Dywersja i polityka

- komentarz o stanie umysłów

Akt dywersji na torach kolejowych z Warszawy do Lublina komentowali kilkanaście dni temu politycy i publicyści, mundurowi i lobbyści, ludzie służb i ci najbardziej zaniepokojeni czyli ludzie ulicy. Zgody poglądów na wydarzenie nie było bo jak w przeszłości linie podziałów politycznych głębokie, interesów jeszcze głębsze a stany umysłów komentujących od najbardziej rozumnych do tych co kaftan bezpieczeństwa nosić powinni. O stanach umysłu refleksji dziś kilka.

Od wydarzenia minęło dwa tygodnie – temat odszedł na dalszy plan a o akcji służb o kryptonimie “Horyzont“, podjętej bez konsultancji z prezydentem państwa przez szefa sztabu generalnego Kukule jakby zapomniano. Ten ostatni, jakby również zapomniał, że to prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych ale stan państwa jaki jest każdy widzi.

W rzeczywistości niewiele wiemy o wydarzeniu, jeszcze mniej o działaniach rządu w zakresie proaktywnego planowania państwa by im przeciwdziałać. A to niepokoi bardziej niż załamanie się rozmów w Genewie na temat warunków zakończenia wojny. Bo dotyczy naszego elementarnego poczucia bezpieczeństwa. 

Choć stołeczna Policja opublikowana dziś zdjęcia i listy gończe Ukraińców podejrzanych o dokonanie dywersji nie widać w polu pospolitego ruszenia i przebudzenia – a przecież tych należałoby oczekiwać na poziomie lokalnych wspólnot, szczególnie samorządowych. Sugestie think-tanku Strategy&Future, by o stanie bezpieczeństwa państwa i jego wzmocnieniu w terenie wprowadzić do debaty publicznej pozostają nadal bez echa.

Fot: Facebook/gov.pl

Ale ryba jak mówią psuje się od głowy. Mobilizacji służb w terenie także nie widać a wiem to od wójta jednej z prominentnych polskich gmin.

 

          Polityczny szantaż

Oprócz faktu, że dwaj podejrzani o dokonanie aktu dywersji zbiegli na Białoruś, kilku przesłuchano, w tym nawet tego który zajął się transporterm sprawców, ale ku frustracji funcjonariuszy ABW po prostu zwolniony, rzetelnej analizy tematu nie widać, intelektualiści i ci prominentni w Warszawie i ci lokalni nie podejmują tematu. Nagłówki gazet i portali powielają stary już stary schemat – powtarzają słowa decydentów w Warszawie by nie ryzykować stania się ruską onucą.

Jak zawsze aktywny w mediach premier rządu pospieszył z oświadczeniem, że “dopadniemy sprawców” a z mównicy sejmowej skierował przesłanie “Do każdego polityka, który nie jest zdrajcą” – chodzi o pięć prostych “przykazań Tuska” jak je nazwano. Zaiste znamienna to retoryka i warto pochylić się nad nią by zrozumieć istotę kolejnego już eksperymentu socjotechnicznego premiera by Polaków dzielić w najlepsze nawet tam, gdzie rozum podpowiada, że interesy wspólnoty najważniejsze.

– Dla każdego polskiego polityka, który nie jest zdrajcą, mam pięć prostych przykazań – zaznaczył Tusk podczas wystąpienia w parlamencie. – Nie powtarzaj kłamstw rosyjskiej propagandy, nie podważaj zaufania do polskiego wojska i służb, nie osłabiaj państwa i jego spójności sabotażem legislacyjnym, nie podważaj jedności europejskiej.

Sejm, 21 listopada 2025 - Wystąpienie premiera Donalda Tuska. Fot: YT.

Aż korci by spytać jaką legitymację ma premier by nawoływać do respektu dla munduru służb. Czy także tego noszonego przez polską Straż Graniczną i porucznik Annę Michalską których tak chętnie atakował na granicy z Białorusią gdy budowano mur? 

O jakim sabotażu legislacyjnym mówi premier? W swoim expose w Sejmie po objęciu teki premiera powiedział, że “Szczęśliwej Polski już czas” a z mównicy strwonił wtedy jak się wydaje aż 124 minuty poselskiego czasu. 

Dziś, znaczna bo aż 60% część polskiego społeczeństwa twierdzi, że powinien ustąpić [red: Instytut Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu”].

I w końcu mój ulubiony light motif oczywistego szantażu politycznego przykazań premiera – nie podważaj jedności Unii Europejskiej. O zagrożeniu płynącym z Brukseli piszę posilając się argumentami powszechnie znanymi – szaleństwo zielonego lądu, konieczności przyjęcia paktu migracyjnego a dziś widmo upadku polskiego rolnictwa z powodu porozumienia o wolnym handlu między Unią Europejską a państwami członkowskimi Mercosur jest, no właśnie szaleństwem. 

Jedność Unii Europejskiej którą zaleca premier jest oczywistym szantażem politycznym choćby w trzech wymienionych sferach. Nie może być mowy o naszej jedności z Unią Europejską w sytuacji zagrożenia naszych fundamentalnych interesów. Pisałem o tym obszernie w puencie politycznej roku 2024 – zapraszam do lektury.

Od dywersji na torach niedaleko jak widać do dywersji w sferze polskiej polityki. Temat konieczności proaktywnego działania naszego państwa w zakresie przeciwdziałania dywersji to sprawa oczywista. Ukrócenie dywersji praktykowanej przez polityków w Polsce w sferze polityki to już konieczność mniej oczywista dla wielu. A tej także winniśmy poświęcać uwagę bo odpowiedzialna jest za większość podziałów polskiej sceny politycznych i pochodzi od tych samych politykow od lat. 

Rok temu, ceniony i szanowany historyk Uniwersytetu Jagielonskiego, znawca Rosji, autor setek książek i prac naukowych, prof. Andrzej Nowak, skomentował wypowiedzi Donalda Tuska w Radiu Wnet najzupełniej jednoznacznie: “To nieludzka podłość Tuska. Takiego poziomu zakłamania nie było od stalinizmu” – powiedział akademic komentując wypowiedzi premiera na temat PiS i Jarosława Kaczynskiego, jakoby jego formacja to partia prorosyjska. Nieprzypadkowo chyba, dziś swoje pięć rekomendacji dla polityków ale przecież dla wszystkich Polaków zaczyna od prorosyjskiej propagandy. 

 

          Politycy i interesy

Z mównicy sejmowej minister spraw zagranicznych Sikorski grzmiał kilka dni temu głosem surowym i przekonanym o słuszności jedynej diagnozy wydarzenia – to w Rosji upatrywać winniśmy sprawców wspomnianej dywersji i zagrożenia. Każda inna interpretacja spotka się z odporem ministra i służb co to porządku pilnować winni.

Karykaturalność zachowania premiera w sytuacji zagrożenia państwa? Z pewnością bo dzielenie społeczeństwa na lepszych i gorszych, mądrzejszych czy mądrych inaczej to w sytuacji zagrożenia państwa sabotowanie jego interesów. 

Ale ważniejsze tu jak widać własne (cudze?) polityczne interesy – o demokracji walczącej już mówiliśmy kilka miesięcy temu.

Cóż z tego że dywersja na torach dotyczy nas wszystkich – interes polityczny ważniejszy a cel uświęca środki. Gra idzie o niebylejaka stawkę – wicepremier Sikorski twierdzi stanowczo, że Polska winna zaangażować się aktywnie w wojnę na Ukrainie zestrzeliwując z Polski rosyjskie środki napadu powietrznego nad ukraińskim niebem, jakby kwestia rosyjskiej tylko sprawczosci w sferze destabilizacji państwa była wyłącznym aksjomatem rozważań i żadne inne czynniki nie istnieją. Interes polityczny Ukrainy i oligarchii Zachodu która przedłuży wojnę do ostatniego Ukraińca tu widać ważniejszy.

Autorem komentarza na X. jest Marek Budzisz – polski publicysta, historyk, dziennikarz, działacz opozycji antykomunistycznej oraz ekspert ds. Rosji i obszarów postsowieckich w Fundacji Instytut Wolności. Budzisz to kluczowa postać polskiego think-tanku nt. geopolityki Strategy&Future. Autor wielu książek i wstrzemięźliwy w ocenach komentantor wydarzeń z dziedziny polityki, spraw wschodnich, geopolitycznych zmian na świecie i orędownik budowania polskiego potencjału obronnego.

Podobnego scenariusza doświadczyliśmy we wrześniu – obce drony nad Polską, o których alarmowały nas białoruskie służby a nie ukraińskie potwierdzają wspomniany aksjomat. Podobnie jak rakiety w Przewodowie rosyjskie być miały bo takie są interesy, te polityczne i z oczywistych względów .. nie nasze.

Polityczne interesy nie mają poczucia humoru, stoją za nimi politycy realizujący własne a jeszcze częściej cudze interesy. 

Nie jest w interesie Polski zestrzeliwanie z Polski rosyjskich rakiet nad Ukraina jak i nie jest w polskim interesie wykorzystywanie aktu dywersji do dzielenia Polskich polityków na zdrajców i tych którzy nimi nie są. Intencje premiera są tu oczywiste – podziały Polaków na lepszych i gorszych, tych z nami i tych przeciw nam, tych co zdrajcy i nasi są dziś integralną częścią polityki prowadzonej przez Donalda Tuska.

Ocena legacji premiera Tuska nie jest domeną publicystów, raczej historyków. O tym że jest politycznym bankrutem którego nikt nie chce nie trzeba przekonywać. O tym jak szkodliwe jest to dziedzictwo dla polskiej racji stanu tym bardziej nie trzeba przekonywać. O tym, że Donald Franciszek Tusk, urodzony 22 kwietnia 1957 w Gdańsku, jest też lobbystą interesów obcego państwa i namiestnikiem jego interesów w Warszawie piszę od lat. Dziś ta percepcja stała się mainstream prawicowych mediów a o Tusku co mówią i jakim koniem jest każdy widzi. 

Jako lobbysta reprezentuje innych interesy – te polityczne także. Że obcego państwa? Cóż, takiegośmy wybrali przy naszych przecież urnach wyborczych. Lamentowanie dziś, że nie reprezentuje polskich interesów to jak złoszczenie się na wielbłąda, że ma tylko dwa garby ..

 

          Konkluzje i wyzwania na przyszłość

Tym którzy głosować będą przy urnach wyborczych na wiosnę przyszłego roku, a którzy poprzednim razem głosowali na formacje Koalicji Obywatelskiej, żałosny ruch Holowni Polska 2050 czy PSL przypomnieć warto, że to dzięki ich głosom politycy jak Tusk czy Sikorski ale przecież także nowy Marszałek Sejmu Czarzasty i ich akolici mogą dziś promować strzelanie do Rosjan nad ukraińskim niebem czy też w Unii Europejskiej promować pakiet migracyjny czy porozumienie z państwami Mercosur.

TRAGICZNA ŚMIERĆ 32-LATKI! Brak karetek, ratownicy nie zdążają. Fot: Beskidzka24.pl

Daliśmy im do ręki mandat który wszak dzierżą z wyborów wciąż znacznej bo 30-40 procentowej części wyborców. Oburzanie się na kolejki w szpitalach czy lekarskich przychodniach to także efekt “naszego” w tym dzieła. Jeśli rządzić krajem będą nadal pętaki, karetka pogotowia nie dojedzie w nocy także do was, jego wspierający, jak miało to miejsce kilka dni temu – efekty znamy. 

Nie o “słodycz” tu chodzi a “jadem” pozyskać dla wspólnych interesów też się nie da tam, gdzie budować mosty we własnym interesie trzeba. Piszę niezmiennie od miesięcy: państwo to także własny, wspólnotowy interes. Warto przejrzeć.

Bez należnej konkluzji o sprawczości w procesie demokratycznym daliśmy pętakom szansę by sprowadzili kraj do tworu kadłubowego z którym wszyscy przestają się liczyć. Ale na pochyłe drzewo, jak mawiają, każda koza skacze.

Wspomniane na początku rozmowy w Genewie o porozumieniu wokół wojny na Ukrainie bez udziału Polski to sygnał, pewnie nieostatni by otrzeźwieć przy urnach wyborczych w przyszłym roku. Wyzwaniem chwili jest zrozumienie, że miejsce Tuska jest w Angoli albo w trzecim wagonie jadącego, jakże niedawno, do Kijowa pociągu – Europa zdecydowała, że w pierwszym wagonie nie ma miejsca dla politycznych miernot.

Wyzwaniem jest także uświadomienie sobie, że minister spraw zagranicznych Polski może w Waszyngtonie co najwyżej zrobić sobie selfie na trawnikach Białego Domu jak miało to niedawno miejsce – na salonach tego szczególnego domu nie ma miejsca dla politycznych miernot i ich kompromitujących wystąpień.

Od konkluzji w interesie państwa do wyzwań droga wiedzie na skróty. Na wiosnę pochylmy się nie jak w wyborach 2023 roku nad własnymi uprzedzeniami – tych mamy zanadto. Pochylmy się nad realizacją interesów nadrzędnych własnego państwa zostawiając za sobą uprzedzenia. O stan naszego umysłu tu chodzi.

Uważny czytelnik zauważy, że o wiośnie wspomniałem dwukrotnie. Nieprzypadkowo – czas przesileń w interesie państwa blisko. Ale o tym w następnej odsłonie.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Ta Kobra nie ukąsi

Polsce nie jest potrzebna kolejna partia . Myśl prawicowych elit, jeśli chcą wygrać wybory prezydenckie, winna się skupić na wspólnym wygraniu wyborów prezydenckich przez prawicę. Nie zaś na stworzeniu kolejnej partii kanapowej. Nie o podziały polityczne tu chodzi, raczej o interes Polski.Czytaj więcej ..

Symbolika i pragmatyzm – publicysta z ekstraklasy

Babcia źródłem mądrości? To banalne ale jakże polskie. W tym starciu Tusk ze swoją “nienormalnoscia Polski” jest na straconej pozycji – walec Ziemkiewicza toczy się wolno ale konsekwentnie a on sam niewiele robi sobie z niepowodzeń państwa wydając właśnie kolejną książkę – bo w szaleństwie Ziemkiewicza jest metoda.Czytaj

Od Roosevelta do Trumpa – czyli bez kompleksów

Napoleon na białym koniu do nas nie przybędzie. Nie będzie nim ani Trump ani ktokolwiek inny. Potrzeba pracy organicznej w interesie państwa jest tu nadrzędna. Mamy też wystarczająco zdolne elity by pokierować tą pracą. Postrzegajmy nasze interesy bez kompleksów. Jesteśmy u siebie, w kraju z tysiącletnią tradycją.Czytaj więcej

Pakt migracyjny czyli Koń Trojański

Mamy alternatywy na zagrożenia “paktem migracyjnym”. Gwarancją skutecznej recepty na gangrenę może być dzisiaj wyłącznie majestat polskiego prezydenta, obecnego czy przyszłego skoro nie ma wśród elity politycznej państwa tych z instynktem samozachowawczym.Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments