O konflikcie na prawicy słów kilka

Największym problemem prawicy nie jest dziś Tusk. Jest lęk przed ludźmi, którzy wykraczają poza własne środowisko.

Od lat obserwuję ten sam mechanizm. Kiedy pojawia się ktoś, kto potrafi poruszać się swobodnie na międzynarodowych salonach, zna języki, ma doświadczenie w biznesie, gospodarce i potrafi rozmawiać z ludźmi spoza własnej bańki, zamiast wykorzystać jego atuty, zaczyna się festiwal podgryzania.

I tak było od samego początku, kiedy pojawił się Mateusz Morawiecki.Niezależny finansowo, obyty w międzynarodowych strukturach z olbrzymią wiedzą. Dlaczego tak się stalo?

Bo łatwiej jest sprowadzić kogoś do własnego poziomu, niż samemu spróbować wejść wyżej.Niestety polityke w XXI wieku nie wygrywa się wyłącznie emocjami. Trzeba jeszcze rozumieć gospodarkę, świat, dyplomację i mechanizmy współczesnej polityki. Kto tego nie dostrzega, ten będzie przekonany, że kilka mocnych haseł wystarczy do zwycięstwa. I bywanie na wiecach i partyjnych spędach. Nie wystarczy.
Można mieć rację we własnym hermetycznym gronie i jednocześnie przegrywać wybory. Można zbierać oklaski od najbardziej radykalnych sympatyków, a równocześnie odstraszać miliony ludzi ze środka, którzy zawsze decydują o wyniku.
To właśnie dlatego zamiast myśleć kategoriami zwycięstwa, część ludzi od lat zajmuje się wewnętrznymi wojnami. Zamiast budować szeroki obóz, wolą usuwać każdego, kto wybija się ponad przeciętność. To nie tylko ogólnopolski problem. To samo dzieje się w powiatach, województwach, gdzie każdy nowy jest przez starych ,,działaczy” sekowany.
Fot: YT.
Nie dotyczy to tylko pojedynczych osob. Dotyczy również małych ugrupowań, które chciałyby iść w jednym prawicowym bloku. Nikt z nimi nawet nie chce rozmawiać , bo to konkurencja dla starych wyjadaczy.
 
A potem przychodzi zdziwienie, że poparcie nie rośnie, tylko maleje.

Polska potrzebuje polityków, którzy potrafią rozmawiać nie tylko z własnym elektoratem, ale także z tymi, których trzeba jeszcze przekonać. Bez tego można zostać strażnikiem ideowej twierdzy, ale nie wygrać wyborów.
I może właśnie dlatego największym przeciwnikiem prawicy bywa czasem nie jej polityczny rywal, lecz własna niechęć do ludzi, którzy myślą i działają szerzej niż granice partyjnego podwórka.Zawsze a dzisiaj widzę to wyraźniej Mateusza Morawieckiego atakowali politycy związani z dawną Suwerenną Polską, To ci którzy usłyszeli zarzuty lub wobec których prokuratura prowadzi postępowanie w związku z Funduszem Sprawiedliwości: Zbigniew Ziobro: 26 zarzutów, Marcin Romanowski: 10 zarzutów,Dariusz Matecki: 6 

Oczywiście postawienie zarzutów nie oznacza winy. Wszystkim przysługuje domniemanie niewinności do czasu prawomocnego wyroku sądu, jednak dla swojego dobra i swojego środowiska powinni dążyć do wyjaśnienia tych spraw. Tymczasem oni zajmują się prowadzeniem intryg i walk politycznych we własnym obozie.A teraz tak po ludzku chciałbym zapytać: komu to właściwie przeszkadzało? Naprawdę komu przeszkadzało to, że były premier Mateusz Morawiecki założył stowarzyszenie i chciał stworzyć przestrzeń do rozmowy o gospodarce, państwie i przyszłości Polski? Od lat powtarzam, że w Polsce dramatycznie brakuje niezależnej myśli politycznej i ekonomicznej. Brakuje środowisk, które nie żyją od wyborów do wyborów, ale pracują nad wizją rozwoju kraju, tak jak od dziesięcioleci robią to think tanki na Zachodzie. 

Czy nie byłoby lepiej przyciągać ludzi z biznesu, nauki, kultury i administracji, którzy nigdy nie zapiszą się do żadnej partii, ale chcą rozmawiać o Polsce? Zamiast wykorzystać taką szansę, natychmiast uruchomiono podejrzenia, plotki i teorie o rzekomym budowaniu nowej partii. Dlaczego? Bo łatwiej zbudować intrygę niż zbudować środowisko ludzi myślących o przyszłości. A przecież szeroki ruch intelektualny nie osłabia formacji politycznej. Przeciwnie, może być dla niej zapleczem ideowym i miejscem, z którego rodzą się najlepsze pomysły. Tylko trzeba chcieć to zrozumieć, zamiast wszędzie doszukiwać się spisków.
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Bezradna opozycja

Największym problemem nie jest słabość opozycji ale jej niezdolność do współpracy. Nie potrafi porozumieć się nawet z ugrupowaniami, które podobnie patrzą na wiele spraw. Czytaj więcej ..

O potrzebie Marszu Przyzwoitości

Równość nie wymaga szokowania. Szacunek nie wymaga prowokacji. A wolność nie oznacza obowiązku akceptowania każdej formy publicznej ekspresji.
Być może zamiast kolejnych marszów równości bardziej potrzebujemy dziś marszów przyzwoitości,

Kasta „artystów”

Tusk od dawna działa według jednej zasady: poszerzać elektorat za wszelką cenę. Zabiegał już o głosy dawnych komunistów, aktywistów LGBT, dziś przyszła pora na kolejną grupę do zagospodarowania: samozwańczych „artystów”,

Między fizyką a filozofią

Rozbijamy atomy, projektujemy komputery wykonujące obliczenia szybciej, niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu potrafiły liczyć całe państwa. A mimo to wciąż nie umiemy odpowiedzieć na jedno z najstarszych pytań ludzkości:

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted