Głaz zadośćuczynienia?

Nasi przyjaciele z Deutsche Welle 8 mają napisali tak: “W zasadzie udało się coś, co w  Niemczech zdarza się w ostatnich latach niezwykle rzadko. W ekspresowym tempie zrealizowano ważny i wymagający dużo administracyjnego wysiłku projekt.” 

          
           Czyżby !?

Tak, to zapewne znaczny wysiłek dla niemieckich elit w centrum Berlina postawić po 80-ciu latach coś co godnie uczciłoby śmierć milionów Polaków i zrujnowanie Polski na pokolenia.  Skończyło się na postawieniu w pobliżu Bundestagu  kilkutonowego głazu.  Polska redakcja DW niemieckiego medium dla Polaków rozpływa się nad tym wspaniałym pomysłem i jego sprawną choć podobno tymczasową realizacją. Bo efektem końcowym ma być jakiś Dom Polski, w którym będą pisać historię na nowo politycznie poprawni historycy z obu krajów, a Polacy będą tam współsprawcami nieszczęścia II WŚ wraz z enigmatycznymi i beznarodowymi “nazistami”.

 
          O co chodzi ?

Choć od końca wojny minęło 80 lat to nie ma nadal traktatu pokojowego z Niemcami. Po bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy Niemieckiej w tzw. traktatach paryskich w 1947 r. podpisano układy pokojowe z sojusznikami Hitlera: Węgrami, Finlandią, Bułgarią, Rumunią i oczywiście z Włochami. Kraje te wypłaciły nakazane reparacje łącznie ok. 1 miliard 330 milionów USD – suma w tamtych czasach ogromna. Znakomitą większość bo ok. 1 miliarda w gotówce i towarach otrzymał ZSRR.

Dyplomacja niemiecka po powstaniu  Republiki Federalnej umiejętnie przez dziesiątki lat odwlekała rozstrzygnięcie właśnie w traktacie pokojowym konsekwencji wojny, a zwłaszcza rozliczenia kosztów i strat.  Główną jakoby przeszkodą był podział Niemiec na dwa państwa. W traktacie zjednoczeniowym zaś zwanym 2+4 byli już na tyle silni, że pozostali uczestnicy negocjacji nie naciskali na ostateczne rozliczenie i Polska zadowoliła się traktatem granicznym. Niektórzy uważają to za majstersztyk dyplomacji niemieckiej /sic/!

Po wojnie zawsze istniało w Niemczech zachodnich większe lub mniejsze środowisko intelektualistów i części polityków uznające konieczność rozliczenia się z Polską, ale wiodące elity polityczne umiejętnie zamiatały ten problem pod dywan, a skutecznie ich do tego zaniechania wsparł Kosygin, premier ZSRR mówiąc podobno Willemu Brandtowi, aby się Polską “nie przejmował”. I tak dotrwaliśmy do dnia dzisiejszego. Polska się budzi z dziesiątek lat letargu reparacyjnego i to powoduje, że rząd RFN chce jakimś “gestem” uznać moralnie nasze straty oczywiście bez żadnych konsekwencji finansowych. Nadal obowiązuje jednak oficjalne stanowisko, że sprawa jest “zamknięta”. Nasza nota rządowa wzywająca do podjęcia rokowań została odrzucona.
Pojawiają się różne i dziwne pomysły np. odbudowy Pałacu Saskiego w Warszawie czy budowy Domu Polskiego w Berlinie traktowane jako “zadośćuczynienie” dla polskich Ofiar ?! /sic/ suflowane z różnych stron. To i tak zdecydowanie lepsze od stanowiska kilku polskich ambasadorów i ich szefa, że to my, a nie Niemcy zyskaliśmy na wojnie. Takie pomieszanie z poplątaniem serwuje się nam od lat.

W tych wszystkich rozważaniach po jednej i drugiej stronie nie widzi się, a może świadomie umniejsza się ogrom zbrodni na naszym Narodzie – nasze straty demograficzne, materialne, finansowe, surowcowe, dóbr kultury, ludobójstwo i ogromne zniszczenie struktury społecznej i gospodarczej państwa. To cofnięcie nas w rozwoju o kilka pokoleń odczuwane jest do dziś. Część zniszczeń w wielu miastach można jeszcze dziś gołym okiem obejrzeć. 

Nasze państwo obojętnie w jakiej wersji czy przedwojennej czy komunistycznej startować musiało na gruzach niemal od zera ograbione i z ludnością mniejszą o 1/3. Ci co przeżyli byłi zagłodzeni i okaleczeni, z traumą obozów i więzień, w kraju wegetowało 1,5 mlna sierot, 0,5 mlna kalek i setki tysięcy chorych w tym psychicznie zniszczonych. Wywieziono do zgermanizowania 200 tys. jasnowłosych i niebieskookich dzieci. To czego nie ukradli Niemcy to w dużej skali zabrali nam wyzwalający nas sojusznicy. Jaki był start młodych w tych warunkach ?

Fot: DW.

A jak się zakończyła II WŚ dla przeciętnego Niemca ? Faktyczne działania wojenne trwały na niektórych obszarach agresora kilka tygodni, a najwyżej kilka miesięcy. Przez całą wojnę przeciętny Schmidt miał się często znacznie lepiej jak przed wojną, nie płacił żadnych dodatkowych podatków wojennych, zaopatrzenie w żywność było pełne i dostatnie, a dopiero po wojnie dotarł do Niemiec głód. Zbombardowanym dostarczano nowe meble i mieszkania, a nowożeńcy dostawali od państwa wyprawki z zagrabionych w całej Europie dóbr itd.

Dziś młody Niemiec dowiaduje się na lekcjach historii, że właściwie prawdziwa wojna zaczęła się w 1941 r. atakiem na ZSRR, a 1 września 1939 r. to Polska sprowokowała wejście Wehrmachtu w obronie usiskanej mniejszości niemieckiej. Gdy rozmawiam z nimi i wspominam o rozliczeniach  to są zdziwieni, że powinni nam zapłacić reparacje i odszkodowania. Nikt ich nie uczy o skali zbrodni na II Rzeczypospolitej, o cofnięciu nas w rozwoju o pokolenia i oddaniu w łapy Stalina.

Piękna i od lat oczekiwana idea godnego uczczenia pamięci wielu milionów polskich Ofiar nie może się w Niemczech doczekać odpowiedniego urzeczywistnienia. Bo są w RFN jeszcze środowiska niestety coraz mniej liczne, które chcą prawdziwego pojednania z Polską i Polakami. Jak widać jednak dominuje postawa przewlekania spraw z “nadzieją”, że wymrą ostatnie Ofiary i sprawa się w naturalny sposób rozwiąże. A postawiony z takim jakoby trudem “kamień pamięci” to kolejny dowód braku szacunku wobec Ofiar imperializmu niemieckiego i naszego Narodu.

Wiesław Misiek

Wokół Historii – kanał historyczny autora tekstu.

Ps. Na tym “kamieniu” znalazł się również kuriozalny napis: polskim ofiarom nazizmu i ofiarom niemieckiej okupacji i terroru w Polsce 1939-1945.  Co wynika z tej inskrypcji:  była dwa rodzaje ofiar – polskie ofiary nazistów czyli sprawców o bliżej nie określonej narodowości i  ofiary niemieckiej okupacji – z niemieckiej okupacji wyłączono nazistów !  Wśród nazistów mogli być Polacy, ale wśród niemieckich okupantów nie było nazistów. Czyż to nie jest majstersztyk ?!

Wykład o rewizjoniźmie, reparacjach i odszkodowaniach dla Polski i polskich ofiar od Niemiec pn. “Niemiecki naziland” z dnia 30 marca 2023 r. we Wrocławiu w Złotej Sali dla środowisk konserwatywnych.

Wiesław Misiek – autor tekstu
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Pisanie historii po sąsiedzku

To Polacy dysząc nienawiścią oddali połowę swego kraju, aby wejść w posiadanie o połowę mniejszego, kompletnie zrujnowanego i ograbionego terytorium, aby być bliżej okropnego Berlina. Całe zło to ten “wersalski bękart” jak to uprzejmie zwykli nazywać odrodzoną po 123 latach zaborów Polskę.Czytaj więcej ..

Jak pan na to wpadł?

To tytułowe pytanie zadali zdumieni amerykańscy scenarzyści autorowi scenariusza filmu Andrzeja Wajdy pt. “Kanał” z 1957 r. – “Partyzanci przechodzący kanałami to świetny pomysł. Jak pan na to wpadł?”Czytaj więcej ..

Pojednanie – czy się dokonało?

Niemcy w Polsce realizowali konsekwentnie i niezwykle brutalnie Generalplan Ost – plan zagłady Polaków i Słowian Wschodnich o czym dziś nie ma nikt pojęcia w Europie i na świecie, a opracowany przez “naukowców” z Uniwersytetu Berlińskiego. Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments