Ukraińskie zboże w Polsce
czyli elity w oparach absurdu i niekompetencji
„Niewykorzystane zboże przerobimy na bimber” – to cytat z filmu Kariera Nikodema Dyzmy, na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza który świetnie wpisuje się w ostatnie wydarzenia związane właśnie z rynkiem zbożowym. Bo choć na liście importowanej z Ukrainy do Polski żywności znajduje się aż 400 różnych produktów skategoryzowanych w 18 klas, to problem importu właśnie zboża skupia jak w soczewce naturę i powagę problemu z którym jako kraj się mierzymy.
W połowie zeszłego roku, członkowie partii Konfederacja, eksperci i rolnicy zwracali uwagę na problem importu zboża z Ukrainy. Importu, który jak mówiono bedzie miał negatywny wpływ na jego rodzimą produkcję. Jedną z propozycji było wprowadzenie kaucji tranzytowych w celu zabezpieczenia tranzytu ukraińskich towarów i uniemożliwienie sprzedaży importowanego zboża na terenie Polski. Niestety formacja rzadzaca zignorowala te ostrzezenia a jej przedstawiciele nie posłuchali nawet byłego ministra rolnictwa z własnej partii, Jana Tomasza Ardanowskiego, samorządowca ale przecież także rolnika, ktory w czerwcu ub. roku ostrzegal przed niekontrolowanym wplywem do Polski ukrainskiego zboza. Do tego glosu dolaczyl takze Marek Budzisz, znany bardziej jako ekspert ds. Rosji i geopolityki. Warto dodać w tym miejscu, że w ub. roku Marek Budzisz wystosował do rządu specjalny raport w tej sprawie. A ekspert to niepośledni bo przez 20 lat pracował w sektorze rolnym i produkcji żywności, był dyrektorem finansowym w dużych firmach rolniczych z kapitałem polskim, hiszpańskim i duńskim, pracowałem w Polsce i w Rumunii zajmując się analizowaniem sytuacji rynkowej i trendów w przemyśle żywnościowym.
By zilustrować skalę problemu powiedzmy, że w 2022 roku zebrano w Polsce łącznie 36 mln ton zboża, z czego tylko 3 mln ton zostało wyeksportowane, a 5 mln ton polskiego zboża z poprzedniego sezonu nadal zalega w magazynach. Szacuje się, że w Polsce obecnie jest około 4 mln ton zboża z Ukrainy, z czego aż 1,3 mln ton „magicznie” zmieniło się w spożywcze choć takim nie było. Oznacza to, że na 11 mln ton całkowitej pojemności magazynów w Polsce, 5 mln ton to zeszłoroczny nieudany import, a 4 mln ton to zboże z Ukrainy. Teoretycznie, pozostaje nam więc zaledwie 2 mln ton wolnej przestrzeni magazynowej co jest w sposób oczywisty niewystarczające bo składujemy w magazynach także
inne produkty importu, chociażby znaczące ilości rzepaku. Obecnie 100% objętości własnych magazynów producentów (rolników) zajmują zeszłoroczne plony, których cena skupu spadła w porównaniu do zeszłego roku o 50%.
Pikanterii dodaje fakt, że były już minister rolnictwa, Kowalczyk, wraz z premierem Morawieckim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim zapewniali rolników, że ceny zbóż poszybują w górę, czym zachęcali ich do powstrzymania się od sprzedaży plonów w celu potencjalnego zwiększenia zysków. Czy to naprawdę służyło interesom rolników? O odpowiedź nietrudno.
W przypadku zdjęcia ceł na produkty z Ukrainy, to minister Waszczykowski oraz europejski komisarz ds. rolnictwa, Wojciechowski – obaj z PiS – mieli największy wpływ na proces umożliwienia tranzytu ukraińskich produktów przez państwa UE. Politycy PiS mieli wiedzę na temat zagrożeń stąd płynących już od samego początku nie mówiąc o wspomnianych wcześniej ostrzeżeniach Ardanowskiego.
Z jaką sytuacją mielibyśmy miejsce gdyby w zeszłym roku, kiedy ukraińskie zboże już wjeżdżało do Polski, trio Kowalczyk, Morawiecki i Kaczyński nie wprowadziło rolników w błąd, obiecując im spodziewany wzrost cen? W takim przypadku, 3 mln ton zbóż, które obecnie zalegają w magazynach rolników, znajdowałoby się już w magazynach państwowych lub przetwórczych. Gdyby podjęto takie działania, to cały przekręt z ukraińskim zbożem byłby niemożliwy, ponieważ nie byłoby miejsca na jego składowanie.
Skala problemu jest niezwykle poważna. Zbliżające się żniwa małe i duże, a zwłaszcza te ostatnie, zwiększą ilość zbieranego zboża, a brak wolnej przestrzeni magazynowej może doprowadzić do poważnych konsekwencji dla polskich rolników. Konieczne są zdecydowane działania rządu w celu rozwiązania sytuacji. Ale czy czy na takie działania możemy liczyć biorąc pod uwagę brak reakcji rządu na sygnały dotyczące problemów z importem z Ukrainy? Otóż możemy. Jak na obecny rząd przystało, jedynym pomysłem jaki się pojawił jest kolejne dofinansowanie dla rolników w wysokości 10 miliardów złotych przy interwencyjnym skupie plonów przez państwo. Polacy znowu więc zapłacą za błędy klasy rządzącej.
Wydaje się, że konsekwencje sytuacji są dramatyczne a mimo tego nie mówi się o tym głośno. Tymczasem podobne machinacje mają miejsce na rynku owoców, drobiu i innych produktów spożywczych (o tym w kolejnym artykule).
Nieudaczna polityka rządowa przyczynia się do ruiny polskiego rolnictwa, co z kolei prowadzi do destrukcji strategicznych dziedzin gospodarki i naraża na szwank suwerenność kraju. Można byłoby powiedzieć, że rolnicy sami sobie winni, że oddali swoje głosy na PiS ale nie zmienia to faktu, że dokonuje się destrukcja całej dziedziny gospodarki, która jest kluczowa dla każdego suwerennego państwa.
W obliczu takich działań, Posłowie Konfederacji, wraz z przedstawicielami kilku innych kół poselskich, złożyli wniosek o utworzenie specjalnej komisji śledczej w sprawie niekontrolowanego importu żywności z Ukrainy.
Wniosek ten ma na celu zbadać przyczyny i skutki nieuczciwej konkurencji, jaką stwarzają tzw. zboże „techniczne” oraz inne produkty rolno-spożywcze, które nie muszą spełniać wyśrubowanych norm Unii Europejskiej. Trzy największe kluby poselskie w Sejmie, czyli PiS, KO i Lewica, odmówiły podpisania się pod wnioskiem o utworzenie takiej komisji. Według polityków Konfederacji to nieodpowiedzialne stanowisko biorąc pod uwagę fakt, że niekontrolowany import zboża z Ukrainy stanowi nie tylko zagrożenie dla polskich rolników, ale także dla zdrowia i życia konsumentów.
Zadaniem komisji śledczej byłoby wyjaśnienie tych kwestii i wykazanie szkodliwości działań rządu dla polskiego rolnictwa. W przypadku dalszego zaniedbywania przez rządzących tego problemu, Komisja śledcza byłaby według mnie jedynym sposobem na powstrzymanie szkodliwej polityki rządu w sferze naszego rolnictwa.
21 kwietnia 2023 r. jak podało Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), tranzyt produktów rolnych z Ukrainy został wznowiony. Nastąpiło to zaledwie kilka dni po podpisaniu rozporządzenia o zakazie w tej sprawie. Minister Waldemar Buda wraz z ministrem rolnictwa Robertem Telusem poinformowali, że ukraińskie transporty będą konwojowane, monitorowane i plombowane. Jednakże z interwencji poselskiej posłów Konfederacji w MRiT wynika, że polskie służby nie mają możliwości by kontrolować każdy transport produktów rolnych z Ukrainy.
Opisywany przez nas problem ukraińskiego zboża to z pewnością temat wielowątkowy i będziemy do niego wracać. Firmy widma pojawiające się i znikające tuż po przeprowadzeniu transakcji, oligarchowie ukraińscy, europejskie korporacje mające w posiadaniu większość produkcji za wschodnią granicą – to tylko niektórzy z graczy dramatu Ukrainy i całego regionu. Potrzeba mądrości elit a jeszcze bardziej siły i determinacji polskiego rolnika. A ta determinacja ma z pewnością swoje granice.
Jarosław "Toll" Kowalski

Polak sobie i z Unią poradzi
Problem dotacji z KPO wydanych przez rzad D. Tuska nie sprowadza się do wyliczeń, lecz do powszechnego poczucia sprawiedliwości. To, za sprawą afery KPO zostało wystawione na kolejną ciężką próbę.Czytaj więcej ..

Umiemy liczyć …
Karol Nawrocki złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i został kolejnym prezydentem Polski. Każdy sensowny i odpowiedzialny komentarz do tego wydarzenia zawierać musi satysfakcję.Czytaj więcej ..

Co się wydarzy 6 sierpnia
Politycy chociaż żyją z naszych podatków, mają tendencję do komplikowania prostych sytuacji, to samo dotyczy ekspertów, których – w odróżnieniu od posłów i senatorów – nikt uprzednio demokratycznie nie wybierał.Czytaj więcej ..

Oblany egzamin z prawa
Jeśli obywatele zaczną w podobny sposób płacić podatki, jak politycy prawo interpretują – państwo może zbankrutować. Co oznacza, że granic z konieczności strzec będą musiały ochotnicze patrole obywatelskie, których działalność już teraz spotyka się z uznaniem ponad połowy z nas. Wiemy jednak, że nie powstrzymają tanków Władimira Putina ani nawet

Polityka to rozmowa
Polityka w demokracji to rozmowa. A do niej niezbędne okazuje się bezpośrednie spotkanie. Dziwne, że w ojczyźnie Solidarności trzeba powtarzać prawdy tak oczywiste.Czytaj więcej ..
© 2023 Copyright: Grupa Medialna Gruszka

