Jak z Października zrobić grudzień

Władysław Gomułka potrzebował na tytułową operację czternastu lat, jak wiemy. Nowej koalicji rządzącej wystarczyło dziewięć i pół tygodnia na to, by ogromną nadzieję – jeśli wierzyć naszym rodzicom porównywalną z tamtą z 1956 r. – zamienić na martwy sygnał na ekranie domowego telewizora, boleśnie kojarzący się z kolei z grudniowym porankiem z 1981 r. który z kolei młodsi od nas zapamiętali, że nie było wtedy Teleranka.  
 

Do tej pory do Gomułki chętnie i słusznie porównywano Jarosława Kaczyńskiego ze względu na abnegację, ograniczone horyzonty myślowe i nerwicowe kompleksy. Teraz być może Donald Tusk poniekąd z winy Kaczyńskiego na ścieżkę Gomułki trafił, bo skoro lider PiS nazwał go z trybuny niemieckim agentem, to premier postanowił przynajmniej z przekory udowodnić że nie kieruje Republiką Weimarską tylko prawdziwym państwem i za poligon wybrał sobie zawłaszczoną przez Prawo i Sprawiedliwość TVP.

I tak jak baron Munchausen kiedy ugrzązł w błocie, sam poszedł do domu po motykę i, ponieważ nie ufał służbie, osobiście się z tego błota wykopał – tak teraz Tusk cofnąć się już nie może. Po tym jak powierzył Bartłomiejowi Sienkiewiczowi “mission impossible” przejęcia totalnej telewizji pisowskiej z zachowaniem minimum pozorów praworządności i demokracji. 
 
Tyle, że pozory zawodzą. Mało kto dał się na to nabrać. Błoto coraz bardziej oblepia premiera i jego świtę.
 
Jeszcze mniej naiwnych nabierze się na totalne kłamstwo pisowskie. Jarosław Kaczyński, który raz w życiu tylko był redaktorem naczelnym, gdy wbrew zespołowi i na polecenie Lecha Wałęsy sprowadzał do poziomu wspomnianego już błota kultowy wcześniej “Tygodnik Solidarność”, co przed nami teraz odgrywa rolę obrońcy wolnych mediów – to już kabaret. Zwłaszcza, jeśli wspomagają go w tej misji znany z zagłuszania Powstańców Warszawskich bojówkarz Robert Bąkiewicz oraz posłanka Joanna Lichocka, której bufiaste ostatnio rękawy w stylu “wieś tańczy i śpiewa” nie odwrócą uwagi od zbyt świeżego i zanadto obraźliwego gestu wystawiania palca w sali sejmowej, dobitnie pokazującego stosunek do wyborców.

Politycy zapętlili się w swoich karykaturalnych już animozjach i jałowej złości. Błaznowanie Kaczyńskiego w obronie swobód demokratycznych, którymi nie przejmował się przez osiem lat sprawowania władzy, nie rozśmieszy, tych, co nie mogą oglądać telewizji, bo najpierw tenże Kaczyński ją zawłaszczył a potem Tusk wyłączył, wespół ze swoim totumfackim Sienkiewiczem. Przypomnijmy: 30 procent Polaków ma dostęp wyłącznie do programów TVP, żadnych innych.

W środę 20 grudnia mieli prawo się obawiać, że zaatakowała nas Rosja bądź Białoruś, więc dlatego telewizja nie nadaje. Nie wiedzieli, co się zdarzyło. Podejrzewali najgorsze.

Poza wszystkim innym Polacy za swoją telewizję płacą: jeśli nie abonament, to haracz operatorom sieci kablowych, a każdy z nas – jako podatnik – zrzucał się na dotację budżetową dla TVP, niemałą w ostatnich latach.

Za te pieniądze mamy prawo na szklanych ekranach oglądać o 19,30 Wiadomości a nie opowieści Marka Czyża o tym, jak kiedyś będzie je obiektywnie robić.

Baron Munchausen powraca. A błoto pozostaje.

Politycy obrzucają się nim coraz chętniej. Dlatego wcale mnie nie wzrusza mnie bajdurzenie posłów PiS o tym, jak się im utrudnia dostęp do telewizji. I tak się w niej przez osiem ostatnich lat przesadnie zadomowili. W dniu, kiedy posłowie awanturowali się, ile wlezie w siedzibie TVP na Woronicza i przed nią – w swojej siedzibie przy Wiejskiej obradował Sejm i nietrudno było znaleźć tam coś do roboty. Chyba, że wymagamy od nich zbyt wiele. Raptem dziewięć i pół tygodnia po 15 października, kiedy zostali wybrani.

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Jedna Polska, jedno plemię

Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie

Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła

Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga

Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments