Świat po Maduro – fanfarów nie będzie
Podzielam pogląd expertow publicystyki i polityków, którzy przytomnie zauważają, że Nicolas Maduro, “prezydent” Wenezueli był wyłącznie uzurpatorem który dwukrotnie sfałszował w tym kraju wybory i nie był legalnie wybraną głową państwa. Był z pewnością kryminalistą a sprzedaż kokainy była kluczową aktywnością którą się zajmował. W tym sensie wywiezienie go z kraju przez Amerykanów należy przyjmować z nadzieją na lepsze czasy dla Wenezueli.
Sytuacja polityczna w kraju daleka jest jednak od przewidywalnej. Do tronu po Maduro kandydować mogą aż cztery osoby, dodajmy, że nie mające że sobą nic wspólnego. A to recepta na katastrofę.
Kandydaci do tronu
Delcy Rodriguez, wiceprezydent sprawująca formalnie dziś władzę, publicznie domagała się uwolnienia Maduro nazywając jego uprowadzenie międzynarodową zbrodnią. – Kraj nigdy nie będzie kolonią żadnego państwa. Ale za kulisami prowadzi rozmowy z Marco Rubio, sekretarzem stanu USA.
Vladimir Padrino Lopez, jest ministrem obrony Wenezueli. W nagraniu po wydarzeniach w nocy 3 stycznia był wyraźnie wstrząśnięty, potępił operację i zapowiedział opór. Ale nie ogłosił kontrofensywy i nic konkretnego nie zadeklarował.
Edmundo Gonzalez Urrutia to lider opozycji który prawdopodobnie wygrał wybory w 2024 ale wyjechał z kraju i przebywa w Hiszpanii.
Maria Corrina Mahado, liderka opozycji, laureatka pokojowej nagrody Nobla w 2025 oświadczyła, że “nadszedł czas wolności”. Trump dał wyraźnie do zrozumienia, że nie lubi Corriny. Z kolei Edmundo Gonzalez musiałby wrócić z wygnania do Wenezueli i przekonać wojskowych generałów reżimu do swojej kandydatury.
Czynnikiem komplikującym sytuację polityczną w Wenezueli staje się fakt, że kraje Ameryki Południowej nie mówią wspólnym głosem w kontekście uprowadzenia Maduro. Prezydent Brazylii Lula da Silva, który nie uznawał Maduro jako prezydenta oświadczył, że bombardowania Wenezueli “przekraczają granice tego co akceptowalne” nazywając to poważnym naruszeniem suwerenności, z pewnością obawiając się teraz masowego napływu Wenezuelczyków do jego kraju.
W odpowiedzi na akcję Amerykanów, Kolumbia natychmiast zmobilizowała swoje siły na granicy. Meksyk stanowczo potępił Argentynę, kraju który po obieciu władzy przez Mileya świętował uprowadzenie Maduro a ONZ w osobie przewodniczącego Guteresa ostrzegła przed niebezpiecznym precendensem.
Możliwe scenariusze
Większość ekspertów wskazuje na trzy możliwe scenariusze: Delcy Rodriguez pozostanie odpowiedzialna za sprawowanie władzy, będzie współpracować z Amerykanami i wprowadzi reformy, które pozwolą firmom amerykańskim wejść na wenezuelski rynek ropy. Scenariusz taki oznaczałby szybką stabilizację państwa ale problem polega na tym, że Rodriguez nie ma żadnej legitymacji do sprawowania władzy bo naród nigdy jej nie wybrał – w percepcji Wenezuelczyków byłaby amerykańską marionetką. Z kolei powrót z emigracji Edmundo Gonzalesa wymagałby przyzwolenia sił wojskowych. Reżim Maduro jest w państwie silnie ugruntowany a wojskowi i ludzie służb nie muszą być sympatykami repatrianta z Hiszpanii.
Maria Corina organizuje manifestacje a państwo powoli pogrąża się w chaosie. Wydaje się więc, że usadowienie na funkcji nowego prezydenta Edmundo Gonzalesa zapewniłoby prawdziwą demokratyczną ligitymacje ale tu, wyzwanie jest ogromne – przekonanie generałów którzy wcześniej służyli Chavezowi może być, nawet dla Amerykanów, zadaniem niewykonalnym.
Trzeci z możliwych scenariuszy, to zarządzanie krajem przez amerykańską administrację wojskową. Słyszymy to z ust amerykańskiego Sekretarza Stanu, Marco Rubio – firmy amerykańskie przejmują przemysł naftowy.
To scenariusz z Iraku gdzie w wyniku interwencji zginęło pół miliona ludzi, Afganistanu, gdzie wojna trwała przez dwadzieścia lat czy Libii, gdzie wojna domowa od ingerencji Amerykanów trwa do dzisiaj.
Pojmanie kryminalisty i uzurpatora 3 stycznia ’26 było z pewnością wydarzeniem historycznym – perfekcyjne planowanie, zdolności i bezbłędne wykonanie akcji wysyła światu potężny sygnał, że przyszłość Wenezueli jest niepewna.
Mając trzy scenariusze z których każdy jest możliwy kryzys humanitarny jest nieunikniony – tysiące Wenezuelczyków będzie szukać ucieczki z kraju. Jedno jest pewne: schwytanie Maduro zajęło dwie godziny, odbudowa kraju może zająć dekady.
Fanfarów nie będzie
Fanfarów po udanej akcji aresztowania Maduro nie ma w Europie i nie będzie także w Polsce dla każdego trzeźwego obserwatora geopolitycznych zmian zapoczątkowanych przez Trumpa.
Jestem entuzjastą aresztowania Maduro i pełen uznania dla zdolności amerykańskich sił specjalnych. Jestem daleki od entuzjazmu wybranych polityków formacji prawicowej, tych tradycyjnie serwilistycznie nastawionych do każdej amerykańskiej administracji. Ale nie jest ona inherentną częścią całej formacji. To oczywiste nadużycie.
Mamy do czynienia z szarą sferą globalnej polityki. Nie ulega wątpliwości, że Donald Trump zrealizował kilka celów które nie mają nic wspólnego z porządkiem międzynarodowym.
Egoistyczne interesy USA realizowane dziś poprzez uprawianie polityki czysto kontraktowej jak ma to miejsce w przypadku Ukrainy, a dziś bezceremonialne sięganie po zasoby obcego państwa oznaczają, że jesteśmy na globalnym kursie kolizyjnym. Tego aspektu nie dostrzegają w kraju niektórzy prominentni polityczy i równie prominentni ludzie mediów.
Marcin Palade, znany politolog skomentował “wyczyny” niektórych z nich na swoim kanale FMC27 News.
– Slawomi Mentzen krytycznie o interwencji /../ neutralnie i z większym wyważeniem Bosak /../ W największy zachwyt po interwencji Trumpa wpadło Prawo i Sprawiedliwość /../ Prawo i Sprawiedliwość od początku swojego powstania, uchodzi za partię wisząca u klamki ambasady Stanów Zjednoczonych/../ Brak jakiejkolwiek zdolności do kontroli swoich emocji, zwłaszcza w momentach ekstremalnych, bo choć Wenezuela daleko od nas to wydarzenia tam się dziejące będą mieć wpływ także na to, co z Polska w nowej, globalnej, tworzonej z brutalnością układance.
Palade przytacza wpisy byłego Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka czy tweety prezesa TV Republika red. Sakiewicza. Ten pierwszy mowi tylko o wzroscie potencjalu wojskowego Polski bez komentarza o Maduro, ten drugi zas popisał się szczególnym wpisem stawiając w szeregu Assada, Maduro i.. Donalda Tuska. Nad absurdalną odpowiedzią Sakiewicza Robertowi Winnickiemu pastwić się publicystycznie nie zamierzam. Lekturę wypowiedzi Palade pozostawiam czytelnikowi.
– Akceptacja dla obcej interwencji w Polsce? – pyta retorycznie Palade.
Palade jest w zonie własnego komfortu – kanał na YouTube niewiele kosztuje a cytowany powyżej komentarz eksperta jeszcze mniej. Wzięcie w swoje ręce odpowiedzialności za losy państwa i sprawstwo polityczne to zupełnie inna bajka. Mówi o tym dyr. Biura Bezpieczeństwa Narodowego, doradca pręż. Nawrockiego Sławomir Cenckiewicz.
– Postawiliśmy na mocną kartę, nasze prognozy się sprawdziły – powiada w wywiadzie dla Michała Rachonia w TV Republika komentujac relacje z Amerykanami. Dylematów moralnych z powodu Maduro nie ma – w wypowiedzi dominuje twarda polityka połączona z polskimi interesami.
To Cenckiewicz ma tu odpowiedzialność, nie Palade któremu powiedzieć wszystko wolno. Podobnie jak red. Pawłowi Lisickiemu z tygodnika doRzeczy który razi w swoich felietownach infantylnym tonem, jednostronnym spojrzeniem, chwilami ewidentną manipulacją jak miało to miejsce w ocenie poglądów Jacka Bartosiaka (Strategy & Future) na temat polskich sojuszy, w tym sojuszu z Ameryką.
Fanfarów nie będzie, gorzej że rynsztokowe reakcje Sakiewicza i jemu podobnym znajdują w Polsce wciąż dużo uznania. Sakiewicz, dołączył do rynsztokowej już ligi tweeterowej komunikacji Tuska czy Sikorskiego za co słusznie karci go Palade. Ale te połajanki to wyłącznie publicystyczne popisy autorów – w polityce bez znaczenia.
Ma rację mój redakcyjny kolega Albert Łyjak pisząc na Gruszce w kontekście aresztowania Maduro:
“Stany Zjednoczone, jako najsilniejsze państwo Zachodu, nie powinny przepraszać za to, że stoją po stronie prawa, lecz wykorzystywać swoją pozycję i siłę do jego egzekwowania. Nie w imię interesów, lecz w imię odpowiedzialności”.
W imię prawa i odpowiedzialności – kluczowe podkreślenie Łyjaka.
Wydarzenia w Wenezueli mogą “mieć wpływ także na to, co z Polską w nowej, globalnej, tworzonej z brutalnością układance“. Na szczęście są w otoczeniu prezydenta Nawrockiego ludzie myślący po polsku i o polskie interesy dbające.
To jedyne optymistyczne przesłanie powyższego felietonu.
Jack Malik

Wenezuela w strefie zgniotu
Posunięcie Donalda Trumpa nad ranem 3 stycznia ’26 jest polityczną kontynuacją polityki Roosevelta i kontynuacją doktryny Monroe ale także bezpośrednim uderzeniem w interesy Chin. I tak właśnie należy rozumieć wydarzenia w Caracas z ostatnich godzin. Czytaj więcej ..

Nowy Rok 2026 – A gdy już otworzymy szampana..
Życząc innym Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia marzeń pamiętajmy, że ich realizacji musi towarzyszyć troska o to co razem dzielimy i na czym wspólnie budujemy. Troska o państwo niech także znajdzie dziś swoje miejsce w Waszych życzeniach. Czytaj więcej ..

Czy reset?
O resecie z Ukrainą nie ma mowy. Elita polityczna tego kraju wspomagająca oligarchów własnych i zagranicznych prowadzi Ukrainę do ruiny. Polityczna zdolność państwa do artykulacji swojego głosu zależna jest od jakości politycznych elit.Czytaj więcej ..

„O wspólny dom” czyli życiorys niedokończony
O wydarzeniach 13 grudnia 1981 wiemy z prac naukowych i opracowań historycznych. Ich nieodłączną składową są wspomnienia osób którzy w okresie “karnawału Solidarności” odegrali kluczową rolę. Oddajmy im głos.Czytaj więcej ..

Natasza
W latach 80., do naszego mieszkania na Dalekiej pukali czasem zupełnie obcy mi ludzie. Przychodzili z prośbą o pomoc i wsparcie. Spali w śpiworach na podłodze, opowiadali o prześladowaniach i biciu, następnego dnia wyjeżdżali uzbrojeni w pomoc prawną i skromną sumę pieniędzy.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

