Polska, lider budzący wątpliwości
Die Welt o Polsce czyli niemieckie kompleksy
Były minister obrony narodowej w rządzie premiera Jana Olszewskiego – Jan Parys napisał ostatnio w Rzeczpospolitej, że obecna polityka Niemiec wobec Polski przypomina nieco politykę wojny celnej, jaką wobec naszego kraju prowadził Berlin po I wojnie światowej. „Za skandal, który rozpoczął niszczenie naszych stosunków, uważam to, że w latach rządu premier Beaty Szydło w mediach niemieckich ukazało się ponad tysiąc kłamliwych i oszczerczych publikacji na temat RP” – stwierdził Parys na łamach dziennika.
W ub. poniedziałek, poczytny niemiecki dziennik Die Welt, zamieścił artykuł o Polsce pióra Philippa Fritza. W artykule czytamy: “Wraz z wojną na Ukrainie Polska wyrosła na głównego gracza w Europie”. Autor pisze że „Polska jest silniejsza niż kiedykolwiek” nie zapominając dodać, że „Polska gospodarka również rozwija się dynamicznie, rosnąc w niektórych przypadkach o ponad pięć procent rocznie”.
Nie dziwi więc fakt, że polskie media publiczne ekscytują się artykułem Fritza i faktem, że po raz pierwszy od lat znaczący niemiecki dziennik napisał coś dobrego o Polsce. Trzeci już dzień główne wydania dziennika prezentują powyższe cytaty z artykułu w najważniejszych swoich wydaniach.
Philipp Fritz nie jest nowym “ekspertem” od spraw Polskich w Die Welt. Od dawna jest stałym korespondentem tej gazety w Warszawie. W styczniowym wydaniu gazety Fritz napisał artykuł pod wielce znaczącym tytułem: “Kampania manipulacji wymknęła się spod kontroli”. O jaką manipulacje chodzi? Korespondent Die Welt pisze, że “Nagonka przeciwko Niemcom należy w Polsce do repertuaru mediów państwowych i wielu polityków, chociaż oba kraje są partnerami”. Swój artykuł zilustrował, antyniemieckim rzekomo, plakatem w Warszawie, na którym można zobaczyć twarze niemieckich kanclerzy a obok zdjęcia więźniów obozów w Oświęcimiu, wizerunek Solidarności i zdjęcie Jana Kurasia, ps. “Ogień”, jednego z żołnierzy niezłomnych.
Czyżby wiec ostatni artykul Fritza, ten ulubiony dziś przez media publiczne, oznaczał zmianę myślenia autora na temat Polski? Niezupełnie. Pomimo niezwykłej nawet jak na oficjalną telewizję propagandy polskiego sukcesu, tym razem w mediach niemieckich, artykuł ukazał się w Die Welt pod wielce znaczącym tytułem “Nowe roszczenia Polski do przywództwa w UE mają haczyk”. Ale o wymownym tytule artykułu media publiczne nie mówią. Philip Fritz nie precyzuje o jakie roszczenia chodzi bo o tych, dotyczących reparacji wojennych wstydliwie milczy. Haczykiem zaś w mniemaniu autora jest to, że „Polska jest przeciwna integracji europejskiej i instytucjom unijnym” oraz, że „Polska jest wątpliwym, pełnym sprzeczności państwem kluczowym UE”.
Uważnie śledzę korespondencję nadsyłaną do kraju z Niemiec przez Cezarego Gmyza, pracującego dla polskiej telewizji publicznej w Berlinie. Bo Gmyz jest z pewnością jednym z lepszych ekspertów relacji polsko-niemieckich i nie tylko. W wywiadzie udzielonym 18 marca 2022 r. portalowi Salon24 Gmyz powiedział, że jeszcze niedawno był w Niemczech konserwatywnym korespondentem polskim i jednoczensnie „persona non-grata” z którą się nie rozmawia. Dziś, sytuacja jest zupełnie inna. Niedawna publikacja Der Spiegel o konieczności włączenia Polski w proces odbudowy Ukrainy i wzrostu jej znaczenia w Europie to kolejny z symptomów zainteresowania Polską. „/../nie mogę się opędzić od zaproszeń wpływowych środowisk niemieckich na spotkania bo chciałyby posłuchać co mam do powiedzenia”. Gmyz nie pozostawia złudzeń: Niemcy mają rosnący kompleks Polaków i obawiają się gwałtownego wzrostu znaczenia Polski w Europie.
Philip Fritz w artykule Die Welt odsłania te kompleksy. „Od zeszłego roku Polska eksportuje nawet energię do krajów sąsiednich, co oznacza, że ma również ważną pozycję w Grupie Wyszehradzkiej /../ oraz w mniej znanej Inicjatywie Trójmorza. /../ Wojna Rosji na Ukrainie uczyniła z frontowego państwa polskiego centralnego aktora w polityce europejskiej”.
Polskie media publiczne mogą skwapliwie cytować artykuł Die Welt na potrzeby własnej propagandy, ale artykuł P. Fritza jest pisany przede wszystkim dla niemieckiego odbiorcy i jest wyrazem obaw o wzrost znaczenia Polski niemieckich polityków raczej niż próbą rzetelnej analizy. Artykuł odsłania niezwykle
zafałszowaną w stosunku do Polski logikę myślenia autora a pewnie i znacznej części niemieckiego establishmentu politycznego. Jeśli to drugie jest prawdą, przesłanie Fritza powinno być powodem refleksji medialnych elit raczej niż źródłem radości medialnych szamanów Kurskiego. Z wyjątkiem programu “Jedziemy” Michała Rachonia, refleksji takiej próżno szukać w rządowej telewizji.
Mamy długą drogę. Zacieranie prawdziwego wizerunku Polski udając, że jest dobrze jak zawsze to niebezpieczna medialna praktyka. Media publiczne prześcigają się w oferowaniu papki która za Odrą ma zupełnie inne oblicze i daje powody do niepokoju.
Autor artykułu kwituje: „/../rząd w Warszawie łamie praworządność poprzez tzw. reformę sądownictwa. W rezultacie niektórzy obserwatorzy obawiają się, że Polska może blokować przyszłe decyzję UE, np. dotyczące polityki klimatycznej. Kaczyński zaatakował także opozycję, insynuując, że współpracują z zagranicznymi siłami wbrew polskim interesom i insynuując, że Niemcy zawierają układ z Rosją /../”. Insynuacji i szkalowania Polski ciąg dalszy …
Jack Malik

Jedna Polska, jedno plemię
Mury nie rosną, wbrew gorzkiemu przesłaniu słynnego protest songu Jacka Kaczmarskiego, co najwyżej pospiesznie wznoszone są między nami przepierzenia jak z dykty, na tyle dziurawe, że na szczęście nie przestajemy przez nie widzieć tych, co po drugiej stronie.Czytaj więcej ..

Gorączka spada. Lekarzu, lecz się sam
Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego premier Donald Tusk oznajmił, że nie należy podważać wyniku wyborczego. Oznacza to, że sam uznaje, iż prezydentem został Karol Nawrocki.Czytaj więcej ..

Zawsze po złej stronie
Różne ksywy noszą politycy ale w tej tak nieprzyjaznej ujawnia się oczywisty fakt: Giertycha nikt nie lubi. Zwłaszcza we własnym ugrupowaniu. Nie inaczej jest dzisiaj w Platformie Obywatelskiej, której posłem został półtora roku temu ze Świętokrzyskiego.Czytaj więcej ..

Jak pisać o polityce, by nas nie przerosła
Jeśli z dwóch powieści, zaliczanych do gatunku political fiction, słabsze wrażenie wywiera książka celebryty i skandalisty, a lepsze debiut samorządowca dotychczas z pióra się nie utrzymującego – daje to do myślenia. Czytaj więcej ..

Lewandowski, bój się Boga
Jakie czasy tacy bohaterowie. Nikt oczywiście nie odbierze Lewandowskiemu tego, co sobie na boisku wywalczył. Nie ma też chyba sensu go zmuszać, żeby na nie wybiegał, w biało-czerwonych barwach. Mamy go jednak prawo oceniać. I tego powinien się bać jako celebryta, wieloletni bohater wyobraźni zbiorowej. Niby tak wielki, a okazał
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

