Kto skorzysta na naszej absencji

Wezwania do masowego udziału w wyborach zwykle pojawiają się przed każdym powszechnym głosowaniem i przeważnie okazują się niezbyt skuteczne, jeśli pominąć tyleż chlubny, co jednorazowy fenomen rekordowej frekwencji 15 Października 2023 r. (74 proc.). Tym razem jednak wydają się szczególnie uzasadnione ze względu na przedłużającą się wojnę za naszą wschodnią granicą i kształtowanie się po drugim zwycięstwie Donalda Trumpa nowego układu sił w świecie.
 
Oprócz agresji Kremla na Ukrainę istotne znaczenie dla naszego poczucia odpowiedzialności za własne państwo ma napór wspieranych przez białoruską dyktaturę nielegalnych imigrantów na naszą wschodnią granicę. Ale także wojna między dwoma państwami atomowymi – Indiami a Pakistanem, z pozoru odległa, ale w razie eskalacji niebezpieczna dla całej ludzkości.

W kraju zaś po raz pierwszy mamy do czynienia od 1989 r. z groźbą powstania sytuacji, że dokonany już wybór prezydenta nie zostanie uznany. Wynika to z dualizmu prawnego, stanowiącego wspólny efekt pisowskiej ”reformy wymiaru sprawiedliwości” i działań obecnej władzy w formacie ”demokracji walczącej”. Im więcej nas będzie przy urnach, tym mniejsze zagrożenie, że jedni sędziowie w sprawie wyniku wyborów orzekną tak, drudzy inaczej, zaś trzeci tego nie uznają, więc w efekcie mieć będziemy nawet czterech prezydentów równocześnie; Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego jako domniemanych zwycięzców wyborów, Andrzeja Dudę, jeśli ze względu na powagę sytuacji z urzędu nie ustąpi oraz Szymona Hołownię, kiedy z tych samych powodów postanowi ten urząd zająć, wykorzystując uprawnienia Marszałka Sejmu.

Fot: Gerd Altmann z Pixabay
Z podobnego ośmieszenia demokracji w Polsce oraz oczywistych utrudnień w funkcjonowaniu naszego państwa cieszyliby się: Władimir Putin jako sprawca wojny napastniczej, Aleksander Łukaszenka jako promotor współczesnych barbarzyńców pod marką uchodźców ciągnących na zachód, wreszcie faszyzująca Alternatywa dla Niemiec, co chce zmieniać granice i powstrzymać naszą pomoc dla Ukrainy. Problemy Polaków z demokracją dadzą też alibi kacykom takim jak Recep Erdogan w Turcji czy najlepsi sojusznicy Putina: Viktor Orban na Węgrzech i Robert Fico na Słowacji. 
 
Pokażmy więc im wszystkim, że Polska to nie Rumunia, gdzie wedle podszeptów zagranicznych doradców przy zielonym stoliku unieważniono pierwszą turę głosowania na dwa dni przed terminem drugiej, dyskwalifikując nie tylko proputinowskiego Calina Georgescu ale też szczerze przywiązaną do demokracji umiarkowaną Elenę Lasconi. Zgodnie z logiką, skoro przeszła do drugiej tury, a prawnych do niej zastrzeżeń nie było, powinna albo zostać prezydentem albo czekać na wyłonienie dla niej konkurenta. Zamiast tego werdykt obywateli podważono w całości. Przy czym, co znaczące, gdy wybory powtórzono, Rumuni wcale w nich nie zagłosowali mądrzej z punktu widzenia tych, co zmianę reguł gry w jej trakcie suflowali.
 
Jest tylko jeden sposób, żeby powstrzymać matactwa i pokusy korygowania decyzji wyborców pojawiające się w krajach, gdzie demokracja niedawno powróciła i do końca jeszcze nie okrzepła. Tym sposobem, żeby skutecznie obronić demokratyczny werdykt, jest wysoka frekwencja. Przy masowym udziale obywateli w głosowaniu żadni kuglarze ani kazuiści nie odważą się niczego zmieniać ani po swojemu poprawiać. Wybory mają dwie tury również po to, żeby było im trudniej, konstytucjonaliści nieźle to wymyślili. Skorzystajmy więc z tego sposobu w obie czekające nas wyborcze niedziele: majową i czerwcową.
 
Zdjęcie główne: VilKas (Pixabay)
Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments