Mimo świąt protestują .. pod ziemią
- Dodano:
- Kategorie: Albert Łyjak, Blog, Kraj, Polityka Krajowa
„Niech już tam zostaną.”
„Zalać szyb betonem.”
„Odciąć im tlen.”
„Złamany kilof im w d**ę.”
To nie są słowa z czasów wojny. To nie są zapiski z mrocznych kart historii. To komentarze pisane dziś, przez ludzi, którzy żyją obok nas, mijają nas na ulicy, stoją w kolejce do sklepu. Ludzi, którzy mówią o sobie: normalni. A jednak w tych zdaniach nie ma już człowieka i nie ma normalności. Jest pogarda. Jest zgoda na śmierć. Jest język, który zabija. Tak zawsze zaczyna się odczłowieczanie.
Od słów, od przyzwolenia, od obojętności. Górnicy zeszli pod ziemię w Wigilię. Nie dla kaprysu. Nie z wygody. Zrobili to, bo zostali przez państwo zepchnięci pod ścianę. Bo nikt nie chciał z nimi rozmawiać. Bo państwo, które powinno słuchać, wolało odwrócić wzrok. I wtedy pojawiają się komentarze: „Zalać betonem”, „Niech siedzą”, „Pasożyty”.
Jakby to nie byli ludzie. Jakby życie ludzkie było tylko kosztem, który można wykreślić z tabelki.
Jakby empatia była słabością, a pogarda cnotą.
Ale to się nie wzięło znikąd. To efekt polityki, która uczy nienawiści zamiast odpowiedzialności. Polityki, która dzieli Polaków na lepszych i gorszych, „naszych” i „tamtych”. Która karmi się konfliktem, szczuciem, pogardą. Która rozbiła naszą polską wspólnotę na plemiona i wmówiła ludziom, że krzyk to siła, a upokorzenie drugiego to dowód racji i siły.
To także efekt wojny wypowiedzianej wartościom. Wojny z Kościołem, nie z grzechami ludzi Kościoła, ale z samą ideą dobra i zła, sumienia, miłości bliźniego, odpowiedzialności za drugiego człowieka. Gdy wyrwie się ludziom te fundamenty, zostaje pustka. A pustkę bardzo łatwo wypełnia się nienawiścią.
I potem ci sami ludzie siadają do wigilijnego stołu. Łamią się opłatkiem. Składają życzenia. Tylko co oni właściwie wtedy udają? Że są wspólnotą? Że pamiętają, czym jest miłość bliźniego? Że narodziny Chrystusa coś jeszcze dla nich znaczą?
Bo nie da się jednego dnia pisać „odciąć im tlen”, a drugiego mówić o pokoju, miłości i rodzinie. Nie da się pluć na człowieka i jednocześnie udawać moralność.
Ludzie co się z wami stało? To nie górnicy są dziś największym problemem tego kraju. Problemem jest to, jak łatwo daliśmy sobie odebrać wrażliwość.
Jak szybko nauczyliśmy się nienawidzić. Jak łatwo przyszło nam zgodzić się na to, by człowiek przestał być człowiekiem. I jeśli czegoś dziś naprawdę brakuje, to nie pieniędzy i nie politycznych sloganów.
Brakuje sumienia. Brakuje ciszy, w której człowiek jeszcze potrafi usłyszeć drugiego człowieka. Bo jeśli tego nie odzyskamy, to żaden stół wigilijny nas nie uratuje. Choćby był zastawiony po brzegi.
Albert Łyjak

Z Marszu Niepodległości – race w rocznicę rozbioru
Tegoroczny Marsz Niepodległości ma miejsce w 230 rocznicę trzeciego rozbioru Polski ale także w sytuacji pogłębiającego się realnego zagrożenia dla suwerenności państwa.Czytaj więcej ..

Raport z oblężonego miasta
Rządowy raport o polskiej pomocy dla Ukrainy jest w istocie raportem o stanie państwa. Jego zagrożeniach i słabościach. To raport o demencji intelektualnej politycznych elit.Czytaj więcej ..

Z drugiej strony dronów
Mijający tydzień zdominowały komentarze o tym co spadło na dom w Wyrykach, tajemnicze milczenie rządu w informowaniu Prezydenta o tym co spadło i fakt, że rząd sam siebie nie poinformował o tym co się stało.Czytaj więcej ..

Ukraina – czas otrzeźwienia
Czy mamy do czynienia z erozją wsparcia Polaków dla Ukrainy? Z pewnością to proces powolny ale już widoczny – podatny grunt na jaki padają podejrzenia Polaków, że wysyłka dronow na Polskę była dziełem ukraińskiej prowokacji to pierwszy zwiastun.Czytaj więcej ..

Patrzę na Ciebie – zaproszenie do kina Dłużewskiej
Dłużewska to rebelia, nieposłuszna, niekontrolowana, nieokiełznana, niebezpieczna, intrygująca, to postać bez szablonów.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

