Westerplatte – 87 lat później
- Dodano:
- Kategorie: Albert Łyjak, Blog, Kraj
Rok temu pisałem o Karolu Nawrockim:
– Historia jest czasami zaskakująca. Bywa, że o pamięć walczą nie ci, którzy brylują na salonach, ale ci, którzy w ciszy pochylają się nad tym, co zapomniane. Westerplatte przez lata było świadkiem kompromitujących przepychanek -politycy spierali się o obchody, a nawet o miejsca, krzesła i protokół. Bohaterowie, którzy pierwsi stawili opór Hitlerowi, stali się tłem w teatrze małych politycznych ambicji. To był haniebny spektakl.
I wtedy pojawił się ktoś, kto nie miał siły partii ani generalskich epoletów. Młody, nikomu nieznany historyk. Zamiast pustych słów – praca. Zamiast błysków fleszy – cisza. On przywrócił temu miejscu powagę. Dzięki niemu ziemia przemówiła.
Pisałem to jako historię człowieka, który zanim trafił do Pałacu Prezydenckiego, zajmował się historią. Człowieka, który nie zaczynał od politycznych deklaracji, tylko od szukania prawdy pod ziemią Westerplatte.
Dzisiaj, rok później, patrzę na to miejsce i widzę coś więcej. Widzę Prezydenta Rzeczypospolitej, który wrócił tam, gdzie wcześniej przywracał pamięć o polskich żołnierzach. I tym razem nie przemawiał już jako historyk. Przemawiał jako głowa państwa. I powiedział Niemcom to, czego przez lata wielu polskich polityków bało się powiedzieć wystarczająco głośno.
Reparacje.
Nie przeprosiny. Nie kolejne okrągłe zdania o trudnej historii. Nie europejskie frazesy i bełkot o pojednaniu, za którym można schować wszystko. Reparacje i zadośćuczynienie.
Z Westerplatte.
W miejscu, w którym rozpoczęła się niemiecka wojna przeciwko Polsce.
Prezydent Nawrocki zwrócił się bezpośrednio do niemieckiego kanclerza i narodu niemieckiego, apelując o załatwienie sprawy reparacji i zadośćuczynienia.
Co ważne, mówił o tym nie tylko jako o rozliczeniu przeszłości, ale również jako o sprawie przyszłości i bezpieczeństwie Polski.
I właśnie tutaj trzeba postawić pytanie: Dlaczego tak bardzo przeszkadza niektórym słowo „reparacje”? Dlaczego można bez końca mówić o europejskiej solidarności, wspólnej przyszłości i bezpieczeństwie, ale kiedy Polska mówi: „ponieśliśmy niewyobrażalne straty i chcemy sprawiedliwości”, natychmiast pojawia się nerwowość? Przecież Niemcy nie napadli na Polskę w 1939 roku przez pomyłkę.
Nie był to konflikt dwóch równorzędnych państw. Była agresja,okupacja, egzekucje, obozy, niszczenie polskich miast i wsi. Była próba zniszczenia narodu.I dlatego Westerplatte nie jest miejscem, w którym należy pudrować historię.
Tutaj trzeba mówić prawdę.
I właśnie dlatego dzisiaj trudno nie zadać jeszcze jednego pytania. Po co na Westerplatte przyjechał Donald Tusk?Ale skoro już był i stanął w tym miejscu, wśród polskich flag, przed pomnikiem Obrońców Westerplatte, to chciałoby się usłyszeć od niego jednoznaczne stanowisko.
- Czy Tusk popiera reparacje od Niemiec?
- Czy uważa, że Polska ma prawo domagać się zadośćuczynienia?
- Czy uważa, że Niemcy powinny wreszcie zamknąć tę sprawę nie kolejnymi deklaracjami, ale konkretnymi działaniami?
Tego właśnie oczekiwałbym od polskiego premiera stojącego 1 września na Westerplatte. A nie kolejnego politycznego przedstawienia.
Bo z Westerplatte nie powinno się robić scenografii. To miejsce jest świętością polskiej pamięci.Polska nie może mieć kompleksów wobec Niemiec.Pojednanie nie oznacza zapomnienia, a przyjaźń między narodami nie oznacza rezygnacji z własnych interesów.Nie można budować przyszłość razem, jednocześnie pamiętając, kto i dlaczego rozpętał największą tragedię w historii Europy.A prawda bez sprawiedliwości pozostaje niedokończona.
I może właśnie dlatego warto było wrócić dzisiaj na Westerplatte. Żeby przypomnieć Niemcom. Żeby przypomnieć politykom takim jak Tusk. I przede wszystkim, żeby przypomnieć samym Polakom: Nie wolno nam zapomnieć i pamiętajmy, że ten temat nigdy się nie przedawni.
Zdjęcie główne: FB.
Albert Łyjak

O wolności czyli gdzie leżą granice
Jeśli wolność zostaje oderwana od odpowiedzialności, od relacji z innymi ludźmi i od troski o życie, zaczyna zamieniać się w samotną decyzję jednostki, której nikt nie może już zakwestionować. <span

Pułapka długu – czy Polska w ślady Grecji?
Historia Grecji powinna być dla Polski poważnym ostrzeżeniem. Bo mechanizm jest zawsze ten sam: najpierw pojawia się łatwy kredyt, potem uzależnienie od kredytu, a na końcu przychodzi rachunek.Czytaj

Gdy archiwa zaczynają mówić
Historia bywa cierpliwa ale potrafi wracać w najmniej oczekiwanych momentach. Nie tylko w podręcznikach, lecz także w biografiach ludzi, którzy dziś rządzą Europą.
Czytaj więcej ..

Niepokój Unii o.. Polskę
Komisja Europejska wyraża „poważne zaniepokojenie” sytuacją wokół polskiego programu SAFE. W Brukseli mówi się o sporze między rządem a Prezydentem. To „zaniepokojenie” ma jednak bardzo konkretny powód – SAFE to

Polityczna dziwaczność czyli wygodne tłumaczenie świata
Zanim powstał Izrael, przez całe stulecia istniał żydowski świat w Polsce. I bez tej historii nie da się zrozumieć ani Polski, ani Izraela.
Dziś ta obsesja antyżydowskia znów wraca.
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

