Waszyngton, 21 czasu polskiego

Kupimy 96 śmigłowców “Apache” i to na kredyt przez Amerykanów udzielony, otrzymamy też F-35 i 450 wyrzutni HIMARS. Pięknych słów wiele wypowiedziano już wcześniej, po waszyngtońskiej wizycie polskich przywódców spodziewano się więc konkretów. Rewelacji nie usłyszeliśmy, jednak rozmowa Andrzeja Dudy i Donalda Tuska w Białym Domu z jego gospodarzem nie okazała się czasem zmarnowanym. 

Nie ma przełomowego znaczenia potwierdzenie przez demokratę Joe’go Bidena aktualności artykułu piątego Traktatu Waszyngtońskiego, zobowiązującego państwa Sojuszu Atlantyckiego do solidarnej obrony wzajemnej w razie ataku na którekolwiek z nich – ponieważ podobne deklaracje prezydent Stanów Zjednoczonych dwukrotnie składał już w obecności tłumów na polskiej ziemi po kremlowskiej inwazji na Ukrainę. 

Waszyngton - 12 marca 2024. W rocznicę wstąpienia Polski do NATO uroczyste spotkanie prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena z polskim premierem i prezydentem.
Podobnie sceptycznie zapatrywać się można na zapowiedzi długofalowej współpracy skoro staną się one bezwartościowe, jeśli tylko w listopadzie ich autor przegra kolejne wybory z republikaninem Donaldem Trumpem, który zresztą jako prezydent podczas mityngu na placu Krasińskich w Warszawie latem 2017 r. również podkreślał znaczenie sojuszu z Polską.

Chodzi o amerykańską świadomość nie naszą. To dla części kongresmenów w USA uszczelnienie granicy z Meksykiem i Strefa Gazy pozostają ważniejsze od pomocy dla Ukrainy a także, co dotyka nas szczególnie, nad wzmocnieniem “wschodniej flanki NATO”, której filarem, pomimo erozji polskiego wojska za poprzednich rządów, niezmiennie pozostajemy.
Waszyngton - 12 marca 2024. W rocznicę wstąpienia Polski do NATO uroczyste spotkanie prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena z polskim premierem i prezydentem.

Surowo oceniam, jako bezwartościowe, podkreślanie braku różnic przy konferencyjnym stole w Białym Domu, przez premiera Donalda Tuska. Polski prezydent i szef rządu nie pojechali tam gasić pożarów ani niwelować różnic, bo akurat nie widać ich – na szczęście – pomiędzy gospodarzami a gośćmi spotkania.

Dziesięć tysięcy żołnierzy amerykańskich stacjonujących na naszej ziemi nie zapewni nam bezpieczeństwa, to tylko obecność symboliczna. 

Nie zdejmą z nas naszych własnych zadań. Niefortunne okazało się stwierdzenie prezydenta Dudy, że polscy żołnierze zawsze stawiali się na wezwanie Ameryki. Sojusz Atlantycki to bowiem nie Układ Warszawski, gdzie dowodzenie rezerwowała dla siebie Moskwa. Zwierzchnik sił zbrojnych powinien wiedzieć, że to on jest od wzywania żołnierzy a nie najlepszy nawet sojusznik. Andrzej Duda ma jednak rację w tym sensie, że angażując się w poparcie amerykańskiej ekspedycji do Iraku, skomplikowaliśmy sobie kontakty z europejskimi sojusznikami i coś się nam za to teraz należy.

Z Iraku nie wróciło prawie 50 polskich obywateli, nie tylko wojskowych, również dziennikarzy, jak specjalny wysłannik TVP Waldemar Milewicz. Zaś prezydent Francji Jacques Chirac w odpowiedzi na polskie poparcie dla amerykańskiej wojny interwencyjnej nad Eufratem i Tygrysem wypowiedział znamienne słowa, że Polska zmarnowała doskonałą okazję, żeby siedzieć cicho. 

Teraz kolejny lokator Pałacu Elizejskiego Emmanuel Macron publicznie rozważa wysłanie wojsk Sojuszu Atlantyckiego na Ukrainę, co pokazuje, jak korzystnie dla nas zmieniła się koniunktura międzynarodowa.

Trzeba jednak umieć to wykorzystać. W tym sensie waszyngtońskie spotkanie pozostaje co najwyżej optymistyczną zapowiedzią, na twarde fakty wciąż czekamy. Rozmowa o kosztownych nowinkach zbrojeniowych, chociaż pożyteczna a nawet konieczna, nie zastąpi też docenienia “miękkiej siły”, jaką od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę objawiła Polska, podejmując – w skali całego społeczeństwa obywatelskiego, wspólnot sąsiedzkich a nawet parafialnych – największą od zakończenia II wojny światowej humanitarną akcję pomocy na rzecz ukraińskich uchodźców. Program ich sensownej adaptacji w Polsce i innych krajach, na miarę potrzeb a nie możliwości, to minimum na które zdobyć się muszą zamożne państwa wolnego świata. Wciąż na to czekamy, nasi goście, nowi sąsiedzi, również.
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Korzyści z kohabitacji

Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

Zanim nadejdzie 17 września

17 września nie tyle ma stanowić groźne memento – raczej zachętę, aby tę smutną rocznicę sowieckiego noża w plecy, ciosu co zniweczył ostatecznie polskie plany obronne w 1939 r. – obejść porządniej niż niedawne sierpniowe. Czytaj więcej ..

Hołownia? Szacun zamiast requiem

Marszałek Hołownia się nie ugiął, zamach stał się tylko puczem. Niewielu jak Roman Giertych żałuje, że nie stało się inaczej. A mnie raczej żal wyborców KO ze Świętokrzyskiego – regionu zasłużonego dla patriotyzmu jak niewiele innych – że ich właśnie w Sejmie reprezentuje niewydarzony adwokat.Czytaj więcej ..

Zły duch Anchorage

W trakcie szczytu amerykańsko-rosyjskiego 15 sierpnia na Alasce żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Główną wiadomością pozostaje więc sam fakt, że spotkanie się odbyło. Na czym zyskuje Władimir Putin ..Czytaj więcej ..

Kto mordował od 1939

Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments