczyńskiego kwestii referendum w tej sprawie zwiększyło w widoczny sposób sondażową przewagę PiS nad PO.
Zwolennicy Konfederacji pozostają też impregnowani na ataki mediów głównego nurtu, bo je omijają albo przynajmniej im nie ufają. Bezużyteczne dla trwałego zohydzenia “Nowej Nadziei” okazały się czołówki “Gazety Wyborczej” o rozległych i karkołomnych interesach Sławomira Mentzena oraz kłopotach z prawem jego brata. Odpowiedź, że obaj stali się przedmiotem nagonki wydaje się zadowalać nieufnych wobec głównego nurtu odbiorców. Cytaty, zwykle sprzed wielu lat, mające dowodzić antysemityzmu czy homofobii konfederackich liderów również nie działają. Suchar – tak to określają młodzi wyborcy.
W tej sytuacji nieprzyjazne media starają się upowszechnić opinię, że głosowanie na Konfederację w istocie równoznaczne pozostaje ze wsparciem PiS, bo obie partie na pewno zawrą powyborczą koalicję. Tymczasem wyborcy Konfederacji deklarują w sondażach sprzeciw wobec PiS jeszcze silniejszy niż wobec Koalicji Obywatelskiej.Tylko Lewicy nie lubią jeszcze bardziej niż partii Jarosława Kaczyńskiego. A gdy ujawniono maile pisowskiego ministra Michała Dworczyka do premiera Mateusza Morawieckiego, w których ten pierwszy chwalił Roberta Winnickiego z Konfederacji za elastyczność wobec zgłaszanych w
Łukasz Perzyna

Korzyści z kohabitacji
Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

Zanim nadejdzie 17 września
17 września nie tyle ma stanowić groźne memento – raczej zachętę, aby tę smutną rocznicę sowieckiego noża w plecy, ciosu co zniweczył ostatecznie polskie plany obronne w 1939 r. – obejść porządniej niż niedawne sierpniowe. Czytaj więcej ..

Hołownia? Szacun zamiast requiem
Marszałek Hołownia się nie ugiął, zamach stał się tylko puczem. Niewielu jak Roman Giertych żałuje, że nie stało się inaczej. A mnie raczej żal wyborców KO ze Świętokrzyskiego – regionu zasłużonego dla patriotyzmu jak niewiele innych – że ich właśnie w Sejmie reprezentuje niewydarzony adwokat.Czytaj więcej ..

Zły duch Anchorage
W trakcie szczytu amerykańsko-rosyjskiego 15 sierpnia na Alasce żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Główną wiadomością pozostaje więc sam fakt, że spotkanie się odbyło. Na czym zyskuje Władimir Putin ..Czytaj więcej ..

Kto mordował od 1939
Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

