Nie taki diabeł straszny
...tylko PiS na czele
- Dodano:
- Kategorie: Polityka Krajowa
Warto było obejrzeć tę dyskusję nie dla Morawieckiego lecz Tuska ale pozostałych uczestników. Postarali się nie na tyle wprawdzie, aby któregoś z nich nazwać zwycięzcą, za to wystarczająco, żeby Polakom uświadomić, iż wybór jakiego dokonają 15 października nie dotyczy wyłącznie dwóch ugrupowań, prowadzących wprawdzie w sondażach ale nie wypełniających przecież całej przestrzeni polskiego życia publicznego.
Tusk stracił niepowtarzalną szansę ocieplenia swojego dotychczasowego wizerunku czy uczynienia go nieco bardziej przyjaznym. Przezywając premiera “Pinokiem” nie zaprezentował z pewnością samego siebie jako męża stanu. Słusznie za to wypomniał Morawieckiemu, że przed laty to właśnie on, jako jego doradca, namówił ówczesnego premiera Donalda Tuska do podniesienia wieku emerytalnego. Opinia publiczna ma prawo o tym się dowiedzieć.
Morawiecki zaś celnie złapał Tuska na prostym błędzie dotyczącym opodatkowania emerytur. Tym samym podważył jego kompetencje do rekomendowania prospołecznej polityki, którą PO-KO obiecuje prowadzić po ewentualnym zwycięstwie, chociaż nie czyniła tego rządząc przez osiem lat (2007-15) z których pierwsze siedem przypada na sprawowanie urzędu premiera przez Tuska osobiście.
Krzysztof Bosak z Konfederacji nadspodziewanie rzeczowo rozprawiał zarówno o relokacji fałszywych imigrantów jak wywożeniu z Polski przetworzonego drewna. To jednak za mało, żeby porwać opinię publiczną. Joanna Scheuring-Wielgus wzruszyła opowiadaniem o śmiertelnym wypadku męża, ale już wybory posmoleńskie dowiodły, że głosując – nie kierujemy się współczuciem międzyludzkim, lecz własnymi przekonaniami. Podobnie Szymon Hołownia miał rację, gdy wykazał na przykładzie Izraela, że słabość państwa prowokuje zewnętrzną agresję, zwłaszcza, gdy wynika z podsycanego u siebie konfliktu. Nikt jednak jeszcze nigdy w Polsce wyborów nie wygrał za sprawą kasandrycznych proroctw. Warto natomiast pójść na wybory po to, żeby się one nie spełniły.
Mateusz Morawiecki – jeśli użyć piłkarskiego porównania – “grał na 0:0” czyli strasznie dbał o to, żeby nie przegrać. Co zresztą mu się powiodło, ale cel to podobnie minimalistyczny jak scenografia w studiu ATM przy warszawskim Wale Miedzeszyńskim.
Donald Tusk z kolei zachowywał się jakby spodziewał się tam niezmiernie dotkliwego ataku, który ostatecznie jednak nie nastąpił. Aż strach więc pomyśleć, co ma do ukrycia. Można tylko powtórzyć, że w ten sposób nie wygra się nie tylko debaty ale przede wszystkim wyborów, które po nich nastąpią.
Na szczęście to nie w telewizji rozstrzyga się, kto w nich zwycięży. Zdecydujemy sami, przy urnach.
Łukasz Perzyna

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

