O potrzebie intelektu – gdy politycy mają nas za durniów

W drodze do poczekalni przyszłych prezydentów obie partie polityczne spod znaku plemiennego sporu raczą nas papką która jest w znaczącej mierze także odbiciem stanu umysłów naszego społeczeństwa. To smutna konstatacja ale dobrych wiadomości próżno szukać z upływem kolejnego tygodnia.

O kandydatach PO na prezydenta mówiliśmy wielokrotnie a głos w sprawie zabrali wszyscy, mniej lub bardziej mądrze. 

– Prawybory w PO to cyrk, Tusk podjął już decyzję – mówi ceniony przeze mnie redaktor tygodnika doRzeczy. Żałosne w sprawie są zarówno twarze kandydatów jak i prawyborcza logika tej formacji – sms-em głosują choć autorów sms-a nie znają. Ot takie kuriozum.

W przeciwstawnej formacji wiemy kto jest na liście kandydatów – nie wiemy jednak jakie kryteria decydują o ich wyborze a z ostatniej chwili dowiadujemy się, że PiS wystawia kandydata .. obywatelskiego. Czyli mojego i twojego choć na wybór nie mamy oczywiście żadnego wpływu. Kuriozum nie mniejsze od tego powyżej, urągające raczej intelektowi niż mające semantyczne znaczenie w procesie demokratycznym.

Bo prawdą jest co powiedział na temat wyborów kandydatów prof. Andrzej Nowak z UJ, że najbardziej żałosnym faktem jest tu brak jakiegokolwiek wpływu obywateli na wybór przyszłej głowy państwa a całość ma charakter, po obu zresztą stronach politycznego spektrum, półmafijnego procesu wyboru kandydata który wygra choć przecież najlepszym wcale być nie musi. Chodzi o to by wygrał w jakiejś turze. W której nie ma znaczenia.

Trudno zachować powagę patrząc jak Radosław Sikorski, człowiek z gruntu skompromitowany i popierany przez ministra w rządzie Romana Giertycha nad którym wiszą prokuratorskie zarzuty, posłankę kabaretową Klaudię Jachirę czy pato-streamera internetowego niejakiego Pińskiego poważnie mówi, że jest bardziej doświadczony od swojego adwersarza Rafała Trzaskowskiego. Słaby to punkt odniesienia skoro ten ostatni będąc prezydentem Warszawy nie potrafił rozwiązać żadnego znaczącego problemu stolicy a do historii przejdzie jako ten od awarii oczyszczalni Czajki w stolicy i dramatu miasta przy pierwszej większej ulewie.

Równie trudno zachować powagę patrząc jak PiS w konkursie na prezydenta państwa stawia na kandydaturę respektowanego zresztą ale całkowicie nieprzygotowanego do rejsu urzędnika państwowego bez cienia doświadczenia w polityce, kampaniach wyborczych czy politycznych wiecach.

Urzędnik to nie polityk z doświadczeniem. Formacja czyni to pomimo faktu, że na scenie politycznej istnieje od dekad. Słaba i źle wróżąca to kondycja najważniejszej partii opozycyjnej jeszcze wczoraj u steru władzy. 

Fot: Dio Hasbi Saniskoro, Pexels.

Czyżby nie było w tej formacji politycznej nikogo kto zdałby egzamin ze zdrowego rozsądku czy wiedzy i doświadczenia politycznego dającego nam Polakom poczucie bezpieczeństwa, że głową państwa nie jest urzędnik z przypadku?

Krajobraz przedwyborczy o którym będziemy pisać w najbliższych miesiącach jest jak wspomniałem zwierciadlanym odbiciem stanu umysłów naszego społeczeństwa. To nie komplement, raczej zarzut o jego “skundlenie” w rozumieniu Wańkowicza do którego lektury zachęcam. Tego “skundlenia” społeczeństwa, jego niezdolności do myślenia i jakiejkowiek mobilności nie obserwowałem nawet w latach 80. gdy jako student niezłej uczelni organizowałem w podziemiu niezależną oficynę wydawniczą drukującą gazety i książki.

Pamiętam za to jego mobilność w 1980 gdy jako student organizowałem na uczelni Niezależne Zrzeszenie Studentów. W latach 80. mianownikiem wspólnym był strach przed służbami które na komendach Milicji chętnie odbijały nerki takim jak ja entuzjastom, ale także mądrość społeczeństwa i zrozumienie, że bierność to mierność, nie alternatywa.

Czekając na dzwony otrzeźwienia w kościołach i głos jego najlepszych kapłanów przypominam nieśmiało, że słupki “miłościwie nam panującej Platformy Obywatelskiej” jak mówi Stanisław Michalkiewicz nadal sięgają trzydziestu procent poparcia społecznego. Skundlenie tu oczywiste a to słaby doradca gdy wciąż istnieją formy obywatelskiej aktywności w interesie państwa i naszych portfeli które podjąć można od jutra.

Nie potrzebujemy tu prezesów. Róbmy swoje jak mawiał legendarny Młynarski. Przyjdą do nas sami gdy poproszą o wsparcie.

Przypominam za Ziemkiewiczem z doRzeczy, że “ojczyzna to zbiorowy interes“. Gdy więc politycy mają nas za durniów nie wystarczy czekać na dzwony, raczej zawijać rękawy do pracy organicznej w lokalnych społecznościach, także naszej, świętokrzyskiej i w interesie nie tylko naszych portfeli, także bezpieczeństwa państwa którego gwarantem nie jest dziś ani Sikorski ani przypadkowy urzędnik ważnej dla państwa instytucji.

Intelekt jest tu naszym najlepszym sprzymierzeńcem, skundlenie to słaba alternatywa.

Zdjęcie główne: Kağan (Pexels)

Udostepnij na Facebook
Dodaj na Twitter
Granica absurdu

Nasze siły zbrojne znajdują się w głębokim, systemowym kryzysie i trzeba wreszcie o tym zacząć mówić. Jedna władza uważała że jest najmądrzejsza i wszystko robi najlepiej, a druga, jak to młodzież mówi “nie ogarnia tematu”.Czytaj więcej ..

Po złote runo .. do Brukseli

Jest szczególnie nikczemnym ze strony polityka przyjąć mandat do polskiego parlamentu z rąk elektoratu który go wybrał tylko po to, by kilka miesięcy później wyrzucić go na śmietnik i ubiegać się już o inny mandat, ten poza Polską. Czytaj więcej ..

Ptak kolorowy – Dłużewska

Jej dokonania to 36 scenariuszy filmowych, 31 wyreżyserowanych, 6 których była producentem, 2 filmy zablokowane przez telewizję. Kolorowy ptak odleciał, zostało wspomnienie, uczciwe i z dystansem. Także do własnych kolorów. Czytaj więcej ..

Pogoda dla posłusznych

O politycznych elitach kraju nie sposób mówić bez dystansu i lekceważenia skoro tak wielu jej przedstawicieli z intelektem ma niewiele wspólnego. Kto więc ma stać na straży interesów i wartości szeroko rozumianej wspólnoty? Czytaj więcej ..

© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Notify of
0 Comments
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments