Czy głupcy odejdą w pokorze?

Nasza uwaga skupiona jest dziś wokół wydarzeń związanych z próbą siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez rząd Donalda Tuska, jak miało to miejsce w przypadku Telewizji Polskiej. Te wydarzenia zepchnęły z pola widzenia katastrofalne w skutach ruchy ministrów jego rządu w sferach najbardziej żywotnych dla interesów naszego państwa.

To o nich mówimy w tym tekście.

Pierwsze z wydarzeń to wizyta wiceministra spraw zagranicznych Bartoszewskiego na Filipinach sprzed kilku dni, drugie wydarzenie to wizyta ministra finansów Domańskiego w Luksemburgu na posiedzeniu ministrów finansów krajów członkowskich EU. Oba, mają brzemienne w skutach konsekwencje dla państwa.

W tekście sprzed dwóch lat na temat Konfederacji Korony Polskiej, “Kołysanie państwem czas zacząć” pisałem:

Nadchodzący w kraju chaos na którym komuś dziś bardzo zależy jest już faktem. Kołysanie państwem czas zacząć – zdają się mówić nasi adwersarze, bo bez niego nie osiągną politycznych celów. A gra idzie o najwyższą stawkę.

Powyższe pisałem w odniesieniu do działalności partii G. Brauna uzasadniając przewidywania o nadchodzącej, niezwykle szkodliwej na Polski relacji Korony z niemiecka partia AfD.

Mówiłem wówczas, że chęć rozmowy z “poważnymi Rosjanami” w imię sympatii dla prokremlowskiej, niemieckiej partii AfD którą tak chętnie deklarował Sławomir Ozdyk, bardzo źle wróży nie tylko koalicji parlamentarnej Konfederacji z Mentzenem czy Bosakiem w roli głównej. 

Rewelacje Ozdyka były wtedy i są nadal receptą na postępującą destabilizację polityczną państwa.

Przewidywania te sprawdziły się – Braun na zakończonej niedawno konferencji AfD deklarował wsparcie dla ponownego otwarcia Nord Stream.

Grzegorz Braun, prezes partii Konfederacja Korony Polskiej. Z tyłu za nim, po lewej stronie Sławomir Ozdyk, przez siebie mianowany specjalistą od bezpieczeństwa. Fot: YT.

Ale tekst pisałem w miesiąc po wyborach parlamentarnych w Polsce nie wiedząc, że nadchodzi czas “demokracji walczącej” Tuska i postrzegania przez niego prawa “tak jak my je rozumiemy”.

 

               Bartoszewskiego bezmyślność

Wizyta Bartoszewskiego na Filipinach dotyczącą sprzedaży Filipinom helikopterów BlackHawk dowodzi, że w sferze polityki zagranicznej mam do czynienia z zaawansowanym procesem demontażu państwa i skandalicznego w istocie nieliczenia się Bartoszewskiego z polskimi interesami w tej sferze. 18 września, wiceminister powiedział na Filipinach, że stronach chińska ma obowiązek przestrzegać orzeczenia arbitrażowego w sprawie Morza Południowo-Chińskiego z 2016 roku a Polska popiera stanowisko strony filipińskiej w tej kwestii. 

W natychmiastowej odpowiedzi rzecznika chińskiego MSZ, odpowiedzi zdecydowanej i ostrej rzecznik podkreślił że arbitraż jest sprzeczny z konwncja Narodów Zjednoczonych i stoi w sprzeczności z podstawowymi faktami w sprawie tego akwenu a Chiny uważają wyrok jako nieważny i nie akceptują żadnych roszczeń jego dotyczących. Co najważniejsze, rzecznik oświadczył, że Polska nie jest strona dotyczącą Morza Południowo-Chińskiego i wezwał do natychmiastowego poszanowania praw morza oraz, co ważne, integralności terytorialnej Chin.

Nie mogło być gorszej dla Polski reakcji Chin na wypowiedź wiceministra. Wypowiedzi z gruntu bezmyślnej i głęboko szkodliwej dla relacji polsko-chińskich. Ale nie tylko, bo przecież prawdziwą ofiarą pogorszenia tych relacji są i będą polscy przedsiębiorcy, których interesów Bartoszewski jak widać nie reprezentuje.

Warto rozumieć też kontekst wypowiedzi ministra bo wkrótce po jego wizycie wylądował w Chinach Komisarz Unii Europejskiej d/s. Handlu Marcos Seforsowicz który, według mediów zachodnio-europejskich, uczestniczy w “rozmowach ostatniej szansy” by uniknąć wojny handlowej między Chinami i Unią Europejską. Warto wiedzieć, że chinczycy oficjalnie używają tu określenia “wojna handlowa“. 

