Kłusownicy i ciepłe kluski

Na głównego łowczego kraju minister Paulina Hennig-Kloska powołała Eugeniusza Grzeszczaka, którego koło łowieckie o nazwie – to nie żart – Bura Chata słynie z brutalnych polowań, po której w okolicy dogorywają w męczarniach poranione zwierzęta. Członkowie Burej Chaty strzelają do zwierzyny z samochodów, jak w koszmarnej powieści naszej noblistki Olgi Tokarczuk “Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Grzeszczak ma prywatną ambonę, nie w kościele oczywiście ale w lasach pod Słupcą, tkwi na niej napis “senator” bo kiedyś tę funkcję pełnił. Hennig-Kloskę i Grzeszczaka łączą Trzecia Droga i koniński okręg wyborczy.
 
Tymczasem Paulina Hennig-Kloska (Trzecia Droga, Polska 2050 Szymona Hołowni) na pytanie o horrendalną liczbę wiceministrów i wysokich urzędników w jej resorcie w tym nominację Grzeszczaka, która nie tylko na obrońców zwierząt podziałała jak płachta na byka – z całą powagą uzasadnia te działania potrzebą walki z kłusownictwem. A także ochrony zwierząt. To nie żart. Obstąpiona przez dziennikarzy we wtorek w Sejmie sprawiała wrażenie, że mówi poważnie. Taki też jest jej resort: klimat i środowisko to wbrew pozorom drugorzędności wielkie pieniądze, w tym dotacje z Unii Europejskiej.  

 

Tam myśliwi strzelają do wszystkiego, co się rusza

Jak pisała przed dwoma laty – kiedy Paulina Hennig-Kloska przymierzała się dopiero do objęcia po Hannie Gill-Piatek funkcji przewodniczącej koła Polski 2050 w Sejmie a Eugeniusz Grzeszczak też zajmował się kołem tyle, że łowieckim, wspomnianą już Burą Chatą – lokalna dziennikarka portalu “Gniezno Nasze Miasto” Hanna Komorowska-Bednarek, bohaterki jej artykułu “podczas przedświątecznego spaceru znalazły się pod ostrzałem. Mieszkanki okolic Czerniejewa utrzymują, że nieświadomie weszły na teren polowania i nie miały drogi ucieczki. O łamanie podstawowych zasad bezpieczeństwa oskarżają koło łowieckie (..). Koło “Bura Chata” 23 grudnia zorganizowało polowanie, które nie było oznakowane.

Nie było żadnych tablic, nic. Znaleźliśmy się w centrum polowania – relacjonuje Marta, która mieszka w okolicy Lasów Czerniejewskich (..). Kobieta utrzymuje: nad naszymi głowami świstały kule, a zwierzęta wystraszone hukiem miały uciekać z każdej strony. To była rzeź. W pewnym momencie kobiety postanowiły po prostu biec przed siebie (..). Spacerujące kobiety podają, że 23 grudnia trafiły na polowanie szwedzkie – na kwadratowym obszarze lasu na ambonach obsadzono myśliwych. Jak relacjonuje Marta: (..) chciałam to zgłosić anonimowo. Odmówiono mi przyjęcia zawiadomienia. 

Dlaczego nie chciałam się przedstawić? Koło organizujące polowanie to są politycy, właściciele firm. biznesmeni. Bałam się – wspomina mieszkanka gminy Czerniejewo (..). Kobieta twierdzi, że to nie jedyny raz, gdy Bura Chata doprowadza do niebezpiecznych sytuacji (..). 29 grudnia (..) na przyczepy wrzucono martwą zwierzynę a krew na duktach leśnych ciągnęła się przez kilkaset metrów. Trwała nagonka, słychać było strzały! Kobieta, która spacerowała z dziećmi, uciekała z lasu” [1].

 

Fot: gniezno.naszemiasto.pl
Nie zazdroszczę więc teraz mieszkańcom warszawskiej Ochoty, bo to tam, w okolicach Pomnika Lotnika ma siedzibę Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

 

Ozdoba prawicy i była Dubois, co pozwala więźniom nie jeść

Każda formacja, w tym również Polska 2050, Trzecia Droga i szerzej “koalicja 15 października” ma swojego Jacka Ozdobę, jeśli za metr sewrski autodestrukcji w rodzimej polityce uznać posła Prawa i Sprawiedliwości a ściślej partii Suwerenna Polska, co zasłynął konferencjami prasowymi w obronie stygmatyzowanych jego zdaniem grubasów w czasach, gdy PiS sprawował jeszcze władzę. Posłowie ówczesnej opozycji kpili bowiem, że pisowscy urzędnicy upaśli się u władzy co Ozdoba uznał za naruszenie praw człowieka. Każdemu przecież wolno być tłuściochem. Czyż nie tak?
 
Dopiero po zmianie władzy przebiła go Maria Ejchart-Dubois (odkąd została wiceministrą sprawiedliwości, drugiej części nazwiska już nie używa, dlaczego – proponuję dowiadywać się u nowej rzeczniczki resortu byłej żurnalistki TVN Karoliny Wasilewskiej), co na pytanie o strajk głodowy uwięzionych wówczas Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika jak na specjalistkę od praw obywatelskich przystało, odpowiedziała, że każdy ma prawo nie jeść. 

 

A w trzecim wagonie same grubasy, siedzą i jedzą tłuste kiełbasy…

Za to Ozdoba, gdy jego z kolei w trakcie sławetnej konferencji w obronie grubasów spytałem, jak w takim razie określić ich pisowskiego propagandystę Piotra Semkę – jako szczupłego inaczej czy jako postać, której sylwetka oddaje wzrost produktu krajowego brutto za rządów Mateusza Morawieckiego – polotu mu zabrakło i nawet pozoru sensownej wypowiedzi nie był mi w stanie udzielić. 
Fot: gniezno.naszemiasto.pl
Kiedy byłem nastolatkiem, przy ognisku śpiewało się balladę o pierwszym festiwalu w Opolu, na którym kniaź Bolko Zezowaty przyznał laur Ćwokowi “łysemu z bardzo wredną mordą”: “za to Ćwoka chwalę, bo ma rację bestia, że nie zez to wcale, tylko spojrzenie skoncentrowane  na najważniejszych problemach i kwestiach. Zaś Ksiutosław z Nysy oraz ten Pyskaty [konkurenci Ćwoka do zwycięstwa – przyp. ŁP] robili popisy… na błahe tematy” – uzasadniał swój obiektywny werdykt władca średniowiecznego księstwa Opolskiego. 
 
Niepozorna niby, bo długo pozostająca w cieniu Paulina Hennig-Kloska przebija jednak ich wszystkich. Pierwsza afera związana z podległym jej resortem – wiatrakowa (preferencje dla farm wiatrowych ukryto przemyślnie w ustawie o zamrożeniu cen energii) – miała miejsce jeszcze zanim formalnie powołano rząd Donalda Tuska a ją na “ministrę”. To na razie rekord polskiej polityki.  
Gdyby minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska nie istniała, pisowskie gadzinówki pokroju “Sieci” czy “Do Rzeczy” powinny ją wymyślić. Zachowuje się i działa niczym postać z ponurego artykułu Piotra Semki, o którym już w tym tekście była mowa, propagandysty dotkniętego chroniczną depresją a co gorsza szczerze przekonanego, że wszyscy wokół kierują się motywacjami równie niskimi i paskudnymi co on sam. Semka z Jackiem Kurskim przed 31 laty napisali cegłę “Lewy czerwcowy” po dziś dzień nie rozprzedaną w księgarnianych przecenach. Przypisują w niej innym intencje równie podłe jak własne. Nie pozwólmy więc, żeby taka wizja polityki – kiedyś tak jasno odrzucona przez obiektywnego weryfikatora jakim jest czytelniczy rynek – po latach zatriumfowała. I to pod hasłami kolejnej odnowy.
 
Bo tylko kłusownicy będą się z tego cieszyć.
 
 
Zdjęcie główne: Facebook
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments