Natasza
3 grudnia zmarła w Kielcach Stanisława Gawlik. Nie sposób piórem pożegnać Nataszę, nie sposób pożegnać ją w ogóle. Pióro zbyt słabe by powiedzieć wszystko o tej legendarnej postaci. Przez siedem kadencji była członkiem Rady Programowej Polskiego Radia Kielce i związana z tą rozgłośnią. W latach 1990-1995 pełniła funkcję dyrektora kieleckiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli. Wcześniej, w Kielcach była pracownikiem naukowo-dydaktycznym na Politechnice Świętokrzyskiej. Ale jest w tym życiorysie coś więcej, i coś bardziej znaczącego.
Życiorysem Naty, można byłoby obdarować wielu i choć powstał filmowy zapis jego fragmentu, film był tylko śmiałą, acz nieudaną próbą uchwycenia jej w kadrze i powiedzenia więcej o jej osobowości. Film Marii Dłużewskiej, zatytułowany “Natasza“, pojawił się na chwilę i na próżno szukać go dziś w sieci. A szkoda, bo postać tej legendarnej osoby zasługuje na szczególną uwagę – jej odejście bynajmniej nie kończy misji której służyła wiernie przez dekady. To dlatego o pożegnaniu nie może być mowy. Natasza była i pozostanie wśród tych, którzy jej misję traktują jak swoją i będzie nadal inspirować. Pozostanie także ich własnością.
Gdy po raz pierwszy spotkaliśmy się w Kielcach okoliczności były szczególne. Zapisem zdarzenia podzieliłem się z innymi w okolicznościowej gazecie Głos Świętokrzyski, stworzonej wyłącznie dla niej w kampanii wyborczej do Sejmu w 2011. Dwunasto-tysięczny nakład tej gazety przybliżył wielu postać Nataszy, szczególnie tym którzy zupełnie jej nie znali, i rozszedł się w Świętokrzyskim w ciągu dwóch godzin pewnej niedzieli.
W przestrzeń publiczną wchodziła nieśmiało jako nauczyciel akademicki jednej z kieleckich uczelni. Cenili Nate pracownicy placówki ale uwielbiali ja szczególnie jej studenci. Gdy w grudniu 1981 roku wprowadzono w Polsce stan wojenny, Natasza z marszu dołączyła do tych którzy pomagali internowanym i ich rodzinom. Gdy przebywała w więzieniu to właśnie jej studenci pierwsi upomnieli się o nią w petycji skierowanej do Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego – w tamtym czasie akt nie lada odwagi.
– 13 grudnia 81 miało miejsce rodzinne spotkanie w domu mojej mamy, w którym wziął udział także mój przyszły szwagier Janusz Sliwinski. Zastanawialiśmy się co zrobić i jak zareagować na wypadki ostatniej nocy. Byliśmy i zrozpaczeni i wściekli jednocześnie. Postanowiliśmy zrobić jakieś ulotki i niewiele się zastanawiając przystąpiliśmy do pisania i malowania. Wszyscy bez wyjątku w tym mój piętnastoletni wówczas mój brat Piotr. Malowaliśmy “Precz z komuna”, “Wrona skona”, “Solidarność żyje”. Wracając ze spotkania część rozrzuciliśmy, część przyklejając gdzie się dało”. Co ważniejsze, na tym spotkaniu pojawił się pomysł drukowania czegoś a także zbierania nazwisk osób internowanych i gdzie przebywają
– powiedziała mi po latach w rozmowie, która nigdzie nie publikowana, nagrana w 1993 roku, zawiera 17 stron dziennikarskiego zapisu – dziś rozmowa ta wraca do mnie żywo jakbyśmy siedzieli razem w tamtej, a nie dzisiejszej rzeczywistości.
Ta pomoc i późniejsza działalność zaprowadziły Nataszę do więzienia i skazania za działalność antypaństwową. Więzienie, było początkiem długiej drogi – w następnych latach była w Regionie Świętokrzyskim przedstawicielem Komisji Interwencji i Praworządności Zbigniewa i Marii Romaszewskich. Była twarzą pomocy obcym, legendarna, do granic odważna skromna i wrażliwa. O Nataszy krążyły wtedy legendy, że jest inwigilowana, że telefon na podsłuchu, że ci którzy pomocy potrzebuję znają tylko jeden adres, ten na Dalekiej w Kielcach gdzie wspólnie z mężem Ryśkiem skromnie mieszkała.
Wzbudzała zaufanie i podziw nawet tych, pozostających w latach 80. po stronie systemu. Niewielu wie, że w tych latach, była powiernikiem tajemnic jednego z etatowych oficerów Milicji w Komendzie Wojewódzkiej na Śniadeckich w Kielcach, który potajemnie informował ją o działaniach Służby Bezpieczeństwa, uprzedzał o rewizjach i inwigilacji. Byłem jednym z niewielu który miał o tym wiedzę choć o prawdziwym nazwisku przyzwoitego kapitana Milicji dowiedziałem się po latach i spotkałem, gdzieżby indziej, w mieszkaniu na Dalekiej – wspomnienie jak z sensacyjnej powieści wartej by zrobić kolejny film. Tyle, że wydarzenia nie z wyobraźni lecz z życiorysu Nataszy wzięte.
Nasza rozmowa z 1993 roku była kontynuacją przyjaźni którą rozpoczęliśmy w połowie lat 80., a która dzieliliśmy przez lata podtrzymując aktywny kontakt pomimo mojej emigracji i nieobecności w Polsce.
Byliśmy przyjaciółmi i adwersarzami przez lata. Głęboko łączyły wartości, dzieliły preferencje i formy działalności. Podziemie lat 80., co najważniejsze, uczyniło nas przyjaciółmi na trwałe. Także wtedy, gdy zostać politykiem przyszło jej do głowy wbrew namowom rodziny, by te sferę pozostawić innym. Natasza nie była ani politykiem ani społecznym działaczem. Była hybrydą uwrażliwionej kobiety na sprawy innych i uważnym, aktywnym obserwatorem życia politycznego w kraju.
Była partnerem prominentnych polityków i działaczy środowiskowych. Gościem w domu był zaprzyjaźniony z nią blisko Lech Kaczynski jak i ówczesny, legendarny z działalności antykomunistycznej, marszałek Sejmu Zbigniew Romaszewski. Jej drogi z tym ostatnim były szczególnie bliskie – rekomendacja marszałka Romaszewskiego, gdy ta wzięła udział w wyborach nie wymaga komentarza. Gawlik była wsparciem dla niego i tych potrzebujących wtedy, gdy odwaga i mądrość były najbardziej potrzebne.
– W latach 80., do naszego mieszkania na Dalekiej pukali czasem zupełnie obcy mi ludzie. Przychodzili z prośbą o pomoc i wsparcie. Spali w śpiworach na podłodze, opowiadali o prześladowaniach i biciu, następnego dnia wyjeżdżali uzbrojeni w pomoc prawną i skromną sumę pieniędzy które otrzymywaliśmy dla nich z Komisji Interwencji i Praworządności Zbyszka [red: Zbigniew Romaszewski]
– powie po latach.
Transformacja państwa która dokonała się w Polsce w latach 90. sprawiła, że do mieszkania Nataszy na Dalekiej przybywali z prośbą o pomoc i wsparcie politycy i samorządowcy, weterani Solidarności, także tej podziemnej, jak i prominentni przedstawiciele Kurii Biskupiej w Kielcach czy urzędnicy Instytutu Pamięci Narodowej. Do mieszkania na Dalekiej a potem w Bilczy, trafiali prominentni dziennikarze i doktoranci niezłych uczelni poszukujących akademickiej prawdy o podziemiu lat 80., o pomocy która niosła w sytuacji zagrożenia, o Komisji Interwencji i Praworządności Zbigniewa i Marii Romaszewskich czy o podziemnej działalności wydawniczej w regionie.
Skromna, chwilami nonszalancka, za to niezwykle uważna i wyważona Natasza była świetnym partnerem do rozmowy, przekomarzań i inspiracji. Była po ludzku mądra, bez patosu czy ukrytych intencji. Drzwi jej mieszkania pozostawały otwarte dla wszystkich którzy dzielili jej wartości. Te były proste – w interesie Polski drodzy moi, zdawała się do nich przemawiać.
We wspomnieniu niezwykłej postaci Nataszy, nie może zabraknąć słowa o jej mężu Ryszardzie, lubianym przez wszystkich cudownym Rumcajsie z gęstą czarną brodą którą przeczesywał w charakterystyczny sposób w chwilach zastanowienia.
Rysiek był filarem i wsparciem wszystkiego co wiązało się z Nataszą, wsparcia czysto rodzinnego jak i tego co wiązało się ze środowiskową obecnością Nataszy w Regionie Świętokrzyskim.
Był partnerem, doradcą i wsparciem które utraciła wcześnie – Rysiek odszedł w połowie lat 90. Był wielki jak Natasza ale to ona była głosem tandemu.
Jak pożegnać odchodzącego przyjaciela? Z pewnością nie tym piórem – pozostaje wśród nas obecna tak samo jak zawsze, z poprzeczką ustawioną wysoko, tylko dla orłów, którym bliskie są jej ideały i marzenia o “Polsce Silnej i Nowoczesnej“.
Moja misja się nie kończy – jestem wśród was, zdaje się mówić dziś Natasza. Wsłuchajmy się w ten głos. Pozostaje inspiracją a z legacji Nataszy czerpać warto i trzeba. Była i pozostanie obecna.
Bywaj siostro. W obecności Ryśka którego ponownie spotykasz będzie z pewnością łatwiej.
Głos Świętokrzyski, 27 IX 2011
Głos Świętokrzyski, 2 X 2015
Jack Malik

Raport z oblężonego miasta
Rządowy raport o polskiej pomocy dla Ukrainy jest w istocie raportem o stanie państwa. Jego zagrożeniach i słabościach. To raport o demencji intelektualnej politycznych elit.Czytaj więcej ..

Z drugiej strony dronów
Mijający tydzień zdominowały komentarze o tym co spadło na dom w Wyrykach, tajemnicze milczenie rządu w informowaniu Prezydenta o tym co spadło i fakt, że rząd sam siebie nie poinformował o tym co się stało.Czytaj więcej ..

Ukraina – czas otrzeźwienia
Czy mamy do czynienia z erozją wsparcia Polaków dla Ukrainy? Z pewnością to proces powolny ale już widoczny – podatny grunt na jaki padają podejrzenia Polaków, że wysyłka dronow na Polskę była dziełem ukraińskiej prowokacji to pierwszy zwiastun.Czytaj więcej ..

Patrzę na Ciebie – zaproszenie do kina Dłużewskiej
Dłużewska to rebelia, nieposłuszna, niekontrolowana, nieokiełznana, niebezpieczna, intrygująca, to postać bez szablonów.Czytaj więcej ..

Logika czy mistyfikacja
W przeddzień spotkania mówiono, że rozmowy potrwają sześć do siedmiu godzin. Fakt, że spotkanie skończyło się po trzech oznacza, że strony miały sobie niewiele do zaoferowania. To źle wróży nie tylko Ukrainie, także Unii Europejskiej i Polsce.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

