W czas wojny o odbudowie

Podczas wizyty w Warszawie Wołodymyr Zełenski obiecał, że gdy wojna się skończy, polskie firmy będą odbudowywać Ukrainę. – Aby była jeszcze piękniejsza – uzupełnił Andrzej Duda.
 
Oficjalne zapowiedzi prezydentów dotyczące gospodarki mają dla Polaków istotne znaczenie. Tylko w kwestiach gospodarczych gwarancje okazują się niezbędne, ponieważ nie trzeba nas przekonywać do pomocy Ukraińcom. Miliony uchodźców znalazło u nas więcej niż tymczasowe domy. Jeśli rzecz ująć najkrócej, otworzyliśmy przed sąsiadami ze Wschodu dotkniętymi nieszczęściem zbrojnej kremlowskiej agresji nasze mieszkania i portfele. To największa od zakończenia II wojny światowej akcja humanitarna w Europie. Dokonała się za sprawą współczucia i wysiłku, jakim odznaczyło się bez przesady całe polskie społeczeństwo. Działające wspólnie, jak nigdy od czasów pierwszej dziesięciomilionowej Solidarności. Zełenski podziękował za to Polakom, a nie tylko prezydentowi i rządowi.
 
– Nie pozwalacie nam się załamać – pochwalił gospodarzy prezydent Ukrainy.
 
O wspólnocie dwóch narodów i granicy, która ich nie dzieli, mówił z kolei Andrzej Duda. Zapowiedział przekazanie Ukraińcom jeszcze sześciu MIG-ów-29 z polskich zasobów oprócz ośmiu, które już otrzymali. 

Myśliwce nie odstraszą oczywiście armii Władimira Putina, stanowią cząstkę pomocy wojskowej wolnego świata. Polska – za sprawą spontanicznej reakcji społeczeństwa już w pierwszych dniach wojny – wyspecjalizowała się w udzielaniu pomocy humanitarnej uchodźcom. To u nas przyjazne domy znalazło najwięcej z nich, chociaż docenić trzeba również wysiłek krajów ubogich jak Mołdawia, także masowo przyjmujących wojennych uciekinierów. Teraz wspólnota ukraińska w Polsce jest już liczniejsza niż diaspora w Kanadzie, tradycyjnie państwie docelowym dla tamtejszych 

emigrantów. Przyjmując tak szeroko i szczerze Ukraińców, budujemy zarazem własną “miękką siłę”, kategorię w dyplomacji kluczową.

Właśnie pod względem dyplomatycznym wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Polsce okazuje się wyjątkowa. Oficjalna, wraz z małżonką Ołeną, stanowi sygnał, że napadnięta ponad rok temu przez kremlowską armię Ukraina funkcjonuje we wspólnocie międzynarodowej. Chociaż niedawno nie tylko jej zaprzysięgli wrogowie wróżyli, że rychło stanie się “państwem upadłym” Sam Wołodymyr Zełenski jak zwykle swobodny, nie dbał przesadnie o protokół. W roboczej bluzie i rozluźniony demonstrował swego rodzaju własną ekscentryczność – stara się zawsze wyróżniać na tle innych przywódców, ale też więcej ma zadań do wypełnienia niż sprawujący władzę w pokojowych warunkach – ale i normalność dyplomatycznej relacji, bo doskonale wiedział, jakie ta wizyta ma znaczenie dla jego rodaków. 

Dla Polaków oczywiście również, chociaż nie z emocjonalnych względów, bo – o czym była już mowa – zachęt do pomocy, tak spontanicznej, jak starannie logistycznie zaplanowanej wcale nie potrzebujemy. Jednak tuż przed wizytą ukraińskiego prezydenta ogłoszono rezygnację wicepremiera i ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka, spowodowaną niekontrolowanym zalaniem polskiego rynku przez ukraińskie zboże. Miało tylko iść przez Polskę tranzytem z powodu zagrożenia transportu morskiego. Okazało się, że jest u nas sprzedawane. Rujnuje to polskiego rolnika, bo zboże, 

przeznaczone dla odbiorców z Bliskiego Wschodu i Trzeciego Świata nie spełnia norm Unii Europejskiej i co oczywiste – jest od polskiego tańsze. Rolnicy więc przestrzegają, że zmuszeni będą własne zboże utylizować, jeśli sytuacja nie zostanie opanowana. Zarobek spekulantów na nieszczęściu wschodniego sąsiada kosztem krajowego rolnika pokazuje, jak instytucje państwowe nie nadążają ze swoją skutecznością za społecznymi działaniami. Nie sformalizowanymi zwykle, ale nieodparcie pomocnymi. Nieuniknione, że “kryzys zbożowy” stał się jednym z tematów rozmowy Zełenskiego z premierem Mateuszem Morawieckim.

Znana zasada rzymska głosi “si vis pacem, para bellum” – jeśli pragniesz pokoju, szykuj się do wojny. W istniejącej sytuacji trzeba ją także odwrócić: już teraz, chociaż nie wiemy, kiedy kremlowska inwazja na Ukrainę się zakończy, warto przygotować się wspólnie do przyszłej odbudowy. Pamiętamy, jak Polska wsparła Amerykanów w interwencji w Iraku (krytykowana z tego powodu przez europejskich sojuszników w tym prezydenta Francji Jacquesa Chiraca) ale nasi przedsiębiorcy nie pozyskali obiecywanych tam kontraktów. 

Wołodymyr Zełenski pod tym względem nie zawiódł pokładanych w nim oczekiwań. Potwierdził, że zakłada udział polskich firm w dźwiganiu z gruzów swojej ojczyzny. 

– Zapraszamy polskich biznesmenów do kooperacji. Kto przyjdzie prędzej, więcej zarobi – obiecał ukraiński przywódca.

Dbał starannie podczas wizyty w Warszawie, żeby nikogo przesadnie nie wyróżniać. Oprócz spotkań z prezydentem i premierem znalazł czas dla opozycji i co oczywiste – dla swoich rodaków, przebywających u nas i tych, którzy im pomagają. Po słowach czas na kolejne działania, jednak ponad rok już trwający opór Ukraińców wobec agresji uwiarygadnia to wszystko, co w Warszawie od ich przywódcy usłyszeliśmy.

Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments