Grudką błota w bohatera historii
16 czerwca 1980 r. warszawska rezydentura KGB meldowała Centrali: “Nasi przyjaciele [SB] dysponują silną pozycją operacyjną [agenturą] w Watykanie, co umożliwia im bezpośredni dostęp do papieża i do Kongregacji rzymskiej.
Oprócz doświadczonych agentów, do których Jan Paweł II jest osobiście dobrze nastawiony i którzy mogą uzyskać audiencję w dowolnym momencie, nasi przyjaciele pozyskali zasoby agenturalne wśród przywódców katolickiego ruchu studenckiego, którzy są w stałych kontaktach z kołami watykańskimi i mają możliwości operacyjne w Radiu Watykańskim oraz w sekretariacie papieskim” [2].
Papież był więc osaczony, chociaż jak wiemy, z zagrożeniami sobie poradził. Znamy nazwiska wielu osób donoszących o jego działaniach: znaleźli się wśród nich ojciec Konrad Hejmo oraz wywiadowca z PRL Tomasz Turowski, zatrudniony w sekcji polskiej Radia Watykańskiego. Jak nadmienia cytowany już dr Anusz, znawca zarówno tematu agentury jak spraw kościelnych: “Również w archiwach tajnej policji NRD – STASI znajduje się potwierdzenie, że za Spiżową Bramą miała ona swojego agenta. Był nim niejaki Eugen Brammartz,
dominikanin i pracownik gazety “L’Osservatore Romano” [3]. A NRD-owskie Stasi na pewno nie miałaby skrupułów, jakie mógłby żywić w kwestii ujawnienia ewentualnie kompromitujących Papieża spraw wychowanek księży marianów premier generał armii Wojciech Jaruzelski.. Oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście one istniały albo znajdowały co najmniej pozór prawdopodobieństwa.
Liczni i znani już z nazwisk konfidenci nie zdobyli widać niczego, żeby Ojca Świętego skompromitować.
Jeszcze w 1990 r. z rzymskich placówek wywiadowczych przekazywano szpiegowskie meldunki do gen. Czesława Kiszczaka, wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych, wtedy już w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.
Kluczowe pozostaje jednak wzmożone zainteresowanie Karolem Wojtyłą ze strony KGB i Stasi – czy się komuś to podoba czy nie, za jego pontyfikatu dwóch spośród pięciu najsprawniejszych wywiadów świata: pozostałe to francuskie DST, izraelski Mossad oraz amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA).
Gdyby któraś ze służb państw socjalistycznych natrafiła na chociażby ślad ukrywania pedofilii z woli Ojca Świętego – niechybnie uczyniłaby z tego użytek. Zapewne podsunęłaby zręcznie i dyskretnie efekty swoich poszukiwań zachodniej prasie, a konkretnie któremuś z tytułów tyleż prestiżowych co niechętnych Stolicy Apostolskiej. Tak się jednak nie stało.
W międzyczasie zaś służby utraciły swoich mocodawców: przestała istnieć zarówno dysponentka Stasi, Niemiecka Republika Demokratyczna, jak zawiadujący KGB Związek Radziecki.
Pozostały po nich demony, co do czego po działaniach Rosji z ostatniego roku, koordynowanych przez dawnego majora KGB rezydującego w NRD-owskim Dreźnie Władimira Putina nie można już mieć wątpliwości. Teraz zapragnęły otworzyć kolejną puszkę Pandory. Tyle, że okazuje się ona pusta…
Wątpliwe świadectwa pojedynczych osób, czasem widocznie rozhisteryzowanych, czasem szczerze pokrzywdzonych ale nie przez Wojtyłę, nie zmienią historycznych ocen ani nie pozbawią Jana Pawła II miejsca, które na trwałe zapewnił sobie w sercach Polaków. Ale też szacunku myślących ludzi na całym świecie. Jan Paweł II – z całym szacunkiem dla wcześniej sprawujących swoje posługi Jana XXIII oraz Pawła VI jako postaci również wyjątkowo zasłużonych i otwartych – okazał się pierwszym w historii papieżem… również niewierzących i innowierców. Później jego drogą poszedł bezpośredni następca Benedykt XVI. Doceniamy to za rządów Franciszka, pozbawionych niestety podobnej uniwersalności. Nie zawsze nawet, jak w kwestii Ukrainy, zwyczajnie przyzwoitych…
Nie są na pewno przyzwoite obecne niby to sensacyjne napaści, raniące pamięć o Ojcu Świętym. Trudno też zrozumieć, dlaczego nagłaśnia je amerykański właściciel stacji telewizyjnej w jego ojczystym kraju (szacunek dla wszelkich religii w tym ich przywódców pozostaje wpisany w obyczajowość i życie publiczne w USA) oraz rodzima lewica, która u schyłku jego życia wykazywała zrozumienie dla papieskiej misji, co sam Jan Paweł II docenił, zabierając prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na przejażdżkę do papamobile.
[1] Carl Bernstein, Marco Politi. Jego Świątobliwość Jan Paweł II… Amber, Warszawa 1997, tł. Stanisław Głąbiński, s. 20
[2] Andrzej Anusz. Kościół obywatelski. Akces, Warszawa 2020. wyd. II zmienione, s. 232
[3] ibidem, s. 233
Łukasz Perzyna

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