Zaostrzenia stanowiska wobec Chin zażądali od Ursuli von Der Layen zażądali w tej sprawie zarówno kanclerz Niemiec jak i prezydent Francji wysyłając list skierowany bezpośrednio do przewodniczącej Komisji Europejskiej. Unia wymachuje szabelką grożąc Chinom restrykcjami i cłami. Deficyt w handlu między Europą a Chinami to milard Euro dziennie, Europa zwija się gospodarczo i w akcie desperacji próbuje wywrzeć presję na kraju który dostarcza jej większość eksportu trafiającego na nasz kontynent. 

Bartoszewski w powyższym kontekście jest durniem, ktory zupełnie nie rozumie, że uzależnienie gospodarcze od Chin to także nasze polskie uzależnienie od chińskiego eksportu. Wszelkie restrykcje dot. Chin których żądają Merz czy Maron uderza także w polski interes i polskich przedsiębiorców. Budowanie łańcucha dostaw na których oparty jest polsko-chiński import/eksport trwało lata.

Minister nie rozumie, że bezmyślna ingerencja w sprawy arbitrażu dot. Morza Południowo-Chińskiego, akwenu który z interesami Polski nie ma nic wspólnego odbiera Polsce jakakolwiek szansę by odgrywać rolę niezależnego od Unii gracza i wycofać się z chóru zwolenników sankcji i ceł wobec Chin i uzyskania roli szczególnej dla relacji handlowych bo to przez nasz kraj przechodzi znaczna część chińskiego eksportu.

Teofil Bartoszewski - wiceminister spraw zagranicznych w rządzie premiera D. Tuska. Fot: YT.

Sabotaż polskich interesów w Azjii przez ministra Bartoszewskiego ma jeszcze dwa aspekty o których trzeba powiedzieć. 

Z jednej strony umiejscawia Polskę w roli petenta w stosunku do Unii Europejskiej bo to w Brukseli zapadają decyzjie dwochstronnych relacji Polsko-Chińskich co odbiera nam suwerenność gospodarczą, z drugiej zaś, nokautuje polskich przedsiębiorców i ich interesy w Chinach – to kontrakty i konkretne zyski z których ci płacą w Polsce podatki.

Budżet odczuwa to natychmiast co widać po stanie polskich finansów w trzecia rocznicę rządów D. Tuska.

 

               Domańskiego świadomy wybór

A skoro mówimy o polskich finansach to odnotujmy drugie wydarzenie które jest dziś oczywistym dowodem intencjonalnego kołysania państwem i działaniem wbrew jego interesom. Obradujący w Luksemburgu ministrowie finansów państw UE przyjęli w piątek, 11 października wspólne stanowisko w sprawie pakietu integracji rynku i nadzoru (MISP). Pakiet dotyczący integracji i nadzoru nad rynkiem w UE (ang. Market Integration and Supervision Package – MISP) to inicjatywa legislacyjna opublikowana przez Komisję Europejską 4 grudnia 2025 r., mająca na celu integrację i wzmocnienie rynków kapitałowych Unii Europejskiej.

Reforma przewiduje zmiany w 18 unijnych aktach prawnych.

Na ślad wydarzenia i komentarz wpadłem przypadkowo mając dostęp do terminalu Blumberga jako programista a nie publicysta zanim główne media doniosły o fakie. Lektura tekstu była porażająca.
Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) to niezależny organ Unii Europejskiej, utworzony w styczniu 2011 r. (z siedzibą w Paryżu), którego zadaniem jest dbanie o stabilność i integralność rynków finansowych oraz rynków papierów wartościowych w UE. Brzmi pięknie.

“Rynki finansowe pod kontrolą UE. Polska przekaże kompetencje KNF” – brzmi nagłówek tekstu B. Ciepielewskiego na portalu tvn24.pl z 11 października. Business Insider komentuje kluczowe stwierdzenia min. Domańskiego:
— GPW i KDPW pozostaną pod KNF — zapewnia Andrzejowi Domańskiemu, ministrowi finansów i gospodarki, komentując ustalenia dotyczące zasięgu nad giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych z poziomem podstawowym na unijnym. Takie prawa własności Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) – twierdzi Business Insider tekstem M. Rudke następnego dnia.

Największe giełdy, izby rozliczeniowe, depozyty papierów wartościowych i platformy kryptowalutowe mają zostać objęte nadzorem Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych – uzgodnili ministrowie finansów UE. W ramach pakietu reform krajowe instytucje, w tym polska Komisja Nadzoru Finansowego, przekażą swoje kompetencji unijnemu organowi.

Andrzej Domański zaaprobował przekazanie kontroli nad polskimi bankami i ich polityką oraz nad polską giełdą w Warszawie do właśnie powstającego europejskiego odpowiednika polskiej Komisji Nadzoru Finansowego KNF. Polska Komisja Nadzoru Finansowego traci kompetencje i przekazuje je do nowego ciała finansowego zlokalizowanego w Paryżu. To nie tylko kolejny element budowy nowego państwa europejskiego i pozbawienie Polski prowadzenia niezależnej od Unii polityki finansowej państwa.

Co to oznacza? Nie trzeba być finansistą by rozumieć, że zarządzanie własnym pieniądzem jest fundamentalnym elementem suwerenności finansowej państwa. 

Utrata tej zdolności jest szybko rozprzestrzeniającą się gangreną wszystkich pozostałych sfer jego funkcjonowania i bezpieczeństwa w każdym możliwym aspekcie. Symptomatycznym w sprawie jest fakt, że niemiecki Minister finansów oraz wicekanclerz Niemiec Lars Klingbeil (SPD)

Fot: https://pixabay.com/users/gosiak1980-2374509/.

Wydarzenia z siłowym przejęciem Trybunału Konstytucyjnego, jakkolwiek przygnębiające, mają przykrywać najważniejsze wydarzenie sprzed kilku dni. Trudno doszukać się dobrego komentarza do wydarzenia z Luksemburga wśród prawicowych mediów. I tylko nieoceniony red. Ziemkiewicz z doRzeczy wskazuje, że przejęcie TK jest działaniem przykrywającym, a brzemienne w skutach oddanie kompetencji powyżej przez M. Domańskiego europejskim biurokratom jest odebraniem Polsce finansowej suwerenności i własnego pieniądza – eksmisja prezesa NBP w stylu trenowanym dziś z TK i naciski na przyjęcie Euro to kolejne etapy destrukcji państwa.

Obradujący w Luksemburgu ministrowie finansów przyjęli wspólne stanowisko w sprawie pakietu integracji rynku i nadzoru (MISP), który wprowadza zmiany w 18 aktach legislacyjnych UE. Zmiana ma być krokiem milowym w budowie tzw. Unii oszczędności i inwestycji, która zmieni sposób inwestowania pieniędzy w UE. Celem jest przekierowanie oszczędności Europejczyków na rynki kapitałowe – wszystko bez wiedzy i zgody właścicieli prywatnych oszczędności.
Co więcej: Pod nadzór ESMA trafią największe giełdy, izby rozliczeniowe ale także depozyty papierów wartościowych. A przecież, te ostatnie są własności prywatnego kapitału, prywatnego indywidualnie i instytucjonalnie, i wszystkie reguły opisane powyżej mają i tu uzasadnienie.

– Zabezpieczyliśmy rozwiązania, dzięki którym na przykład Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych nie będą objęte nadzorem ESMA. Zostały przyjęte kryteria, na bazie których giełdy są włączone pod nadzór ESMA i oczywiście giełda w Warszawie w tej grupie się nie znajduje. 

– twierdzi Domański w rozmowie z Business Insider. 

Domański nie dodaje jednak, że giełdy kapitałowe na świecie nie są, bo nie muszą, być własnością nikogo – tu decyduje właściciel kapitału i jego decyzje a własność na Zachodzie, jak dotychczas była i jest świętością.
Co znamienne, ESMA nie obejmie pełnej kontroli m.in. nad giełdą we Frankfurcie ze względu na wynegocjowane przez Niemcy wyłączenie, na które w piątek zgodzili się ministrowie pozostałych krajów. Pracowałem na frankfurckiej giełdzie w latach 2006/08, byłem prawa ręką maklerów giełdowych zarabiających tam krocie i znam ich mentalność – ze śmiechem wypluliby z ust poranną kawę na wieść, że od dziś są pod kontrolą ESMA. Giełda rządzi się własnymi, surowymi prawami a nie wpływami biurokratów, w tym tych z ESMA.

Fot: YT.

Co więcej, zabrakło sprzeciwu min. finansów Francji ale media nie mówią, że największa francuska giełda, ta w Paryżu jest od lat własnością London Stock Exchange. 

Jeśli mało, dopowiem, że w latach 2011/12 pracowałem także na giełdzie w Londynie i to w czasie, gdy LSE przejmowała kontrolę nad paryską giełdą biorąc bezpośrednio udział w pracach programistycznych celem informatycznego zintegrowania obu. Znam temat od kuchni – Francuzi nie mają tu nic do powiedzenia a brytyjczycy są poza Unią Europejską.

– To jest pierwszy krok – ja się tego obawiam – (…) do tego, żeby centralizować nadzór nad rynkiem finansowym, a w związku z tym również nad polityką monetarną. Musi być konkretna informacja. Tej informacji nie ma. Po co, dlaczego ma być centralizacja nadzoru nad rynkiem kapitałowym w Europie? Wydaje się, że polskie Ministerstwo Finansów, polski minister finansów, tylko kiwa głową, zgadza się na to, co jest dyktowane przez Komisję Europejską. Nie jest w stanie walczyć o polskie interesy – ocenił Sławomir Horbaczewski, dziennikarz Gazety Prawnej w rozmowie z Radiem Maryja.
Czy przyzwolenie Domańskiego na oddanie w cudze ręce przyszłości finansowej, przyszłości własnej waluty i suwerenności finansowej państwa odbywa się świadomie? Wydaje się, że tak, co więcej, wydaje się częścią finezyjnej gry obcej nam finansjery, zdolnej sparaliżować funkcjonowanie państwa i wzięcie go zakładnikiem jak miało to miejsce w przypadku Grecji.

To scenariusz przerabiany – zachęcam do lektury książki “Game Over: Kulisy greckiego kryzysu“, pióra George Papakonstantinu. Grecki minister finansów Jeorjos Papakonstandinu przedstawia kulisy sześciu lat, podczas których grecki dramat odmienił Europę i przykuł uwagę całego świata. To opowieść o kraju, który wskutek dawnych błędów został zmuszony do podjęcia bezprecedensowych działań, niosących ze sobą niezwykle bolesne konsekwencje. Domański to grecki Papakonstandinu – jakże odmienne to postacie, jakże odmienne interesy. Musimy wiedzieć i być świadomi decyzji Domańskiego który pojechał mając przecież w kieszeni prerogatywy D. Tuska, premiera polskiego rządu.

 

               Konkluzje

Wiadomości dot. wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego przygnębiają oczywistym bezprawnym charakterem działań rządu D. Tuska. Próba ingerencji władzy wykonawczej, rządu, w sferę zarezerwowana wyłącznie dla władzy sądowniczej to oczywisty cios w interesy państwa i podkopywanie jego fundamentów. 

W rozumieniu monteskuszowskim podział na władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą jest bowiem fundamentalnym filarem nowoczesnego państwa i nie może być kwestionowany. Niszczenie tego filaru to cios w funkcjonowanie państwa w najbardziej elementarnym znaczeniu. 

Polska pozostaje “oblężonym miastem” w rozumieniu Herberta i jego poezji, w rozumieniu współczesnego Polaka zaś, kraj jest ofiarą głupców, ludzi pozbawionych rozumu lub skrajnie cynicznych. Do takich dołączyli po raz kolejny Domański i Bartoszewski, ministrowie w rządzie D. Tuska. Ludzie głupi lub skrajnie cyniczni. 

Głupcy nie odejdą w pokorze. Pozostaje pytanie: Czy Polska może cierpliwie czekać do następnych wyborów? 

To dziś zapytanie fundamentalne które musimy wspólnie postawić przyglądając się destrukcji naszego kraju i postępującemu rozkładowi naszego państwa.

Jest też inne pytanie: jak ukarać finezyjnych zdrajców interesów państwa i kto miałby to zrobić? To pytanie na następną odsłonę .. wkrótce.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Trump na białym koniu? Napoleon przedwczesny

Zbyt mało wiemy na temat przyszłej polityki Trumpa wobec Polski i jakie miejsce nasz kraj zajmie w realizacji jego planów. Optymizm, że Trump przyjedzie do nas na białym koniu i jak kiedyś Napoleon zatrząsnie polską sceną polityczną jest jeszcze nieuzasadniony.Czytaj więcej ..

Idziemy na ścianę czyli polityczna puenta roku

Rok 2024 był dla Polski rokiem spustoszeń. Mówią o tym statystyki ekonomiczne ale także widoczny w kraju brak stabilności politycznej, nie notowany w kraju od lat. Koalicja 13 Grudnia to gra niebezpieczna i droga na ścianę od której odbijemy się boleśnie. Czytaj więcej ..

Plebejusz na prezydenta

Czy Nawrocki będzie dobrym prezydentem? Nie wiadomo. Ale w drodze do Belwederu jego bokserskie rękawice na pewno się przydadzą. Plebejusz z mądrością uliczną i bokserską wprawą to lepszy kandydat niż ten płaczący nad konstytucją czy zdejmujący krzyże ze ścian urzędów. Czytaj więcej ..

Politycy i kabareciarze

Ma miejsce kabaret, tym razem politycznych klaunów których występom daleko do mistrzów w stylu Pietrzaka czy Laskowika. Występów o których warto pisać bo są probierzem nadchodzących zmian w relacjach do których kabaret w przeszłości raczej nie zaglądał.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted