Kiedy przeszłość przestanie dzielić
Z nominacji osoby z tak szczytnym życiorysem na szefa UdSKiOR cieszyć się wypada również dlatego, że po objęciu władzy przez koalicję 15 października pojawiły się ze strony jej prominentnych urzędników deklaracje wzbudzające wątpliwości, czy wynikają z nikłej historycznej wiedzy, czy świadomej tendencji do antagonizowania Polaków.
“Ministra” rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy zapowiada, że już nie będzie się czcić pod auspicjami nowej władzy pamięci Józefa Kurasia, “Ognia”, antykomunistycznego partyzanta z Podhala, który padł na stokach Turbacza okrążony przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Nie będzie też upamiętnień Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.
Gdyby “ministra” Dziemianowicz-Bąk więcej czytała, wiedziałaby, że w bogatej i dramatycznej biografii Ognia-Kurasia (Niemcy spalili mu dom – stąd wziął się jego konspiracyjny pseudonim – i wymordowali mu całą rodzinę) znajdują się elementy, które spadkobierczynię lewicowej tradycji powinny pozytywnie do niego nastrajać: podczas okupacji podkomendni Ognia przysięgali bowiem na wierność Polsce Ludowej a na początku nowej władzy on sam służył w milicji – póki nie zorientował się, ku czemu to prowadzi. Wówczas wraz z całym posterunkiem ponownie udał się do lasu.
Ogień to postać tragiczna i wielowymiarowa, ale niektóre zarzuty, jakimi podpiera się ponowne usuwanie go z budującej warstwy historii sprawiają wrażenie ciężkiego nieuctwa – jak ten, że podczas wojny Kuraś zabijał Słowaków. Ci ostatni bowiem za czasów kolaboranckiego reżimu księdza Józefa Tiso pozostawali sojusznikami Adolfa Hitlera. To słowackie na wpół zbandyciałe formacje zajmowały we wrześniu 1939 r. Zakopane. – Janosikowe idą – mówili wtedy w swoim slangu Górale.
Jeśli zaś chodzi o ocenę Brygady Świętokrzyskiej, to “ministrze” Dziemianowicz-Bąk polecić warto lekturę znakomitej powieści “Legion” Elżbiety Cherezińskiej. Nikogo nie gloryfikuje, przedstawia okupacyjne dylematy w całej ich złożoności. Ale też oddaje sprawiedliwość bohaterom. “Legion” stał się wielkim sukcesem czytelniczym, chociaż powieści historycznych na półkach w naszych domach nie brakuje. Znaczące też, że kiedy “Gazeta Wyborcza” chciała na użytek 1050 rocznicy chrztu Polski zamówić na łamy opowiadanie o Mieszku I – wybrała na jego autorkę właśnie… przywracającą dobrą pamięć o brygadzie “Bohuna” Dąbrowskiego (dowódca świętokrzyskich partyzantów naprawdę nazywał się Antoni Szacki) Cherezińską. Bo wiedziała, że napisze je lepiej, niż autorki postępowe i “dżenderowe”. Powstało i okazało się znakomite. O czymś to świadczy, czyż nie tak?
Potępiająca Brygadę Świętokrzyską za to, że kiedy armia radziecka szła na zachód, podwładni Bohuna wycofywali się w tym samym kierunku nie podejmując walki z Niemcami – “ministra” powinna też wiedzieć, że na koniec tego szlaku, w ostatnich dniach II wojny w ówczesnym Protektoracie Czech i Moraw Polacy z tej formacji NSZ uratowali od niechybnej śmierci Żydówki z hitlerowskiego obozu.
Zaś zwycięscy w wojnie alianci przyjęli ich do służby wartowniczej. Gdyby uznali ich za niemieckich kolaborantów – wydaliby ich Sowietom, podobnie jak postąpili z wszelaką rosyjskojęzyczną własowską swołoczą, nad którą wprawdzie pięknie literacko ale nieprzekonująco politycznie użalał się w “Kontrze” znakomity pisarz Józef Mackiewicz.
Główny autor postawy programowej z historii tworzonej w kierowanym przez Barbarę Nowacką Ministerstwie Edukacji, Aleksander Pawlicki decyzję, że 10-latkowie nie powinni uczyć się o “Ince” czyli Danucie Siedzikównie skazanej na śmierć za udział w antykomunistycznej konspiracji osiemnastolatce, uzasadnia wrażliwością dzieciaków, w których wieku nie wydaje się zasadne poznawanie szczegółów “kazamatów UB”. Nasuwa się nieodparcie pytanie, czy ze szkoły podstawowej wypędzić należy również “Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego… Wszak “Rudy” czyli absolwent Liceum Batorego Jan Bytnar był na Szucha okrutnie torturowany, co harcmistrz Kamiński ze szczegółami opisuje, oddają je też obie ambitne ekranizacje wspomnianej książki, z lat 70-ych i niedawna. Z drugiej strony jeśli tak dbamy o młodzież, że każdej wzmianki o męczeniu więźniów jej oszczędzamy, to jak wytłumaczyć jej sens historycznej Akcji pod Arsenałem z 1943 r, z wojskowego punktu widzenia przecież mało racjonalnej i w pierwszej wersji odwołanej przez kierownictwo podziemia?
Jednak za drugim razem “Rudy” został kosztem wielu ofiar uwolniony. Za jego parę dni umierania wśród swoich (obrażeń odniesionych podczas śledztwa żaden medyk zaleczyć nie potrafił) oddał życie inny Batorak, kolega Bytnara z jednej ławki, Aleksy Dawidowski. Wybitnie zdolny, mógł zostać w wolnej Polsce znakomitym architektem, chyba, że podobnie jak uczestnik tej samej akcji bojowej Szarych Szeregów na Długiej “Anoda” Jan Rodowicz, który wojnę przeżył i podjął po niej studia – zostałby z kolei zakatowany przez komunistów z Urzędu Bezpieczeństwa.
Nie dajmy się zwariować. Dziesięcioletnie dzieci codziennie oglądają okrucieństwa w przekazach z Ukrainy oraz w innych telewizyjnych materiałach o kaźni Aleksieja Nawalnego.
Za rządów PiS szefem urzędu ds. kombatantów pozostawał Jan Józef Kasprzyk, dawny KPN-owiec, zapewne najlepszy spośród wyższych rangą urzędników tej ekipy. Wprowadził świadczenia honorowe dla kombatantów antykomunistycznej opozycji. Weteranów zabierał na fascynujące wycieczki tematyczne, jak do Gibraltaru. W rocznicę śmierci gen. Władysława Sikorskiego udawali się tam zgodnie jego entuzjaści ale i piłsudczycy, do dziś mający za złe premierowi rządu na uchodźstwie, że kategorycznie odmówił przyjęcia do służby dawnych wysokich oficerów sanacyjnych.
Kasprzyk jak wiemy na stanowisku zostać nie mógł, nie taka pozostaje logika zmian na stanowiskach urzędniczych w Polsce. Dyktuje ją polityka, a nie jak we Francji – zasady służby cywilnej. Ta ostatnia zresztą została zdestruowana za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Pozostaje mieć nadzieję, że następca Kasprzyka nie zmarnuje jego dorobku. Biografia Lecha Parella wydaje się wskazywać, że poradzi sobie z wyzwaniami.
Marzeniem ściętej głowy pozostaje za to postulat, żeby historia – nawet najnowsza i bohaterska – przestała dzielić. Najpierw wraz z radzieckimi agentami usuwano naprędce z nazw ulic i listy patronów szkół konspiratorów z Gwardii Ludowej, którzy jak Hanka Sawicka, Janek Krasicki czy partyzant Franciszek Zubrzycki zginęli w walce z Niemcami, więc nie powinni teraz ostracyzmowi podlegać, chociaż oczywiście nie widać powodu, dla którego wolna Polska miałaby czcić Marcelego Nowotkę, skoro w walce o władzę w partii zabili go inni członkowie tejże proradzieckiej PPR.
Teraz ponownie na zapomnienie władza, chociaż w demokratycznych wyborach wyłoniona, skazać chce “Inkę”, “Ognia” czy całą Brygadę Świętokrzyską. Spokojnie, chciałoby się powiedzieć. Raz już próbowano i się nie udało. Oni wszyscy mają pewne miejsce w polskiej historii. Pozostaje mieć nadzieję, że “ministry” nowej koalicji wezmą się do wzmożonej lektury a dawny członek Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego Lech Parell, gdy dalej będą robiły i mówiły głupstwa, mieć będzie odwagę, by się wedrzeć do ich gabinetów podobnie jak kiedyś nie brakowało mu jej, by zablokować przemarsz oficjalnego pochodu pierwszomajowego.
Zdjęcie główne: Joanna Kosińska (Unsplash).
Łukasz Perzyna

Korzyści z kohabitacji
Utyskując na dwutorowość polskiej polityki zagranicznej i traktowanie jej jako jednego z pól bitewnych zimnej wojny toczonej przez obozy premiera i prezydenta – warto mieć świadomość, że jej utarczki nikogo poza Polską nie obchodzą.Czytaj więcej ..

Zanim nadejdzie 17 września
17 września nie tyle ma stanowić groźne memento – raczej zachętę, aby tę smutną rocznicę sowieckiego noża w plecy, ciosu co zniweczył ostatecznie polskie plany obronne w 1939 r. – obejść porządniej niż niedawne sierpniowe. Czytaj więcej ..

Hołownia? Szacun zamiast requiem
Marszałek Hołownia się nie ugiął, zamach stał się tylko puczem. Niewielu jak Roman Giertych żałuje, że nie stało się inaczej. A mnie raczej żal wyborców KO ze Świętokrzyskiego – regionu zasłużonego dla patriotyzmu jak niewiele innych – że ich właśnie w Sejmie reprezentuje niewydarzony adwokat.Czytaj więcej ..

Zły duch Anchorage
W trakcie szczytu amerykańsko-rosyjskiego 15 sierpnia na Alasce żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Główną wiadomością pozostaje więc sam fakt, że spotkanie się odbyło. Na czym zyskuje Władimir Putin ..Czytaj więcej ..

Kto mordował od 1939
Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

