Szczyt NATO w Madrycie

Odbywający się w Madrycie szczyt NATO to przede wszystkim realny powrót Ameryki do roli decydenta w sprawach kluczowych nie tylko Zachodu. To odzyskiwanie przez Stany Zjednoczone pozycji lidera w globalnym układzie sił. Nie sprawdziły się przepowiednie prezydenta Francji Macrona o tym, że NATO jest przeżytkiem a Europa winna zadbać o swoje bezpieczeństwo tworząc armię Unii Europejskiej raczej niż upatrywać w USA gwaranta bezpieczeństwa.

Przesłanie pierwszego dnia szczytu NATO nie pozostawia złudzeń. Pakt rozrasta się o Szwecję i Finlandię a okres dominacji Niemiec i Francji może dobiegać końca z dwóch powodów: oba kraje stoją na skraju recesji wywołanej kryzysem energetycznym a na wschodniej flance NATO wyrasta nowy, znaczący już partner w zmieniającym się układzie geopolitycznym którym jest Polska. Oferta stworzenia na stałe w naszym kraju wysuniętego dowództwa V Korpusu armii amerykańskiej nie pozostawia złudzeń: oznacza to przeniesienie na wschód punktu ciężkości w systemie decyzyjnym NATO i trwałą już obecność amerykańskiego arsenału w naszym kraju.

Choć szczyt jeszcze się nie skończył a rozmowy trwają wydaje się, że mamy do czynienia z permanentną już zmianą układu sił. NATO pokazało, że jest twardym sojuszem i że pohukiwania Turcji wobec Szwecji i Finlandii były mało znaczącym incydentem a sam sojusz szybko sobie z tym fantem poradził. Ale jest jeszcze inny, bardzo znaczący fakt który sojusz wyartykułował bardzo jednoznacznie: to Rosja jest dla NATO największym zagrożeniem w szeroko rozumianej Euro-Azji. Oznacza to więc reorientację polityki krajów zachodnich i odłożenie zarówno planów federalistycznych Niemiec jak i planów wyparcia Stanów 

Zjednoczonych z Europy. Ponadto, deklaracja sojuszu oznacza w konsekwencji skoncentrowanie wysiłków sojuszu na trwałe osłabienie Rosji, przynajmniej w Europie. To ważna konkluzja dla Polski – nie będziemy więcej rusofobami a raczej partnerem z którym trzeba się liczyć.

Czy jednak daleko idący optymizm wynikający z powyższych rozważań jest całkowicie uzasadniony? W wywiadzie udzielonym wczoraj przez byłego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego padło pytanie o jego oczekowania związane ze szczytem NATO. Były minister odpowiedział: “Mam bardzo umiarkowane oczekiwania. To czego oczekiwałem się nie stało /../ W piątym miesiącu wojny powinna już tu być ta sławna szpica NATO która miała powstać na mocy decyzję jeszcze z 2014 roku /../ Już dawno temu powinny być przeniesione na teren Polski baterie Patriot które powinny stacjonować pod Elblągiem, Gdańskiem czy Bialystokiem ewentualnie być gotowe na przechwycenie Iskanderow w Polsce/../ Szpica miała być stworzona w sile 40 tysięcy a nic nie ma /../ Spodziewam się dużo retoryki, zapowiedzi, ale jeżeli 40 tysięcy wojsk nie byliśmy w stanie sprowadzić do Polski od 2014 roku w sytuacji kiedy mamy wojnę to jak przyślemy 300 tysięcy. Nie ma tych wojsk/../ NATO nie jest w stanie wysłać kilkuset sztuk ciężkiej artylerii na Ukrainę/../ Polska ma więcej czołgów niż kilka zachodnich krajów NATO razem wziętych“.

Sceptycyzm ministra podzielają z pewnością ci, którzy dobrze pamiętają wszak nieodległy w historii pomysł polskich polityków by zbudować w Polsce stała bazę wojsk amerykańskich pod nazwa Fort Trump. Pomysł pozostał na papierze nie tylko dlatego, że zmienił się amerykański prezydent lecz także dlatego, żezabrakło woli politycznej by go realizować. Propozycja stworzenia kontyngentu wojskowego NATO w sile 300 tys. żołnierzy w oparciu o wspólne zasoby państw sojuszu, zarówno sprzętowe jak i ludzkie, wydaje się całkowicie nierealna zewzględu na fakt, że Zachód na własne życzenie dawno się rozbroił i nie ma środków na jego realizację, ale także dlatego, że Amerykanie w Europie akceptowani są przez kraje starej Unii z konieczności raczej niż sympatii, szczególnie przez Francuzów i Niemców. Rozbudowa wpływów amerykańskich na Starym Kontynencie nie jest na rękę politykom szczególnie obu tych krajów. A to oznacza, że polityczna inercja i wydłużenie realizacji pomysłu daleko poza horyzont prezydentury Joe Bidena może doprowadzić do rewizji tych planów.

Jest pewne, że jednym z głównych graczy na kontynencie pozostaje Wielka Brytania która z oczywistych powodów wraca do gry po wyjściu z Unii i ma swoje interesy w Europie. Co więcej, jest przedłużeniem polityki amerykańskiej i jedynym krajem zdolnym do efektywnego wsparcia wysiłków NATO w tworzeniu stałej obecności sojuszu na wschodniej flance. Pokładam w tym duże nadzieje bo deklaracja wyszkolenia 30 tys. ukraińskich żołnierzy z pomocą polskich dowódców to znacząca integracja na poziomie współpracy wojskowej tych trzech krajów. Być może ta integracja przełoży się także na daleko posuniętą współpracę wojskową Polski i Ukrainy. Nie zapominajmy, że Ukraińcymieli przed wojną dobrze rozwinięty przemysł zbrojeniowy i bardzo ściśle, a co ważniejsze efektywnie, współpracowali na tym polu z Turcją. Rakiety Neptun, które zatopiły rosyjski krążownik “Moskwa” to wspólna produkcja obu tych krajów. Z pomocą brytyjczyków współpraca Polski i Ukrainy w zakresie produkcji nowoczesnego sprzętu wojskowego byłaby wielką szansą na dywersyfikację zaopatrzenia polskiej armii a nie jej pełne uzależnienie od zakupów w Stanach Zjednoczonych.

Oczywiście powyższe rozważania mają rację bytu pod warunkiem, że Ukraina wygra tę wojnę. Deklaracje NATO z Madrytu świadczą o resecie świadomosci w tym zakresie: Ukraina ma wygrać tę wojnę i zredukować Rosję do roli państwa podrzędnego. O to czy ją wygra jestem spokojny. W drugiej połowie roku, gdy wyszkoleni w operowaniu nowoczesną technologią Ukraińcy przejdą do ofensywy zarówno Donbas jak i Krym staną się ponownie własnością tego kraju. Jest to w interesie takze Amerykanów którzy pozostawią w Europie po wojnie przynajmniej dwie nacje, zdolne do rzetelnego reprezentowania ich interesów. Należy też pamiętać, o czym na razie się nie mówi, że odzyskanie Krymu przez Ukrainę byłoby bardzo korzystne dla Amerykanów z uwagi na możliwość stworzenia w Sewastopolu potężnej bazy amerykańskich sił morskich zdolnych do skutecznego rażenia celów w Azji. Temat na razie przez nikogo nie podnoszony ku mojemu zaskoczeniu. Synergia między Ukraina i USA byłaby w tym zakresie niezwykle skutecznym środkiem odstraszania Chin a o to przede wszystkim chodzi.

Poczekajmy na ostateczne decyzje sojuszu w kwestii wspierania Ukrainy w wojnie z Rosją. Wygrana Ukrainy jest tu kluczowym elementem zmiany układu sił geopolitycznych który to proces przyśpiesza z każdym dniem na naszych oczach.

Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments